Nowy prezydent USA Joe Biden regularnie chodzi do kościoła

„Kościelne zwyczaje” prezydenta-elekta Joe Bidena, który w przeciwieństwie do Donalda Trumpa lubi często odwiedzać kościoły, opisuje agencja AP. Najczęściej, jak dotychczas, odwiedza on swój parafialny kościół św. Józefa w miejscowości Wilmington w stanie Delaware. Przybywał tam przeważnie ze swoją żoną Jill i wnukami w niedzielne poranki lub w sobotę po południu.

Polub nas na Facebooku!

Zbudowana w 1841 roku przez magnata przemysłowego Charlesa DuPonta dla zatrudnionych przez niego robotników -emigrantów z Włoch i Irlandii świątynia została przebudowana w 1947 roku. Znajduje się w pobliżu rezydencji Bidenów w Wilmington, około pięć minut jazdy samochodem od niej. Polityk zagląda też niekiedy na Msze św. do innych kościołów, m.in. św. Edmunda w Rehoboth Beach, także w stanie Delaware.

W zeszłym tygodniu, w piątek, Biden był obecny dodatkowo na Mszy św. w swoim kościele w rocznicę śmierci pierwszej żony i córki, które zginęły w wypadku samochodowym w 1972 roku. Są one pochowane na przykościelnym cmentarzu obok syna Beau, który zmarł na raka w 2015 roku.

Towarzyszący Bidenowi agenci Secret Service oczywiście sprawdzają wraz z psami te kościoły dużo wcześniej. Biden przybywa na ogół pięć minut po rozpoczęciu Mszy, a wychodzi przed wszystkimi, tuż po jej zakończeniu. Siada w tylnej ławce wraz z agentem i stara się, na ile to możliwe, nie sprawiać swoją osobą kłopotów.

 

Nie wiadomo, do którego kościoła będzie chodził w Waszyngtonie

Zamieszania stara się też unikać proboszcz ks. Glenn Evers. Np. w ubiegły piątek na początku Mszy św. nie zapowiedział on przybycia polityka i jedynie zwrócił uwagę na zachowanie środków ostrożności ze względu na pandemię. Jak opowiada, w czasie modlitwy „Ojcze nasz” słychać było także głos Bidena. A podczas przekazywania znaku pokoju ludzie starali się nie wpatrywać w jego postać. Za to obdarzali go uśmiechem, na co on również odpowiadał uśmiechem.

Ekipa współpracowników Bidena, która pracuje nad „zainstalowaniem” go w Białym Domu, nie udzieliła AP informacji, do którego z kościołów w pobliżu miałby on chodzić. W promieniu około trzech kilometrów są tam cztery świątynie katolickie. Jako wiceprezydent Biden najczęściej uczestniczył w Mszy św. w kościele pw. Świętej Trójcy, w ekskluzywnej dzielnicy Georgetown, tym samym, do którego często zaglądał wcześniej John Fitzgerald Kennedy przed objęciem funkcji prezydenta w 1960 roku.

SPRAWDŹ: Joe Biden oficjalnie prezydentem USA. Drugi katolik na tym stanowisku

 

ag/KAI/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

ZE ŚWIATA

Gwiazda Betlejemska pojawi się na niebie. Bardzo rzadkie zjawisko

Już 21 grudnia dojdzie do bardzo rzadkiego zjawiska na niebie – wielkiej koniunkcji, czyli zbliżenia się do siebie Jowisza i Saturna. To spowoduje, że obie planety utworzą bardzo jasny punkt na niebie, który będzie wyraźnie świecił po zmroku. Historycy i astronomowie przewidują, że taka koniunkcja mogła być Gwiazdą Betlejemską, którą zauważyli Mędrcy ze Wschodu.

Polub nas na Facebooku!

Jowisz to największa planeta Układu Słonecznego i po Księżycu jest to najjaśniejszy obiekt na niebie. Saturn jest o wiele mniejszy i odleglejszy i dorównuje w jasności gwiazdą. Obie planety świecą równomiernie.

 

 

Leżący o wiele dalej od Ziemi Saturn potrzebuje prawie 30 lat, aby okrążyć Słońce, Jowiszowi jedna orbita zajmuje mniej niż 12 lat. Spotkanie tych dwóch planet na niebie jest oczywiście iluzoryczne, bo obie zostają na swoich orbitach, które będzie dzielić 600 milionów kilometrów. Z perspektywy Ziemi będzie to jednak wyglądać, jakby oba obiekty zbliżyły się do siebie.

Henry Throop, astronom z NASA porównuje tę sytuację do stadionu. „Można to sobie tak wyobrazić, że Układ Słoneczny jest torem wyścigowym, a każda planeta to biegacz na własnym torze. My na Ziemi jesteśmy na środku stadionu. Z naszego punktu widzenia zobaczymy Jowisza, który na wewnętrznym torze zbliża się do Saturna przez cały miesiąc i ostatecznie go wyprzedza 21 grudnia” – pisze na stronie agencji.

Do koniunkcji miedzy obiema planetami dochodzi mniej więcej co 20 lat, ale nie wszystkie są dość dobrze widoczne. Tegoroczne będzie o tyle wyjątkowa, że planety zbliżą się do siebie wyjątkowo blisko. Ostatnią taką bliską koniunkcję astronomowie mogli zaobserwować 4 marca 1226 roku.

 

Koniunkcja, która mogła być gwiazdą

Podobne bliskie koniunkcje zdarzały się już w przeszłości. Jedna z nich mogła być nawet uznana za Gwiazdę Betlejemską, którą widzieli mędrcy ze wschodu. W 7 roku przed naszą erą, Jowisz i Saturn w ciągu 8 miesięcy znalazły się od siebie bardzo blisko. Mogło to być niezwykłe zjawisko astronomiczne, które sprowadziło trzech pielgrzymów ze wschodu do Betlejem.

Tegoroczną koniunkcję będzie można podziwiać już od 21 grudnia. Jowisz i Saturn pojawią się na południowo-zachodnim niebie tuż po zachodzie słońca. Planety będą dość blisko horyzontu. Ich zbliżenie będzie można obserwować po zmroku przez cały okres świąteczny.

SPRAWDŹ: Papież: Nie zatrzymujmy się na choince i żłóbku, tylko idźmy do Jezusa

 

ag/NASA/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Copy link
Powered by Social Snap