Powrócił do domu Ojca

George Weigel przyrzekł Janowi Pawłowi II, że pewnego dnia dokończy opowieść o jego życiu. Przedstawiamy fragment książki "Kres i początek".

Po raz pierwszy od dwudziestu sześciu lat Jan Paweł II nie był w stanie osobiście przewodniczyć kościelnym obchodom Wielkiego Tygodnia. Eucharystię w Niedzielę Palmową na placu Świętego Piotra odprawiał kardynał Camillo Ruini, papieski wikariusz diecezji rzymskiej (…).

Podczas każdego z głównych nabożeństw liturgii Wielkiego Tygodnia przewodniczący jej kardynał odczytywał przesłanie Papieża.

W Niedzielę Palmową Ojciec Święty pojawił się w oknie swojego apartamentu po zakończeniu mszy i oliwną gałązką pobłogosławił tłum na placu; ponownie arcybiskup Sandri był jego „głosem” podczas rozważania przed modlitwą Anioł Pański.

Jan Paweł II bardzo chciał przemówić do tłumów zebranych na placu w Wielkanoc 27 marca i udzielić błogosławieństwa Urbi et Orbi. Jednak to się nie udało. Całymi dniami wykonywał ćwiczenia przygotowujące go do mówienia, ale kiedy ten moment nadszedł, nic z tego nie wyszło.

Powrócił do domu Ojca

Dwunasta stacja via crucis papieża Jana Pawła II, stacja Kalwarii, zaczęła się o jedenastej rano 31 marca. Kiedy odprawiał mszę w kaplicy papieskiego apartamentu, „jakby coś rozrywało jego ciało od środka”, jak to ujął później arcybiskup Dziwisz.

Nastąpił wstrząs septyczny spowodowany infekcją dróg moczowych; gorączka dochodziła do czterdziestu stopni Celsjusza, pojawiły się oznaki zapaści sercowo-naczyniowej. Dziwisz przypomniał doktorowi Buzzonettiemu, że Ojciec Święty pragnął umrzeć w Watykanie, wobec czego Jana Pawła II zabrano do pokoju, gdzie leżąc w łóżku, mógł patrzeć na obrazy cierpiącego Chrystusa i Czarnej Madonny, Matki Boskiej Częstochowskiej, a także na małe zdjęcie rodziców, które było tam od dawna.

Wieczorem przy łóżku konającego odprawiono mszę, a Janowi Pawłowi II udało się podnieść rękę na słowa konsekracji wypowiadane nad chlebem i winem oraz uderzyć się w pierś na Agnus Dei.

O godzinie 19.17 przyjął komunię świętą i otrzymał sakrament chorych od kardynała Mariana Jaworskiego. Do łóżka Papieża podeszły siostry zajmujące się domem oraz zbliżyli się papiescy sekretarze (Jan Paweł II wymienił ich wszystkich po imieniu), by ucałować mu dłoń.

Potem do Ojca Świętego podeszli lekarze i sanitariusze. Na prośbę Papieża dzień zakończyła godzina eucharystyczna – czas medytacji i modlitwy. Śpiew sióstr prowadzących dom był jej ostatnim akcentem.

Powrócił do domu Ojca

Piątek 1 kwietnia był „dniem modlitwy”, jak wspomina Dziwisz. Papież koncelebrował mszę i odprawiał zarówno Drogę Krzyżową, jak i modlitwy liturgii godzin, leżąc w łóżku; wieloletni przyjaciel ksiądz Tadeusz Styczeń czytał mu fragmenty z Biblii. Ojciec Święty „wypowiadał z wielkim trudem zaledwie kilka sylab”, jak pisze arcybiskup Dziwisz.

Przyszli pożegnać się najbliżsi współpracownicy – kardynałowie i zwierzchnicy urzędów Kurii Rzymskiej, a Papież nalegał, że chce podziękować też Francesco odpowiedzialnemu za sprzątanie jego apartamentu.

Podczas wieczornej mszy dla diecezji rzymskiej w Bazylice Świętego Jana na Lateranie kardynał Ruini powiedział zgromadzonym, że koniec jest bliski i że Jan Paweł II może „już zobaczyć i dotknąć Pana”.

 2 kwietnia Janowi Pawłowi II udało się pobłogosławić korony przeznaczone dla obrazów Matki Bożej Częstochowskiej: jeden komplet dla kopii znajdującej się w Grotach Watykańskich, a drugi dla oryginalnej ikony na Jasnej Górze w Częstochowie.

Przez jakiś czas próbował coś powiedzieć, aż wreszcie członkom najbliższej papieskiej rodziny udało się zrozumieć, że jest to wiadomość dla młodzieży, o której wiedział, że czuwa na placu pod oknem:

 „Szukałem was, teraz przyszliście do mnie i za to wam dziękuję”.

Ksiądz Styczeń czytał mu na głos Ewangelię według świętego Jana – był to jego zwyczaj z czasów studiów w Rzymie, kiedy czytał sobie jeden rozdział dziennie; Styczeń doszedł do dziewiątego rozdziału, nim nastąpił koniec.

Ostatnie słowa Papieża usłyszała siostra Tobiana, która pracowała u niego od dziesięcioleci. Ojciec Święty spojrzał na nią, więc podeszła do łóżka i nachyliła się, zbliżając ucho do jego ust. Ledwie słyszalnym głosem wypowiedział ostatnie życzenie:

 „Pozwólcie mi odejść do Pana”.

 Około godziny 19 Jan Paweł II zapadł w śpiączkę. Zgodnie z polskim zwyczajem zapalono gromnicę i umieszczono ją w oknie sypialni. Godzinę później arcybiskup Dziwisz niespodziewanie poczuł „wewnętrzną potrzebę” i zaczął odprawiać mszę świętą w wigilię Niedzieli Miłosierdzia Bożego, w Oktawie Wielkanocy (…).

Wyznaczona na ten dzień Ewangelia wydawała się szczególnie stosowna – był to opis ukazania się zmartwychwstałego Chrystusa apostołom w pierwszy wieczór po Wielkanocy oraz pozdrowienie: „Pokój wam!” (J 20, 19).

Dziwisz zdołał podać Papieżowi kilka kropli Krwi Chrystusa jako wiatyk, „pokarm na drogę”.

O godzinie 21.37 monitor pokazał, że serce Jana Pawła II przestało bić. Doktor Buzzonetti nachylił się nad Papieżem, a potem powiedział obecnym:

 „Powrócił do domu Ojca”.

Ziemska pielgrzymka Karola Wojtyły dobiegła końca. Koncelebransi i polskie siostry, „niczym na rozkaz”, spontanicznie odśpiewali starożytny kościelny hymn dziękczynienia, Te Deum, płacząc „łzami bólu i radości”.

Więcej na: http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,3105,Kres-i-poczatek


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

FINAŁ LIGI: Mamy Papieża!!!

W przeciwieństwie do tradycyjnego mundialu, kiedy to rodacy zwycięskiej reprezentacji tarzają się na ulicach z radości i przez całą noc wznoszą swe coraz bardziej zachrypnięte okrzyki do nieba, po wybraniu papieża w Watykanie – świętuje cały świat!

Dorota Paciorek
Dorota
Paciorek
zobacz artykuly tego autora >

WE ARE THE CHAMPIONS!!!

Kulminacyjny moment konklawe, ostatnie emocjonujące starcie i wreszcie faworyt kolegium wychodzi na prowadzenie, zyskując miażdżącą przewagę nad rywalami! Kardynałowie odpalili na znak zwycięstwa z Sykstyny biały dym, plac świętego Piotra zamienił się w jeden rozentuzjazmowany tłum, a radości kibiców wprost nie ma końca! Barwy narodowe, różańce i wyciągnięte w górę ręce tworzą niezwykłą oprawę tego fascynującego wydarzenia. Euforia miesza się z jeszcze większą ciekawością i pytaniem: Kim jest? Kim jest ten, którego Pan wybrał na Stolicę Apostolską?

Kiedy na balkonie pojawi się wreszcie wątła sylwetka kardynała protodiakona, który wzruszonym głosem oznajmia zebranym radość wielką: Habemus Papam i pada nazwisko Jorge Mario Bergolio tłum wprost szaleje ze szczęścia a nowa fala okrzyków wstrząsa fundamentami Watykanu!

Wiwacje wybuchają z potężną mocą! Nieprawdopodobne! Co to było za konklawe! I co to będzie za papież!

Wprawdzie naszej reprezentacji nie udało się dojść do finału, ale co się dziwisz? Jest radość! Jest moc! A kto wie, może już za cztery lata, już za cztery lata, Polska będzie mistrzem świata!

FINAŁ LIGI: Mamy Papieża!!!


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Dorota Paciorek

Dorota Paciorek

Wymienianie ksiąg Starego Testamentu idzie jej zdecydowanie słabiej niż recytacja odcieni Pantone. Ale ma hopla na punkcie Jezusa z Nazaretu i uważa, że chrześcijaństwo to najradośniejsza religia na świecie (choć złośliwi wliczają ten entuzjazm w profity neofity). Od niedawna zajmuje się designem chrześcijańskim i wciąż wierzy, że sztuka użytkowa w Kościele nie musi ograniczać się do plastikowych Maryjek z odkręcaną główką na wodę święconą. Lubi malować ikony i robić memy na Facebook’u. Nie lubi gdy muchy zjadają jej pigment z ikon i gdy nieznajomi użytkownicy kradną obrazki z fejsa zamiast je udostępniać.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dorota Paciorek
Dorota
Paciorek
zobacz artykuly tego autora >