video-jav.net
STYL ŻYCIA

Pokazać ocean dobra. Akcja #mójKler

Znany świecki ewangelizator Grzegorz Polakiewicz - ten który o kulach przeszedł całe Camino! - prowadzi na Facebooku akcję #mójKler, w której codziennie pisze o jednym kapłanie, któremu zawdzięcza coś dobrego w swoim życiu. Akcja spotkała się z wielkim odzewem.

Polub nas na Facebooku!

– Jestem członkiem Kościoła, który uważam raczej za wspólnotę niż instytucję, i czuję się odpowiedzialny za to, co się w nim dzieje – tłumaczy Grzegorz Polakiewicz. 

Przyznaje, że zainteresowanie akcją już po pierwszym wpisie – gdy opisał swoją wdzięczność dla papieża Franciszka – przerosło jego oczekiwania. – Wiele osób nie tylko podało dalej mój wpis i pomysł na #mójKler, ale też na własnych profilach dołączyli się do akcji pisząc o dobrych kapłanach napotkanych w swoim życiu – mówi Polakiewicz.

Nie ukrywa, że jego akcja ma związek ze społecznym odbiorem filmu Wojciecha Smarzowskiego “Kler”. – Film widziałem, nie wypowiadam się na temat tego, czy jest dobry czy zły. Według mnie jest na pewno przejaskrawiony, ponieważ brakuje w nim jasnych odniesień do tego, co w Kościele dobre, a co pokazuje walkę dobra ze złem, mającą miejsce także w kościelnych strukturach – mówi Grzegorz Polakiewicz.

Przyznaje, że sam w życiu spotkał księży, którzy wyrządzili mi jakąś krzywdę, ale “był to zaledwie promil w oceanie dobra, jakie od duchownych otrzymałem”. W ciągu 11 dni swojej akcji dotychczas publicznie wyraził swą wdzięczność takim kapłanom jak papież Franciszek, kard. Franciszek Macharski, abp Grzegorz Ryś, ks. Krystian Strycharski czy ks. Paweł Ptasznik. Opisał swoje konkretne z nimi spotkania, konkretne wydarzenia ze swojego życia, w których go wsparli lub przy nim byli. 

Jak odnosi się do zarzutów, że mówienie w kontekście filmu “Kler” o przykładach dobrych księży jest próbą odebrania głosu ofiarom?

– Tak, spotkałem się z zarzutem tego, że swoim działaniem “bronię pedofilów”, ale nie zgadzam się z nim. Jestem zwolennikiem oczyszczenia Kościoła, karania tych, którzy dopuścili się zbrodni pedofilii wydalaniem ze stanu duchownego, mówienia o tym co złe ale proporcjonalnie do tego, co dzieje się dobrego. Sprzeciwiam się uogólnieniom, które krzywdzą znakomitą większość kapłanów, które całe swoje życie poświęcili służbie Panu Bogu i drugiemu człowiekowi. To tak, jakby powiedzieć, że każdy muzyk tylko ćpa i zdradza, a przecież znam wielu muzyków i miażdżąca większość z nich jest wierna i czysta – mówi Grzegorz Polakiewicz. 

Polakiewicz przedstawiany jest jako wędrowny ewangelizator, przyjaciel bezdomnych i ubogich, a także muzyków i ludzi kultury. Dwa lata temu można było usłyszeć szerzej o jego pielgrzymce na Camino do Santiago de Compostella, odbytej pomimo ruchowej niepełnosprawności, w której żyje. 

ad/Stacja7

7 powodów, dla których warto znaleźć wspólnotę

Na swojej drodze wiary poczułam w pewnym momencie, że zaczynam kręcić się w kółko i to wokół siebie, a nie za bardzo wokół Boga. Zrodziło się we mnie wtedy ogromne pragnienie wspólnoty, bycia z ludźmi, z którymi będę mogła dzielić swoje niepokoje, wątpliwości, wszystko to czego już doświadczyłam szukając w życiu swojej drogi.

Agata Burghardt
Agata
Burghardt
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Czułam, że jest mi to potrzebne by móc się rozwijać  zamiast tkwić w tym samym miejscu. Dużo myślałam i szukałam odpowiedzi. Chciałam skonfrontować swoje wizje i wnioski, które wyciągałam pochłaniając różne teksty. Długo to we mnie dojrzewało. Zanim zdecydowałam się na to, można powiedzieć, pewne ryzyko minęło dwa lat. Cały czas mnie to bardzo pociągało – wspólnota – ale jak ja znajdę na to czas? Dziś wydaje mi się to żadnym argumentem, tylko wymówką przed podjęciem wysiłku organizacji czasu i otwierania się na innych. Teraz chwile z wspólnotą stały się jednym z moich priorytetów i po prostu wiem, że rezygnacja z nich na rzecz czy to jakiejś rozrywki czy choćby dodatkowej pracy byłoby większą stratą niż zyskiem. Mimo rezygnowania z różnych propozycji jakie pojawiają się na spędzenie tego czasu, nie czuję by mi czegoś ubyło, czy coś mnie ominęło. Wręcz przeciwnie im bardziej się angażuję tym więcej zyskuję, co dokładnie?

 

1. Przyjaźń

Tak po prostu, tak zwyczajnie, a tak niesamowicie istotnie. Na wspólnym wartościach, można budować piękne i głębokie relacje. Łatwo o zrozumienie naszych intencji, pragnień, ale też obaw i trudności. W codzienności stajemy przed podobnymi dylematami gdy stykamy się z ogromnym wachlarzem możliwości i rozwiązań, a my chcemy kierować się Ewangelią. Budzi to niekiedy niezrozumienie i inne tego typu rekcje otocznia. Dobrze móc odnaleźć wsparcie i wspólnie się motywować. Niejednokrotnie interesujemy się czymś zupełnie innym, mamy przeróżne temperamenty i cechy charakteru, ale łączy nas bardzo silna nić, braterstwo w wierze. Nie ujmuję tutaj ani trochę naszym relacją z osobami niepodzielającymi naszych poglądów. Takie więzi, są ogromnie rozwijające, zarówno dla naszego człowieczeństwa, poprzez szacunek dla poglądów których nie rozumiemy jak i dla samej naszej wiary, której nie pozwalają się uśpić pod tytułem “wszystko już wiem i to najlepiej”. Przychodzi nam to jednak znacznie łatwiej gdy sami jesteśmy umocnieni w swojej tożsamości i akceptowani.

 

2. Dostaniesz do rąk narzędzia, by rozwijać swoją wiarę

Wspólnota to centrum, które nas gromadzi. Msze święte, modlitwa, spotkania formacyjne, konferencje, adoracje. Mamy, w czym wybierać i możemy przeżywać to wszystko razem. Przesiąknąć tak by przemieniało to naszą codzienność. Budować tą najważniejszą relację, z Bogiem, uczyć się miłości do Niego, siebie i ludzi, co przecież tak łatwo napisać, ale zrobić to już wyczyn. A tu proszę, dostajemy i wskazówki i możliwości.

 

3. Ludzie są piękni, czyli inspiracje

Poznała tu wiele osób, którym po prosu chce się czegoś więcej. Zawierzają, że z Bogiem są w stanie robić wielkie rzeczy. I próbują. Nie działają jednak tylko dla swoich korzyści, ale cieszy ich również uszczęśliwianie innych. Wierzą, że warto czynić świat piękniejszym, gestami, dobrymi słowami, że bycie choćby kroplą w morzu potrzeb to nie wysiłek po próżnicy tylko piękny sposób na życie i sensowne jego wykorzystanie. Zarażają radością i nadzieją, gdy nam się nie chce, wątpimy, wszystko się sypie i mamy już to wszystko gdzieś. Jeśli damy się zainfekować, odwdzięczmy im się tym samym, gdy taka chwila przyjdzie na nich.

 

4. Razem możemy więcej

Nawet jeśli mamy już ten entuzjazm, czasami słomiany, i mnóstwo pomysłów w głowie, wszystko może spalić na panewce. Potrzebujemy rąk do działania takich samych zapaleńców jak my. Każdy ma inny talent, inne możliwości. Suma naszych sił i czasu, którym dysponujemy jest nieporównywalnie większa. Prosta matematyka. Liczne burze mózgów mogą zrodzić rozwiązania, na które nasza głowa ze swoimi schematami myślowymi po prostu by nie wpadła. No i o ile przyjemniej się pracuje przy okazji żartując i nadrabiając niedokończone rozmowy. A po wszystkim oczywiście nie może obyć się bez wspólnego świętowania. Każdy powód jest dobry, no ale gdy świętujemy coś w czym każdy miał swój udział, sprawiato, że ta radość się nadzwyczaj potęguje.

 

5. Prostowanie ścieżek

Przy największych nawet chęciach i zapale, łatwo się zamotać, zafiksować na małym wycinku rzeczywistości, nie widząc nic po za tym. Stajemy się fanatyczni lub wręcz przeciwnie nazbyt na coś obojętni. Potrzebujemy innych by uchronić się od stawiania siebie i własnej racji w centrum. Wykolejenia mogą być różne, ale mierzenie się z odmiennością cudzych myśli i otwartość na bliźniego pomaga nam z dystansem przyjrzeć się sobie. Oby nasi bracia postępowali w imię miłosierdzia i nie bali się nas w razi czego upominać.

 

6. Odpoczynek w cieniu i… dalsza droga

Iść dalej, poza wspólną cieplutką kanapę i ewangelizować swoim życiem. W tak przyjaznym środowisku danie świadectwa nie jest trudem. Na uczelni, w pracy, w szkole, rodzinie, na imprezie stajemy wobec innych światopoglądów, a co mamy na poparcie naszego? Tylko nasze własne życie. Jeśli jest spójne to mamy choć cień szansy, że kogoś może to poruszyć, dodać nadziei, że chodź ,, jest jak jest po prostu”, to warto to przeżyć, bo jeszcze może być pięknie, może być dobrze. Jeszcze możemy zaznać prawdziwej miłości i nadać chwilom trochę sensu.

 

7. Poczucie szczęścia

Przeczytałam kiedyś w jakimś mądrym tekście, bardzo obrazowe porównanie, poparte w dodatku badaniami naukowców, którymi się niestety nie podeprę, gdyż nie udało mi się ich odszukać. Brzmiało ono: ,,regularne spotkania z grupą przyjaciół tak podnoszą nasze poczucie szczęścia jak podwojenie naszej pensji z dnia na dzień”. Myślę że, w tak namacalnym wyobrażeniu, dużo łatwiej jest nam sobie to wyobrazić, niż czytając samo abstrakcyjne słowo ,,szczęście”. Brzmi to bardzo idealistycznie, ale na pewno nie jest takie proste, gdyż obwarowane warunkami. Warto zwrócić uwagę na słowa i spróbować je zdefiniować. ,,Przyjaciół” to znaczy, że najpierw trzeba te relacje tak wypielęgnować i tyle w nie zainwestować by móc tak je określać,  po drugie ,,regularne” czyli wymagana jest pewna konsekwencja i stałość, a po trzecie ,,spotkania”. Tutaj zacytuję słownik SJP: spotkać — spotykać: 1. «natknąć się na kogoś, na coś», 2. «poznać kogoś», 3. «stać się czyimś udziałem», 4. «znaleźć coś gdzieś». Ja znalazłam swoje miejsce. Polecam wszystkim!

 


ZOBACZ MAPĘ WSPÓLNOT W POLSCE I ZNAJDŹ MIEJSCE DLA SIEBIE


 

Agata Burghardt

Agata Burghardt

Dziennikarka, w trakcie zdobywania wykształcenia. Pociągnięta do pisania, ponieważ uwielbia kontakt z drugim człowiekiem i płynące z niego różnorodne doświadczenia, a także bogactwo i piękno języka polskiego. Wrażliwa na świat, piękno i wiarę. Chce się tym wszystkim dzielić przy pomocy swoich talentów.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Agata Burghardt
Agata
Burghardt
zobacz artykuly tego autora >