Nasze projekty

„Jedziemy nad morze, a później na pizzę”. Kard. Krajewski o wakacjach bezdomnych

"Prawie każdego wieczora wybieramy się z nimi nad morze. Jedziemy dwoma busami, czyli około 15-16 osób. Tam spędzamy około dwóch godzin i potem wspólnie idziemy na pizzę, jeśli jesteśmy nad morzem, albo na słynną porchettę z Aricci" - mówi kard. Konrad Krajewski, jałmużnik papieski, opowiadając o letnich wyjazdach z ubogimi i bezdomnymi.

fot. Jasna Góra Klasztor Ojców Paulinów

Kard. Krajewski tłumaczy, że większość ubogich i bezdomnych podejmuje dorywczą pracę nad morzem lub w górach, są bardzo pomocni turystom, a ci są dla nich życzliwi. Część z bezdomnych, z racji bardziej psychologicznych, nie wyjeżdża, głównie ze strachu przed opuszczeniem miejsc, w których czują się pewnie – zauważył. Przyznał, że to, co możemy najcenniejszego ofiarować potrzebującym to nasz czas, wysłuchanie, naszą obecność. Dodaje, że życzliwość jest nieprzeciętną cechą, która uzdrawia innych i bardzo szybko do nas powraca.

„Jedziemy wspólnie nad morze, a później na pizzę”

Prawie każdego wieczora wybieramy się z nimi nad morze. Jedziemy dwoma busami, czyli około 15-16 osób. Udajemy się do Palidoro, niedaleko Rzymu lub do Castel Gandolfo, nad jezioro Albano. Tam spędzamy około dwóch godzin i potem wspólnie idziemy na pizzę, jeśli jesteśmy nad morzem, albo na słynną porchettę z Aricci. Niektórych bierzemy z naszych noclegowni, innych zabieramy spod pryszniców. Dziennie kąpie się około 200 osób, więc bardzo łatwo jest skompletować grupę – mówi kard. Krajewski, szef Urzędu Dobroczynności Apostolskiej.

„Są niesamowici, bardzo dużo się od nich uczę”

Jak podkreśla, są też dni, gdy po prostu wychodzą po bezdomnych na ulicę, ponieważ wiedzą gdzie przebywają. Oni oczywiście jadą z całym swoim dobytkiem, zabierają plecaki i torby. Mamy dość duże samochody z bagażnikami więc nie jest to kłopot. Mamy dla nich ręczniki, spodenki oraz wszystkie inne rzeczy, które są potrzebne na plaży, nawet czapki. Są niesamowici, bardzo dużo się od nich uczę. Kiedy są na ulicy, to podlegają prawu ulicy, które czasami bywa bezlitosne. Natomiast kiedy jedziemy nad morze, zachowują się tak, jak wszyscy. Cechuje ich np. wielka skromność przy przebieraniu się. Nieraz chodzą kilka razy wokół samochodu, patrząc, żeby znaleźć ustronne miejsce, gdzie można się przebrać. To samo dzieje się w restauracjach. Ich właściciele są dla nas bardzo życzliwi. Wiedzą, że ma to być menu specjalne, dlatego, bo goście są specjalni, ale też dlatego, że za te kolacje płaci Ojciec Święty, więc one są po prostu papieskie – dodaje kardynał.

Reklama
Reklama

kh/Vatican News/Stacja7

Reklama
Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę