Ciemno, zimno, ale idziemy

Ciemno, zimno i do domu daleko – tak mówili nasi dziadkowie! Nie tylko wówczas, gdy chcieli opisać jakiś etap swoich mało komfortowych podróży, ale także kiedy chcieli zaznaczyć, że się pogubili. W kilku słowach stworzyli metaforę naszego życia, która świetnie pasuje do istoty Adwentu, do jego przeżywania – jest w niej wędrówka, wysiłek, wyczekiwanie i cel

Alina Petrowa-Wasilewicz
Alina
Petrowa-Wasilewicz
zobacz artykuly tego autora >

Jest ciemno

Bo wielkie odliczanie zaczyna się na przełomie listopada i grudnia. Położenie geograficzne Polski a także jej klimat nam sprzyjają, gdyż dzięki porannym ciemnościom łatwiej nam wczuć się w sytuację tych, co szli i idą po ciemku: wszystkich królów, proroków, o których mówi Pismo Święte i wiele bezimiennych pokoleń, które żyły przed narodzeniem Mesjasza, gorliwie czekając na Jego przyjście. Często musieli czuć się narodem kroczącym w ciemności, mogli liczyć wyłącznie na pojedyncze i rzadkie przebłyski: od proroka do proroka. Ale zanim pojawił się następny profeta, nieraz trzeba było czekać dwieście czy trzysta lat na kolejny sygnał, który miał podtrzymać nadzieję, że obietnica w końcu będzie spełniona.

Jest także zimno

Ciemno, zimno, ale idziemy

W niskich temperaturach dotkliwie odczuwamy obcość świata, który nie jest domem, wręcz przeciwnie, jest nieprzyjazny a bywa i niebezpieczny. Nie sposób się w nim na stałe zadomowić, można co najwyżej rozbić chwilowy obóz. Co zrobić wobec tej obcości? Najrozsądniej jest podwoić wysiłek, przyspieszyć krok.

I jest wreszcie dom daleki. I tu jest sedno problemu, bo nasze oczekiwanie zależy od tego jak go sobie wyobrażamy i jak tłumaczymy sobie fakt, że tak bardzo się od niego oddaliliśmy. Poczucie straty, sieroctwa jest oczywiste, ale teraz chodzi o to żeby wrócić.

 

Ci, co wstają wcześnie, żeby iść na roraty w ciemności i mrozie, wiedzą, że szansę powrotu ma każdy z nas i cały lud otrzymał ją wraz z chwilą Wcielenia, gdy Bóg wziął na Siebie nasze porąbane człowieczeństwo. Zapewnił nas, że od tego czasu Dom stoi znowu otworem.

Ciemno, zimno, ale idziemy

Każdy z nas sobie jakoś ten Dom wyobraża. Inny świat zapowiadali prorocy wielcy i mali. Jeden mówił o braku łez, a apostoł, że przyroda przestanie jęczeć w okowach. Wielki Izajasz widział wilka obok baranka. Dziecko, które wkłada rękę do kryjówki żmii i dotychczas mięsożernych drapieżców, którzy żrą już tylko trawę w krainie bez łez. Ale są także przeczucia, dla których punktem startowym była chwila zupełnie zwyczajna.

 

Szczęście na wieczność

Roman Brandstetter pije filiżankę kawy z Reną. Wspólnie z ukochaną żoną podziwia fasadę rzymskiego kościoła na Zatybrzu w blasku zachodzącego słońca. Absolutne, krystaliczne szczęście zdarza się w życiu, daje ją bliskość ukochanej osoby w pięknym pejzażu. Ale to są ułamki sekundy, a my chcemy żeby tak było już zawsze i tęsknota za powrotem się wzmaga.

 

Mamy nieprawdopodobnego farta, bo urodziliśmy się po Jego narodzinach, dostaliśmy od Niego maksymalną, jak na nasze ograniczenia, dawkę światła. Czy potrafimy się z tego cieszyć, że znamy Jego imię, słowa i czyny. I masę informacji.

 

Wcielenie jest najpełniejszym komunikatem Boga, wypowiedzianym do ludu, co nie zmienia faktu, że i my idziemy w ciemności.

 

Czas oczekiwania na Jego przyjście jest radosny, bo jakoś przypomina nam czasy dzieciństwa, bezpiecznego świata, zaginionej bajki, w której zło, nawet jeśli skądś wypełznie, zawsze zostaje zwyciężone.

Ciemno, zimno, ale idziemy

Na jeden wieczór cichną spory i zawierane są rozejmy, może dlatego, że wielu przeczuwa, że można jakoś być innym. Logika świata przestaje obowiązywać na czas zawieszenia broni. Alternatywny świat nie daje nam spokoju, dopinguje żeby tam dojść.

 

A potem osiągamy cel

Przychodzi następny dzień, który jest sprawdzianem. Jeśli jest coś takiego jak smutek spełnionej baśni, może okazać się, że jednak się zgubiliśmy, a cel był ułudny. Że złą drogę wybraliśmy, że fałszywi prorocy nas zwiedli. Mimo gorączki i pośpiechu wszystko straciło smak, a oddalenie od domu jest takie samo. Dystans być może się nawet zwiększył. Może tak się zdarzyć, ale zawsze jest szansa na kolejną próbę.

Trzeba się otrząsnąć i ruszyć do tego innego świata, bo jesteśmy farciarzami, którzy raz w roku śpiewają kolędy o przyjściu Boga, Który przynosi ziemi pokój.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Alina Petrowa-Wasilewicz

Alina Petrowa-Wasilewicz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Alina Petrowa-Wasilewicz
Alina
Petrowa-Wasilewicz
zobacz artykuly tego autora >

“Przemebluj” swoje życie

Chcesz coś zmienić w swoim życiu? "Przemeblować" je, poukładać od nowa? Adwent jest do tego idealną okazją. 5 grudnia startują rekolekcje ADVENTURE, które mogą być najważniejszą przygodą w twojej historii.

To rekolekcje dla tych, którzy ciągle nie mają czasu. Wiecznie zapracowanych, zabieganych, mających trudność ze zwolnieniem pędu życia – mówi Jan Szynaka, prezes firmy Szynaka Meble, która została mecenesem artystycznym rekolekcji ADVENTure.

Ale kiedyś trzeba się zatrzymać. Pomyśleć, czy nie przydałby mu się duchowy remont lub chociaż "przemeblowanie" pewnych spraw – dodaje.

Rekolekcje ADVENTure to 21 krótkich (ok. 3 minut) odcinków (emitowanych na kanale Stacji7 w serwisie YouTube) oraz cykl spotkań w warszawskim kościele św. Anny.

Mam nadzieję, że to będa impulsy, które będą w stanie skłonić każdego do refleksji nad swoim życiem. Nigdy nie jest za późno, aby coś zmienić – kończy właściciel producenta mebli biurowych i domowych, którego firma w 1991 roku przygotowała ołtarz na Mszę Świętą koncelebrowaną przez Jana Pawła II podczas jego pielgrzymki do Polski.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas