Sekretarz dwóch papieży o Franciszku

O pracy z papieżem Franciszkiem, "proboszczem świata", ale także trudnym emocjonalnie rozstaniu z jego poprzednikiem, Benedyktem XVI opowiedział Radiu Watykańskiemu sekretarz osobisty obydwu papieży, ks. prał. Alfred Xuereb. Przed tygodniem Ojciec Święty mianował go sekretarzem generalnym Sekretariatu ds. Ekonomicznych. Wywiad z nim przeprowadził Alessandro Gisotti.


Polecamy wywiad z ks. prał. Alfredem Xuerebem:

"Dziękowałem za jego wielkie ojcostwo"


Sekretarz dwóch papieży o Franciszku

Ks. prał. Alfred Xuereb

Ks. prał. Xuereb nie kryje, że był bezpośrednim świadkiem wydarzenia niezwykłego w dziejach, jakim była rezygnacja z posługi Piotrowej, złożona przez Benedykta XVI. Dodaje, że od 28 lutego 2013 r., czyli ostatniego dnia pontyfikatu papieża Benedykta XVI i opuszczenia Pałacu Apostolskiego, do 15 marca, czyli dwa dni po wyborze papieża Franciszka, przebywał w Castel Gandolfo, aby towarzyszyć i pomagać papieżowi seniorowi jako sekretarz.

Przyznaje, że chwila rozstania z Benedyktem XVI była dla niego wydarzeniem bardzo wzruszającym, gdyż miał "szczęście mieszkania z nim przez pięć i pół roku, a pozostawienie go, rozdzielenie z nim było momentem bardzo trudnym". Działo się to wszystko w pośpiechu, bo z Watykanu przynaglano go tłumacząc, że papież Franciszek musi sam otwierać korespondencję: nie miał sekretarza, który by go wspomagał.

Zanim pożegnał się z Benedyktem XVI, udał się do kaplicy na modlitwę. Później wszedł do gabinetu Benedykta XVI płacząc, ze ściśniętym gardłem, próbując mu powiedzieć, jak trudno opuścić mu papieża seniora. "Podziękowałem za jego życzliwe ojcostwo. Zapewniłem go, że wszystkie doświadczenia w Pałacu Apostolskim bardzo pomogły mi w lepszym spojrzeniu «na to, co w górze». Potem uklęknąłem, aby ucałować jego pierścień, który już nie był Pierścieniem Rybaka, a on jak ojciec, z czułością, tak jak to potrafi, wstał i pobłogosławił mnie" – wspomina ks. Xuereb.

Dziennikarz Radia Watykańskiego zapytał następnie sekretarza dwóch papieży o wspomnienia z pierwszego spotkania z papieżem Franciszkiem.

"Poprosił mnie do swego biura, przywitał ze znaną serdecznością i muszę przyznać, że zrobił mi także kawał, jeśli tak można powiedzieć: papieski żart. Miał w ręku list i powiedział poważnym tonem: «No tak, ale tu mamy problem, ktoś nie mówi o tobie zbyt dobrze». Odebrało mi mowę, ale potem zdałem sobie sprawę, że miał na myśli list wysłany przez papieża Benedykta, w którym informował, że zgadza się, abym go opuścił i że Franciszek może mnie wezwać, abym jemu służył. W liście tym papież Benedykt był na tyle uprzejmy, że wymienił niektóre z moich zalet.

Następnie papież Franciszek poprosił mnie, bym usiadł na kanapie, a on siedział obok mnie na krześle. Poprosił bardzo po bratersku, bym mu pomógł w jego trudnym zadaniu. Wreszcie chciał wiedzieć jakie są moje relacje z przełożonymi oraz z innymi ludźmi o określonej odpowiedzialności. Powiedziałem mu, że mam dobre relacje ze wszystkimi, przynajmniej jeśli chodzi o mnie" – wyznał ks. Xuereb.

Kolejne pytanie dziennikarza dotyczyło osobowości Franciszka. Papieskiego sekretarza uderza jego determinacja. Prał. Xuereb jest przekonany, że wypływa ona z natchnienia pochodzącego od Boga, bo Franciszek jest człowiekiem głęboko duchowym. Na przykład jego wizyta na Lampedusie na początku lipca wynikała z tego, że wiele razy podczas modlitwy w kaplicy nachodziła go myśl, by osobiście udać się na spotkanie ludzi, opłakiwać zmarłych. A ponieważ działo się to wiele razy, dlatego był przekonany, że Bóg tego chciał. Udał się, mimo, że nie było nazbyt wiele czasu na przygotowania. "Tej samej metody używa on wybierając osoby, które mają z nim bezpośrednio współpracować" – zaznaczył maltański duchowny.

Następne pytanie dotyczyło wymiaru publicznego posługi duszpasterskiej papieża Franciszka. Zdaniem papieskiego sekretarza jest to postać klasycznego misjonarza, wyruszającego w świat, aby rdzenni mieszkańcy danego kontynentu poznali Ewangelię, Jezusa Chrystusa. "Postrzegam więc Franciszka jako misjonarza, który przywołuje tłumy, te tłumy, które być może czują się zagubione, i pragnie je doprowadzić do serca Ewangelii. Stał się on – że tak powiem – proboszczem świata i zachęca ludzi, którzy czują się dalecy od Kościoła, by powrócili, będąc pewnymi, że znajdą swoje miejsce w Kościele. Widzi on w klerykalizmie i w kazuistyce poważne przeszkody, by wszyscy mogli się czuć kochanymi przez Kościół, odczuwać, że Kościół im towarzyszy" – stwierdził ks. Xuereb.

Jednocześnie przypomniał o tzw. efekcie Franciszka – powrocie wielu osób do spowiedzi i praktykowania wiary dzięki temu, że Ojciec Święty podkreśla, iż Bóg niestrudzenie przebacza. Ponadto podkreślił szczególną miłość papieża wobec chorych, w których dostrzega cierpiącego Chrystusa i to do tego stopnia, że zupełnie zapomina o swoich dolegliwościach. "W pierwszych miesiącach pontyfikatu miał silny ból z powodu nawrotu rwy kulszowej. Lekarze radzili mu, aby unikał pochylania się. Ale stając przed chorymi na wózku inwalidzkim lub dziećmi niepełnosprawnymi w ich wózkach, mimo to się pochylał, aby odczuli, że jest blisko. Podobnie, na przykład w Wielki Czwartek podczas Liturgii Wieczerzy Pańskiej w więzieniu dla nieletnich Casal del Marmo podczas umywania nóg. Pomimo bólu, który z pewnością musiał odczuwać, klękał przed każdym z dwanaściorga młodych więźniów, by ucałować ich stopy" – przypomniał papieski sekretarz.

Dziennikarz Radia Watykańskiego zapytał o normalny tryb pracy Ojca Świętego w Domu Świętej Marty. Prał. Xuereb zapewnił, że Franciszek nie traci ani minuty. Pracuje bez wytchnienia, a kiedy odczuwa konieczność przerwy, to siada i modli się na różańcu. Odmawia co najmniej trzy różańce dziennie, co – jak twierdzi – pomaga mu się zrelaksować. A następnie wraca do pracy. Przyjmuje jedną osobę po drugiej, o czym najlepiej mogą powiedzieć osoby pracujące w recepcji Domu Świętej Marty. Uważnie słucha i doskonale zapamiętuje to, co usłyszał. Od samego rana Ojciec Święty oddaje się medytacji, przygotowując homilię na Mszę św. Następnie pisze listy, telefonuje, pozdrawia napotkanych pracowników, pytając o ich rodziny.

Jedną z kwestii interesujących Alessandro Gisottiego były relacje między Benedyktem XVI a Franciszkiem. Sekretarz obydwu papieży przypomniał słowa Franciszka z wywiadu dla "Corierre della Sera", w którym ujawnił on, że pyta swego poprzednika o radę, konsultuje się z nim, chce poznać jego punkt widzenia. "Wielką stratą byłoby niewykorzystanie tego wielkiego źródła mądrości i doświadczenia!" – stwierdził ks. Xuereb. Przypomniał, że jest to jakby obecność dziadka, mędrca w domu. Papież od samego początku postrzegał tę obecność jako bezcenny dar, tak jak nowy biskup odczuwa wsparcie swojego emerytowanego poprzednika. Przypomniał znamienny fakt, że podczas wizyty w Castel Gandolfo Franciszek nie ukląkł na swoim klęczniku, lecz obok Benedykta. Chciał też, aby papież senior obecny był na poświęceniu statuy św. Michała Archanioła w Ogrodach Watykańskich oraz podczas konsystorza dla kreowania nowych kardynałów. "Jest to obecność ubogacająca pontyfikat papieża Franciszka" – stwierdził maltański duchowny.

Ostatnie pytanie dotyczyło osobistego doświadczenia posługi u boku obydwu papieży: Benedykta XVI i Franciszka oraz wcześniej w latach 1995–2000 w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej i od roku 2000 w Prefekturze Domu Papieskiego za pontyfikatu Jana Pawła II. "Zdaję sobie sprawę, że Pan prowadzi mnie naprawdę tajemniczymi drogami. Nigdy bym sobie nie wyobrażał, że mógłbym pełnić posługę tego typu" – stwierdził prał. Xuereb.


st (KAI/RV) / Watykan


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Rok papieża Franciszka

Trwający już rok pontyfikat Franciszka potwierdza fenomen tego papieża. Potrafi on ukazać przesłanie Ewangelii w sposób nowy i frapujący, odpowiadając na duchowy głód świata - niosąc mu nadzieję i sens. Ojciec Święty podkreśla, że Kościół - by sprostać temu zadaniu - winien przejść wewnętrzną metamorfozę. Dlatego wspólnotę wiernych i jej pasterzy wzywa do "duszpasterskiego i misyjnego nawrócenia".

Pontyfikat papieża Franciszka – rozpoczęty w Roku Wiary ogłoszonym przez Benedykta XVI – jest pontyfikatem głęboko duszpasterskim. O ile jego Poprzednik główny akcent wiązał z głoszeniem Prawdy wobec otaczającego nas relatywizmu, Franciszek mówi o potrzebie "otwarcia szeroko drzwi Kościoła". Dużą wagę przywiązuje do właściwego stylu głoszenia Ewangelii, tak by dotrzeć także do wątpiących i poszukujących.

Radość wiary

Franciszek jest przekonany – i sam daje temu świadectwo – że przekaz wiary nie będzie skuteczny, o ile nie jest przepełniony radością i nadzieją. "Odzyskajmy i pogłębmy zapał, słodką i pełną pociechy radość ewangelizowania, nawet wtedy, kiedy trzeba zasiewać płacząc" – pisze w adhortacji „Evangelii gaudium” i zaznacza że "głoszenie Chrystusa oznacza ukazywanie, że wierzyć w Niego i iść za Nim jest nie tylko rzeczą prawdziwą i sprawiedliwą, ale także piękną, zdolną napełnić życie nowym blaskiem i głęboką radością, nawet pośród trudnych doświadczeń”. (EG 167)

Duszpasterskie nawrócenie

Papież Franciszek – jako doświadczony duszpasterz i jezuita znający świat – doskonale zdaje sobie sprawę z potężnego walca sekularyzacji, jaki przetacza się przez współczesny glob, powodując odpływ ludzi z Kościoła. Odpowiedzią na to ze strony kościelnych środowisk modernistycznych jest postulat "liberalizacji" nauczania, szczególnie w sferze moralnej. Chodzi o to, by stało się ono bliższe paradygmatowi dzisiejszej kultury masowej, absolutyzującej wolność i samorealizację bez skrępowania normami moralnymi.

Tymczasem Franciszek nie zamierza "modernizować" Kościoła drogą zmiany nauczania. Jest natomiast głęboko przekonany, że poważnej reformy wymaga sposób głoszenia Ewangelii dzisiejszemu człowiekowi. Podejmuje więc hasło nowej ewangelizacji – wysuwanej przez wszystkich jego poprzedników poczynając od Pawła VI – podkreślając zarazem, że w pierwszym rzędzie Kościół trzeba uczynić bardziej misyjnym, czyli skuteczniej wychodzącym ku światu i wszystkim jego biedom.

Papież zwraca uwagę, że żyjemy dziś "nie tyle w epoce zmian, ile znajdujemy się w sytuacji zmiany epoki". Do tej zmiany musi się odnieść i Kościół – poprzez reformę struktur i sposobu swego działania. Odnowa – wedle Franciszka – jest niezbędnym elementem życia Kościoła w każdej epoce, a zmusza do tego wierność Ewangelii. Wyjaśnia, że Ewangelia winna być przekazywana jako "odwieczna nowość", bo sam Chrystus "jest zawsze młody i jest zawsze źródłem nowości". Dlatego Kościół winien dążyć do odnowy, m. in. poprzez rozbijanie schematów, w które łatwo obrasta. "Jezus Chrystus – pisze w swej adhortacji – może rozbić uciążliwe schematy, w których zamierzamy Go umieścić i zaskakuje nas swą nieustanną boską kreatywnością. Za każdym razem, gdy staramy się powrócić do źródeł i odzyskać pierwotną świeżość Ewangelii, pojawiają się nowe drogi, twórcze metody, inne formy wyrazu, bardziej wymowne znaki, słowa zawierające nowy sens dla dzisiejszego świata. W rzeczywistości każda autentyczna działalność ewangelizacyjna jest zawsze ". (EG 11)

W swym przemówieniu do biskupów brazylijskich z 27 lipca ub. r., nawiązując do słynnego dokumentu z Aparecidy z 2007 r. użył sformułowania o "potrzebie nawrócenia duszpasterskiego". Przestrzegł przed lansowaniem duszpasterstwa „odległego”, pozbawionego bliskości, czułości, bez serdeczności. W ocenie Ojca Świętego „od tego typu duszpasterstwa można oczekiwać najwyżej jakiegoś wymiaru prozelityzmu, ale nigdy nie prowadzi ono do włączenia w Kościół. Bliskość natomiast tworzy komunię i przynależność, umożliwia spotkanie. Bliskość nabiera formy dialogu i tworzy kulturę spotkania. Probierzem bliskości jest zdolność danego duszpasterstwa do spotkania".

Permanentny stan misji

Z posynodalnej adhortacji "Evangelii gaudium" możemy odczytać szeroki i śmiały duszpasterski program Franciszka. "Mam nadzieję – stwierdza – że wszystkie wspólnoty znajdą sposób na podjęcie odpowiednich kroków, by podążać drogą duszpasterskiego i misyjnego nawrócenia, które nie może pozostawić rzeczy w takim stanie w jakim są". Dodaje, że "obecnie nie potrzeba nam zwyczajnego administrowania, natomiast bądźmy we wszystkich regionach ziemi w permanentnym stanie misji". (EG 25)

Należy więc sprawić by kościelne struktury "stały się bardziej misyjne, by duszpasterstwo zwyczajne we wszystkich swych formach było bardziej ekspansywne i otwarte, by doprowadziło pracujących w duszpasterstwie do nieustannego przyjmowania postawy ". W ślad za Soborem Watykańskim II Franciszek przypomina, że "nawrócenie Kościoła polega na nieustannej reformie samego siebie ze względu na wierność Jezusowi Chrystusowi".

Konstatuje, że "nawrócenie misyjne" winno objąć każdy Kościół partykularny czyli wszystkie diecezje świata, schodząc do każdej parafii i ruchu religijnego. A to wymaga przeprowadzenia powszechnego procesu: "rozeznania, oczyszczenia i reformy".

Kościół – Lud Boży

Spośród wielu definicji Kościoła, papież Franciszek najbardziej uwypukla pojmowanie go jako „ludu zmierzającego ku Bogu” (EG. 110). Podkreśla, że Lud Boży, jakim jest Kościół, nieustannie kierowany jest przez Ducha Świętego, który w nim jest obecny. Stąd też Lud Boży jest święty, a namaszczenie Duchem Świętym czyni go nieomylnym „in credendo”. „Oznacza to – dodaje – że kiedy wierzy, nie błądzi, nawet jeśli nie znajduje słów do wyrażenia swojej wiary”. (EG 119) Stąd Franciszek wyprowadza wniosek, że „Bóg obdarza ogół wiernych zmysłem wiary – sensus fidei – który pomaga im w rozeznawaniu tego, co rzeczywiście pochodzi od Boga”.

Dlatego tak uważnie papież Franciszek stara się wsłuchiwać w głos nie tylko hierarchów, ale i ogółu chrześcijan. W tym należy upatrywać genezy m.in. ankiety na temat rodziny, w której mógł się wypowiedzieć każdy wierny, a która stanowi jeden z instrumentów przygotowujących Synod Biskupów o rodzinie.

Rola świeckich

Papież przypomina, że wszyscy członkowie Ludu Bożego, a więc także ludzie świeccy powołani są do ewangelizacji, że każdy z nas – na mocy chrztu – jest wezwany do bycia uczniem -misjonarzem. A czymś niestosownym – zdaniem papieża – byłoby „myślenie o schemacie ewangelizacji prowadzonej przez wykwalifikowanych pracowników, podczas gdy reszta wiernego ludu byłaby tylko odbiorcą ich działań”. (EG 120) Nikt więc spośród ochrzczonych nie może wyrzec się swego udziału w ewangelizacji.

Właściwe rozłożenie akcentów

Franciszek dużo mówi o potrzebie przemyślenia priorytetów współczesnego duszpasterstwa. Powołuje się na św. Tomasza z Akwinu, który nauczał, że w przesłaniu moralnym Kościoła istnieje „hierarchia w cnotach i czynach". A to co się liczy – jak podkreślał św. Tomasz – to wiara, która działa przez miłość, a miłosierdzie należy traktować jako największą z cnót. Błąd w sferze duszpasterskiej – zdaniem Ojca Świętego – następuje gdy „bardziej się mówi o prawie niż o łasce, bardziej o Kościele niż o Jezusie Chrystusie, bardziej o papieżu niż o słowie Bożym”. Dodaje, że „kiedy przepowiadanie jest wierne Ewangelii, wyraźnie widać centralny charakter niektórych prawd i staje się jasne, że chrześcijańskie przepowiadanie moralne nie jest stoicką etyką; jest czymś więcej niż jakąś ascezą, nie jest zwykłą filozofią praktyczną ani katalogiem grzechów i błędów”. (EG 39)

A mówiąc o homiliach, zwraca uwagę, że „przepowiadanie czysto moralizujące lub indoktrynujące, również i to, które przemienia się w lekcje egzegezy, pomniejsza tę komunikację miedzy sercami jaka ma miejsce w homilii i która winna mieć charakter niemal sakramentalny”. (EG 142)

„Ewangelia zaprasza przede wszystkim – stwierdza – byśmy odpowiedzieli Bogu, który nas kocha i nas zbawia, rozpoznając Go w innych i wychodząc, poza samych siebie, by szukać dobra wszystkich. (…) Jeśli to zaproszenie nie jaśnieje mocno i pociągająco, moralnej budowli Kościoła grozi, że stanie się zamkiem z papieru, a to jest najgorszym niebezpieczeństwem. Wówczas nie będzie głoszona Ewangelia, lecz niektóre akcenty doktrynalne lub moralne wywodzące się z określonych opcji ideologicznych. Orędziu będzie grozić utrata jego świeżości i nie będzie już miała ”. (EG 39)

Dlatego przypomina, że w przepowiadaniu kościelnym szczególną rolę odgrywa „kerygma”. Nieustannie winno rozbrzmiewać pierwsze orędzie: „Jezus Chrystus Cię kocha, dał swoje życie, aby cię zbawić, a teraz jest żywy u twojego boku codziennie, aby cię oświecić, umocnić i wyzwolić”. (EG 164)

Kościół Miłosierdzia

Franciszek przypomina, że „zbawienie ofiarowane nam przez Boga jest dziełem Jego miłosierdzia”. Zatem jedynie łaska Boża decyduje o naszym zbawieniu, a nie takie czy inne uczynki człowieka. A Kościół, który jest niejako sakramentem zbawienia: „poprzez swoją działalność ewangelizacyjną współpracuje jako narzędzie Bożej łaski, działającej nieustannie, poza wszelką możliwą kontrolą".

Kościół winien być zatem niejako ikoną Bożego miłosierdzia: „miejscem bezinteresownego miłosierdzia, w którym wszyscy mogą się czuć przyjęci, kochani, w którym mogą doświadczyć przebaczenia i być zachęceni do życia zgodnego z Ewangelią” (EG 114).

Kościół ubogi i dla ubogich

Już w jednym z pierwszych swoich wystąpień, Franciszek powiedział: "pragnę Kościoła ubogiego i dla ubogich". Kościół ubogi to znaczy Kościół posługujący się ubogimi środkami, a po drugie otwarty na ludzi ubogich oraz dostrzegający ich szczególną wartość. Kościół ubogi wyrzeka się też nieuzasadnionych związków z władzą, które mogłyby mu zagwarantować przywileje.

Franciszkowi chodzi więc o Kościół, który istotne miejsce rezerwuje dla ludzi ubogich, cierpiących, odrzuconych i prześladowanych – zgodnie z tezą św. Pawła, że „szczególną czcią otaczane winny być te członki ciała, które uważamy za najsłabsze”. Podkreśla, że ci właśnie „ubodzy”, mają szczególną misję w uzdrowieniu społeczeństwa. Dostrzega, że w pełnym podziałów i nastawionym na skuteczność świecie, ubodzy mają do spełnienia ważną misję oraz mogą nas wiele nauczyć. "Trzeba więc, abyśmy wszyscy pozwolili się przez nich ewangelizować" – konstatuje.

"Jesteśmy wezwani – wyjaśnia – do odkrycia w nich Chrystusa, do użyczenia im naszego głosu w ich sprawach, ale także do bycia ich przyjaciółmi, słuchania, zrozumienia i przyjęcia tajemniczej mądrości, która Bóg chce nam przekazać przez nich". W orędziu na XXIX Światowy Dzień Młodzieży 2014 r. przypomina postać św. Benedykta Józefa Labre, który spał w Rzymie na ulicy i żył z ofiar ludzi, stał się doradcą duchowym wielu osób, w tym szlachty i hierarchów.

Kościół ubogi – zdaniem papieża – jest także Kościołem głęboko zaangażowanym po stronie ludzi ubogich, cierpiących niesprawiedliwość i prześladowania. Wobec tego "każdy chrześcijanin i każda wspólnota są wezwani, by być narzędziami Boga na rzecz wyzwolenia i promocji ubogich, tak aby mogli oni w pełni włączyć się w społeczeństwo" (EG 187). Podkreśla, że wezwanie do wspólnoty i solidarności z ubogimi, nie może dotyczyć tylko tych spośród chrześcijan, którzy tak odczytają swoje powołanie, ale każdego, nasz wszystkich.

Kościół otwarty

Stałym i wielokrotnie powtarzanym przesłaniem papieskim jest apel o Kościół otwarty, dynamiczny, wychodzący ku ludziom zagubionym i potrzebującym. Franciszek twierdzi, że nie można czekać, aż ludzie przyjdą, trzeba ich aktywnie poszukiwać, wychodzić na „egzystencjalne peryferie” dzisiejszego świata.

Słynna jest jego metafora o „drzwiach otwartych” i „drzwiach zamkniętych” Kościoła, jaką wygłosił podczas jednej z kongregacji kardynalskich poprzedzających konklawe, na którym został wybrany. „Jeśli Kościół nie wyjdzie sam z siebie, aby głosić światu Ewangelię, wtedy obraca się wokół siebie, wtedy będzie chory” – mówił. Kreślił obraz Jezusa zamkniętego w Kościele, który może usilnie pukać do drzwi od środka, aby pozwolono mu wyjść na zewnątrz. Ostrzegał przed „egocentrycznym Kościołem, który rości sobie prawo do zatrzymania Jezusa dla siebie i nie dopuszcza do tego, aby wyszedł On do innych”.

Ważnym elementem misji Kościoła dla Franciszka jest wnikanie w „tajemnicę ludzi opuszczających Kościół”. Apeluje, by Kościół „potrafił włączyć się w ich rozmowę”. Nawiązując do obrazu uczniów z Emaus, tłumaczył biskupom brazylijskim latem ub. r., że „potrzebujemy Kościoła, który potrafi prowadzić dialog z tymi uczniami, którzy uciekają z Jerozolimy, włóczą się bez celu, sami, ze swoim zawodem, rozczarowaniem chrześcijaństwem uważanym już za ziemię jałową, bezowocną, niezdolnym do generowania sensu”.

Rodzina

Jednym z wielkich tematów pontyfikatu Franciszka – aczkolwiek jeszcze nie wyczerpanym – będzie z pewnością rodzina. Celem przemyślenia całokształtu duszpasterstwa Kościoła wobec rodziny, papież zwołał na październik tego roku III Nadzwyczajne Zgromadzenie Ogólne Synodu Biskupów. Jego temat brzmi: „Wyzwania duszpasterskie związane z rodziną w kontekście ewangelizacji”.

Otwierając 20 lutego br. konsystorz kardynałów, mówił o rodzinie jako o najbardziej podstawowej komórce ludzkiego społeczeństwa, która winna być otaczana szczególna troską ze strony Kościoła. Podkreślił, że rodzina stanowi w świecie "jakby odbicie Trójjedynego Boga". Analogicznie jak jego poprzednicy z niepokojem przyznawał, że "rodzina jest dziś lekceważona, jest krzywdzona”, gdy tymczasem „jest ona niezbędna dla życia świata, dla przyszłości ludzkości".

Z kolei w przesłaniu do polskich biskupów przybyłych do Rzymu z wizytą "ad limina" Papież mówił o rodzinie jako o jednym z głównych priorytetów duszpasterstwa Kościoła. Wskazał, że rodzina jest miejscem, "gdzie człowiek uczy się współżycia w różnorodności i przynależności do innych oraz gdzie rodzice przekazują dzieciom wiarę”. Ze smutkiem mówił o narastającym kryzysie rodziny we współczesnych świecie. Szukając przyczyn podkreślił, że "dziś małżeństwo często jest uważane za jakąś formę uczuciowej gratyfikacji, którą można ustanowić w jakikolwiek sposób oraz zmienić zależnie od wrażliwości każdego". Przyznał, że "niestety wizja ta ma również wpływ na mentalność chrześcijan, powodując łatwość uciekania się do rozwodu lub faktycznej separacji".

Zachęcił przy tym polskich duszpasterzy do postawienia sobie pytania, w jaki sposób pomóc tym, którzy żyją w tej sytuacji (rozwodu lub separacji), aby nie czuli się wykluczeni "z Bożego miłosierdzia, z braterskiej miłości innych chrześcijan i z troski Kościoła o ich zbawienie".

Ten wątek nieustannie powraca w refleksji Franciszka i nie daje mu spokoju. Boleje on nad tym, że dramat rozpadu małżeństwa – owocujący często powstaniem nowego związku – radykalnie zmienia sytuację tych ludzi we wspólnocie Kościoła. Taka para – trwając w grzechu ciężkim – ma zamknięte drzwi Eucharystii. A skoro w wielu parafiach jest to znacząca część wiernych, stwarza to poważny problem duszpasterski. Ludzie ci czują się wykluczeni, a tego ze wszelkich sił papież chce uniknąć. I ta kwestia – wśród wielu innych – będzie jednym z tematów przygotowywanego Synodu Biskupów.

Kultura spotkania

Zdaniem Franciszka, jednym z charakterystycznych rysów współczesnej cywilizacji jest „kultura wykluczenia”. Opisuje ją w następujących słowach: "Nie ma w niej miejsca ani dla starca, ani dla niechcianego dziecka. Nie ma czasu, aby zatrzymać się z ubogim na skraju drogi". Apeluje więc, by mieć odwagę i iść pod prąd, by "czynić naszą cywilizację prawdziwie ludzką". Kulturze wykluczenia przeciwstawia „kulturę spotkania” i wzywa do jej budowania. Zaznacza, że „dzisiaj albo postawimy na kulturę spotkania, albo wszyscy przegrają”.

Czym jest owa „kultura spotkania”? „To nie kultura egoizmu, indywidualizmu, która często panuje w naszym społeczeństwie, ale kultura solidarności i spotkania – wyjaśniał odwiedzając 25 lipca ub. r. fawelę Varginha w Rio de Janeiro. Mówił, że dopiero wtedy, gdy jesteśmy zdolni do dzielenia się z innymi, wzbogacamy się naprawdę, zaś miara wielkości społeczeństwa zależy od sposobu, w jaki traktuje ono najbardziej potrzebujących.

Wiara w Chrystusa – podkreśla wielokrotnie – nie może ograniczyć się do wymiaru wertykalnego, lecz sprawdzianem jej autentyczności jest zaangażowanie w dzieło czynienia świata bardziej ludzkim. Krytycznie ocenia tych chrześcijan, którzy wykazują obojętność. „My chrześcijanie – pisał – przekształciliśmy cnoty teologiczne w pretekst, by móc się wygodnie zainstalować w biednej karykaturze transcendencji, zapominając o ciężkiej pracy, jaką jest budowa świata w którym żyjemy, a w którym rozstrzyga się nasze zbawienie".

Różnorodność kulturowa

Kościół – zdaniem papieża – winna cechować otwartość na różnorodne kultury, a nie próba trwania przy jednym, określonym wzorcu kulturowym. Franciszek w ślad za Janem Pawłem II stwierdza, że „poprzez inkulturację Kościół wprowadza narody wraz z ich kulturami do swej własnej wspólnoty, ponieważ każda kultura proponuje wartości i pozytywne formy, które mogą ubogacić sposób głoszenia, pojmowania i przeżywania Ewangelii”. Wyjaśnia dalej, że różnorodność kulturowa, jeśli jest dobrze pojmowana, nie zagraża jedności Kościoła, lecz w cenny sposób go wzbogaca, a „myślenie o chrześcijaństwie monokulturowym i jednakowo brzmiącym byłoby sprzeczne z logiką Wcielenia”. (EG 117)

Radykalne oczyszczenie z pedofilii

Franciszek kontynuuje ostry kurs oczyszczenia szeregów Kościoła z przypadków pedofilii, zainicjowany przez Jana Pawła II i Benedykta XVI. We wrześniu ub. r. do watykańskiego kodeksu papież Franciszek wprowadził nowe kategorie przestępstw, między innymi wobec osób niepełnoletnich. Od tej pory w Watykanie karane są: prostytucja, werbowanie i przemoc seksualna wobec nich, pornografia dziecięca i posiadanie tego typu materiałów oraz akty seksualne z udziałem małoletnich.

"Przypadki nadużyć są przerażające, gdyż zadają bardzo głębokie rany" – mówił na temat pedofilii 4 marca w wywiadzie dla Corriere della Sera. Wyjaśnił przy tym, że choć "statystyki na temat zjawiska przemocy wobec dzieci są wstrząsające, ale pokazują również wyraźnie, że do ogromnej większości tych nadużyć dochodzi w środowisku rodzinnym i osób bliskich". Podkreślił też, że "Kościół katolicki jest bodaj jedyną instytucją publiczną, która działała tutaj przejrzyście i odpowiedzialnie. Żadna inna nie zrobiła tak wiele. A jednak Kościół jako jedyny jest atakowany".

Duszpasterskie patologie

Papież Franciszek olbrzymie znaczenie przywiązuje do odnowy stylu posługi kapłańskiej we współczesnym świecie. Dlatego często, nieraz z mocnych słowach mówi o licznych patologiach, w jakie mogą popaść dziś duszpasterze i to pomimo ich najlepszych chęci. W szczególności ostrzega przed pesymizmem, spowodowanym duchowym stanem współczesnego świata. "Jedną z najpoważniejszych pokus – stwierdza Franciszek – tłumiących zapał i odwagę jest poczucie przegranej, przemieniające nas w niezadowolonych i rozczarowanych pesymistów o posępnej twarzy". Ewangelizatorzy tacy "nie są zdolni widzieć nic innego, jak tylko ruiny i kłopoty".

Inną patologią – zdaniem Papieża – jest ucieczka przed zaangażowaniem, którą określa jako "egoistyczna acedię". Charakteryzuje się ona obsesyjną obawą przed nowymi zadaniami apostolskimi, które pochłoną nas na tyle, że nie będziemy mieć już czasu dla siebie. "Często związane jest to z faktem – wyjaśnia – że osoby te odczuwają stanowczą potrzebę zachowania swojej przestrzeni autonomii, tak jakby zadanie ewangelizacji było niebezpieczna trucizną, a nie radosną odpowiedzią na miłość Boga".

Kolejnym niebezpieczeństwem jest tzw. "światowość duchowa". Jest źródłem – jak wyjaśnia – jest "kryjące się pod pozorami religijności, a nawet miłości Kościoła, szukanie chwały ludzkiej i osobistych korzyści zamiast chwały Pana". Postawa ta nacechowana jest hipokryzją, a przejawia się w różnorodnych fałszywych nurtach duchowości. Jako przykład podaje fascynację gnostycyzmem czy wiarę zamkniętą w subiektywizmie "gdzie podmiot zostaje w ostateczności zamknięty w immanencji swojego własnego rozumu lub swoich uczuć".

Inną pułapką jest swego rodzaju noeopelagianizm praktykowany przez ludzi, "którzy liczą tylko na własne siły i stawiają siebie wyżej od innych, ponieważ zachowują określone normy, albo są niewzruszenie wierni katolickiemu stylowi czasów minionych".

Kiedy indziej – zauważa Papież – hipokryzja ta przejawia się w "ostentacyjnej trosce o liturgię, o doktrynę i o prestiż Kościoła", ale z pominięciem troski o "rzeczywiste wprowadzenie Ewangelii w życie Ludu Bożego i w konkretne potrzeby dziejowe". (EG 95) Krytykowana przez Papieża "światowa duchowość" wśród duchowieństwa może też przybrać formę "menedżerskiego funkcjonalizmu, pełnego statystyk, planowania i podsumowań, gdzie głównym beneficjentem jest Kościół jako organizacja".

"Niech Bóg nas wybawi od tego Kościoła światowego, udrapowanego duchowością i przykrywkami duszpasterskimi!" – konstatuje Franciszek. I dlatego wzywa całą wspólnotę Kościoła do duszpasterskiego i misyjnego nawrócenia.


Marcin Przeciszewski / Warszawa (KAI)


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas