Biskupi w Wielkiej Brytanii zamykają seminarium. Zbyt mało kleryków

W Wielkiej Brytanii zamknięto seminarium, które kształciło kleryków dla dwóch diecezji: Southwark i Arundel-Brighton. Powodem decyzji jest zbyt mała liczba kleryków.

Polub nas na Facebooku!

Arcybiskup John Wilson z Southwark i biskup Richard Moth z Arundel wyrazili wielki smutek z powodu konieczności podjęcia tej bolesnej decyzji, wyjaśniając , iż „obecna i przewidywana liczba seminarzystów jest zbyt mała, aby utrzymać zdrową wspólnotę formacyjną, a koszty utrzymania budynku i personelu stały się po prostu zaporowe”.

Obecnie w seminarium św. Jana w Wonersh jest 17 seminarzystów, ale we wrześniu bieżącego roku nie było nowego naboru, zaś sześciu z obecnych studentów ma zakończyć swoją formację latem 2021 roku. Za zgodą ich lokalnych biskupów postanowiono więc, że 11 pozostałych seminarzystów zostanie przeniesionych od września 2021 roku do archidiecezji seminarium westminsterskiej Allen Hall.

Mimo to „Seminarium św. Jana pozostanie podmiotem prawnym, tak aby można było rozważyć, w jaki sposób tradycja formacji kapłańskiej ustanowiona w Wonersh w 1891 r. będzie kontynuowana w przyszłości” – piszą biskupi, dziękując jednocześnie a wszystkim, którzy przyczynili się do powstania seminarium i jego działalności w ciągu jego 130-letniej historii.

SPRAWDŹ: Seminarium w Kaliszu czasowo zamknięte. To efekt wizytacji apostolskiej

 

ag/KAI/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

W Chile spalono dwa kościoły. Zawaliła się wieża jednego z nich

Wczoraj w stolicy Chile, w rocznicę antyrządowych protestów sprzed roku, grupa zakapturzonych mężczyzn podłożyła ogień pod dwa kościoły. W trakcie akcji gaszenia krzyczeli: „Niech spłonie, niech spłonie!”

Polub nas na Facebooku!

Cała kopuła i dzwonnica kościoła La Asunción, zwanego „parafią artystów”, została strawiona w pożarze. Było to celowe podpalenie przez zakapturzonych demonstrantów, którzy w ten sposób chcieli uczcić rocznicę antyrządowych protestów w Chile.

 

 

Drugą świątynią, która stanęła w płomieniach, był kościół pw. św. Franciszka Borgiasza, który już wcześniej został splądrowany i podpalony. W świątyni tej znajduje się duszpasterstwo żandarmerii wojskowej.

 

Rocznica protestów w Chile

18 października ubiegłego roku Chile zostało zdruzgotane gwałtownymi ulicznymi protestami. Pretekstem do manifestacji był wzrost cen biletów na metro. Głównym problemem Chile jest rozwarstwienie społeczeństwa, największe wśród krajów tego regionu. W 2017 roku najbiedniejsze 50 proc. społeczeństwa posiadało jedynie 2.1 proc majątku kraju, podczas gdy 10% najzamożniejszych Chilijczyków aż 66.5 proc.

 

 

Dla większości mieszkańców Chile dostęp do podstawowych dóbr wymaga zaciągania kredytów. Do tego dochodzą bardzo niskie zarobki – szacuje się, że 50 proc. pracowników zarabia mniej niż 500 dol. miesięcznie. Protesty miały miejsce we wcześniejszych latach, ale nie na taką skalę jak rozpoczęte 18 października 2019 r. Niewielki bunt ws. biletów w metrze szybko przerodził się w narodową manifestację, a ta zaś przybrała formę aktów wandalizmu i kradzieży po zmroku, co doprowadziło do częściowego paraliżu stołecznego Santiago de Chile.

Na 25 października zaplanowany jest plebiscyt, który ma pomóc ponad 14,7 mln Chilijczyków w podjęciu decyzji o zmianie konstytucji uchwalonej jeszcze w czasie dyktatury wojskowej kraju, która jest pozostałością po reżimie Augusto Pinocheta (1973-1990).

SPRAWDŹ: Dwa kościoły katolickie spłonęły w stolicy Chile

 

ag/Stacja7/KAI

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Copy link
Powered by Social Snap