Nasze projekty
ks. Piotr Brząkalik

Docenić wartość słowa

Komentarz do niedzielnej Ewangelii (J 1,1-18 [J 1,1-5.9-14]) autorstwa ks. Piotra Brząkalika.

Reklama

„Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga,
i Bogiem było Słowo.
Ono było na początku u Boga.
Wszystko przez Nie się stało,
a bez Niego nic się nie stało,
co się stało.
W Nim było życie,
a życie było światłością ludzi,
a światłość w ciemności świeci
i ciemność jej nie ogarnęła.
Była światłość prawdziwa,
która oświeca każdego człowieka,
gdy na świat przychodzi.
Na świecie było [Słowo],
a świat stał się przez Nie,
lecz świat Go nie poznał.
Przyszło do swojej własności,
a swoi Go nie przyjęli.
Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli,
dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi,
tym, którzy wierzą w imię Jego –
którzy ani z krwi,
ani z żądzy ciała,
ani z woli męża,
ale z Boga się narodzili.
A Słowo stało się ciałem
i zamieszkało wśród nas” (J 1,1-5.9-14).

 

Docenić wartość słowa

Reklama
Reklama

Na początku roku w Liturgii Słowa słyszymy sporo o słowie. O jego ważności, że od niego wszystko się zaczęło, że ono było na początku. A ten przed chwilą usłyszany początek Ewangelii św. Jana, zwany prologiem, nie tak dawno już słyszeliśmy, ledwo kilka dni temu. 

 

Na początku było Słowo. I tu zwykle mamy na myśli ten początek początków. Jeśli więc tylko przypomnieć sobie dzieło stworzenia, to jakaż, i ileż w nim sprawczości słowa. Sprawczości dobra i dobrej – i zobaczył Bóg, że były dobre. I świat, i stworzenia i człowiek.

Reklama
Reklama

 

Może u początku roku właśnie zdać sobie sprawę ze sprawczości własnego słowa. Tu nic się nie zmieniło. Na początku wszystkiego jest słowo. Pytanie o świadomość sprawczości własnego słowa zdaje się mieć mocne uzasadnienie i być już koniecznością, skoro coraz mocniej, na własnej skórze czujemy otaczający nas, nawet osaczający nadmiar słów, nadsłowność komunikacji, kakofonię słów.

 

Reklama

Wszystko, dosłownie wszystko, czego mamy w nadmiarze, czego używamy z przesytem, traci swoją wartość, swój smak, nie doceniamy tego, nie szanujemy, łatwo zamieniamy na inne. To dotyczy także słów.

 

Słowa oprócz znaczeń mają też swoją wartość. Jedną z takich wartości, deficytowych niestety, jest dotrzymywalność słowa. Dotrzymywalność słowa została zupełnie zdewaluowana. To nie jest już kwestia niedotrzymywania słowa przez rządzących. To o wiele dotkliwsze i przykrzejsze wzajemne, codzienne niedotrzymywanie słów na poziomie zawodowym, sąsiedzkim, rodzinnym i małżeńskim.

 

Za tym coraz częstszym niepamiętaniu o obietnicach i danych słowach, kryje się coś zdecydowanie poważniejszego niż tylko słowna lekkoduszność i bylejakość. To tak, jakby dać do zrozumienia, że za mało dla nas znaczą oczekujący czy spodziewający się od nas dotrzymania danego słowa.

 

Jeśli coraz trudniej przychodzi nam docenić wartość słowa, to może dlatego, że coraz rzadziej towarzyszy mu cisza? Im większy słowotok i lawina słów i słówek, tym łatwiej i szybciej zgubić wartość tego pojedynczego słowa.

 

Ktoś powiedział, że słowo ma taką samą wartość, jak ten, który je wypowiada. Innymi słowy, taką wartość mają nasze słowa, jaką mamy sami dla siebie, i jaką bliźni mają dla nas.

 

Zdaje się, że trwonimy słowa nadaremnie dramatycznie pomniejszając ich wartość, zapominając przy tym, że każde i wszystkiego przedawkowanie skutkuje niesmakiem.

 

Oprócz wartości, słowa mają też, o czym jestem przekonany, swój smak. Smak słodyczy, albo smak goryczy. Smakują słodko, albo… gorzko, cierpko. Słodkości słowa mogliśmy smakować już w pierwszy dzień Nowego Roku, kiedy zadekowane nam było starotestamentalne błogosławieństwo: Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską.  Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem.

 

Słodycz błogosławieństwa i życzliwości, czy gorzkość przekleństwa i złorzeczenia? Jak smakować będą w tym roku moje i twoje słowa?

 

A ponieważ słowa mają też swoją sprawczość, niech więc spełniają się błogosławieństwem. Słowa potrafią też wrócić. Co zasiejesz, to zbierzesz. Im więcej będziesz błogosławił, tym więcej błogosławieństwa do ciebie powróci. A im więcej będziesz złorzeczył, tym więcej złorzeczenia dostaniesz.

 

Co dajesz, to też dostaniesz, także słowem.

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite