video-jav.net

Nie ściągaj

Skłamałbym twierdząc, że nigdy nie ściągnąłem nielegalnie piosenki czy e-booka. Nie ma czym się chwalić.

Mateusz Ochman
Mateusz
Ochman
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Jeśli chodzi o prawo dotyczące pobierania dzieł kultury z internetu to jakie ono jest każdy widzi. Bardzo uproszczając można je zamknąć w kilku słowach: pobieranie jest w porządku, udostępnianie nie. I trzymając się tej wykładni, jeśli sumienie nie podpowiada nam czegoś innego, można się trzymać. Ale…

No właśnie, ale…

Może warto w ramach pracy nad sumieniem i własną uczciwością przeanalizować sytuację raz jeszcze?

Myślę, że dla nikogo nie jest tajemnicą to, że książki same się nie piszą. To samo dotyczy kompozycji muzycznych. W drugim przypadku czasem można mieć wątpliwości, ale nie rozstrzygajmy tego teraz. Za tym atramentem, który już wyschnął na papierze (albo, co charakterystyczne dla czasów, w których żyjemy, za pikselami na monitorze) stoi autor. Nad nutami, które niejednokrotnie oczarowują nas do granic możliwości pracuje często cały zespół. To ludzie poświęcający swój czas i wysiłek, aby ich dzieło mogło trafić w nasze ręce. Dlatego wynagrodzenie należy im się – za przeproszeniem – jak psu buda.

Niedawno byłem świadkiem bardzo przykrej sytuacji: Autorka kilku książek znalazła jedną z nich na stronie pewnego gryzonia, z której można pobierać różne multimedia. Dawno nie widziałem kogoś, kto byłby równie smutny. Nie rozgniewany, nie zezłoszczony. Smutny.

Dla nas to kliknięcie. Dla autorów miesiące a nawet lata ciężkiej pracy.

Na początku wspomniałem, że mnie też się zdarzało “wypożyczać” niektóre pliki z internetu. Dzięki Bogu to już raczej czas przeszły. Technologia i zapotrzebowanie na rynku doprowadziły do momentu, w którym możemy sięgać po kulturę na naprawdę dogodnych warunkach finansowych. Wystarczy wspomnieć o Spotify, Deezerze czy WiMP-ie gdy chodzi o muzykę i, chociażby, Legimi jeśli mówimy o książkach. Płacąc co miesiąc mamy dostęp do całej masy plików, które zapewnią nam i ukulturalnienie, i rozrywkę. A te 10 złotych to chyba niezbyt wielka cena za naszą uczciwość.

Mateusz Ochman

Mateusz Ochman

Specjalista ds. social media. Autor bloga "Bóg, honor & rock`n`roll" oraz programu "Brzytwa Ochmana".

Zobacz inne artykuły tego autora >
Mateusz Ochman
Mateusz
Ochman
zobacz artykuly tego autora >

Odłóż na miejsce

Po co mam przechodzić cały market żeby odstawić na miejsce kefir, którego jednak nie chcę kupować? Przecież mogę go odłożyć gdzieś obok drukarek.

Mateusz Ochman
Mateusz
Ochman
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!


Artykuł jest częścią cyklu "5 spraw, które powiedzą ci czy jesteś uczciwy".


Po maturze co prawda nie chodziłem na kremówki, ale złapałem sobie pracę, taką “na chwilę”. Miałem trochę wolnego czasu i skusiła mnie perspektywa dorobienia kilku złotych, więc podjąłem się pracy w markecie budowlanym, gdzie moim zadaniem było układanie farb. Malutkie pigmenciki na sam dół, wielkie farbiska na samą górę trzymetrowych półek. Osiem godzin dziennie. To była moja pierwsza poważna praca fizyczna. Byłem nią tak niemożliwie przejęty i tak niesamowicie zmęczony, że po powrocie dosłownie całowałem ojca po rękach za to, że haruje od świtu na utrzymanie rodziny.

W tej robocie, niezbyt wymagającej intelektualnie co trzeba od razu przyznać, w jakiś sposób liczyła się precyzja. Był plan rozmieszczania tych nieszczęsnych farb, którego trzeba było się sztywno trzymać. Inwencja twórcza nie wchodziła w rachubę. O kreatywności nie było mowy. Gdy na skutek błędu w druku okazało się, że farby o objętości sześćdziesięciu litrów znajdują się nie tam gdzie powinny nikogo nie obchodziło to, że zmarnowałem pięć godzin wchodząc i schodząc z drabiny nosząc te ustrojstwa. Trzeba było naprawić błąd bez żadnego mruczenia pod nosem.

Wtedy obiecałem sobie jedno: do końca życia będę ścigał osoby, które nie odkładają w sklepie towaru na przeznaczone im miejsce.

Moja obietnica, którą złożyłem sam sobie miała oczywiście pokrycie w rzeczywistości. Jako klient nie dbałem o to, gdzie odkładam towar, z którego rezygnuję. Nie chcę jednak tych czipsów? Nie ma problemu żeby wrzucić je pomiędzy napoje gazowane. Zeszyt jest mi jednak niepotrzebny? No to odłożę go przy herbacie.

Dopiero gdy dotarło do mnie, że produkty w marketach nie wskakują same na sklepowe półki zrozumiałem, że byłem zwyczajnym bucem. Przez swoje lenistwo niszczyłem czyjąś żmudną, niewdzieczną, ciężką pracę. I na nic tłumaczenia, że ten ktoś za to otrzymuje wynagrodzenie. Na nic przekonywanie, że jestem klientem, a przecież “klient nasz pan”. To było nieuczciwie wobec pracownika i nie chciałbym, żeby tenże pracownik ścigał mnie do końca swojego życia.

Mateusz Ochman

Mateusz Ochman

Specjalista ds. social media. Autor bloga "Bóg, honor & rock`n`roll" oraz programu "Brzytwa Ochmana".

Zobacz inne artykuły tego autora >
Mateusz Ochman
Mateusz
Ochman
zobacz artykuly tego autora >