Giganci Kościoła. Piotr i Paweł

Każda korporacja buduje swój wizerunek kolekcjonując i nagłaśniając kolejne swoje sukcesy. Jednocześnie maskuje głęboko wszelkiego rodzaju porażki. Tymczasem przeglądając Nowy Testament, zapis dziejów pierwotnego Kościoła, mamy do czynienia z czymś dokładnie odwrotnym: jest to pracowicie zebrany katalog słabości i upadków ojców założycieli.

Szymon Hiżycki OSB
Szymon
Hiżycki OSB
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Giganci Kościoła. Piotr i Paweł
Każda korporacja buduje swój wizerunek kolekcjonując i nagłaśniając kolejne swoje sukcesy. Jednocześnie maskuje głęboko wszelkiego rodzaju porażki. Tymczasem przeglądając Nowy Testament, zapis dziejów pierwotnego Kościoła, mamy do czynienia z czymś dokładnie odwrotnym: jest to pracowicie zebrany katalog słabości i upadków ojców założycieli.

Giganci Kościoła. Piotr i Paweł

Giganci Kościoła. Piotr i Paweł

Rekonstrukcja twarzy świętego Pawła

Co ciekawe nie są to księgi spisane przez wrogie Kościołowi media, ale owoc mrówczej pracy Apostołów. Łatwiej bowiem w Ewangeliach znajdziemy opis zdrady Judasza niż jakieś szczegóły biograficzne dotyczące Apostołów. Dzieje Apostolskie niemal zupełnie ignorują prace uczniów Jezusa na Wschodzie, natomiast dużo miejsca poświęcają wrogiej Kościołowi działalności Szawła, bądź jego trudnemu charakterowi w relacjach ze współpracownikami. Nie znamy drogi Piotra do Rzymu ani szczegółów jego chwalebnego męczeństwa, ale bardzo często spotykamy się ze świadectwami jego zdrady na podwórzu domu arcykapłana. Przyznajmy: dość to osobliwy PR! Nowy Testament w centrum stawia łaskę Boga, darmo dany dar, który na słabości i wyznaniu własnej grzeszności buduje gmach zbawienia i wiecznej wspólnoty człowieka z Bogiem. Piotr i Paweł, jak to już była mowa wyżej, są klasycznymi modelami takiego działania Bożego.

A przecież tak naprawdę nic ich nie łączyło. Prosty rybak z galilejskiej wioski, z okropnym akcentem, brakiem wykształcenia; ot, zwykły mieszkaniec Galilei pogan. Z drugiej strony subtelny teolog, rzymski obywatel, członek elity intelektualnej. Tym, co ich połączyło i zmieniło ich życie, było jedno spotkanie i doświadczenie własnej słabości.

Giganci Kościoła. Piotr i Paweł

Piotr – Skała

Chrystus nazwał Szymon Skałą – Piotrem. Dziwna to jednak skała, która uległa skruszeniu zaraz przy pierwszej próbie; i aby wstyd był jeszcze większy, wystraszył się słabej kobiety.

„Szymonie, Szymonie, oto szatan domagał się, żeby was przesiać jak pszenicę; ale Ja prosiłem za tobą, żeby nie ustała twoja wiara. Ty ze swej strony utwierdzaj twoich braci”. On zaś rzekł: “Panie, z Tobą gotów jestem iść nawet do więzienia i na śmierć”. Lecz Jezus odrzekł: “Powiadam ci, Piotrze [czyli Skało! – SH], nie zapieje dziś kogut, a ty trzy razy wyprzesz się tego, że Mnie znasz”. (Łk 22,31-33)

Utwierdzaj braci: bo nie jest to zadanie supermena, ale człowieka jak inni, takiego który zna ich słabości, bo sam zstąpił do własnych otchłani i zasmakował upokorzenia własną niemocą. Szymon powoli przemieniał się w Piotra, a kiedy wreszcie tak się stało, to

wynoszono też chorych na ulicę i kładziono na łożach i noszach, aby choć cień przechodzącego Piotra padł na któregoś z nich. (Dz 5,15)

Powiedzmy sobie: całkowita zmiana, która zaszła w tym człowieku, zaczęła oddziaływać także na zewnątrz w takich zwykłych gestach. Skała nie miażdży już własnym ciężarem; nawet jej cień uzdrawia. I z ludźmi, którzy są z Bogiem zżyci chyba tak właśnie jest: ich wielkość jest delikatna i zarazem mocna.

Giganci Kościoła. Piotr i Paweł

Listy Pawła

Paweł należał do elity intelektualnej. A jednak nie uchroniło go to od pomyłki i błędnej interpretacji tekstów biblijnych zapowiadających przyjście Mesjasza. Aż po prostu wstyd, że on, który zęby zjadł na egzegezie biblijnej, dał się w tym polu pokonać niewykształconym wieśniakom z Galilei!

Giganci Kościoła. Piotr i Paweł

Św. Paweł uzdrawia kalekę w Listrze. Karel Dujardin, 1663

Mało tego, jego niejasny udział w śmierci Szczepana… Czy z takim człowiekiem można jeszcze rozmawiać? Więcej: czy z takim kimś można pokazać się publicznie i powierzyć mu jakieś odpowiedzialne kościelne zadanie? Tym bardziej, że wszyscy przecież wiedzą, kim był wcześniej!

Aby zaś nie wynosił mnie zbytnio ogrom objawień, dany mi został oścień dla ciała, wysłannik szatana, aby mnie policzkował – żebym się nie unosił pychą. Dlatego trzykrotnie prosiłem Pana, aby odszedł ode mnie, lecz [Pan] mi powiedział: “Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali”. Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa. (2 Kor 12,7-9)

W takim klimacie powstają listy Pawła: uznania tego, że wcześniej się mylił i postępował źle i wszystkiego dopiero musi zacząć uczyć się na nowo. Ale to wszystko, co było dla mnie zyskiem, ze względu na Chrystusa uznałem za stratę (Flp 3,7). Paweł chlubi się ze swoich słabości, co nie oznacza, że tkwi w nim jakaś postawa roszczeniowa. Nazywa zło przez siebie popełnione po imieniu i szczerze za nie pokutuje. Jego pokutą jest praca na rzecz Kościoła, praca owocna, bo przyłączająca do wspólnoty uczniów Chrystusa całe narody. Czy możemy w takich kategoriach pomyśleć o naszym zadośćuczynieniu za nasze grzechy?

Moc pokuty

Dzieje Piotra i Pawła przypominają nam o mocy pokuty; prawdziwą tragedią chrześcijanina nie jest grzech, ale brak skruchy.

Piotr i Paweł to giganci pokuty i zadośćuczynienia; jeśli czegoś im zazdroszczę, to odwagi w ich stawaniu twarzą w twarz ze swoimi słabościami.

Historia ich życia, to opowieść o tym, że łaska zawsze może więcej, a chęć naprawy zła i tęsknota za Bogiem, nigdy nie pozostają bez odpowiedzi ze strony Pana Boga. Niech Piotr i Paweł wyproszą nam u Boga łaskę owocnej pokuty za nasze grzechy i odwagę w nazwaniu naszych słabości po imieniu.

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


🔷 Jej bajka urzekła o. Adama Szustaka. Obejrzyj odcinek "Piernikowych Bajek"! ⤵️


 

 

Szymon Hiżycki OSB

Szymon Hiżycki OSB

Benedyktyn, najmłodszy opat w powojennej historii Tyńca, doktor teologii, specjalista z zakresu starożytnego monastycyzmu. Miłośnik literatury klasycznej i Ojców Kościoła.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Szymon Hiżycki OSB
Szymon
Hiżycki OSB
zobacz artykuly tego autora >

Odpoczynek. Niebiański i ziemski

Pobyt w Raju to nie leniuchowanie naturystów w pięknych okolicznościach przyrody

Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Odpoczynek. Niebiański i ziemski
Pobyt w Raju to nie leniuchowanie naturystów w pięknych okolicznościach przyrody

Bóg powołał człowieka do pracy, ale położył także nacisk na potrzebę odpoczynku. W tym kontekście rodzi się pytanie, czy po śmierci czeka nas faktycznie wieczny odpoczynek? Czy tak bardzo zmęczymy się życiem na ziemi, że będziemy musieli przez całą wieczność odpoczywać? Przez całą wieczność?!

Oferta pracy… od Boga

Niektórzy naiwnie wyobrażają sobie pierwotny stan szczęścia, który był udziałem Adama i Ewy, jako coś na kształt sielanki, bez konieczności chodzenia do pracy, bez obowiązków, bez trudu. Krótko mówiąc stan laby. Wystarczyło tylko nie zrywać zakazanego owocu i wiodłoby się gnuśną egzystencję, hasając na golasa na łonie natury. Trzeba otwarcie powiedzieć, że taka wizja Raju jest całkowicie sprzeczna z Biblią.

Bóg stworzył człowieka i osadził w ogrodzie Eden, aby tam pracował.

Pobyt w Raju nie był leniuchowaniem naturystów w  pięknych okolicznościach przyrody.

„Pan Bóg zatem wziął człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden,

aby uprawiał go i doglądał”(Rdz 2,15).

Między innymi ten fragment przywołuje Zacharia Sitchin, który uważa, że ludzi stworzyła rasa istot z planety Nibiru, ponieważ potrzebowali oni na Ziemi niewolników do pracy. Jednakże, według Biblii, Bóg, choć stworzył człowieka do pracy, nie pragnął mieć niewolnika, ale zaprosił nas do partnerstwa i współpracy w dziele stworzenia. Chciał, abyśmy razem z nim panowali nad światem. Człowiek został bowiem stworzony, aby panował nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi (por. Rdz 1, 26). Panował, czyli dbał i troszczył się o cały stworzony świat!

Tak pojmowana praca jest współpracą z dziełem Stwórcy, kontynuacją tego, co On rozpoczął – wspomaganiem Bożego działania. Jest to równocześnie droga samodoskonalenia się człowieka, jego rozwoju jako indywidualnej osoby i jako wspólnoty ludzi.

Z pewnością nie wszystkich zachwyca, że według Biblii Stwórca powołał nas do pracy, do podejmowania trudu i wysiłku na wzór naszych pierwszych rodziców. Oczywiście wynika to z faktu, że pracę postrzegamy często jako źródło udręki, ale to już jest konsekwencją grzechu pierworodnego. Przed upadkiem podejmowany wysiłek nie był dla pierwszych ludzi żadną przykrością, ale raczej radością i okazją do spotkania ze Stwórcą. Człowiek czuł się szczęśliwy i spełniony, mogąc pracować i trudzić się. Praca była powołaniem człowieka, przynoszącym mu pokój i radość. Grzech pierworodny wszystko popsuł i wprowadził dysonans do istniejącej harmonii. Odtąd praca często stawała się często synonimem harówki i uciemiężenia, była elementem wykorzystywania i wyzysku człowieka przez człowieka. Grzech pierworodny zmienił okoliczności na mniej przyjemne, ale nie zmieniło się nasze fundamentalne powołanie do pracy.

Odpoczynek - ten powszedni i ten wieczny

Naśladuj Boga – i też odpoczywaj!

Na samym początku Pisma Świętego czytamy, że gdy Bóg ukończył w dniu szóstym swe dzieło, nad którym pracował, odpoczął dnia siódmego po całym trudzie, jaki podjął (Rdz 2, 2). Oczywiście autor Księgi Rodzaju nie pisał reportażu czy też sprawozdania z siedmiu dni stwarzania. Bogu, jako Duchowi czystemu odpoczynek nie jest potrzebny. W Księdze Izajasza czytamy: „On się nie męczy ani nie nuży” (Iz 40,28). O odpoczynku Boga napisano ze względu na człowieka, który potrzebuje odpoczynku. Bóg dał więc przykład człowiekowi, kiedy i jak należy odpoczywać.

Odpoczynek jest przewidziany przez Boga jako coś dobrego dla ludzi. A nawet boskiego, bo przecież sam Bóg odpoczywał i polecił nam, abyśmy go naśladowali (zarówno w pracy, jak i w odpoczywaniu): „Sześć dni będziesz się trudził i wykonywał swą pracę, lecz w siódmym dniu jest szabat Pana, Boga twego. Nie będziesz wykonywał żadnej pracy ani ty, ani twój syn, ani twoja córka, ani twój sługa, ani twoja służąca, ani twój wół, ani twój osioł, ani żadne twoje zwierzę, ani obcy, który przebywa w twoich bramach; aby wypoczął twój niewolnik i twoja niewolnica, jak i ty.” (Pwt 5,13-14). Można powiedzieć, że przykazanie jest tu podwójne, zawiera dwa polecenia: nakazuje odpoczynek w szabat i pracę przez sześć dni w tygodniu. To Bóg nakazał człowiekowi pracę i nakazał odpoczynek.

Tym, co odróżniało ich od innych ludów i narodów, było właśnie świętowanie szabatu, ostatniego dnia tygodnia, który następował po sześciu dniach pracy. Izraelici dali wyraz przekonaniu, że w życiu ludzkim regularnie trzeba wyznaczyć czas, w którym człowiek uświadamia sobie, kim naprawdę jest oraz jaki sens mają jego życie i podejmowane wysiłki. Wzmianka o Bogu, który odpoczął siódmego dnia (Rdz 2,2), leży u podstaw ustanowienia szabatu jako dnia odpoczynku (Kpł 16,31), roku szabatowego (Kpł 25,3-6) jako roku wytchnienia dla ziemi uprawnej i roku jubileuszowego jako czasu społecznej restytucji dóbr i własności (Kpł 25,8-17).

Błędy i wypaczenia odpoczywania

To dość dziwne, ale ludzie potrafią zrobić nawet z odpoczynku udrękę. Wyznawcy judaizmu – zwłaszcza ci bardziej ortodoksyjni – do dziś traktują przykazanie nie pracowania w szabat bardzo kategorycznie. Pobożni Żydzi od zachodu słońca w piątek do zachodu słońca w sobotę nie robią nic, co choćby przypomina pracę. Pochodzący z żydowskiej rodziny słynny amerykański fizyk-noblista, Richard Feynman, wspominał w swojej autobiografii („Pan raczy żartować, panie Feynman”), że jego ojciec w szabat nie używał windy, bo w latach dwudziestych XX w., kiedy wciskało się guzik przywołujący windę, w przełączniku przeskakiwała iskra. A iskra to ogień. Tymczasem w szabat nie wolno było rozpalać ognia… Przed wojną w kursujących w sobotę pociągach można było podobno spotkać Żydów siedzących na butelkach z wodą. W szabat istniał bowiem zakaz podróżowania, chyba że płynęło się statkiem i poruszało się po wodzie. Butelka miała więc zastąpić morze czy rzekę. Izraelscy specjaliści zbudowali natomiast specjalne koszerne lodówki, w których w szabat po otwarciu drzwiczek nie zapala się światło.

Warto sobie zadać pytanie, czy gdzieś nie zagubiła się tu idea odpoczynku?

Odpoczynek - ten powszedni i ten wieczny

O zaletach godziwego odpoczynku

Godziwy odpoczynek nie jest udręką, ale czynnością, która przywraca człowiekowi siły, odnawia możliwość tworzenia i kreatywności. W Biblii jest bardzo wiele fragmentów, w których bezpośrednio mowa jest o ludzkim wypoczynku, choćby w Psalmach, gdzie czytamy: „Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć” (Ps 23, 1-2). Oprócz szabatu Biblia uznaje potrzebę codziennego odpoczynku dla zwierząt (Ez 34,14), a także dla ludzi (2 Sm 4,5). W przypadku człowieka szczególnie pożądany jest spokój duszy (Ps 116,7). Synonimem odpoczynku jest bowiem właśnie spokój i zadowolenie, zarówno jeśli chodzi o spokój ziemi (Iz 14,7), ludzi (Hi 3,13), czy społeczności (Jr 6,16). Brak spokoju z powodu przeciwności (Ps 22,2), cierpienia lub pracy (Koh 2,23) pozbawia człowieka odpoczynku. 2 Krn 14,5 opisuje pokojowe rządy króla jako czas odpoczynku dla królestwa. Brak zakłóceń międzynarodowych postrzegano bowiem jako czas odpoczynku dla monarchy (2 Krn 20,30). Także wyzwolenie od ucisku wrogów uważano za odpoczynek (2 Krn 32,22).

Jak wiadomo, król Saul odpoczywał, słuchając muzyki, jaka wydobywała się z harfy Dawida.

Wieczny odpoczynek racz nam dać Panie?

Obietnicę życia wiecznego Biblia nazywa się odpoczynkiem przygotowanym przez Boga (Hbr 4,1) na wzór odpoczynku obiecanego Izraelitom w czasach Mojżesza (Hbr 3,10-11). „Pan powiedział: »Moja obecność pójdzie z tobą i dam ci odpocznienie«” (Wj 33,12-14). Pisarze chrześcijańscy uznawali, że słowa te wypełniły się dla wszystkich ludzi w Chrystusie (Rz 4,16; Hbr 3,1-2), a za cel życia uważali osiągnięcie tego rodzaju odpoczynku, który jest darem Boga (Ap 14,13).

Nieraz pracoholicy mówią, że odpoczną sobie po śmierci. Ba! Utrwala się taki obraz poprzez zwrot „wieczny odpoczynek racz mu dać, Panie!”. Tak jakbyśmy w tym zabieganym świecie, głównie marzyli o odpoczynku… Odpoczynek, obiecany i przygotowany przez Boga, spełni się, gdy spotkamy Go twarzą w twarz w królestwie niebieskim. Można powiedzieć, że to będą nasze wakacje. Ale przecież odpoczynek to niekoniecznie bezczynność. Nawet tu na ziemi, często odpoczywamy przez rozwijanie zainteresowań czy realizację pasji.

Peter Kreeft w książce „Wszystko co chciałbyś wiedzieć o Niebie, ale nie śniło ci się zapytać” dokonał interesującego spostrzeżenia, że niektórzy być może świadomie lub nieświadomie, boją się Nieba, ponieważ boją się nudy. Śmierć jest dla nich straszna, gdyż oferuje tylko dwie alternatywy: niebiańską nudę lub piekielne męki. Wiele amerykańskich filmów wyobraża sobie mieszkańców Nieba na podobieństwo ubranego w białe szaty chóru Gospel. Taki wiejący nudą ocean bieli. I tak przez całą wieczność – możemy zapytać ze zgrozą? Będziemy chodzić w powłóczystych szatach, uśmiechać się błogo, leżeć „na zielonych pastwiskach”, grać na harfach i śpiewać w chórach anielskich? Kto by chciał w ten sposób spędzić całą wieczność? W końcu człowiek zanudziłby się na śmierć w takim Niebie. Jest to konsekwencja poglądu, że w Niebie nie ma nic do roboty, bo cóż można robić w doskonałym świecie? Czy jednak moglibyśmy być szczęśliwi bez twórczej pracy?

Peter Kreeft objaśnia, że Nieba potrzebujemy przede wszystkim po to, żebyśmy mogli się spełnić, dokończyć, a zadanie to zaczynamy tu – na ziemi. Nikt nie umiera w formie skończonej. Nigdy nie ma dość czasu, żeby zrobić wszystko, co moglibyśmy i powinniśmy zrobić, aby być tym wszystkim, czym moglibyśmy i powinniśmy być. Pierwsze i fundamentalne przykazanie Boga skierowane do człowieka, wzywa go, aby czynił sobie Ziemię poddaną, czyli twórczo uczestniczył w Bożym dziele stwarzania świata. Być może nakaz ten nie straci na aktualności także po przyszłej Paruzji. Niebo jest pełne kreacji. Będziemy w nim mieli szansę na pełną realizację swoich kreatywnych możliwości. Wszystko, co nas ogranicza na ziemi i utrudnia realizowanie siebie, w Niebie zostanie usunięte. Niebo nie będzie tylko oglądaniem Boga i odpoczynkiem rozumianym jako nicnierobienie. Będzie czymś dokładnie przeciwnym. Bóg jest przecież tryskającym źródłem życia i działania, a my powołani jesteśmy, by panować i zasiąść wraz z Panem na Jego tronie oraz aby panować nad wszechświatem (por. Ap 3, 21; 22, 5; Łk 22, 28-30; 2 Tm 2, 12; Mt 25, 34). Wieczny odpoczynek będzie tak naprawdę wieczną pracą… ale taką, która nie przynosi zmęczenia, tylko satysfakcję i radość.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


🔷 Jej bajka urzekła o. Adama Szustaka. Obejrzyj odcinek "Piernikowych Bajek"! ⤵️


 

 

Roman Zając

Roman Zając

Biblista i demonolog, absolwent Instytutu Nauk Biblijnych KUL, autor książki „Szatan w Starym Testamencie”, publikuje głównie w pismach „Któż jak Bóg”, „Egzorcysta”, „List”, „Biblia krok po kroku”

Zobacz inne artykuły tego autora >

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >