Siedem najważniejszych wydarzeń dla Kościoła

Historia Kościoła obfitowała w wiele zdarzeń, które można nazwać przełomowymi, również dla świata. Nie brakowało zdarzeń tragicznych ani takich, których pozytywne skutki odczuwamy do dzisiaj. Które z tych wydarzeń zasługiwałoby zdaniem Ojca na miano siedmiu najważniejszych?

Józef Puciłowski OP
Józef
Puciłowski OP
zobacz artykuly tego autora >
Sławomir Rusin
Sławomir
Rusin
zobacz artykuly tego autora >

Z o. dr. Józefem Puciłowskim OP, historykiem, rozmawia Sławomir Rusin

Historia Kościoła obfitowała w wiele zdarzeń, które można nazwać przełomowymi, również dla świata. Nie brakowało zdarzeń tragicznych ani takich, których pozytywne skutki odczuwamy do dzisiaj. Które z tych wydarzeń zasługiwałoby zdaniem Ojca na miano siedmiu najważniejszych?

Siedem najważniejszych wydarzeń dla Kościoła

Ikona przedstawiająca Ojców Kościoła podczas Soboru w Nicei trzymających wyznanie wiary

Myślę, że należy zacząć od głoszenia chrześcijaństwa w cesarstwie rzymskim.

Było to możliwe dzięki rozsianym na jego obszarze gminom żydowskim. Św. Paweł i inni apostołowie wędrowali przecież do swoich, czyli do Żydów, i to najpierw im w synagogach i w prywatnych domach głosili Dobrą Nowinę o Zmartwychwstałym.

Na pewno niezwykle ważnym momentem było ogłoszenie tzw. edyktu mediolańskiego w 313 r., na mocy którego chrześcijaństwo, decyzją cesarza Konstantyna Wielkiego, zyskało w imperium rzymskim status religii równoprawnej.

Wkrótce zaś stało się religią uprzywilejowaną, a nawet państwową. Miało to swoje dobre strony – chrześcijanie mogli w spokoju wyznawać swoją religię, nie groziły im już z tego powodu prześladowania, ale miało też złe – Kościół został uwikłany w politykę, stał się czynnikiem utrzymania ładu społecznego. I tak niestety było przez wieki.

Edykt mediolański był zatem z jednej strony uwolnieniem Kościoła, a z drugiej – wlaniem trucizny w jego krwiobieg.

Kolejny moment to głoszenie Ewangelii na granicy imperium rzymskiego i poza nim, w Armenii, na Wyspach Brytyjskich, w krajach germańskich, a później wśród Słowian i Węgrów, czyli chrystianizacja barbarzyńców.

Siedem najważniejszych wydarzeń dla Kościoła

Wnętrze cerkwi

A inne wydarzenia?

Nie można pominąć podziału chrześcijaństwa na wschodnie i zachodnie w 1054 r.

Bardzo ważne było też pojawienie się zakonów żebraczych, czyli dominikanów i franciszkanów w XIII w. Mendykanci, bo tak ich też określano, odegrali istotną rolę w propagowaniu nowej religijności, rozwoju uniwersytetów i w walce z średniowiecznymi heretykami.

Trzeba pamiętać, że heretycy, zwłaszcza katarzy, podważali nie tylko dogmaty wiary, ale również porządek społeczny i prawny, np. instytucję małżeństwa.

Wymienię również reformację i to wszystko, co się z nią wiązało. Mam tu na myśli zwłaszcza wojny religijne i pojawienie się, zgodnie z zasadą cuius regio, eius religio („czyje państwo, tego religia”), państw wyznaniowych. Pierwszym takim państwem w Europie były Prusy ze stolicą w Królewcu. Krzyżacy postanowili przyjąć luteranizm i całe państwo, z dnia na dzień, stało się luterańskie.

Wreszcie ostatnie ważne wydarzenie – Sobór Watykański II. To był moment otwarcia Kościoła, zerwania z postawą oblężonej twierdzy. Kościół przestał widzieć i szukać wszędzie wrogów, jak to czynił wcześniej, np. wtedy kiedy do życia powoływał Sapinierę.

Siedem najważniejszych wydarzeń dla Kościoła

Sapinierę?

Oficjalna nazwa tej organizacji to Sodalicja św. Piusa V.

Do życia powołał ją św. Pius X. Jej celem było gromadzenie, głównie dzięki donosom, informacji o osobach podejrzanych o modernizm w Kościele, o nowinkarstwo, głoszenie nauk niezgodnych z oficjalnym nauczaniem.

Sapiniera skupiała ok. tysiąca osób na całym świecie. Śledzono zwłaszcza aktywnych katolików. Nie wahano się także obserwować biskupów.

Sapiniera oskarżyła o nieprawomyślne poglądy – czego jako w połowie Węgier nie mogę jej zapomnieć – m.in. mojego ulubionego węgierskiego biskupa i teologa, Ottokára Prohászkę.

Siedem najważniejszych wydarzeń dla Kościoła

Od węgierskich „przyjaciół” biskupa Sodalicja otrzymała informację, że napisał on książkę pod tytułem Modern Katolicizmus. Książka znalazła się w 1912 r. na Indeksie Ksiąg Zakazanych (spośród polskich autorów byli na nim Kopernik, Rej i Mickiewicz) i tkwiła na nim do Soboru Watykańskiego II.

Nic niezgodnego z ortodoksją w niej nie było, do umieszczenia na indeksie wystarczył sam tytuł, który zresztą źle przetłumaczono.

Prochászka nie pisał o modernistycznym katolicyzmie, ale o katolicyzmie nowoczesnym. Co prawda Pius X przed swoją śmiercią zapewnił bp. Prohászkę, że nie dostrzega jego winy, książki jednak wciąż nikt nie mógł czytać.

Do swojej śmierci w 1927 r. Prohászka był przez Sapinierę inwigilowany; sprawdzano każde jego kazanie i przemówienie. A na jego pogrzebie przemawiał m.in. człowiek, który na niego donosił. Takich ofiar było znacznie więcej.

Jak to się stało, że Kościół na ostatnim soborze zdecydował się na takie zmiany w kwestiach ekumenizmu, dialogu z Żydami, z innymi religiami, a także w relacji z państwem?

To był zwrot niemal o 180 stopni.

Proszę pamiętać, że kiedy Jan XXIII ogłaszał decyzję o zwołaniu soboru, nie było do końca wiadomo, czy to będzie zakończenie Soboru Watykańskiego I, czy rozpoczęcie nowego soboru.

Sobór Watykański I nie został bowiem oficjalnie zakończony, gdyż jego obrady przerwało wkroczenie do Rzymu, jednoczącej włoskie państwo, armii pod wodzą Wiktora Emanuela II.

Sobór Watykański II był jednak nowym soborem. Myślę, że na jego kształt i na zmiany, które zapoczątkował, miało wpływ kilka czynników. Na pewno dużą rolę odegrał bł. Jan XXIII i biskupi, którzy mieli inną wizję Kościoła niż np. Pius XII.

Siedem najważniejszych wydarzeń dla Kościoła

Angello Giuseppe Roncalli, bo tak brzmiało prawdziwe nazwisko Jana XXIII, początkowo niczym specjalnym się nie wyróżniał. Nie był ani wybitnym teologiem, ani prawnikiem. Nie miał też odpowiedniej aparycji – był niski i miał widoczną nadwagę. Brakowało mu też arystokratycznego pochodzenia, jego rodzice byli biednym rolnikami. Uczył się jednak dość dobrze i szybko awansował w kościelnej hierarchii.

Został delegatem apostolskim w Bułgarii, Turcji i Grecji. Jego wielką zaletą było to, że potrafił rozmawiać ze wszystkimi, zarówno z politykami, jak i duchownymi, także innych wyznań, czym wyróżniał się wśród katolickich biskupów.

W 1944 r. Pius XII mianował go nuncjuszem apostolskim w Paryżu przy rządzie de Gaullae’a. Poprzedni nuncjusz, który trwał przy kolaborującym z Niemcami rządzie marszałka Petaina, został odwołany.

Roncalli doskonale odnalazł się we Francji, szybko nawiązał dobre relacje zarówno z wierzącymi, jak i niewierzącymi członkami rządu. Watykan był bardzo zadowolony z jego pracy, Paryż zresztą też.

Po kilku latach Roncalli został kardynałem. Otrzymał kapelusz kardynalski z rąk prezydenta Francji, co ciekawe – ateisty, Vincenta Auriola.

Siedem najważniejszych wydarzeń dla Kościoła

Z rąk prezydenta, nie papieża?

Tak. To był przez wieki przywilej królów francuskich. Władca Francji, a później prezydent, mógł mianować kardynałów w swoim kraju. Jednym z pierwszych postanowień Jana XXIII było jednak zniesienie tego przywileju.

A jakie były inne czynniki, które wpłynęły na kształt Soboru Watykańskiego II?

Na pewno doświadczenie wojny. Znam świadectwo o katolickim księdzu, który w obozie w Dachau, na soku wyciśniętym z przemyconych w cieście rodzynek, odprawiał Mszę. Robił to w latrynie, żeby nikt go nie zobaczył i na niego nie doniósł. Do Mszy służył mu kalwiński pastor.

Istnieją też pamiętniki węgierskiego księdza luterańskiego, który w łagrze na Kołymie musiał korzystać z jednej pryczy z katolickim prałatem. Obaj zdawali sobie sprawę z tego, że przed wojną ich wspólna rozmowa byłaby raczej mało prawdopodobna.

Mówili o tym, co ich naprawdę dzieli i dlaczego, zastanawiali się, czy jest w ogóle sens się kłócić. To nie były odosobnione przypadki.

Do czynników, które miały wpływ na Sobór Watykański II, należy także Holocaust. Kościół w pewnym stopniu ponosi odpowiedzialność za dopuszczenie do niego, ponieważ zaaprobował w Niemczech, na Węgrzech, na Słowacji i we Włoszech ustawy antyżydowskie.

Co prawda, kiedy episkopat węgierski zorientował się, w jakim celu wywieziono z Węgier 200 tys. Żydów, wystosował list przeciw prześladowaniom (początkowo biskupi byli przekonani, że chodzi o wywózkę do zakładów pracy). Rząd jednak zabronił go czytać. Było już za późno. W Niemczech było podobnie.

Po tych trudnych doświadczeniach było wiadomo, że do Kościoła sprzed wojny, z jego dawnymi relacjami z innymi wyznaniami i z Żydami, nie da się już powrócić, stąd taki właśnie kształt soboru.

Siedem najważniejszych wydarzeń dla Kościoła

A co z Piusem XII? Jedni zarzucają mu obojętność wobec zagłady Żydów, inni twierdzą, że angażował się w ich ocalanie. Jaka jest prawda?

Prawda jest taka, że ratował Żydów. Robił, co mógł, żeby ocalić ich jak najwięcej. Złą propagandę zrobił mu niemiecki dramaturg, Rolf Hochhuth, autor sztuki Namiestnik. Tragedia chrześcijan.

Tytułowy namiestnik to właśnie Pius XII, który, według autora, popierał niemiecki plan wyniszczenia Żydów. Sztukę tę wystawiano we wszystkich krajach tzw. demoludów. W Polsce na przedstawienie musiała chodzić młodzież szkół średnich.

Teatry, które nie chciały grać Namiestnika, miały problemy. To była czysta indoktrynacja. W 2007 r. gen. Pacepa, szef rumuńskiej Securitate, ogłosił, że Hochhuth został zainspirowany do napisania tej sztuki przez pracownika KGB specjalizującego się w dezinformacji.

Dziś, ponieważ część archiwów watykańskich otwarto, można sprawdzić, jak wiele Pius XII robił, by ratować Żydów. Również niektórzy Żydzi stawali w obronie Piusa XII. Golda Meir, premier Izraela, bardzo mocno przeżyła śmierć Piusa XII.

Naczelny rabin Rzymu, Izrael Zolli, w 1945 r. nawrócił się wraz z rodziną na katolicyzm i na chrzcie, z szacunku do Piusa XII, z którym się przyjaźnił, przyjął imię Eugenio (takie było właśnie świeckie imię Piusa XII).

Żydzi ukrywani byli w klasztorach i na plebaniach. W Stanach Zjednoczonych nakręcono o tym nawet film pt. Purpura i czerń, który doskonale oddaje atmosferę, jaka panowała w Rzymie po zajęciu miasta przez hitlerowców, i pokazuje starania o ocalenie Żydów.

W archiwach Watykanu znajdują się depesze dyplomatyczne informujące aliantów o eksterminacji Żydów, które USA i Wielka Brytania ignorowały.

Pius XII w ostrych słowach potępiał ks. Józefa Tisso, który jako posłuszny Hitlerowi prezydent Słowacji zgadzał się na wywózkę Żydów do Polski.

Do Piusa XII można mieć pretensje jedynie o to, że nie przewidział konsekwencji swoich działań dyplomatycznych. Popełnił błąd, przyczyniając się jeszcze jako nuncjusz w Berlinie do podpisania konkordatu z Hitlerem, którego warunków Niemcy i tak nie przestrzegały. Nie przewidział, co się stanie. Ale kto wtedy przewidywał? Nikt. Tylko nam, patrzącym z odległej perspektywy, wydaje się, że wiemy, jak należało postąpić.

Wesprzyj nas
Józef Puciłowski OP

Józef Puciłowski OP

Zobacz inne artykuły tego autora >
Sławomir Rusin

Sławomir Rusin

Pochodzi z Podkarpacia, a mentalnie to nawet nadal w nim tkwi (choć bywa, że temu zaprzecza). Mąż, ojciec, redaktor, z wykształcenia historyk. Uważa, że o wszystkim da się mówić/pisać "po ludzku". Lubi pracować z ludźmi, ale najlepiej odpoczywa w dzikich, leśnych ostępach. Interesuje się Wschodem (szeroko pojętym), ale z tym nazwiskiem to chyba zrozumiałe.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Józef Puciłowski OP
Józef
Puciłowski OP
zobacz artykuly tego autora >
Sławomir Rusin
Sławomir
Rusin
zobacz artykuly tego autora >

Święty od biedaków. Krótka opowieść o Bracie Albercie Chmielowskim.

Kariera artystyczna stała przed nim otworem. Bardziej jednak niż salony, interesował go człowiek, z całą jego biedą i uniżeniem. Malarz, który zaczął sprzedawać swoje obrazy, by pomóc nędzarzom żyjącym na ulicy.

Konrad Pakuła
Konrad
Pakuła
zobacz artykuly tego autora >

Święty od biedaków. Krótka opowieść o Bracie Albercie Chmielowskim.

Brat Albert (Adam) Chmielowski to święty, który polecenie Jezusa „idź sprzedaj wszystko co masz i rozdaj ubogim” (Mk 10,22) potraktował bardzo dosłownie. Jednak zanim zaczął żyć z biedakami z ulicy, długo szukał swojej drogi.

Adam Chmielowski jako młody chłopak wstępuje do szkoły kadetów w Petersburgu, ochoczo bierze udział w powstaniu styczniowym i w jednej z bitew traci nogę. Odtąd nosi protezę i kończy przygodę z wojaczką.

Odkrywa w sobie talent malarski i zaczyna studia na Akademii Sztuk Pięknych w Monachium. Bez reszty oddaje się malarstwu, jest wręcz zakochany w pędzlu i płótnie. Malując, zadaje sobie pytanie: czy służąc sztuce, służę także Bogu?

Święty od biedaków. Krótka opowieść o Bracie Albercie Chmielowskim.

Adam Chmielowski, “Ecce Homo”, r. 1879

Zmaga się wewnętrznie ze sobą, a środowisko artystyczne nie daje mu radości. Po głowie krążą  mu pytania o sens życia i zbawienie. Wstępuje nawet do nowicjatu jezuitów, ale tam też nie znajduje swojego miejsca.

W Krakowie spotyka skrajną biedę materialną i moralną. Wreszcie odnajduje swoje powołanie – służyć najbiedniejszym i opuszczonym. „Cóż im dam, jeśli nie siebie?” – pisze w swoim notatniku.

W krakowskim kościele oo. Kapucynów przywdziewa szary zgrzebny habit III Zakonu św. Franciszka i przyjmuje nowe imię – Brat Albert. W swoim notatniku pisze: „Umarł Adam Chmielowski a narodził się Brat Albert.”

W roku 1888 składa śluby zakonne i daje początek Zgromadzeniu Braci Albertynów, a 3 lata później Zgromadzeniu Sióstr Albertynek. Dla biedaków z ulicy zaczyna organizować domy opieki i przytułki. Staje się bratem, a nawet ojcem i opiekunem najbiedniejszych. Staje się jednym z nich.

Kiedyś przyjaciel zapytał Brata Alberta, czy w końcu odnalazł szczęście, odpowiedział ze szczerym uśmiechem:

„Mam schroniska i stowarzyszenia mych braci w Krakowie, Tarnowie, we Lwowie, w Zakopanem. Rozdałem w tym roku 20 tysięcy bochenków chleba, 12 tysięcy porcji kaszy, daję nocami dach nad głową setkom tych, którzy go nie mają. Niech ci, bracie, to służy za odpowiedź! “

Święty od biedaków. Krótka opowieść o Bracie Albercie Chmielowskim.

“Brat Albert” Leon Wyczółkowski, r. 1901

Modlitwa za wstawiennictwem św. Brata Alberta Chmielowskiego

Boże, nieskończenie dobry i miłosierny,

wejrzyj na zasługi Świętego Brata Alberta,

który za przykładem Twego Syna stał się bratem wszystkich ludzi

i przez pokorną posługę najbardziej opuszczonym i skrzywdzonym,

ocalał w nich godność ludzką i wzbudzał wiarę w Twoją Opatrzność.

Przez Jego wstawiennictwo racz łaskawie użyczyć mi łaski……..,

o którą z ufnością Cię proszę.

Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…

Święty Bracie Albercie módl się za nami.


Więcej o świętych poczytaj w kategorii “Święci”.


Wesprzyj nas
Konrad Pakuła

Konrad Pakuła

Zobacz inne artykuły tego autora >
Konrad Pakuła
Konrad
Pakuła
zobacz artykuly tego autora >