ZE ŚWIATA

Łukaszenka wyjaśnia zakaz wjazdu dla abp. Kondrusiewicza: “Otrzymał zadania z Polski”

Prezydent Alaksandr Łukaszenka skomentował wczorajsze niewpuszczenie abpa Tadeusza Kondrusiewicza na Białoruś. Jak wyjaśnia, "arcybiskup Tadeusz Kondrusiewicz niespodziewanie wyjechał do Warszawy na konsultacje, gdzie otrzymał "określone zadania" i z tego właśnie powodu znalazł się na wspólnej dla Białorusi i Rosji liście osób objętych zakazem wjazdu".

Polub nas na Facebooku!

W poniedziałek abp Tadeusz Kondrusiewicz, metropolita mińsko-mohylewski i przewodniczący Konferencji Biskupów Katolickich na Białorusi poinformował KAI, że wracając z Polski nie został wpuszczony na Białoruś

 

Dzisiaj wracając do Mińska na przejściu granicznym w Kuźnicy Białostockiej nie zostałem wpuszczony na teren kraju. Nie podano żadnej argumentacji dlaczego, mimo że jestem obywatelem Białorusi.

 

Abp Tadeusz Kondrusiewicz wygłosił dziś w Białymstoku oświadczenie, w którym zachęcił biskupów, księży, osoby zakonne, świeckich i wszystkich ludzi dobrej woli do modlitwy o jego jak najszybszy powrót do kraju i o pokojowe rozwiązanie “ostrego kryzysu społeczno-politycznego w ojczyźnie”. W oświadczeniu metropolita odniósł się ponownie do zakazu wjazdu na Białoruś

Taka decyzja służb granicznych jest dla mnie jako obywatela Republiki Białoruś całkowicie niezrozumiała, gdyż ustawa Republiki Białoruś nr. 49-3 z 20 września 2009 “O porządku wyjazdu z Republiki Białoruś i wjazdu do Republiki Białoruś obywateli Republiki Białoruś” w artykule 3 “Prawo obywateli do wyjazdu z Republiki Białoruś i do wjazdu do Republiki Białoruś” stanowi jak następuje: “Prawo obywatela do wjazdu do Republiki Białoruś nie może być ograniczane”. Zakaz wjazdu do Republiki Białoruś przeszkadza mnie jako ordynariuszowi archidiecezji mińsko-mohylowskiej i przewodniczącemu Konferencji Biskupów Katolickich Białorusi w wykonywaniu posługi duszpasterskiej i w udziale w zaplanowanych wydarzeniach kościelnych.

Jak powiedział abp Kondrusiewicz, w warunkach kryzysu społeczno-politycznego, przeżywanego w obecnym czasie przez naszą ojczyznę, wzywa do dialogu i pojednania i podkreślił, że nie chce “aby nieuzasadnione i bezprawne działanie służby granicznej zwiększało napięcie w naszym kraju”. – Zwróciłem się do Państwowego Komitetu Pogranicza Republiki Białoruś z prośbą o wyjaśnienie tej sytuacji i o cofnięcie decyzji zakazującej mi powrotu do ojczyzny w celu wykonywania moich obowiązków duszpasterskich. Mam nadzieję, że jest to tylko przykre nieporozumienie, które w jak najkrótszym czasie zostanie poprawione – powiedział abp Kondrusiewicz.

Dziś prezydent Łukaszenka oznajmił dziennikarzom, że arcybiskup Tadeusz Kondrusiewicz niespodziewanie wyjechał do Warszawy na konsultacje, gdzie otrzymał „określone zadania” i z tego właśnie powodu znalazł się na wspólnej dla Białorusi i Rosji liście osób objętych zakazem wjazdu. Łukaszenka nie powiedział jednak, jakie miałyby być to zadania i nie uściślił, czy to Rosja, czy też Białoruś uznała go za osobę niepożądaną, ale zaznaczył, że posiada informacje, jakoby metropolita posiadał obywatelstwo również innego kraju poza białoruskim. W swojej wypowiedzi podkreślił też, że jest dumny z panującej na Białorusi tolerancji religijnej.

Łukaszenka poinformował, że sprawa jest szczegółowo analizowana. – Jeśli tam wszystko jest czysto i zgodnie z prawem, to i my postąpimy zgodnie z prawem. Dla nas nie ma znaczenia, czy to główny katolik, główny prawosławny czy główny muzułmanin. Powinien żyć zgodnie z prawem. A jeśli na dodatek wlazłeś w politykę i pociągnąłeś za sobą wierzących, katolików, którzy są wspaniałymi ludźmi, to jesteś podwójnie odpowiedzialny – powiedział Łukaszenka.

Alaksandr Łukaszenka odniósł się też do wydarzeń na mińskim Placu Niepodległości z 26 sierpnia. Tego dnia chroniących się w murach kościoła pod wezwaniem Św. Św. Szymona i Heleny demonstrantów otoczyła milicja, uniemożliwiając opuszczenie świątyni. – Nie zamknęliśmy kościołów, nawet, jeśli oni uprawiali antyłukaszenkowską, antypaństwową propagandę. Nie zamknęliśmy, a wręcz przeciwnie, staramy się je wspierać i ich bronić. Widzieliście to na Placu. A oni stworzyli fake-news, jakobyśmy tam ludzi do kościoła nie wpuszczali – powiedział.

Proboszcz parafii, ks. kan. Władysław Zawalniuk poinformował natomiast 31 sierpnia, że nieznani sprawcy zmienili zamki we wszystkich drzwiach kościoła, a osobom pracującym w tej świątyni wydano tylko jeden zestaw kluczy do nowych zamków pomieszczeń. Dodatkowo 23 sierpnia w kościele nagle wyłączono prąd, a 3 dni później miał miejsce incydent, o którym wspominał Łukaszenka. Nie był to pierwszy nieprzyjazny akt wobec jednej z największych mińskich świątyń katolickich w ostatnim czasie. W lipcu miejscowa wspólnota, która z własnych pieniędzy utrzymuje ten obiekt, została powiadomiona o zadłużeniu w wysokości ok. 160 tys. rubli białoruskich (ponad 220 tys. zł). W sprawie tej Kuria Mińsko-Mohylowska wydała oświadczenie, wskazujące na bezpodstawność i niesprawiedliwość tego rodzaju roszczeń.

 

os, KAI/Stacja7

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Nieznani sprawcy zmienili zamki w świątyni. Władze żądają pieniędzy od mińskiej parafii

Kilka dni temu funkcjonariusze OMON zablokowali wejście do kościoła św. Szymona i Heleny w Mińsku, zamykając w nim opozycjonistów, którzy brali udział w demonstracji na placu Niepodległości. Teraz, jak poinformował Andrzej Poczobut, "nieznani sprawcy" zamienili wszystkie zamki w świątyni, a władze Białorusi zażądały od parafii 64 tys. dolarów za użytkowanie ziemi.

Polub nas na Facebooku!

O sytuacji związanej z kościołem św. Szymona i Heleny w Mińsku poinformował na Twitterze Andrzej Poczobut, dziennikarz oraz członek Zarządu Głównego Związku Polaków na Białorusi.

Kilka dni temu funkcjonariusze organów porządkowych OMON zablokowali wejście i wyjście w kościele św. Szymona i Heleny. Sprzeciw wobec takich działań wyraził wikariusz generalny archidiecezji mińsko-mohylewskiej, bp Jerzy Kasabucki. – Kościół jest sanktuarium Boga, które może być swobodnie odwiedzane przez każdego, kto zechce – powiedział.

Zaznaczył, że “blokowanie wejścia i wyjścia ludzi stoi w sprzeczności z zagwarantowanym w Konstytucji Republiki Białoruś prawem obywateli do wolności sumienia i religii, obraża uczucia ludzi wierzących i wykracza poza granice prawa ludzkiego i Bożego”.

 

kh, KAI/Stacja7

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Copy link
Powered by Social Snap