Nasze projekty

Pożar w obozie dla uchodźców na Lesbos. Tysiące ludzi bez dachu nad głową

W środę nad ranem w obozie Moria dla uchodźców na greckiej wyspie Lesbos wybuchł gigantyczny pożar. Większość tymczasowych domostw, w których mieszkały tysiące uciekinierów zmierzających do Europy, przestała istnieć.

Pożar wybuchł nad ranem w więcej niż trzech miejscach jednocześnie – powiedział szef lokalnej straży pożarnej Konstantinos Theofilopoulos w wywiadzie dla państwowej telewizji ERT. W akcji gaśniczej uczestniczyło 10 zastępów straży pożarnej. Utrudniali ją niektórzy uchodźcy, próbując w tym samym czasie ratować to, co zostało z ich dobytku. Zdaniem Theofilopoulosa zniszczeniu uległa zdecydowana większość znajdujących się na terenie obozu domostw. Oznacza to natychmiastową bezdomność tysięcy uchodźców oczekujących w Morii na pozwolenie wjazdu do Europy.

Głos zabrał też papieski jałmużnik, często bywający w obozie Moria i pośredniczący w papieskiej pomocy tym ludziom. Watykanistka Cindy Wooden napisała, że „kard. Konrad Krajewski wezwał do natychmiastowego rozlokowania poszukujących azylu uchodźców z Morii”.

– To katastrofa humanitarna – napisał na Twitterze Haiko Mass, niemiecki minister spraw zagranicznych. Media donoszą, że mieszkańcy wyspy sąsiadujący z obozem na wyspie Lesbos już podjęli środki ochronne, uniemożliwiające pozbawionym domu uchodźcom ucieczkę z terenu obozu.

Reklama
Reklama

„Wezwaliśmy wszystkich mieszkańców obozu do pozostania na miejscu do czasu, gdy nie znajdziemy dla nich nowych tymczasowych miejsc do zamieszkania” – napisało z kolei w oświadczeniu biuro UNHCR – komisarza ONZ ds. uchodźców.

Władze Grecji natychmiast wezwały przedstawicieli rządów państw UE na pilne spotkanie w sprawie dalszego losu bezdomnych po pożarze ludzi. Sfinansowanie transportu na kontynent 400 dzieci lub nastolatków z rodzin dotkniętych katastrofą już zapowiedziała Ylva Johansson, komisarz spraw wewnętrznych UE. „Bezpieczeństwo i schronienie wszystkich ludzi w Morii jest priorytetem” – napisała na Twitterze.

W zaplanowanym na kilka tysięcy mieszkańców obozie Moria przebywa obecnie ok 13 tys. osób. Większość czyli aż 70 proc. z nich to uciekinierzy z Afganistanu, nie brakuje jednak również tych, których wojna wypędziła z Syrii albo głód z różnych krajów Afryki. W ubiegłym tygodniu władze Grecji poddały wszystkich mieszkańców Morii kwarantannie po tym, jak u jednego z nich zdiagnozowano koronawirusa. Wirusem SARS-CoV-2 zarażonych jest tam łącznie 35 osób.

Reklama

Według pracujących na miejscu służb mogło to być podpalenie. Nie brakuje także już różnych opinii mówiących, że obóz podpalili sami uchodźcy podczas przepychanki z policją, chcącą zamknąć to miejsce na kwarantannę. Według innych podpalenie to działanie przedstawicieli lokalnej społeczności, którzy chcieliby pozbyć się uchodźców z wyspy.

Na terenie obozu Moria prężnie działają różne organizacje humanitarne, w tym katolicka wspólnota Sant Egidio. Na początku sierpnia do pracy na miejscu wyjechała kilkunastoosobowa grupa Polaków – członków tej wspólnoty. O tym, co zobaczyli, jedna z uczestniczek wyprawy opowiadała w rozmowie ze Stacją7.

ad/Stacja7

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

Reklama

SKLEP DOBROCI

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite