Nasze projekty

Świadkowie o masakrze w Tigraj: żołnierze rozstrzeliwali zatrzymanych

Pod koniec listopada, w Aksum w etiopskim regionie Tigraj w wyniku ataku przypisywanego erytrejskim żołnierzom zginęło ponad dwieście osób. Amnesty International potępiła masakrę cywilów oraz wezwała ONZ do przeprowadzenia międzynarodowego dochodzenia w tej sprawie. Sytuacja humanitarna w tej części kraju jest dramatyczna i coraz bardziej się pogarsza.

Mesfin Tesfaye/Unplash

Żołnierze rozstrzeliwali zatrzymanych i plądrowali domy. Po ich odjeździe na ulicach pozostały tylko trupy i płaczący ludzie – tak relacjonował makabryczne wydarzenia jeden z ocalałych z ataku cywilów. Według zeznań świadków napastnicy ostrzeliwali także osoby próbujące usuwać z ulic ciała zabitych i udzielać pomocy rannym.

Świadkowie są przekonani, że za masakrą stoi erytrejska armia, która wspiera siły rządowe w pacyfikacji lokalnych separatystów. Zeznali, że rozpoznali Erytrejczyków po mundurach, pojazdach, dialekcie oraz rytualnych bliznach typowych dla erytrejskiej grupy Ben Amir. Jak powiedzieli przedstawicielom Amnesty International, wielu napastników przyznawało się bez skrepowania, że są Erytrejczykami.

W raporcie znalazły się zeznania aż 41 naocznych świadków. To uchodźcy, obecnie przebywający w Sudanie, z którymi organizacja skontaktowała się telefonicznie. Dowody tej zbrodni można znaleźć także na zdjęciach satelitarnych. Do tej pory Amnesty International ustaliła 240 nazwisk ofiar, ale jak zaznaczają jej przedstawiciele, nie jest w stanie podać dokładnej liczby zabitych.

Reklama
Reklama

Tragiczna sytuacja humanitarna

Szef powołanej przez rząd Etiopskiej Komisji Praw Człowieka Daniel Bekele powiedział, że raport Amnesty International powinien być potraktowany bardzo poważnie, choć do tej pory rząd w Addis Abebie zaprzeczał obecności wojsk erytrejskich na terenie Etiopii. Według oficjalnego komunikatu władze zakończyły działania wojskowe w Tigraj wraz z opanowaniem stolicy regionu Mekele. Rzecznik Amnesty International Riccardo Noury stanowczo zaprzecza, że działania militarne zostały zakończone.

Nie ma mowy o całkowitym zakończeniu działań wojennych. Nawet jeśli wydaje się, że osiągnięto kontrolę nad regionem Tigraj, to mamy do czynienia z katastrofalną sytuacją humanitarną, ponieważ od tygodni uniemożliwia się wjazd konwojów z pomocą humanitarną. Do Sudanu uciekła ogromna liczba osób, które będą musiały kiedyś wrócić do domu, gdy tylko warunki się poprawią – powiedział rozgłośni papieskiej Riccardo Noury.

Rzecznik podkreślił, że żaden konflikt nie może się zakończyć bez oceny odpowiedzialności, dlatego Amnesty Internatonal domaga się pilnego śledztwa od ONZ.

Reklama
Reklama

W sprawie tego, co wydarzyło się w Aksum, z procesami osób odpowiedzialnych za zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości włącznie. Domagamy się również zadośćuczynienia dla rodzin oraz – w związku z tym, że od czterech miesięcy region jest odcięty od Internetu – zagwarantowania nieograniczonego dostępu do sieci, ponieważ potrzebna jest pomoc humanitarna, a także obserwatorzy praw człowieka i dziennikarze, którzy mogą monitorować sytuację na miejscu – stwierdził w wypowiedzi dla Radia Watykańskiego rzecznik Amnesty International.

ZOBACZ TEŻ: Co naprawdę dzieje się w Etiopii? Dramatyczna sytuacja w Tigraju

kh/Vatican News/Stacja7

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę