Skazano go za bluźnierstwo, bo odmówił przejścia na islam

37-letni Pakistańczyk, Asif Pervaiz, został skazany na karę śmierci za bluźnierstwo. Według oskarżeń dopuścił się go odmawiając przejścia na islam, do którego namawiał go pracodawca. Sąd w Lahurze nie zbadał, czy Pervaiz rzeczywiście dokonał przestępstwa.

Polub nas na Facebooku!

37-letni chrześcijanin Asifa Pervaiza spędził 7 lat w więzieniu. Został oskarżony o bluźnierstwo, którego miał dopuścić się za pośrednictwem SMS-ów do swojego byłego przełożonego w fabryce obuwniczej. Prawnik, który wcześniej bronił Asii Bibi twierdzi, że pracodawca próbował przekonać swojego podwładnego do przejścia na islam. Gdy ten odmówił oskarżył go o bluźnierstwo. Pervaiz odrzucił te pomówienia, a jego adwokat Saif-ul-Malook twierdzi, że wyrok jest całkowicie niesprawiedliwy.

Sąd w Lahurze nie zbadał, czy Pervaiz rzeczywiście dokonał przestępstwa, ale skazał go na karę śmierci za bluźnierstwo.

Biskupi Pakistanu zaapelowali do rządu o kampanię na rzecz respektowania praw mniejszości religijnych. Rzecznik pakistańskiego episkopatu powiedział, że wspólnota chrześcijańska została boleśnie dotknięta historią Pervaiza. – Oczekujemy od rządu weryfikacji sądowego orzeczenia, aby wyegzekwować sprawiedliwy wyrok – zaznaczył o. Qaisar Feroz OFM Cap.

Rónież proboszcz z Karaczi, o. Mario Rodrigues, nie wierzy w oskarżenia, które również poprzednio okazały się fałszywe i dodaje, że „żaden chrześcijanin w Pakistanie nie odważyłby się obrażać islamu czy proroka Mahometa”. Podkreślił też, że chrześcijanie okazują szacunek wobec innych religii, szczególnie w warunkach, w których żyją na miejscu, mając świadomość, że bluźnierstwo jest szczególnie delikatnym tematem. Uważa, że ponownie dochodzi do instrumentalizacji i nadużycia prawa.

Obecnie w Pakistanie przynajmniej 80 osób przebywa w więzieniach z powodu oskarżenia o bluźnierstwo. Większość z nich to muzułmanie. Innym problemem spotykanym w tym kraju są pozaprawne egzekucje. Radykalni liderzy nierzadko zachęcają do wymierzania sprawiedliwości na własny rachunek wobec tych, którzy zostali uznani za winnych bluźnierstwa.

 

os, KAI/Stacja7

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



11 września 2001. Historia Krzyża z WTC

Ułożone w kształt krzyża dwie metalowe szyny - element konstrukcji jednej z zawalonych 11 września wież - stały się dla wielu znakiem Bożej obecności w środku śmierci i zniszczenia. Oto historia Krzyża z WTC.

Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Znaleźli go przeszukujący zawalone wieże strażacy. Zaledwie 3 dni po 11 września. Nie tyle nawet znaleźli, co natknęli się na dwa połączone ze sobą metalowe przęsła, które od razu przywiodły im na myśl krzyż Jezusa Chrystusa. Spostrzeżenie to było na tyle silne, że od razu – wierzący i niewierzący – zaczęli się przy tych belkach modlić. – Gdy znajdujesz krzyż pośrodku takiego chaosu, zniszczenia i beznadziei, natychmiast odbierasz to jako wiadomość: jest nadzieja – mówi John Picarello, nowojorski strażak, który brał udział w akcji ratunkowej na terenie zawalonych wież i jeden ze świadków “odnalezienia” krzyża. 

Gdy znaleźliśmy ten krzyż było to dla nas jak wiadomość od Boga: jestem tutaj, jestem przy was, we Mnie znajdziecie ukojenie

Praca w ruinach zawalonych 11 września 2001 nowojorskich wież dla wielu ratowników była albo śmiertelną pułapką, albo źródłem poważnej traumy na dalszą część życia. W dokumencie “Krzyż i Wieże”, poświęconym odnalezieniu “ukrzyżowanego” fragmentu jednej z wież, John Picarello opowiadał o swoim ocaleniu: centymetry dzieliły go od miejsca, na które waliła się wieża północna WTC. Cud odnalezienia symbolu zwycięstwa życia nad śmiercią pomógł mu przetrwać chwile zwątpienia w akcji ratowniczej oraz poczucie przytłoczenia ogromem zniszczeń i cierpienia. – Gdy znaleźliśmy ten krzyż było to dla nas jak wiadomość od Boga: jestem tutaj, jestem przy was, we Mnie znajdziecie ukojenie – opowiada John Picarello. Ta wiara pomogła mu później pokonać zespół stresu pourazowego, z którym się zmagał po wydarzeniach września 2001 r. 

To właśnie strażacy zadbali wkrótce o to, by owych symbolicznych szyn, szybko nazwanych “Krzyżem z WTC”, nie traktować jak zwykłego elementu rumowiska i usunąć wraz z resztą zwalonej konstrukcji. W ten sposób, mierzący ponad 5 metrów wysokości krzyż stanął na specjalnym postumencie na granicy Ground Zero, jako punkt modlitwy dla rodzin ofiar na zawsze pogrzebanych pod gruzami. – Gdy zobaczyliśmy ten krzyż poczuliśmy się jakby to on przejął cały nasz żal i poczucie straty. Nigdy wcześniej nie czułem mocniejszej obecności Jezusa, niż wtedy – mówił anonimowy członek rodziny jednej z ofiar, cytowany później przez amerykańską prasę.

 

 

Dość szybko krzyżem zaopiekował się o. Brian Jordan, franciszkanin pracujący w sąsiadującej z Ground Zero parafii św. Piotra. Dzięki jego staraniom Krzyż z WTC trafił właśnie do tego kościoła i tam zaczął przez lata gromadzić ludzi wspominających tragedię, jaka spotkała Nowy Jork. – Właśnie tutaj modlimy się o pokój; o to, by to co stało się 11 września nie powtórzyło się przenigdy więcej – mówił święcąc ukrzyżowane metalowe belki o. Brian.

W 2011 r. krzyż został przetransportowany do Muzeum – Narodowego Miejsca Pamięci 11 Września, jako jeden z artefaktów. Natychmiast też stało się to przedmiotem kontrowersji. Stowarzyszenie Ateistów Amerykańskich złożyło w sądzie pozew przeciw dyrekcji Muzeum, argumentując, że “wystawienie krzyża jako pamiątki po tragedii 11 Września jest łamaniem zapisanej w konstytucji zasady rozdziału Kościoła od państwa”. Sąd jednak nie podzielił tej argumentacji tłumacząc, że w tym kontekście krzyż nie jest symbolem konkretnej religii, ale uczuć i doświadczeń ratowników pracujących na ruinach WTC.

Krzyż z WTC ma kilka swoich replik. Jedna z nich znajduje się na grobie franciszkanina, o. Mychala Judge’a, kapelana nowojorskich strażaków, który ruszył do akcji ratunkowej 11 września 2001 razem z nimi i zginął w trakcie posługi w jednej z zawalonych wież.


Data publikacji artykułu: 11.09.2019

 

Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor, w latach 2018-20 odpowiedzialna za sekcję news w Stacji7. Wcześniej pracowała w “Pulsie Biznesu”, “Newsweeku” i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap