“Bóg miłuje i ucisza oskarżenia”

Bóg miłuje zawsze i to miłuje jako pierwszy, niezależnie od tego jak bardzo jesteśmy grzeszni – powiedział Papież podczas porannej Mszy św. w Domu Świętej Marty.

Redakcja
Redakcja
zobacz artykuly tego autora >

Ojciec Święty nawiązując do pierwszego dzisiejszego czytania (1 J 4,7-10) zauważył, że miłość i współczucie jest inaczej pojmowane przez Boga i człowieka. Właśnie św. Jan mówi we wspomnianym fragmencie o dwóch centralnych przykazaniach: miłości Boga i bliźniego. Franciszek dodał, że miłość sama w sobie jest piękna, zaś szczera miłość umacnia się i rozwija w darze swego życia. Następnie podjął refleksję nad znaczeniem słowa „miłość”.

 

„Czym jest miłość? Czasami myślimy o miłości przedstawianej w telenowelach, która nie jest jednak tą miłością prawdziwą. Innym razem miłość może się wydawać entuzjazmem dla danej osoby, który później gaśnie. Gdzie prawdziwą miłość? Każdy, kto miłuje, narodził się z Boga, bo Bóg jest miłością. Jan nie mówi: «wszelka miłość jest z Boga, ale: Bóg jest miłością»” – podkreślił Papież

 

Ojciec Święty wskazał, że św. Jan w swoim liście wskazał na rys charakterystyczny Bożej miłości: Bóg miłuje jako pierwszy. Dowodem na to jest scena z dzisiejszej Ewangelii (Mk 6,34-44) o rozmnożeniu chleba. Jezus spojrzał na tłum, i zlitował się nad nim, co nie oznacza smutku, gdyż miłość Jezusa sprawia, że odczuwa On to, co rzesze, że angażuje się w ich życie. Franciszek zacytował wiele przykładów zawartych w Piśmie Świętym, ukazujących ową miłość Boga, który zawsze wychodzi jako pierwszy z inicjatywą miłości, od Zacheusza, Natanaela, aż po syna marnotrawnego.

 

„Kiedy coś nam leży na sercu i chcemy prosić Pana o przebaczenie, On na nas czeka, aby nas obdarzyć przebaczeniem. Obecny Rok Miłosierdzia jest także po trosze i tym: abyśmy wiedzieli, że Pan na nas wszystkich oczekuje, aby nas przygarnąć, wziąć w ramiona. Nic więcej. By powiedzieć: «Synu, córko, kocham cię. Pozwoliłem, by ukrzyżowano mojego Syna dla Ciebie; to jest cena mojej miłości ». To jest dar miłości” – stwierdził Papież.

 

Franciszek zachęcił, byśmy zawsze byli pewni, że Pan na nas czeka, pragnie, byśmy otworzyli bramy naszego serca. Kieda zaś rodzą się skrupuły, czy jesteśmy godni Bożej miłości, to wiedzmy, że On na nas czeka takimi jakimi jesteśmy, a nie jak nam mówią, że powinniśmy być.

 

„Trzeba iść do Boga i powiedzieć: «Panie, Ty wiesz, że Cię kocham». Albo, jeśli nie czuję się gotów tak powiedzieć to mówmy: «Wiesz, Panie, że chciałbym Ciebie kochać, ale jestem bardzo grzeszny, bardzo grzeszna». A On uczyni to samo, co z synem marnotrawnym, który wydał wszystkie pieniądze na przywary: nie pozwoli tobie zakończyć swojej mowy, uciszy ciebie uściskiem. Objęciem miłości Boga” – zakończył swoją homilię Ojciec Święty.


st (KAI) / Watykan


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Redakcja

Redakcja

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
Redakcja
Redakcja
zobacz artykuly tego autora >

Prefekt KNW: papież nie jest heretykiem

Prefekt Kongregacji Nauki Wiary kard. Gerhard Müller odrzucił sugestie, jakoby papież Franciszek był heretykiem. W wywiadzie dla niemieckiego tygodnika „Die Zeit” szef dykasterii odpowiedzialnej za dbanie o doktrynę katolicką wyznał, że wielką radość sprawia mu papieskie zaangażowanie w obronę ubogich.

Redakcja
Redakcja
zobacz artykuly tego autora >

– To, że papież jest orędownikiem ubogich i jego odważne przywiązanie do faktu, iż teologicznie peryferie stanowią nie obrzeża, lecz centrum [Kościoła], oraz że nadzieją ludzkości jest Jezus Chrystus a nie nowojorska giełda, rozgrzewa moje serce – powiedział kard. Müller.

 

Jest on współautorem książki o ubóstwie, napisanej razem z ojcem teologii wyzwolenia, o. Gustavo Gutierrezem. Pochodzący z Niemiec purpurat jest bowiem przekonany, że właściwie rozumiana teologia wyzwolenia jest błogosławieństwem dla Ameryki Łacińskiej. – Bardzo cenię dzieło życia Gustava Gutierreza – stwierdził hierarcha zaznaczając, że mówi to nie dlatego, by „zdobyć punkty” w kręgach lewicowo-liberalnych.

 

Odnosząc się do wypowiedzi osób krytykujących Franciszka za to, że – ich zdaniem – niewystarczająco ceni doktrynę Kościoła, a nawet nazywających go heretykiem, kard. Müller zapewnił, że się mylą. Zaznaczył, że mówi to „nie tylko z urzędu, ale z osobistego doświadczenia”. Wyjaśnił, że „heretykiem jest katolik, który uparcie zaprzecza prawdzie objawionej, ogłoszonej za prawdziwą przez Kościół”.

 

Pytany, czy prawdą jest, że do Kongregacji Nauki Wiary wpłynęły oskarżenia o herezję przeciwko papieżowi, zdecydowanie i krótko zaprzeczył: „Nie!”.

 

Niemiecki kardynał, który został prefektem Kongregacji jeszcze z nominacji Benedykt XVI zaznaczył, że celem tej instytucji jest nie tylko obrona wiary przed herezjami i tendencjami schizmatyckimi, ale także przestrzeganie przed „wewnętrzną sekularyzacją Kościoła”.

 

Przyznał jednocześnie, że Franciszek ma własny styl głoszenia kazań i podejście duszpasterskie, które przekonują miliony ludzi. Nieustannie też powtarza, że „wszystko, co mówi i wszystkie jego gesty powinny być interpretowane w ramach katolickiego wyznania wiary”.

 

Prefekt Kongregacji Nauki Wiary odniósł się również do prac niemieckiej grupy językowej w czasie zeszłorocznego zgromadzenia Synodu Biskupów, która – według dziennikarza „Die Zeit” – próbowała znaleźć kompromis między ideałem małżeństwa i jego rzeczywistym przeżywaniem dzisiaj. – To nie był kompromis – zaznaczył kard. Müller. – Istota małżeństwa pozostaje ta sama, to znaczy mężczyzna i kobieta mówią sobie nawzajem „tak” na wyłączność i na zawsze – wskazał hierarcha.

 

Komentując różnicę zdań między nim i kard. Walterem Kasperem, który był w tej samej grupie synodalnej, kard. Müller zauważył, że obydwaj są teologami, opierającymi się na objawieniu Bożym, „a nie politykami próbującymi pogodzić sprzeczne interesy”. – Wiara nie jest programem partii, który można dostosować do woli elektoratu. Kościół nie jest klubem filozofów, usiłujących rozeznać prawdę. To Duch Boży zachowuje Kościół od 2000 lat – stwierdził prefekt Kongregacji Nauki Wiary.

 

Mówiąc po islamie, zaznaczył, że cieszący się autorytetem „muzułmańscy uczeni i politycy powinni jednoznacznie i wiążąco wykazać, że przemoc jest sprzeczna z wolą Bożą”. – Fundamentalizm jest antychrześcijański i niemoralny. Ktokolwiek rani innych w imię Boga, działa wbrew woli Bożej – podkreślił kard. Müller. Dodał, że dotyczy to zarówno judaizmu, chrześcijaństwa, jak i islamu.

 

Przypomniał, że islam uważa Allaha za stwórcę wszelkiego życia i wychwala Go jako miłosiernego. Według niego, „ten, kto wierzy, że Boga miłosiernego z pierwszej sury Koranu, może widzieć w surach wzywających do przemocy wobec niewiernych jedynie ludzką interpretację Koranu, a nie wolę Bożą”. Kardynał jest jednak bardzo ostrożny, gdy chodzi o używanie tego argumentu w dialogu z „muzułmańskimi kolegami”, aby nie sprawiać wrażenia, że patrzy na nich z góry, sugerując, że „my jesteśmy światli, a oni tkwią w średniowieczu”. – Mogłoby to wyglądać paternalistycznie, a więc byłoby kontrproduktywne – powiedział prefekt Kongregacji Nauki Wiary.


pb (KAI/ncronline.org) / Watykan


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Redakcja

Redakcja

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
Redakcja
Redakcja
zobacz artykuly tego autora >