„Im bardziej mieszkamy w Słowie, tym bardziej potrafimy rozmawiać z drugimi”

- Można potraktować tę najbliższą niedzielę jako naukę dla nas, jak prowadzić trudne rozmowy - powiedział ks. Marcin Kowalski, który był gościem Poranka Rozgłośni Katolickich "Siódma - Dziewiąta".

Polub nas na Facebooku!

Ks. Marcin Kowalski, współautor cyklu “Jutro Niedziela” w Poranku Rozgłośni Katolickich odniósł się do czytań z najbliższej niedzieli. Zauważył, że temat liturgii słowa jest bardzo aktualny, traktuje bowiem tym, jak mówić drugiemu prawdę w oczy, jak upominać drugiego. Przywołał proroka Ezechiela z pierwszego czytania, któremu Bóg powierza misję głoszenia dobrej nowiny i pocieszania ale i upominania swoich braci. – Izraelici są wtedy na wygnaniu, przeżywają trudny moment. Bóg mówi: Ja cię stawiam wśród nich jak strażnika, jeśli nie będziesz ich upominał to ja upomnę się o ich krew na twoich rękach. Oni mogą cię nie słuchać, mogą upierać się przy swoim, ale ważne, żebyś przekazał moje słowo upomnienia. Bez tego ja obarczę cię odpowiedzialnością za nich – wyjaśniał ks. Kowalski. 

O tym samym traktuje również Ewangelia, w której Jezus opisuje cztery stopnie upominania brata. – To są tak właściwie etapy walki o niego, bo pamiętajmy że każde dobre upomnienie to upomnienie miłości. W każdym dobrym upomnieniu chodzi nam o prawdę, ale przekazaną tak, żeby drugiego nie stracić – przypominał ks. Kowalski, omawiając kolejne kroki, które wskazuje Jezus: zwrócenie uwagi w cztery oczy, rozmowę przy świadkach, doniesienie Kościołowi i wykluczenie ze wspólnoty. – Jezus mówi, że taki człowiek ma być jako poganin i celnik, ale przecież sam z poganami i celnikami siadał przy stole, troszczył się o nich. Oni są poza wspólnotą, bo się wykluczyli swoim życiem, ale są otoczeni ogromną troską Jezusa – podkreślił. 

Na koniec ks. Marcin przypomniał, że najważniejszym przykazaniem chrześcijanina jest przykazanie miłości. – Możemy się różnić ale nic nie zwalnia nas od tego żeby wobec siebie używać języka miłości. Często słowami niewiele możemy zrobić, ale nasze życie to jest Ewangelia, która sprowadza ludzi do Kościoła. Im bardziej mieszkamy w Słowie, tym bardziej potrafimy rozmawiać z drugimi.

 

Całej rozmowy można wysłuchać tutaj:

 

 

siódma9.pl, ah/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Wielki powrót. Od czego zacząć?

Do czego wracamy 1 września? Po pierwsze mamy szansę wracać do NIEGO.

Monika Cecot SAC
Monika
Cecot SAC
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Wiosenny lockdown zatrzymał nas wszystkich. Zostaliśmy w mieszkaniach, zrezygnowaliśmy ze spotkań, pracowaliśmy i uczyliśmy się zdalnie, modliliśmy się w domach… nauczyliśmy się zachowywać społeczny dystans i nosić maseczki. Potem wyszliśmy z domów, ale wciąż mniej lub bardziej, stosując się do zasad reżimu sanitarnego, pozostając w niepewności. 

Wydawało się nam, że wyjdziemy inni. I wyjdziemy do świata, który będzie już całkiem inny. Rozmawiałam o tym wielokrotnie podczas wakacji z przyjaciółmi i ze znajomymi. Różnorodność doświadczeń i spostrzeżeń. Niektórzy mówili, że podczas wiosennej izolacji coś w nas drgnęło, coś się wydarzyło. Na zewnątrz zmieniały się słupki i krzywe wzrostu zachorowań, a wewnątrz zmieniał się człowiek. Inni powtarzali, że pandemia wymusiła na nas zmianę (poglądów, zachowań, postaw), ale jej nie podjęliśmy, nie wykorzystaliśmy szansy. Jako społeczeństwo, jako wspólnota Kościoła, jako ludzie… każdy w swoim indywidualnym bycie. Myślę, że to jeszcze nie czas na oceny i podsumowania. I osobiście nie uzurpuję sobie prawa do ich podejmowania.

Kiedy o tym myślę i słucham kolejnych rodzących się pytań, wciąż powraca myśl, że po pierwsze mamy szansę wracać do NIEGO, do SŁOWA. „Ono było na początku. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało (J1, 2). Może zatem warto zadać pytanie: do KOGO wracamy 1 września?

Zamknięcie kościołów, ograniczenie liczby wiernych na nabożeństwach, niemożność uczestnictwa w sakramentach dla wielu z nas okazały się sprawdzianem z wiary, odsłoniły katechetyczne zaniedbania oraz obnażyły chrześcijaństwo ograniczone do religijności. Jednocześnie w wielu sercach odkryły głód Boga i pragnienie żywej z Nim relacji. Może zatem u progu powrotu do „jakiegoś” rytmu zacząć od powrotu do Boga…? Jak to zrealizować?

 

Pytania

Kilka dni temu odprawiałam ośmiodniowe rekolekcje, wsłuchując się w Ewangelię św. Jana. Pewnie stąd żywy jeszcze w mnie Prolog, który pomaga mi „słuchać” aktualną sytuację. Jednocześnie ta Ewangelia pełna jest pytań. To od nich Jezus zaczyna rozmowę z tymi, których powoła. Pytaniami prowokuje oczekujących na cuda, pytania stawia tym, których naucza oraz tym, których formuje na uczniów. Pytania stawia także tym, którzy będą sprawcami Jego Męki. I pytaniami budzi wiarę w Zmartwychwstanie.

Od kilku miesięcy wciąż zadajemy pytania. Niepewność sprawia, że znak zapytania naznaczył nie tylko gospodarkę, ekonomię, kulturę, szkolnictwo ale także rodziny, wspólnoty i osoby. W obliczu pandemii zaczęliśmy zadawać sobie pytania ważne, często najważniejsze.

Pytania, choć czasem bardzo trudne, tajemnicze, retoryczne, zamknięte, czasem niedojrzałe niosą ze sobą rozwój. Pozwalają widzieć dalej i głębiej. Zawierają odwagę poszukiwań i otwartość na nowe, inne, nieznane. Ukierunkowują na odkrywanie i odnajdywanie sensu, znaczenia, istoty rzeczy. Wracajmy do Boga z pytaniami, które przynosi nam codzienność. Codzienność w czasach pandemii. Pozwólmy naszym pytaniom wybrzmieć w Jego obecności, sami się w nie wsłuchajmy. Ocalajmy pytania, które rodzą się w nas w tym czasie. I wypowiadajmy je przed Nim, módlmy się naszą niepewnością, zadziwieniem, oczekiwaniem, zaskoczeniem… Komu możemy je zadawać w całkowitym powierzeniu, jak nie Jemu. Pytania stawiane przed Bogiem, zawsze rozwijają i inspirują.

Codzienna Ewangelia, którą daje Kościół może wyzwolić w nas pytania istotne, a także przynieść odpowiedź na znaki zapytania, które w sobie nosimy.

 

Osoba

Pytania można zadać tylko Osobie. Pandemia, izolacja społeczna, a także – paradoksalnie – dystans, który należy zachowywać, sprawiły, że na nowo odkryliśmy jak ważna jest osoba. Ja i Ty. Dlatego może warto wracać i rozpoczynać ten nowy rok szkolny z Osobą. Uważność i wrażliwość na Drugiego, na Innego zawsze zwraca nas ku sobie. Bóg, który jest Osobą i zaprasza nas do relacji skraca wszelki dystans, sprawia bliskość. Słowo, lektura kilku zdań codziennej Ewangelii, może stać się spotkaniem z Osobą. Warto wracać do pamięci, że w Słowie jest obecny Bóg. Wtedy powrót do kilku zdań lub do jednego wybranego słowa w ciągu dnia może nas bardziej otworzyć na samych siebie i na tych, z którymi żyjemy, pracujemy, spędzamy wolny czas. Świat poznajemy przecież dzięki osobom, zatem także ten dla nas „nowy”, w czasach pandemii, poznajemy i przeżywamy z osobami.

Wracanie do modlitwy czy po prostu lektury kilku zdań Ewangelii zawsze jest powrotem do Osoby i jednocześnie wyprowadza nas do osób, do budowania więzi.

 

Cisza

Coraz częściej jesteśmy zagubieni w gąszczu informacji, w chaosie sprzecznych i wzajemnie wykluczających się wiadomości. Oprócz niepokoju i zadziwienia coraz mniej w nich treści i sensu. Słuchamy, ale trudno nam cokolwiek usłyszeć. Oprócz tego świat dźwięków, które zewsząd nas otaczają. Żyjemy w zgiełku i gwarze codzienności. Coraz trudniej usłyszeć nam samych siebie. Te ostatnie miesiące były dla wielu z nas nieustannym nasłuchiwaniem epidemicznych newsów i dyskusjami, co będzie dalej. A jednocześnie dla innych był to czas kwarantanny, izolacji i samotności. Zamknięci w mieszkaniach, odcięci od kontaktów, spotkań i bezpośrednich rozmów, doświadczyli dojmującego osamotnienia czasem wręcz poczucia opuszczenia. I ciszy! Tej błogiej, kojącej, twórczej i tej głuchej, ciężkiej nie do zniesienia…

Cisza jest miejscem Jego obecności; jakby upodobał ją sobie. Cisza – środowisko Boga. Skoro już się pojawiła, już jakoś została doświadczona, to może warto się o nią zatroszczyć. Skoro wracając do tzw. „normalności”, możemy jeszcze bardziej wracać do Boga, to potrzebujemy ciszy. Ona pozwala nam usłyszeć samych siebie, a także Jego.

Słowo, do którego można wracać w ciągu całego dnia, najpierw musi zostać usłyszane. Dlatego warto znaleźć chwilę, pewnie najlepiej o poranku, choć każdy ma swój rytm, by pobyć w ciszy. Dzień przyniesie zgiełk i hałas więc troska o ciszę, jest tak naprawdę troską o siebie, o pokój serca, o harmonię. W ciszy otwiera się niejako „ucho serca” i pozwala nam także być bliżej ludzi. Dzięki chwilom ciszy łatwiej nam usłyszeć co mówią do nas, a nie zatrzymywać się na powierzchni wyobrażeń, uprzedzeń, własnych opinii. Wracając do Boga nie sposób nie wracać do ciszy. A tylko z Nim staje się ona twórcza, płodna i zdolna wybrzmieć Słowem. A w konsekwencji naszymi słowami, które nam i innym będą niosły życie.

 

Więzi

Jeśli wracamy, to wracamy razem. Pandemia, kwarantanna, noszenie maseczek, znoszenie zakazów i nakazów sprawiło, że wszyscy stanęliśmy wobec tej samej rzeczywistości. Tak samo zaskoczeni, bezsilni i bezbronni. I nagle okazało się, że potrzebujemy siebie nawzajem. Trzeba było zrobić komuś zakupy, pożyczyć samochód, dostarczyć leki… Niektórzy poznali swoich sąsiadów, a niektórzy – jak pokazywały krążące memy – członków swoich rodzin. Wracając do szkół, wracamy do bycia obok siebie. Tego potrzebujemy od najmłodszych lat. Towarzystwa rówieśników brakowało wielu dzieciom podczas zdalnego nauczania. Wielu dorosłych czekało z niecierpliwością na możliwość pierwszych spotkań, na otwarcie kafejek i restauracji. Skwery i parki szybko zaludniały się rodzinami i grupami przyjaciół. Tegoroczne wakacje spędzane przez większość z nas w Polsce, pozwoliły odkryć uroki działek, ogródków, campingów. Z rodziną, z przyjaciółmi… Bliżej.

Wracając do Boga, wracamy do siebie nawzajem. Potrzebujemy relacji, potrzebujemy więzi. Nie jesteśmy samotnikami. Bóg stworzył nas do wspólnoty, do bliskości, do bycia razem. On w swoim Słowie zaprasza nas do dialogu, do słuchania i do rozmowy, do budowania z nim więzi. Nie do wypełniania praktyk religijnych, ale do bycia. Więzi dają nam życie. Może warto zaczynając ten nowy rok szkolny nie zapomnieć o relacjach, o więzach, które nas łączą w rodzinach, wspólnotach, pomiędzy sobą. Codzienne Słowo zawsze nas zbliża do siebie. Jego lektura, w ciszy, z konkretnymi pytaniami stawianymi Osobie, rodzi w nas więź i zaprasza do budowania relacji tam gdzie jesteśmy, tu i teraz, w naszej codzienności, także tej w czasie pandemii.

 

Monika Cecot SAC

Monika Cecot SAC

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Monika Cecot SAC
Monika
Cecot SAC
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap