“Boom powołaniowy” w Tanzanii. Brakuje miejsc w seminariach

W Tanzanii musiało powstać dodatkowe wyższe seminarium duchowne, ponieważ w dotychczasowych zabrakło miejsc. Jest to wynik boomu powołaniowego, który rozpoczął się dekadę temu i cały czas przybiera na sile. W nowym seminarium, usytuowanym w diecezji Kahama, na pierwszy rok formacji trafiło ponad 100 kleryków z całego kraju. Ostatecznie nowa struktura będzie w stanie pomieścić ponad 500 seminarzystów.

Polub nas na Facebooku!

Seminarium dedykowano Świętej Rodzinie z Nazaretu, by każdy uczący się w nim czuł się jak w domu, niezależnie od tego, z której części Tanzanii tam przybędzie. „Każda z tanzańskich diecezji wysłała od 2 do 4 seminarzystów” – powiedział Radiu Watykańskiemu ks. Leonard Maliva wiceprzewodniczący Unii Apostolskiej Duchowieństwa przy tamtejszym episkopacie.

“Prawie każda diecezja posiada niższe seminarium duchowne, wyższe seminaria są dla poszczególnych archidiecezji. Są przepełnione. Ten wzrost liczby powołań wynika m.in. z faktu, że w ostatnich latach powstały kolejne diecezje i parafie. Wcześniej obejmowały one ogromne obszary, po podziale kontakt z ludźmi jest dużo większy. Kiedyś wierni w wioskach widywali księdza raz na kilka miesięcy, teraz kapłanów jest więcej i są bliżej swego ludu. To owocuje. Drugi element, to wzrost liczby rodzimych biskupów i diecezjalnych księży, wcześniej byli głównie biali misjonarze. Młodzi widząc więcej tanzańskich księży zrozumieli, że droga kapłaństwa jest także dla nich, a nie tylko dla białych, jak wcześniej wielu myślało” powiedział papieskiej rozgłośni ks. Maliva

Większość seminarzystów to młodzi ludzie zaraz po maturze. Rozwój duszpasterstwa akademickiego sprawia jednak, że na wybór kapłaństwa decydują się również ludzie studiujący na innych kierunkach. Stopniowo wzrasta też liczba tzw. dojrzałych powołań, ale wciąż jest ich stosunkowo mało.

 

Beata Zajączkowska /vaticannews / Kahama, KAI, zś/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

ZE ŚWIATA

Chorwaci potrzebują pomocy, aby poradzić sobie ze skutkami trzęsienia ziemi

Chorwaci pilnie potrzebują pomocy, aby poradzić sobie ze skutkami tragicznego trzęsienia ziemi, które 29 grudnia dotknęło ich kraj. Zwraca na to uwagę nuncjusz apostolski w Zagrzebiu, który w imieniu Papieża udał się do miejscowości, które najbardziej ucierpiały na skutek kataklizmu.

Polub nas na Facebooku!

Abp Giorgio Lingua podkreśla, że w samej Chorwacji tragedia ta wzbudziła wielką falę solidarności. Na miejscu jest ponad tysiąc młodych wolontariuszy, którzy niosą pomoc poszkodowanym. Potrzebna jest jednak pomoc długofalowa. Zniszczone zostały bowiem regiony, które już wcześniej były doświadczone poważnym kryzysem społeczno-gospodarczym. Istnieją obawy, że teraz dojdzie do masowego wyludnienia takich miast jak Petrinja czy Sisak.

CZYTAJ: Silne trzęsienie ziemi w Chorwacji. Wstrząs o magnitudzie 6,4

Najbardziej uderzyła mnie wytrzymałość tych ludzi, którzy nawet w najtrudniejszych chwilach potrafili się zorganizować. Dotyczy to zwłaszcza młodych, którzy masowo zgłaszają się do wolontariatu. To pomaga im być razem, dodawać sobie odwagi i czuć się potrzebnym w tym czasie lockdownu – powiedział Radiu Watykańskiemu abp Lingua.

Bardzo dużo robi też Caritas. Oddano do jej dyspozycji wielki magazyn, gdzie zbierane są różnego rodzaju materiały i organizuje się pomoc. Największym problemem jest jednak to, że ziemia wciąż się trzęsie. To ma bardzo negatywny wpływ na ludzi. Odbiera im ufność, zasiewa lęk. Ludzie nie wiedzą, jeśli będą mogli tu pozostać, czy też będą musieli stąd odejść – dodał abp Lingua.

Ja również podczas mojej krótkiej wizyty wielokrotnie odczuwałem wstrząsy, widziałem, jak zawalają się dachy. Z tym ciężko jest żyć. Dopóki trzęsie się ziemia, trudno odzyskać spokój i pogodę ducha. Podziwiam w tym wszystkim męstwo proboszczów. W Petrinja spotkałem na przykład bardzo aktywnego proboszcza, entuzjastę, bardzo pogodnego i to pośród ruin, przy kościele, któremu grozi zawalenie. Ten entuzjazm, wola wytrwania i niesienia pomocy innym… to wszystko był dla mnie bardzo budujące” – wyjaśniał nuncjusz apostolski w Zagrzebiu.

 

Krzysztof Bronk/vaticannews / Zagrzeb, KAI, zś/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Copy link
Powered by Social Snap