“Jemen powoli umiera”. Coraz gorsza sytuacja humanitarna

W ciągu ostatnich miesięcy znacząco pogorszyła się sytuacja humanitarna w Jemenie. Jeszcze przed wybuchem wojny kraj ten zaliczany był do najbiedniejszych państw świata. W obecnej sytuacji śmierć głodowa zagląda w oczy ponad 2 mln jemeńskich dzieci.

Polub nas na Facebooku!

Panującą w tym kraju sytuację trudno jest nawet opisać. Ludzie żyją w skrajnej nędzy, podczas gdy dociera tam coraz mniej wsparcia. Pandemia sprawiła, że brakuje środków. W ubiegłym roku ONZ przeznaczyła dla Jemenu zaledwie 1,9 mld dolarów, czyli o połowę mniej środków niż rok wcześniej – mówi Radiu Watykańskiemu Eleonora Ardemagni. Włoska politolog wskazuje, że dużym wyzwaniem jest trwająca obecnie ofensywa Hutich przeciwko siłom rządowym.

Prowincja Marib jest strategiczna z dwóch powodów. Właśnie tam znajdują się bogate złoża ropy naftowej, które dają środki na finansowanie uznanego przez wspólnotę międzynarodową rządu. Teren ten do tej pory uznawany był za najbezpieczniejszy w kraju, dlatego też schroniło się tam ponad milion wewnętrznych uchodźców, którzy uciekli przed wojną z innych zagrożonych regionów – mówi Ardemagni. Kryzys humanitarny w tym kraju należy do najpoważniejszych na świecie. Problem stanowi dotarcie do potrzebujących z transportami pomocy humanitarnej, których nie przepuszczają rebelianci. Wyzwaniem jest również pandemia i brak dostępu do szczepień dla ludzi od lat wykończonych wojną.

Jemen pogrążony jest w chaosie od 2011 r. Wojna domowa, która przerodziła się w konflikt regionalny, zepchnęła ten najbiedniejszy kraj Półwyspu Arabskiego na skraj głodu. Szacuje się, że walczy tam ponad 2,5 tys. dzieci-żołnierzy. Dorasta kolejne pokolenie nieznające pokoju.

Organizacje pomocowe alarmują, że 25-letni Jemeńczyk w ciągu swego życia był świadkiem 14 zbrojnych konfliktów wewnętrznych i przetrwał tysiące ataków lotniczych. Wielu nigdy nie chodziło do szkoły. Szacuje się, że 10 mln mieszkańców tego kraju cierpi głód, a kolejne 14 mln potrzebuje pilnej pomocy humanitarnej. Apelując o wsparcie papież Franciszek wielokrotnie przypomniał, że jest to „jeden z najpoważniejszych kryzysów humanitarnych w najnowszej historii”, który pogłębia się „w atmosferze ogólnej obojętności wspólnoty międzynarodowej”.

SPRAWDŹ: Obrońcy życia o pomocy dzieciom niepełnosprawnym: „System jest archaiczny”

 

ag/Vatican News/Stacja7

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

ZE ŚWIATA

Czy do starożytnego Ur wrócą pielgrzymi? Irakijczycy na to liczą

Agencja Reutera, pisząc o przygotowaniach do zbliżającej się pielgrzymki Franciszka do Iraku (w dniach 5-8 marca) zwraca uwagę na starożytne miasto Ur. Według Księgi Rodzaju to właśnie stamtąd rozpoczął swoją „pielgrzymkę wiary” Abraham, uważany nie tylko przez chrześcijan i żydów, ale także muzułmanów za „ojca wiary”. Już w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku zaczęły tam przybywać pielgrzymki chrześcijańskie, które później ustały z powodu wojny w Iraku, a ostatnio także pandemii. Obecnie być może tradycja ta zacznie się odradzać.

Polub nas na Facebooku!

Za wspólnego “ojca wiary” uważa Abrahama ponad połowa żyjących na świecie ludzi – twierdzi amerykański pisarz żydowski Bruce Feiler w książce ”Abraham: A Journey to the heart of Three Faiths” (Abraham: podróż do serca trzech religii). Stara się on znaleźć wspólne korzenie chrześcijaństwa, judaizmu i islamu właśnie w wierze tego biblijnego patriarchy.

Położony ok. 200 mil (ponad 320 km) na południe od Bagdadu Ur jest – według archeologów – jednym z najstarszych na świecie miast oraz ośrodków władzy i początków piśmiennictwa. W połowie XIX w. urzędujący wówczas w Basrze konsul brytyjski John George Taylor jako pierwszy odkrył tam starożytną wieżę świątynną – zikkurat z około XXI-XX wieku przed Chrystusem, a w niej cylindry z napisami w piśmie klinowym. Odczytanie ich potwierdziło hipotezę, że w tym miejscu rzeczywiście znajdował się opisywany w Biblii „Ur chaldejski”.

W latach 1922-34 nowe badania archeologiczne prowadził tam z ramienia Uniwersytetu w Pensylwanii i Muzeum Brytyjskiego Leonard Woolley. Badał on także wzgórze zikkuratu i znajdujący się obok kompleks mieszkalny. W ich trakcie odsłonięto groby królewskie, w których znaleziono między innymi biżuterię, instrumenty muzyczne, broń i złote naczynia. Późniejsze prace archeologów irackich polegały głównie na zabezpieczeniu tych odkryć.

 

„Wiążemy duże nadzieje z wizytą papieża”

Ale Ur domaga się zapewne zupełnie nowej koncepcji odrestaurowania i zagospodarowania. Wiąże się to z nadzieją rządu irackiego na ponowne odkrycie tego miejsca jako celu wycieczek i pielgrzymek. Zaczęły one tam przybywać w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku, później jednak wybuch wojny w Iraku w 2003, a ostatnio również pandemia przerwały te działania.

Swoje nadzieje na ponowne „odkrycie Ur” wyraził w imieniu rządu szef Urzędu ds. Starożytności i Dziedzictwa Ali Kadhim Ghanim. W wywiadzie dla Reutera powiedział on: Wiążemy duże nadzieje z wizytą papieża, ponieważ na pewno przyczyni się ona do większej liczby przyjeżdżających do Ur turystów. Liczymy też na to, że zacznie tu przybywać coraz więcej chrześcijan.

SPRAWDŹ: Franciszek spotka się z ajatollahem al-Sistanim. Kim jest duchowy przywódca szyitów?

 

ag/KAI/Stacja7

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

Copy link
Powered by Social Snap