W Hiszpanii spada liczba zadeklarowanych katolików

Według badań Ośrodka Badań Statystycznych w Madrycie (CIS) wraz z pandemią koronawirusa spada liczba osób deklarujących się w Hiszpanii jako katolicy. Obecnie jest to 59,2 proc. ankietowanych. To najniższy wskaźnik w historii przeprowadzanych w tym kraju badań sondażowych. Wzrosła natomiast liczba osób deklarujących się jako "praktykujący katolicy".

Polub nas na Facebooku!

Badacze wskazali, że dużemu spadkowi liczby katolików w okresie pandemii COVID-19 towarzyszy nieznaczny, lecz zauważalny wzrost osób określających siebie mianem “katolika praktykującego”. Od kwietnia do września ta liczba wzrosła z 19,5 proc. do 20,4 proc.

Z badań CIS wynika, że wśród katolików najwięcej odejść od Kościoła zauważa się w grupie, która we wcześniejszym sondażu określała siebie mianem “wierzących, choć niepraktykujących”. O ile w kwietniu ich odsetek wynosił 41,7 proc., to już we wrześniu spadł do 38,8 proc.

– Badanie to dowodzi wyraźnego spadku liczby wiernych na przestrzeni ostatniej dekady, podczas której w 2011 r. organizowane były w Madrycie Światowe Dni Młodzieży. Wówczas za katolików uznawało się aż 73 proc. ankietowanych przez CIS – przypomniał katolicki portal Religion en Libertad, Odnotowano także, że spadek liczby wiernych na przestrzeni ostatnich 10 lat wynikał m.in. z faktu, że “znaczna część katolików z powodu zaawansowanego wieku zmarła w ostatnich latach”.

 

os, KAI/Stacja7

 

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Włoska feministka uważa, że tytuł encykliki “Wszyscy bracia” to dyskryminacja kobiet

Nieopublikowana jeszcze najnowsza encyklika Papież Franciszka o braterstwie między ludźmi "Fratelli tutti" już wywołuje silne emocje i sprzeciwy. Krytykowany jest sam tytuł dokumentu, mówiący o "braciach" z pominięciem "sióstr". Przeciwko temu tytułowi protestują dziennikarki, wykładowczynie akademickie, teolożki, czyli – jak pisze Franca Giansoldati na łamach włoskiego dziennika "Il Messaggero" – "kręgosłup Kościoła".

Polub nas na Facebooku!

Franca Giansoldati uważa, że tytuł mówiący tylko o braciach to język, który “zawiera w sobie ziarno seksistowskie”, co, jak dodaje “nie jest żadną nowością”, a sprawie tej poświęcono już niezliczone prace naukowe. – Język winien łączyć, jednoczyć, sprzyjać kontaktom, ale równie dobrze może stawać się narzędziem dyskryminacji, wykluczenia czy dzielenia. Także w Kościele zmiana języka oznacza oddziaływanie na rzeczywistość ze świadomością, że zagadnienie to ma wymiar nie tyle gramatyczny, ile kulturowy i że język jest narzędziem użytecznym do wprowadzania zmian – powiedziała Giansoldati.

W nawiązaniu do tytułu encykliki, poświęconej w znacznym stopniu obecnej pandemii, autorka zwróciła uwagę, że jest to “trudny i bolesny czas dla wszystkich, naznaczony stanem kruchości, a zarazem potrzebą tworzenia powszechnego braterstwa, sieci «super partes» [ponad podziałami], mogącej przezwyciężyć przepaść między biednymi a bogatymi, młodymi a starszymi, mężczyznami a kobietami i nakreślić na nowo zarys nowego świata”.

– Kobiety z różnych środowisk, zaangażowane w walkę o prawa równościowe, nie mogły nie dostrzec tytułu, jaki papież wybrał dla swego najnowszego dokumentu – stwierdziła włoska dziennikarka. Przyznała jednocześnie, że słowa “fratelli” [bracia], mającego podobne odpowiedniki w różnych językach, Ojciec Święty użył w znaczeniu ogólnym i szerokim, wiążąc je z uczuciem miłości, umiłowania ojczyzny. Przypomniała w tym kontekście tytuł hymnu włoskiego “Fratelli d’Italia” (Bracia Włoch) i słynne zdanie swego rodaka, poety romantycznego Alessandro Manzoniego (1785-1873): “Bracia zabijali braci”. – Mimo wszystko brak odniesienia do sióstr “otworzył debatę w sieciach społecznościowych, w której nie brakuje ocen negatywnych i krytycznych” – zaznaczyła Giansoldati.

Jej zdaniem nie po raz pierwszy dokumenty nauczycielskie Kościoła przeznaczają kobietom miejsce marginesowe. Przypomniała, że w adhortacji apostolskiej “Evangelii Gaudium” – swego rodzaju manifeście programowym obecnego pontyfikatu – ogromny temat kobiet zajmuje jedynie 4 punkty spośród prawie 300, z jakich składa się ten dokument, a sprawie przemocy wobec nich poświęcono tylko 7 wierszy. Giansoldati wspomina rónież, że Stolica Apostolska nie podpisała ani tym bardziej nie ratyfikowała dotychczas Konwencji Stambulskiej, która “przeciwstawia się kulturowym korzeniom przemocy na tle płciowym”.

Publicystka przywołała też myśl angielskiej teolożki Tiny Beattie, która zwróciła uwagę, że Papież posługuje się “zwyczajowym językiem nieinkluzywnym”. Poodobny pogląd ma Paola Lazzarini, przewodnicząca stowarzyszenia “Kobiety dla Kościoła”, należącego do Rady Kobiet Katolickich. Jest to organizacja międzynarodowa, działająca na rzecz pełnego uznania godności i równości płci w Kościele katolickim. – Ciekawe, czy znajdzie się ktoś, kto wskaże papieżowi, że kobiety nie mogą być braćmi i że ten język nas wyklucza – napisała na Twitterze Lazzarini. Odwołała się także do opinii Akademii Crusca [instytucji czuwającej nad czystością i popularyzacją języka włoskiego – KAI] na temat “braterstwa”, podkreślając, że być może w pewnych przypadkach lepiej byłoby mówić o siostrzeństwie, ponieważ jest to “właściwsze”.

Niezadowolenie z tytułu przyszłej encykliki wyraziła także Lizz Dodd na łamach międzynarodowego anglojęzycznego tygodnika katolickiego “The Tablet”. Uważa ona, że “papież Franciszek mógłby zerwać z tradycją i nazwać swój dokument inaczej niż zdaniem otwierającym go”. Według niej fakt, iż “tytuł ten przeszedł już proces wydawniczy, wskazuje, że nie konsultowano w tej sprawie żadnej kobiety lub że wyraziły one swoje zaniepokojenie, ale ich nie uwzględniono”. Dodd zaproponowała, aby do “braci” dopisać jeszcze “siostry” (sorelle). – Byłby to gest wobec kobiet, będących od tysiącleci kręgosłupem Kościoła, chociaż wykluczanym” i zmiana tytułu pokazywałaby jak gdyby, że Franciszek mówi: “Widzę was [kobiety] – pisze Dodd.

Zdaniem Giansoldati dla Watykanu sprawa jest już zamknięta i “zamieciona pod dywan”. Chcąc “zgasić pożar”, dyrektor portalu informacyjnego Vatican News Andrea Tornielli napisał, że “braterstwo i przyjaźń, zawarte w podtytule, wskazują to, co łączy mężczyzn i kobiety, uczucie łączące osoby niespokrewnione z sobą i które wyraża się za pomocą dzieł dobroczynnych, pomocy i wielkodusznych działań w razie potrzeby”. – Chodzi o bezinteresowne uczucie wobec innych ludzi niezależnie od różnic między nimi i przynależności – dodał watykanista. Dlatego, jego zdaniem, nie można źle zrozumieć lub wyrywkowo odczytywać powszechnego i inkluzywnego przesłania słów “Fratelli tutti”.

 

os, KAI/Stacja7

 

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Copy link
Powered by Social Snap