Wojciech. Święty na wagę złota

Podobno jego ciało zostało wykupione za tyle kilogramów złota, ile ważyło – a ważyć musiało nie mało, bo w głazie, na którym nauczał pozostawił odbite ślady swoich stóp. Święty Wojciech jest patronem Czech, Prus, Węgier, Polski i nade wszystko – patronem duchowej jedności Europy.

Dorota Paciorek
Dorota
Paciorek
zobacz artykuly tego autora >
Julius Benczur, 1875

Święty Wojciech chrzci Stefana, późniejszego świętego i króla Węgier

Choć święty Wojciech poniósł śmierć męczeńską nauczając pogan, to nie jego słowa, ale życie było prawdziwą ewangelizacją.

Kiedy obejmował diecezję w Pradze, czynił to wbrew kościelnej tradycji nie w uroczystej paradzie, ale boso – podkreślając w pokorze, że ma służyć Bogu i ludziom.

Swoje dobra biskupie przeznaczył na ubogich, sam angażując się w sprawy maluczkich, nieraz z narażeniem się na krytykę i wrogość możnych. Bronił słowiańskich niewolników sprzedawanych do niewoli w krajach muzułmańskich. Stanął również w obronie oskarżonej o cudzołóstwo dziewczyny, która schroniła się w klasztorze benedyktynek przed zdradzonym mężem, a kiedy ten złamawszy prawo azylu kościelnego wysyłał do klasztoru zabójców, święty Wojciech rzucił na wszystkich morderców ekskomunikę. Za ten czyn upokorzeni panowie najechali należące do Sławnikowiców księstwo libickie i wymordowali prawie całą rodzinę świętego.

Jednak ani groźby, ani realne zagrożenia nie były w stanie zniechęcić biskupa przed szerzeniem Ewangelii. Jego słowa miały taką moc, że kamienne serca pękały, a skały, z których nauczał święty – miękły.

Przekonany o sile płynącej z krzyża i potędze miłości, święty Wojciech udał się do Prus w towarzystwie dwóch najbliższych braci, odsyłając zapewniającą im bezpieczeństwo 30 osobową grupę wojowników.

Mimo, że jego misja nie miała charakteru zbrojnego, 23 kwietnia tłum Prusów zaatakował misjonarzy. Wtedy pierwszy polski męczennik miał rzec:

"Bracia nie smućcie się! Wiecie, że cierpimy to dla imienia Pana, którego doskonałość ponad wszystkie cnoty, piękność ponad wszelkie osoby, potęga niewypowiedziana, dobroć nadzwyczajna. Cóż bowiem mężniejszego, cóż piękniejszego nad poświęcenie miłego życia najmilszemu Jezusowi". 

Kiedy rozeszła się wieść o śmieci biskupa, postanowiono przewieść do Gniezna kamień z widocznymi zagłębieniami stóp, z którego święty Wojciech nauczał mieszkańców wsi Budziejewko.

Jednak kamień zapadł się w ziemię i co roku zagłębia się coraz bardziej. Podobno, gdy całkowicie zniknie – nastąpi koniec świata. Oby w ten dzień święty patron Polski wstawiał się za nami!

Wojciech. Święty na wagę złota

Modlitwa do św. Wojciecha,

Apostole i Męczenniku Święty,

który opowiadając u pogan pruskich Ewangelią

odebrałeś koronę męczeńską,

racz prosić modlitwami Twojemi u Pana,

który Cię nagrodził zapłatą wiekuistą,

iżby tęż Wiarę Chrystusową od Ciebie zaszczepioną zachowywał,

pomnażał i utwierdzał w Ojczyźnie naszej:

abyśmy od świętych nauk, których prawdę krwią swoją podpisałeś,

w niczem nie odstępowali,

i na towarzystwo z Tobą zasłużyli w Niebie,

przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego.

Amen.

Wesprzyj nas
Dorota Paciorek

Dorota Paciorek

Wymienianie ksiąg Starego Testamentu idzie jej zdecydowanie słabiej niż recytacja odcieni Pantone. Ale ma hopla na punkcie Jezusa z Nazaretu i uważa, że chrześcijaństwo to najradośniejsza religia na świecie (choć złośliwi wliczają ten entuzjazm w profity neofity). Od niedawna zajmuje się designem chrześcijańskim i wciąż wierzy, że sztuka użytkowa w Kościele nie musi ograniczać się do plastikowych Maryjek z odkręcaną główką na wodę święconą. Lubi malować ikony i robić memy na Facebook’u. Nie lubi gdy muchy zjadają jej pigment z ikon i gdy nieznajomi użytkownicy kradną obrazki z fejsa zamiast je udostępniać.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dorota Paciorek
Dorota
Paciorek
zobacz artykuly tego autora >

Brazylia – kraj kontrastów

W ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat Kościół spotkał się z dwoma skrajnymi biegunami rozmów o biednych: teologią wyzwolenia i teologią dobrobytu. Ale, jak historia uczy, zawsze wygrywa złoty środek.

Artur Karbowy SAC
Artur
Karbowy SAC
zobacz artykuly tego autora >

Biednych zawsze będziecie mieć wśród was.

Te słowa Jezusa zawsze przychodzą mi na myśl, kiedy zaczyna się rozmowa na temat biedy i możliwości pomocy bliźniemu. Kilka lat mieszkałem i pracowałem w Brazylii jako kapłan. Tam społeczeństwo, a wraz z nim Kościół, podchodzą bardzo konkretnie do walki z biedą.

Podczas reformy po Soborze Watykańskim II ruch teologii wyzwolenia zdobył ogromną popularność w Ameryce Łacińskiej. Próbowano sprowadzić działalność Kościoła do pomocy społecznej, politycznej na rzecz najbiedniejszych z pominięciem Nauki Społecznej Kościoła i Jego roli w zbawieniu ludzi.

Sytuacja ta prowadziła do negacji sakramentów, liturgii, katechezy i sprowadzała funkcjonowanie Kościoła, do  funkcjonowania jako organizacji charytatywnej i bojownika w walce z systemem uciskającym biednych.

Brazylia – kraj kontrastów

Odpowiedzią na teologię wyzwolenia od strony Kościoła była opcja na rzecz biednych wypracowana na podstawie Katolickiej Nauki Społecznej podczas Konferencji Episkopatu Ameryki Łacińskiej i Karaibów (CELAM) w Puebla i Medellin.

W ostatnich latach nowo powstałe kościoły ewangelickie wypracowały tzw. teologię dobrobytu, zgodnie, z którą Bóg pragnie pobłogosławić swoich wyznawców i dobrobyt jest odzwierciedleniem przykładnego życia chrześcijańskiego.

Teologia dobrobytu jest odzwierciedleniem starotestamentalnego spojrzenia na życie człowieka, zgodnie z którym bogactwa, szczęście, dobrobyt jest nagrodą za życie zgodne z wolą bożą i za ten dobrobyt trzeba Bogu podziękować płacąc dziesięcinę. W praktyce prowadzi to do tego, że biedni Latynosi są zapraszani do przyjęcia Jezusa, jako Zbawiciela w jednym z licznych kościołów ewangelicznych i jako przykład całkowitego zaufania Bogu, oddają dla Kościoła część tego, co posiadają. W zamian Bóg ma im błogosławić, jeśli tego błogosławieństwa nie widać, to wtedy ogłaszają, że nie zaufali Bogu wystarczająco i to co przekazali dla kościoła, jest niewystarczające aby pozyskać upragniona łaskę.

Znam przypadki, kiedy po jakimś czasie praktyk życia zgodnie z teologią dobrobytu, zrujnowani, biedni ludzie zaczynają szukać pomocy u księdza, bo stracili wszystko. Przekazali samochód, dom dla biednych i kiedy już pozbyli się wszystkiego, zostali wykluczeni ze wspólnoty konkretnego kościoła ewangelickiego.

Brazylia jest krajem niesamowitych kontrastów. Kontrasty te widać również w życiu społecznym.

1% mieszkańców Brazylii to milionerzy – biorąc pod uwagę, że kraj ten ma około 200 milionów mieszkańców – to zamieszkuje go około 2 milionów milionerów.

Największe brazylijskie miasto São Paulo ma największą na świecie flotę prywatnych helikopterów. Obok skrajnego bogactwa żyje w biedzie przeważająca większość społeczeństwa. Favele – osiedla nędzy – wyrastają obok zamkniętych luksusowych osiedli. Powodem takiego stanu rzeczy jest fakt, że jedni potrzebują drugich.

Biedni potrzebują bogatych, aby móc u nich wykonywać za skromną opłatę przeróżne prace, a bogaci potrzebują biednych, aby oni wykonywali różnorodne prace a sami mogli oddawać się dobrze płatnej pracy i życiu towarzyskiemu.

W takiej rzeczywistości istnieje Kościół w Brazylii. Kościół, który głosi opcję na rzecz biednych, ale jest Kościołem dla wszystkich. Jest Kościołem, w którym każdy powinien czuć, że Bóg jest miłującym Ojcem, u którego zawsze można szukać oparcia i który pragnie zbawienia każdego człowieka.

Brazylia – kraj kontrastów

Każda parafia w Brazylii prowadzi działalność charytatywną dzięki ofiarności swoich wiernych. Działalność ta ma różny wymiar. Najpopularniejsza jest bezpośrednia pomoc biednym poprzez dystrybucję paczek żywnościowych.

Jedna z niedziel miesiąca jest ogłaszana tzw. Domingo da quilo czyli Niedzielą kilograma. Księża proszą wiernych, aby zamiast tradycyjnej ofiary na tacę, przynieśli symboliczny kilogram żywności, który później będzie ofiarowany przez grupę charytatywną dla biednych z parafii. W tym dniu wiele osób przynosi cukier, olej, makaron, ryż, fasole, konserwy, kawę, mleko. Naprawdę wielu Brazylijczyków dzięki temu nie cierpi głodu.

Nie tylko bogaci pomagają biednym, również wielu biednych przynosi kilogram żywności mówiąc, że w swojej biedzie ofiarują to, co mają, aby dzielić się z innymi.

Pomoc biednym to nie tylko pomoc finansowa i żywnościowa. Wielu biednych ofiaruje swoją pracę. Wielu bogatych ofiaruje swój czas, wiedzę, umiejętności dla biednych.

Brazylia – kraj kontrastów

Lekarze, adwokaci, nauczyciele ofiarują na przykład godzinę darmowej pracy dla biednych. Dzięki temu przy parafiach działają szkółki, w których profesorowie uniwersyteccy za darmo udzielają uczniom korepetycji i pomagają przygotować się do wstępnych egzaminów na wyższe uczelnie.

Gabinety stomatologiczne leczą za darmo. Pamiętam przypadki, kiedy niektóre laboratoria medyczne dzwoniły na parafię, sprawdzając czy to możliwe, że znany specjalista wystawił skierowanie na konkretne badanie dla bardzo biednej osoby.

Biednych zawsze będziemy mięć miedzy nami. Ważne jest to, jak ich zaczniemy traktować.

Spojrzeć na bliźniego z godnością Dziecka Bożego to najważniejsze zadanie dla każdego chrześcijanina. Opcja na rzecz biednych w latynoskim Kościele nie polega na tym, żeby pytać się czy jestem wystarczająco biedny, ale w jaki sposób ja mogę pomóc bliźniemu.

Wesprzyj nas
Artur Karbowy SAC

Artur Karbowy SAC

Zobacz inne artykuły tego autora >
Artur Karbowy SAC
Artur
Karbowy SAC
zobacz artykuly tego autora >