Wiadomość o podróży papieża wywołała u Irakijczyków łzy wzruszenia

Zapowiedź podróży Franciszka do Iraku na początku marca 2021 wywołała u wielu jego mieszkańców łzy radości i wzruszenia – napisał kard. Fernando Filoni 10 grudnia w „L'Osservatore Romano”. Zaznaczył, że choć była ona oczekiwana od dawna, to jednak konkretne ogłoszenie tego wydarzenia z podaniem dokładnej daty: 5-8 marca było wielkim zaskoczeniem.

Polub nas na Facebooku!

Autor przyznał na wstępie, że również on sam był bardzo poruszony tą wiadomością, jako że dzieli „z tym szlachetnym narodem, a zwłaszcza z [tamtejszymi] chrześcijanami, życie, dramaty i nadzieje ostatnich dwudziestu lat”. Zaznaczył, że Irak nie jest krajem jak inne, gdyż Mezopotamia, która tam istniała przed tysiącami lat, „jest kolebką cywilizacji starożytnych o niezwykłym pięknie (Sumerowie, Babilończycy, Asyryjczycy)”. To tam po raz pierwszy spisano prawo w postaci Kodeksu Hammurabiego, tam narodziła się wiara Abrahama, głosili nauki i zostali pochowani różni prorocy: Ezechiel, Jonasz, Naum. Również na tych ziemiach kwitła pierwsza ewangelizacja, którą miał głosić św. Tomasz, tu działał Kościół Wschodu, który stąd właśnie rozwijał swe misje wzdłuż Zatoki Perskiej aż do dzisiejszych Indii, Afganistanu i Chin.

Ale tu także islam dokonywał swych pierwszych podbojów i tu doszło do pierwszych dramatycznych podziałów na sunnitów i szyitów. I tutaj też trudne współżycie zdobywców i pokonanych zaowocowało spotkaniem cywilizacji arabsko-grecko-chrześcijańskiej, która stała się potem ważną częścią cywilizacji śródziemnomorskiej.

I wreszcie na ziemi dzisiejszego Iraku narodziły się różne herezje, ale także powstawały wielkie dzieła teologiczne, rodzili się wielcy święci i pisarze starochrześcijańscy. Żyjący tam do dzisiaj chrześcijanie są spadkobiercami chlubnej historii, choć nie zawsze dobrze znanej – podkreślił kardynał.

Zaznaczył następnie, że z geopolitycznego punktu widzenia Irak jest swego rodzaju „zawiasami” między Bliskim Wschodem a Azją Środkowo-Zachodnią. Żyzność jego ziem dzięki dwóm płynącym tam wielkim rzekom: Eufratowi i Tygrysowi w połączeniu z bogatymi złożami ropy naftowej legły u podstaw wielkiego błogosławieństwa, ale też wojen i cierpień. „Papież znajdzie w zakamarkach tej ziemi, przesiąkniętej krwią z powodu niezliczonych konfliktów, dzieje, które ciążą nad mieszkającymi tu ludźmi” – stwierdził były nuncjusz.

Zwrócił uwagę, że w ciągu ostatnich stu lat liczba tamtejszych chrześcijan stopniowo i dramatycznie spadała. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu zamieszkiwali oni głównie Bagdad, który jako stolica stwarzał największe możliwości pracy, oraz Płaskowyż Niniwy (Mosul – starożytna Asyria) i Północny Kurdystan. To tam toskańscy misjonarze-dominikanie ułożyli w 1787 pierwszy słownik i pierwszą gramatykę języka kurdyjskiego. Jest to wspólnota, która w ciągu wieków przystosowała się do niełatwego współżycia, autorytarnych nacisków, podatków i odwołań, przymusowych małżeństw i zakazów, dyskryminacji i aktów nienawiści, nietolerancji i zawiści, a w ostatnich latach również prześladowań. Dzieje tej ziemi są splotem osób i wydarzeń a to, co dzieje się dzisiaj, nie daje się oderwać od dnia wczorajszego.

Zdaniem byłego prefekta Kongregacji Ewangelizacji Narodów papież przyniesie z sobą nowość – możliwość współżycia, opartą na tym braterstwie, które podpisał w Abu Zabi 4 lutego 2019. Istotne jest to, co nastąpiło potem i do czego prowadzą te zasady współżycia, którego ziemia Abrahama, czyli dzisiejszy Irak bezwzględnie potrzebuje. Obecny tam Kościół katolicki w różnych obrządkach: łacińskim, chaldejskim, ormiańskim i syryjskim oraz Kościoły wschodnie stały się rzecznikami, wraz z licznymi mniejszościami, takiego współistnienia, opartego na szacunku do wszystkich obywateli niezależnie od religii, jaką wyznają.

20 sierpnia 2014 papież przyjął kardynała na audiencji po powrocie z Iraku, dokąd wysłał go 10 dni wcześniej jako swego przedstawiciela. Chciał w ten sposób okazać bliskość i solidarność Kościoła z tysiącami chrześcijan i innych mniejszości, których terroryści z Państwa Islamskiego wypędzili, pozbawiając wszystkiego, z Mosulu i Płaskowyżu Niniwy. „Opowiedziałem Ojcu Świętemu o strasznej sytuacji niezliczonych rodzin, które trafiały do jakichkolwiek miejsc, w którym mogły znaleźć schronienie: do kościołów, szkół, ogrodów, budujących się jeszcze domów” – wspominał autor artykułu. Dodał, że wszędzie organizowano kuchnie, łazienki, małe przychodnie dla starców i chorych. „Niewiarygodna wielkoduszność” – podkreślił z uznaniem. Zaznaczył, że Franciszek słuchał tych słów bardzo poruszony.

Kardynał udał się tam jeszcze raz na Wielkanoc 2015, aby tamtejsi ludzie wiedzieli, że nie zostali zapomniani. Zawiózł wówczas 6 tys. „gołębi wielkanocnych” – dar rodzin diecezji rzymskiej. „Była to chwila radości i przyjaźni” – podkreślił.

„Nauczyłem się kochać naród iracki i jego wspólnoty chrześcijańskie, gdy przez pięć lat byłem przedstawicielem dyplomatycznym Stolicy Apostolskiej w Iraku. Były to trudne lata: upadek Sadama Husajna doprowadził do chaosu a wspólnota chrześcijańska stała się przedmiotem okrutnych zamachów, zabójstw, zabierano im domy i mienie, wielu uciekło” – wspominał kard. Filoni. Wskazał, że wszyscy: biskupi, kapłani, osoby zakonne, dzielili dramat bombardowań i wojny. „Umocniło to szacunek i uczucia przyjaźni” – podsumował autor.

Na zakończenie wyraził przekonanie, że zapowiedziana wizyta Ojca Świętego będzie zastrzykiem zachęty, aby Irak stał się krajem współżycia obywatelskiego i pełnego szacunku, przy czym podstawowe znaczenie ma odbudowa zaufania. Przywołał w tym kontekście wypowiedź łacińskiego arcybiskupa Bagdadu Jeana B. Sleimana, iż konieczne jest, aby chrześcijanie, umocnieni w wierze, nie zachowywali się jak mniejszość, zastraszona przez historię, ale aby na nowo głosili koncepcję wspólnej ojczyzny, pełnego obywatelstwa. Aby wychodzili od Karty Praw Człowieka, poczucia zbiorowego bezpieczeństwa oraz nowoczesnej i rozsądnej organizacji życia. A dokument z Abu Zabi może pomóc w osiągnięciu tego celu zarówno muzułmanom w przezwyciężeniu głębokiego podziału na sunnitów i szyitów, jak i między islamem a chrześcijaństwem, nie zapominając przy tym o licznych małych mniejszościach, zamieszkujących „tę niezwykłą ziemię Abrahama”.

 

kg (KAI/OR) / Watykan, zś/Stacja7

 

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Peter Seewald o Benedykcie XVI. “Jego życie to biografia stulecia”

"Życie Ratzingera to biografia stulecia. Benedykt jest chyba jedynym papieżem, którego dzieło było wielkie i ważne jeszcze przed jego pontyfikatem. Zaczynał jako młoda gwiazda, która wiedziała, jak przekazywać nauczanie chrześcijańskie z nową świeżością" - powiedział Peter Seewald, biograf Josepha Ratzingera w rozmowie z portalem „Aleteia”.

Polub nas na Facebooku!

Seewald podkreślił w rozmowie, że obecność papieża emeryta jest bardzo dyskretna, jednak – jak zapewnił publicysta, który przez prawie ćwierć wieku prowadzi z kard. Ratzingerem wnikliwe rozmowy – Benedykt XVI „dał swojemu następcy jedną lub dwie bardzo dyskretne rady”. On jest u jego boku, modląc się za niego każdego dnia – zapewnił autor „Soli ziemi” i innych wywiadów-rzek.

Zdaniem dziennikarza, Benedykt XVI zdaje sobie sprawę, że wszystko, co mówi, stanowi pewną przeciwwagę dla pontyfikatu Franciszka, ale też nigdy nie utrudniał działań swemu następcy.

Wiedział to już, kiedy nie było jeszcze jasne, kto dokładnie będzie jego następcą. Już w swoim oświadczeniu o rezygnacji obiecał absolutne posłuszeństwo. Papieżem jest papież. Nie może być cienia papieża, ani nawet równoległego papieża. Te czasy mamy za sobą. Ale to nie znaczy, że zgadza się ze wszystkim, co mówi Najwyższy Pasterz Kościoła – dodał pisarz z Monachium, spekulując, że choć obecna sytuacja, z jednym rządzącym papieżem i drugim, który zrezygnował, jest bezprecedensowa, to niewykluczone, że może się ona powtórzyć.

Może wkrótce będziemy mieli nawet dwóch starych papieży, a następnie trzech mężczyzn ubranych na biało. Wszystko, co Benedykt XVI robi, czy jest to jego rezygnacja, czy miejsce zamieszkania, staje się nową tradycją – dodał.

 

“Życie Josepha Ratzingera to biografia stulecia”

Zapytany o stan fizyczny, emocjonalny i psychologiczny Benedykta XVI, którego dotknęły tak bolesne doświadczania, jak: choroba skóry wywołana przez paciorkowiec (róża – erysipelas), śmierć brata i kolejne ograniczenia fizyczne, Seewald przyznał, że jak na 93-latka papież emeryt czuje się dobrze.

Codziennie sprawuje Najświętszą Eucharystię, medytuje, czyta, robi krótkie wycieczki na wózku inwalidzkim, wysyła i odbiera pocztę – wyliczył i zapewnił, że Benedyktowi XVI dopisuje „poczucie humoru”, a „w obliczu wszystkich niepokojów nękających Kościół i świat, o których musi słyszeć w wiadomościach każdego dnia, zachowuje wiarę”.

Dziennikarz wytłumaczył, że jego najnowsza książka jest tak obszerna po części także dlatego, że przez pryzmat życia i nauczania Benedykta XVI ukazuje całą złożoność epoki, jaką on reprezentuje.

Życie Ratzingera to biografia stulecia. Benedykt jest chyba jedynym papieżem, którego dzieło było wielkie i ważne jeszcze przed jego pontyfikatem. Zaczynał jako młoda gwiazda, która wiedziała, jak przekazywać nauczanie chrześcijańskie z nową świeżością, z najwyższą inteligencją – zaznaczył i wskazał, że bez wkładu Ratzingera Sobór Watykański II nigdy nie zaistniałby w takim kształcie, jakim go znamy.

 

Benedykt XVI “jest gotowy, aby być nielubianym i atakowanym”

Zaznaczył, że książki papieża seniora “stały się bestsellerami i potwierdziły, a nawet przyniosły wiarę milionom ludzi na całym świecie”. Owocem były niezliczone powołania kapłańskie. Był pierwszym papieżem w historii, który przedstawił rewolucyjną chrystologię. Jego deklaracja zerowej tolerancji i nowe regulacje dały początek nowej epoce w ściganiu i zadośćuczynieniu za wykorzystywanie seksualne w Kościele, choć wiele więcej powinno było zostać zrobione – stwierdził, akcentując fakt, że Ratzinger płaci cenę za swą „niezachwianą ortodoksję”.

Jest gotowy być nielubiany i atakowany – dodał. Zarazem zaznaczył, że wszystko, co zrobił i powiedział, choć może być niewygodne, oparte jest „wiarygodnie” na nauczaniu Ewangelii, Soboru i tradycji katolickiej. Seewald przyznał, że Ratzinger jest najbardziej inteligentną osobą, jaką kiedykolwiek spotkał, a jego odpowiedzi ciągle zaskakują. Daje konkretny przykład. Zapytany w książce „Sól ziemi” z 1996 r. o to, ile dróg wiedzie do Boga, bez wahania odpowiedział: „Tyle, ile jest ludzi”.

Seewald w najnowszej biografii Benedykta XVI nie tylko rekonstruuje dramatyczne koleje losu swego bohatera oraz przybliża niezwykłą osobowość papieża, ale opowiada też o takich wydarzeniach, jak sprawa Williamsona i Vatileaks czy szczegółach dotyczących zrzeczenia się urzędu papieża.

ZOBACZ TEŻ: Wzruszająca wizyta. Nowi kardynałowie i Franciszek u Benedykta XVI

 

kh/KAI/Stacja7

 

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Copy link
Powered by Social Snap