Nasze projekty

Klerycy codziennie przechodzą przez cmentarz zabitych kapłanów. Tu za bycie księdzem grozi śmierć

Codziennie 18 kleryków gromadzi się na porannej mszy świętej w kaplicy seminaryjnej. Aby tam dotrzeć, muszą przejść przez cmentarz zamordowanych kapłanów, aby uzmysłowić sobie, na jakie ryzyko się narażają wybierając drogę kapłaństwa w Meksyku.

fot. Mariana C./Cathopic

Od 2006 z rąk różnych karteli narkotykowych – za ich krytykowanie bądź z powodu znalezienia się na linii walk między nimi – zginęło w Meksyku ponad 50 księży. Oznacza to, iż „wybór drogi powołania kapłańskiego staje się tam najbardziej ryzykowną decyzją, i to w wymiarach ogólnoświaowych”. Taki pogląd wyraził Will Grant – korespondent brytyjskiej agencji BBC News w tym kraju w artykule zamieszczonym 8 kwietnia zabójstw miejscowych duchownych.

„Wiem, że spotkam się z przestępcami”

Rozmawiał on z 28-letnim ks. Miguelem Pantaleonem po jego prymicyjnej mszy św. w szczelnie wypełnionym wiernymi kościele w mieście Rincón del Carmen w zachodnim Meksyku. To właśnie tu, na terenie tzw. Tierra Caliente (Gorącej Ziemi) ginie najwięcej kapłanów. Jest to miejsce nieustannych walk o kontrolowanie tego obszaru przez dwa kartele: Jalisco New Generation i Familia Michoacana. Miejscowa policja prawie w ogóle nie reaguje na te zbrodnie, zajmując się tylko tymi najbardziej spektakularnymi.

Dla mnie bycie księdzem tu, w Tierra Caliente, oznacza miłość. Żyjący tu ludzie są bardzo zranieni, cierpią i jeśli odpowiadamy na powołanie Boże, stajemy się dla nich znakami Bożej miłości. Wiem, że któregoś dnia przyjdzie mi się spotkać twarzą w twarz z tymi przestępcami. Ale bardziej niż ostra konfrontacja, ważniejsze jest chyba okazanie «oblicza miłosierdzia Bożego», ponieważ Bóg jest także dla nich – wyznał neoprezbiter.

Reklama

Wybór kapłaństwa niesie ogromne ryzyko

Opowiedział następnie o życiu w seminarium duchownym na przedmieściach Ciudad Altamirano. Codziennie 18 kleryków gromadzi się na porannej mszy św. w kaplicy seminaryjnej. Aby tam dotrzeć, muszą przejść przez cmentarz zamordowanych kapłanów, aby uzmysłowić sobie, na jakie ryzyko się narażają.

Na jednych z epitafiów widnieje nazwisko ks. Habacuca Hernandeza Beniteza, urodzonego 16 stycznia 1970, zamordowanego 13 czerwca 2009 r. Tamtejsi ludzie uważają go za męczennika. W roku, w którym zginął, wybuchła trwająca do dziś wojna na niespotykaną przedtem skalę. Do tego czasu kartele działały bardziej dyskretnie i można było na nie nieco wpływać. 39-letni ksiądz Hernández jechał samochodem na zjazd młodzieżowy w towarzystwie dwóch kleryków. W pewnej chwili jego pojazd otoczyli uzbrojeni mężczyźni, którzy kazali wszystkim wysiąść a następnie bez słowa ich zastrzelili.

Na Boże Narodzenie 2014 ten sam los spotkał kuzyna ks. Hernandeza o imieniu Gregorio. Członkowie gangu wdarli się do jego pokoju w seminarium, zakleili mu taśmą usta i nos tak, że udusił się. Napastnicy prawdopodobnie chcieli uzyskać za niego okup, ale przeliczyli się, a jego zwłoki znaleziono później w zaroślach koło seminarium.

Reklama

Wydawałoby się, że tego rodzaju wydarzenia mogą wpływać negatywnie na młodych ludzi i zniechęcać ich do wyboru tak niebezpiecznej drogi życiowej. Tymczasem dzieje się odwrotnie: zamordowani księża stają się inspiracją, a nie tylko przestroga dla innych młodych. Jeden z nich – 19-letni Antonio Ábelez tak to tłumaczy: «Oni stali się jasnymi, czytelnymi znakami dla nas. Ta ich «niesprawiedliwa» śmierć paradoksalnie pobudza nas do większej odwagi – napisał korespondent BBC.

Z kolei rektor seminarium ks. Antonio Reinoso podkreśla, że „w naszej formacji ważne jest ukształtowanie w nowych księżach cnoty roztropności. Chodzi o to, aby jako kapłani głosili Ewangelię i aby wstrzymywali się zwłaszcza od krytykowania z ambony przywódców. Przestępczość zorganizowana to hydra o tysiącach głów. Nasi księża nie są w stanie rozwiązać tego i problemu, ale w oparciu o wiarę mogą mu się przeciwstawić”.

kh, KAI/Stacja7

Reklama
Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę