W maju odbędzie się beatyfikacja Rosario Livatino – męczennika zabitego przez mafię

9 maja na Sycylii błogosławionym ogłoszony zostanie Rosario Livatino, włoski sędzia zamordowany przez sycylijską mafię. W grudniu 2020 roku Papież Franciszek zatwierdził dekret o jego męczeństwie.

Polub nas na Facebooku!

O beatyfikacji poinformował kard. Francesco Montenegro, arcybiskup Agrigento na Sycylii. Msza beatyfikacyjna Livatino odbędzie się w Bazylice Katedralnej w Agrigento, gdzie doczesne szczątki męczennika zostaną przeniesione z jego rodzinnego miasta Canicattì.

Rosario Livatino nazywany jest “bezprecedensowym wzorem świętości” w historii Kościoła, ponieważ będzie pierwszym świeckim sędzią “zaangażowanym na pierwszej linii w walce z mafią”, który zostanie ogłoszony błogosławionym i męczennikiem.

 

Dzień zaczynał od adoracji

Mając zaledwie 23 lata wygrał konkurs na stanowisko sędziego praktykanta przy sądzie w Caltanissetta. Z uwagi na swój młody wiek zyskał przydomek „sędziego młodzieniaszka”.

W swej pracy sędzia Livatino kierował się sprawiedliwością, ale podkreślał, że ona nie wystarcza i powinno nad nią górować prawo miłosierdzia. Na jego biurku leżała Biblia, mocno szczytana. Każdy dzień Rosario zaczynał od adoracji Najświętszego Sakramentu. Znany był ze swojej niezwykłej uprzejmości – również wobec tych, którzy później stali w ławie oskarżonych o jego zamordowanie. Jeden z jego kolegów z liceum, Giuseppe Palilla, powiedział, że kiedy zbierali świadectwa o życiu Livatino, nie mogli znaleźć osoby, która by źle o nim mówiła.

Walczył z mafią, szukając jej związków z biznesem. Jego zdaniem najskuteczniejsza była prewencja, więc pozbawiał mafiosów środków do prowadzenia przestępczej działalności poprzez konfiskatę mienia. Wydał wiele postanowień w tej sprawie, czym osłabił znacząco działanie lokalnej mafii.

 

Męczennik za sprawiedliwość

Po tym, jak Rosario Livatino natknął się na dowody o współpracy mafii z włoskimi politykami, wydano na niego wyrok. Został zamordowany w 1990 roku w drodze do pracy. Jechał w stronę sądu w Agrigento, kiedy inny samochód uderzył w niego, zrzucając go z drogi. Próbował uciec z pojazdu, ale został ostrzelany i zginął. Miał zaledwie 38 lat.

Sędzia Livatino w swym życiu kierował się przesłaniem Ewangelii. Po śmierci stał się bohaterem Włoch. Jan Paweł II nazwał go “męczennikiem za sprawiedliwość, a pośrednio również za wiarę”. Dzień beatyfikacji Livatino przypadnie w 28. rocznicę wizyty św. Papieża Jana Pawła II w Agrigento na Sycylii.

 

Potrzeba bardziej świadków niż “świętych obrazków”

Już trzy lata po śmierci zaczęto zbierać świadectwa mówiące o jego życiu. Proces beatyfikacyjny Livatino rozpoczął się jednak dopiero w 2011 roku. W procesie tym zeznawał m.in. jeden z czterech jego morderców. Co ciekawe postulatorem procesu beatyfikacyjnego sędziego jest jego kuzyn, ks. Giuseppe Livatino. Kapłan powiedział o męczenniku, że dał on “wiarygodne świadectwo” spójności w swoim życiu wiary i codziennej pracy”. Zwrócił uwagę, że dziś chrześcijanie potrzebują bardziej świadków niż “świętych z obrazka” i takim świadkiem był Rosario Livatino. Postulator podkreślił też, że Rosario wziął sobie głęboko do serca przesłanie Soboru Watykańskiego II o roli świeckich w Kościele.

Czerpał bezpośrednio z doświadczenia świętych i w każdym wymiarze swojego życia odrzucał przeciętność. To, co miał zrobić, Rosario lubił robić dobrze. Dążył do „doskonałości” wskazanej przez Jezusa w Ewangelii, aby budować Królestwo Boże.

 

os, vaticannews, CNA/Stacja7

 

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

Kard. Krajewski odwiedził chorych na COVID-19. „Chcę przynieść bliskość i odwagę”

Papieski jałmużnik, kardynał Konrad Krajewski, który sam był hospitalizowany z powodu koronawirusa odwiedził rzymski szpital św. Jana na Lateranie i chorych leczonych na tamtejszym oddziale covidowym – donosi na łamach portalu Il Secolo XIX Domenico Agasso.

Polub nas na Facebooku!

Dzień dobry doktorze, nie jestem lekarzem, jestem ks. Konrad –  przedstawił się leczonemu tam penitencjarzowi bazyliki Santa Maria Maggiore, ojcu Wojciechowi Morawskiemu OP.

 

 

Na usprawiedliwienie dominikanina należy dodać, że trudno było rozpoznać kardynała ubranego w strój ochronny, skrytego za maską. Chciał „przynieść bliskość i odwagę tym, którzy cierpią i walczą”, jednocześnie zachęcając w ten sposób kapłanów, aby „częściej chodzili do chorych”, oczywiście przestrzegając wszystkich zasad bezpieczeństwa.

Kard. Krajewski zaznaczył, że zrozumiała jest obawa przed zarażeniem, „ale my, kapłani i zakonnicy, musimy być bardziej obecni na froncie tej bitwy. Nie możemy się zaszyć. Nam, ludziom Kościoła, czasami brakuje inicjatywy”. Przypomniał, że dzięki „fantazji: dzięki ewangelicznej inteligencji można pocieszyć innych, którzy zmagają się z bólem i samotnością, nie naruszając zasad!”.

SPRAWDŹ: Kard. Krajewski o walce z koronawirusem: Czułem się całkowicie bezbronny

 

ag/KAI/Stacja7

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

Copy link
Powered by Social Snap