Boże Miłosierdzie na Karaibach

- Mieszkańcy Martyniki znają historię życia św. Faustyny oraz przesłanie, które pozostawiła światu. Ludzie ją znają i co jest piękne: przyjęli z wielką ufnością nauczanie o Bożym Miłosierdziu. Czasami nawet można zazdrościć tej ufności, ponieważ jest taka naturalna. Nie jest wyuczona, ale jest po prostu zwróceniem się do Jezusa o Jego miłosierdzie. To jest wspaniałe świadectwo - powiedział w rozmowie z KAI ks. Józef Nowak, który 6 lipca w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach odebrał relikwie św. Faustyny, by zawieść je na Martynikę, jedną z wysp na Karaibach.

Ks, Józef Nowak pochodzi z Gdańska. Na Martynice pełni posługę misyjną d dziesięciu lat, a od 2015 r. jest kustoszem sanktuarium maryjnego na terenie parafii Niepokalanego Poczęcia w Le Morne Rouge na Martynice.


Liliana Leda (KAI): Jaki pod względem gospodarczym i kulturowym jest region, na którym pełni Ksiądz swoją posługę misyjną?

Ks. Józef Nowak: Martynika jest regionem zamorskim Francji, znajduje się na południu Karaibów, na Małych Antylach. Tylko część południowa wyspy jest turystyczna. Nie ma tam przemysłu, ponieważ to mała wyspa, ma 80 km długości i 40 szerokości. Ludzie zajmują się uprawą trzciny cukrowej, bananów, które trafiają na cały rynek europejski i rumu. Na wyspie mieszka 400 tys. mieszkańców. Na Martynice jest 47 parafii. Sanktuarium maryjne, które znajduje się na terenie parafii Niepokalanego Poczęcia w Le Morne Rouge, liczącej 5 tys. mieszkańców, będzie pierwszym, w którym obecne będą relikwie św. Faustyny. Jest to pierwsze i najstarsze sanktuarium na Martynice, które powstało w 1852 roku.

 

Jak wygląda życie religijne mieszkańców Martyniki?

Na Martynice znaczna większość katolików jest ochrzczona. Proporcje są bardzo podobne jak w Polsce. Natomiast jeśli chodzi o taką wiarę w praktyce to również jest bardzo dużo podobieństw. Ludzie są bardzo religijni. Religia i wiara jest częścią ich życia. Nie jest tak jak we Francji metropolitalnej. Są bardzo mocne tradycje religijne, w rodzinach, wśród dzieci, które są pielęgnowane. A to co jest piękniejsze niż w Polsce to to, że ludzie się nie wstydzą rozmawiać o Jezusie, rozważać Słowo Boże.

Rozmawiają w autobusach czy w sklepach bez żadnych problemów. Na wyspie obecni są też protestanci i bardzo maleńki procent przyjezdnych muzułmanów. To co jest urzekające to to, że mieszkańcy Martyniki zachowują też tradycję, która kiedyś u nas w Polsce była bardzo widoczna, czyli przychodzą do Kościoła całymi pokoleniami. Jest też wiele grup modlitewnych w dzielnicach miast, gdzie ludzie bardzo się angażują.

 

W jaki sposób głosi i rozpowszechnia Ksiądz kult o Bożym Miłosierdziu na tej wyspie?

Na wyspie jest nas czterech księży z Polski. Jesteśmy Polakami i z domu rodzinnego, z Ojczyzny wynieśliśmy kult Bożego Miłosierdzia. U mnie pogłębił się on podczas pobytu na misjach w Afryce. Kiedy zostałem kustoszem sanktuarium w 2015 r. rozpoczął się Rok Miłosierdzia. Zaobserwowałem wówczas ogromne działanie Jezusa, odbyło się wiele nawróceń, ludzie niesamowicie przeżywali swoją wiarę, było wiele rekolekcji, dni skupienia i pielgrzymek do naszego sanktuarium.

Widać było mocne działanie Jezusa Miłosiernego. To mi uświadomiło i spowodowało, że zacząłem na nowo myśleć o tym, że to właśnie relikwie św. Faustyny powinny być na Martynice. Widząc siłę, z jaką Jezus działał, pomyślałem, że jako następstwo tych wszystkich łask, trzeba będzie kontynuować to, co ludzie otrzymali. Uznałem, że najlepszą możliwością będzie jeśli relikwie św. Faustyny będą mogły być w naszym sanktuarium, co nam pozwoli na kult publiczny siostry Faustyny i na rozpowszechnianie i nauczanie o Bożym Miłosierdziu.

 

Czy siostra Faustyna i jej orędzie jest już dobrze znane mieszkańcom wyspy?

Mieszkańcy Martyniki bardzo dobrze znają św. Faustynę, wiele grup przyjeżdża do Łagiewnik na pielgrzymki. Mieszkańcy Martyniki znają historię życia św. Faustyny oraz przesłanie, które pozostawiła światu. Ludzie ją znają i co jest piękne: przyjęli z wielką ufnością nauczanie o Bożym Miłosierdziu. Czasami nawet można zazdrościć tej ufności, ponieważ jest taka naturalna. Nie jest wyuczona , ale jest to po prostu zwróceniem się do Jezusa o Jego miłosierdzie. To jest wspaniałe świadectwo.

 

 

Z jakimi trudnościami w swojej posłudze musi się Ksiądz mierzyć na co dzień?

O trudnościach nie chciałbym mówić, ponieważ na trudności nie zwraca się uwagi. Trudności są wszędzie i w Polsce też się zdarzają. Staram się zawsze kłaść akcent na to co jest dobre, ponieważ jest więcej dobra niż trudności. Chyba nawet nie potrafiłbym powiedzieć co nimi jest. Na pewno trudnością w naszym rejonie jest brak pracy dla młodzieży, ponieważ to mała wyspa, dlatego młodzi muszą wyjeżdżać do Francji. Drugą trudnością jest brak u nas kierunków technicznych, żeby podjąć takie studia, młodzież też musi wyjeżdżać. Często bywa tak, że trudności z jakimi się tam borykamy są niezrozumiałe dla tych, którzy nigdy nie byli na misjach.

 

A jakie najważniejsze wyzwania stoją dziś przed Kościołem na Martynice?

Obecnie trwa u nas synod diecezjalny, który zakończy się w 2020 roku. Chcemy bardzo szeroko rozwijać pojęcie misji Kościoła, jeśli chodzi o ewangelizację, wyjścia przed Kościół, „na schody Kościoła”, czyli tak jak naucza papież Franciszek. Chcemy wyjść z Kościołów i ewangelizować. Ten synod ma właśnie temu służyć, cały czas nad tym pracujemy. Chcemy głosić Słowo Boże w prosty i jasny sposób. To są wyzwania, przed którymi stoimy w tym momencie.

 

Wcześniej przebywał Ksiądz ma misjach w Kamerunie, ale zapewne praca w tamtym miejscu miała nieco inny charakter. Tam ludzie w ogóle nie słyszeli o Bogu.

Tak, tutaj rzeczywiście praca jest całkowicie inna, ponieważ tam przebywałem w lesie, daleko od jakichkolwiek ośrodków, między Pigmejami Baka. Ta praca była pierwszym głoszeniem Ewangelii, naprawdę pierwszym, czyli ludziom, którzy nigdy nie słyszeli jeszcze o Jezusie. Duży nacisk położony był na pracę charytatywną, ponieważ taka była konieczność. To taka praca misyjna u podstaw. Ale to była piękna praca.

Trudności pojawiały się, ale praktyczne np. z przemieszczaniem się, ale jeśli chodzi o głoszenie wiary to była wspaniała. Nie ma nic wspanialszego niż widok tego jak Słowo Boże trafia do ludzkich serc. Na Martynice jest inna struktura pracy, ponieważ Ewangelia jest znana tam od samego początku. To co jest bolesne dla jej historii to niewolnictwo, które wciąż stanowi głęboką ranę. Struktura pracy jest podobna jak w Polsce, czyli polega na mocnym skupieniu się na katechezie i modlitwie, na tworzeniu wspólnot.

Jest to praca misyjna, ponieważ jest mało księży i pomoc z zewnątrz jest konieczna. Chociaż w porównaniu z Francją jest u nas więcej powołań, ale wciąż niewystarczająco w porównaniu z ilością ludzi, którzy przychodzą do Kościoła. Dlatego na Martynice potrzeby również są ogromne, ponieważ umacnianie wiary i budowanie wspólnot jest ważne i konieczne.


Rozmawiała Liliana Leda / Kraków

 


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Show comments

Francja: można zamawiać sobie dzieci za granicą

Francuski wymiar sprawiedliwości ustąpił pod naciskiem par, które wynajmują sobie kobiety do rodzenia dzieci. Surogacja jest w tym kraju zakazana. Sąd Najwyższy (Cour de cassation) zgodził się jednak, by Francuzi mogli korzystać z tej praktyki za granicą. Odtąd zatem nie będzie już problemów z uznaniem rodzicielstwa pary, która takie dziecko sobie zamówiła. c

Decyzję trybunału ostro skrytykował tamtejszy Kościół. Rzecznik episkopatu przypomina, że istniejący we Francji zakaz surogacji ma na względzie dobro dziecka. Tymczasem w decyzji sędziów prawa dziecka zostały kompletnie pominięte. Nie bierze się na przykład pod uwagę relacji, jakie nawiązują się podczas ciąży – podkreśla ks. Olivier Ribadeau Dumas. Jego zdaniem w ten sposób została otwarta furtka do legalizacji tego procederu również we Francji, nawet jeśli prezydent Macron odrzucił taką możliwość.

„Jesteśmy na równi pochyłej. Padają kolejne bariery” – ostrzega przedstawiciel episkopatu. Przypomina, że – zgodnie z zapowiedziami prezydenta – już niebawem ze sztucznego zapłodnienia będą mogły korzystać we Francji związki lesbijskie. Jego zdaniem trudno sobie wyobrazić, aby prawa do rodzicielstwa nie wywalczyli sobie również homoseksualiści, oczywiście dzięki surogacji.

W każdym razie, jak zaznacza rzecznik episkopatu, decyzja Sądu Najwyższego zachęca Francuzów do zamawiania sobie dzieci za granicą i obchodzenia istniejącego w ich ojczyźnie zakazu. Przypomina zarazem, że to bardzo lukratywna gałąź medycyny. W tym wypadku górę wzięły interesy finansowe. Jest to jednak handel ludźmi i dlatego Papież Franciszek tak stanowczo to potępia – podkreśla ks. Ribadeau Dumas. Dodaje zarazem, że Kościół musi się w tej sprawie wypowiadać, bo chodzi tu o godność człowieka.


RV (KAI) / Paryż

 


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Show comments