Papież: marzę o Ziemi, która chroniłaby życie w każdym jego momencie

Do odnalezienia swej tożsamości i powołania zachęcił Ojciec Święty instytucje europejskie w liście wystosowanym na ręce kard. Pierto Parolina. Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej w najbliższych dniach spotka się z władzami Unii Europejskiej, ze Zgromadzeniem Plenarnym Komisji Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE) oraz w władzami Rady Europy.

Polub nas na Facebooku!

Spotkanie związane jest z kilkoma ważnymi rocznicami: w tym roku mija 50 lat od nawiązania relacji dyplomatycznych Watykanu ze Wspólnotą Europejską i obecności Stolicy Apostolskiej jako obserwatora w Radzie Europy. Ponadto w 1980 powstała jednocząca biskupów wszystkich krajów Unii Europejskiej Komisja Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE). W bieżącym roku obchodzono także 70. rocznicę Deklaracji Schumana, która stanowiła inspirację dla procesu powojennej integracji narodów naszego kontynentu.

Długi list Franciszka nawiązuje do wartości z Deklaracji Schumana oraz wołania św. Jana Pawła II w Santiago de Composteli „Europo odnajdź siebie samą, bądź sobą!”. Ojciec Święty nawiązał do obecnej pandemii, która jeszcze bardziej uwypukla projekt europejski, jako chęć położenia kresu podziałom z przeszłości. Zaznaczył, że stajemy obecnie wobec konieczności dokonania wyboru: „albo tak jak dotąd pójdziemy drogą zmierzającą w kierunku narastających nieporozumień, sprzeczności i konfliktów, albo odkryjemy na nowo tę drogę braterstwa, która niewątpliwie zainspirowała i ożywiła ojców założycieli współczesnej Europy” – stwierdził Franciszek. Wskazał, że droga braterstwa łączy się z drogą solidarności.

Papież wezwał Europę, by nie była zapatrzona w swą przeszłość, i odzyskała energię ideową, doceniając swoje zakorzenione ideały. „Nie bój się swojej tysiącletniej historii, która jest bardziej oknem ku przyszłości niż ku przeszłości” – zaapelował Ojciec Święty, podkreślając rolę prawdy, sprawiedliwości i wiary chrześcijańskiej. „Dziś, gdy wiele osób w Europie z nieufnością stawia sobie pytania o jej przyszłość, wielu patrzy na nią z nadzieją, w przekonaniu, że ma ona jeszcze coś do zaoferowania światu i ludzkości” – stwierdził Franciszek.

 

CZYTAJ TEŻ: Encyklika Fratelli tutti [CAŁY TEKST]

 

Papież zaznaczył, że „oryginalność europejska polega przede wszystkim na jej koncepcji człowieka i rzeczywistości; na jej zdolności do przedsiębiorczości i jej solidarności przejawiającej się w działaniu”. Następnie wyznał: „Marzę o Europie przyjaznej dla osoby i dla osób. Ziemi, gdzie szanowano by godność każdego, gdzie osoba byłaby wartością samą w sobie, a nie przedmiotem kalkulacji ekonomicznej lub towarem. Ziemi, która chroniłaby życie w każdym jego momencie, od chwili, gdy niewidzialne pojawia się w łonie matki, aż do jego naturalnego kresu”.

Ojciec Święty wskazał na konieczność wspierania edukacji i rozwoju kulturowego osoby, ochrony najsłabszych, bronienia praw osoby i przypominania o jej obowiązkach, w tym wnoszenia swego wkładu w społeczeństwo. „Marzę o Europie, która byłaby rodziną i wspólnotą” … Marzę o Europie solidarnej i wielkodusznej” – podkreślił Franciszek. Odnosząc się do lęków związanych z kryzysem migracyjnym papież zaznaczył: „Tylko Europa, która będzie wspólnotą solidarną, może sprostać temu wyzwaniu w sposób korzystny, podczas gdy wszelkie rozwiązania częściowe dowiodły już swojej niewystarczalności. Jest rzeczą oczywistą, że konieczne przyjmowanie imigrantów nie może ograniczać się jedynie do pomocy tym, którzy przybywają, często uciekając przed konfliktami, głodem czy klęskami żywiołowymi, ale musi pozwolić na ich integrację, aby mogli «poznawać, szanować, a także przyswajać sobie kultury i tradycje narodu, który ich przyjmuje»”.

 

ZOBACZ: Franciszek: Świat bez matek nie ma przyszłości

 

Franciszek opowiedział się za zdrową laickością Europy, „w której Bóg i Cezar są odrębni, ale nie przeciwstawiani sobie. O ziemi otwartej na transcendencję, gdzie wierzący mogą publicznie wyznawać swoją wiarę i proponować w społeczeństwie swój punkt widzenia”. Zachęcił chrześcijan do „odważnego i zdecydowanego wnoszenia swego wkładu w każdym środowisku, w którym żyją i pracują”.

Zwracając się do swojego najbliższego współpracownika, kardynała Pietro Parolina Ojciec Święty poprosił go o podzielenie się to refleksją z władzami europejskimi i członkami COMECE. Powierzył Europę wstawiennictwu jej patronów.

 

ah, KAI/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Katoliczka i matka siedmiorga dzieci wybrana sędzią Sądu Najwyższego USA

Stosunkiem głosów 52 do 48 sędzia Amy Coney Barret została 115. sędzią Sądu Najwyższego USA. Kobieta jest praktykującą katoliczką, profesorem Uniwersytetu Notre Dame, mamą siedmiorga dzieci oraz przeciwniczką aborcji.

Polub nas na Facebooku!

Ceremonia zaprzysiężenia z udziałem prezydenta Donalda Trumpa odbyła się w Białym Domu. Kilka godzin wcześniej nominację Barret zatwierdził senat. W dziewięcioosobowym składzie Sądu Najwyższego konserwatyści mają teraz przewagę sześciu do trzech.

Amy Coney Barret ma 48 lat i jest najmłodszym sędzią Sądu Najwyższego, a ponieważ sędziowie są mianowani dożywotnio, jej nominacja prawdopodobnie będzie miała wieloletnie konsekwencje. Jest piątą kobietą zasiadającą w tym gremium i drugą o poglądach konserwatywnych. Zastąpiła zmarłą we wrześniu Ruth Bader Ginsburg, która była określana jako ikona liberalnego sądownictwa.

Nowo mianowana sędzia jest praktykującą katoliczką. Ma siedmioro dzieci, w tym dwoje adoptowanych z Haiti i jedno z zespołem Downa. Jest wykładowcą Uniwersytetu Notre Dame w Indianie, a od 2017 roku orzeka w Sądzie Apelacyjnym USA dla Okręgu Siódmego. W dotychczasowych orzeczeniach dała się poznać jako osoba o konserwatywnych poglądach w sprawach m.in. aborcji, imigracji czy prawa do posiadania broni.

Podczas przesłuchań w senacie pojawił się zarzut ze strony liberałów, że przekonania Barret zaszkodzą jej bezstronności. W odpowiedzi kobieta stwierdziła, że jej wiara “nie wpływa na wypełnianie obowiązków jako sędzi”, powiedziała też, że kariery prawniczej nie należy postrzegać jako środka do zdobycia satysfakcji, prestiżu czy pieniędzy, ale jako “środek prowadzący do służenia Bogu“. Niepokój środowisk liberalnych budzi przede wszystkim stosunek Amy Barret do aborcji.

 

 

PRZECZYTAJ TEŻ: Katoliczka, mama 7 dzieci. Amy Barrett nominowana do Sądu Najwyższego USA

 

ah, TVP Info, rmf24.pl/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Copy link
Powered by Social Snap