Kard. Krajewski codziennie zabiera bezdomnych i ubogich nad morze

W ostatnim czasie jałmużnik papieski, kard. Konrad Krajewski codziennie organizuje wyjazdy nad morze dla osób bezdomnych i biednych. W wypowiedzi dla Radia Watykańskiego podkreślił uwagę, jak ważna jest ludzka strona troski o potrzebujących. – Każdy człowiek marzy o letnim wypoczynku na łonie natury – powiedział kard. Krajewski.

Polub nas na Facebooku!

Codziennie można spotkać nad morzem tyrreńskim samochody z watykańską rejestracją. Kard. Konrad Krajewski przyjeżdża tam z ubogimi i bezdomnymi, by mogli “odciąć się od ciągłego szukania, gdzie można coś zjeść albo gdzie się przespać”.

Nasi biedni mają prawo do tego, co jest normalne. Podczas wakacji normalną rzeczą jest, że chętnie wychodzimy z miejsc nam znanych, z naszych domów, z naszych szkół, z naszych środowisk, aby odetchnąć. Po prostu wyjeżdżamy z nimi, proponujemy im wyjazd nad morze. Jedziemy niedaleko, po południu do Passoscuro, tam, gdzie znajduje się również szpital Gesù Bambino. Spędzamy tam około 2 godzin w niedużej grupie do 15 osób, tak, żeby łatwa była komunikacja, żebyśmy mogli ze sobą rozmawiać. Oni się szybko męczą nad morzem. Po godzinie, po półtorej już mogliby wracać i dlatego jeździmy po południu, żeby potem od razu udać się do pobliskiej pizzerii „Palidoro”, gdzie już nas wszyscy znają i wiedzą, że tam są „pizze papieskie”, bo płaci za nie Papież. On pokrywa koszty posiłku.

Jak zaznacza kard. Krajewski, przy posiłku zdarza się spędzać im więcej czasu niż nad morzem, nieraz 2-3 godziny. – Posiłek jest bardzo ważny w naszym życiu. Stół nas łączy albo nas dzieli. Kiedy nie mamy sobie nic do powiedzenia, to nie chcemy razem jeść, natomiast kiedy mamy się czym podzielić, to chętnie przy tym stole przebywamy – wyjaśnia jałmużnik papieski i przyznaje, że ubodzy “otwierają się, opowiadają swoje historie, mówią, jak kiedyś było”. – Opowiadają o tym, jak wyszli z różnych sytuacji, jak się im udało, po tym jak najpierw wszystko się pokręciło, kiedy pojawił się kryzys w rodzinie, w domu. Często mają łzy w oczach, a jednocześnie są zadowoleni, że mogą to wreszcie powiedzieć – podkreślił w wypowiedzi dla papieskiej rozgłośni kard. Krajewski.

 

 

os, KAI/Stacja7

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Episkopat białoruski apeluje o możliwość powrotu abp. Kondrusiewicza do kraju

Białoruscy biskupi wzywają do modlitwy o powrót abp. Tadeusza Kondrusiewicza oraz podkreślają, że zakaz wjazdu do kraju metropolity mińsko-mohylewskiego jest nie tylko niezgodny z prawem, ale szkodzi relacjom między Kościołem katolickim a państwem.

Polub nas na Facebooku!

– Niedopuszczalne jest, aby biskup Kościoła katolickiego, który jest pasterzem powierzonych mu wiernych, był pozbawiony możliwości przebywania we własnej diecezji i wykonywania w niej posługi powierzonej mu przez papieża – powiedzieli białoruscy biskupi.

Zakaz powrotu do kraju – podkreślili – jest nie tylko niezgodny z prawem, ale szkodzi relacjom między Kościołem katolickim a państwem białoruskim. – Konferencja Biskupów Katolickich na Białorusi ma nadzieję, że odmówienie abp. Kondrusiewiczowi wjazdu na terytorium Republiki Białorusi jest tylko niefortunnym nieporozumieniem, które zostanie jak najszybciej rozwiązane i że takie incydenty nie będą miały miejsca w przyszłości – podkreślili i zachęcili wszystkich katolików do modlitwy o bezpieczny powrót biskupa.

Sam abp Kondrusiewicz powiedział, że decyzja straży granicznej o odmowie wjazdu do ojczyzny była „absolutnie niezrozumiała” i naruszała prawo. Metropolita mińsko-mohylewski podkreślił, że odwiedził wschodnią Polskę, aby celebrować pierwszą komunię krewnego.

Katolicy są drugą co do wielkości społecznością religijną na Białorusi po prawosławnych, obejmującą około 15% populacji.

 

kh, CNA/Stacja7

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Copy link
Powered by Social Snap