Posted by & filed under .

Pewnego kleryka chciano wyrzucić z seminarium, podobno „nie rokował”. Usłyszał na swój temat wiele niesprawiedliwych oskarżeń. Bolało mocno, bo wypowiadały je osoby, do których miał zaufanie. Wszystko w imię miłości, poparte wzniosłymi argumentami i oczywiście dla jego dobra. Po latach wspominał, że właśnie to doświadczenie najmocniej zbliżyło go do Chrystusa, pozwoliło na dodatek utożsamić się z tymi, których ten świat odrzucił. Obecnie jest cenionym księdzem i wsparciem dla wielu osób. Kiedy każde wypowiedziane w naszym kierunku słowo rani jak oparzenie ogniem i gdy milkną nawet najbliższe osoby, to właśnie wówczas otwiera usta Bóg.