Nasze projekty
Aneta Liberacka

Nie ma jak u mamy

Macierzyństwo jest zaprzeczeniem wszelkich paradygmatów fizyki klasycznej.

Reklama

Jedna z teorii o czasoprzestrzennej niezmienności zdarzeń mówi, że niezmiennicze są osobno odległości czasowe oraz przestrzenne. Inna natomiast, że dopiero ich kombinacja w postaci odległości czasoprzestrzennej jest niezmiennicza… Trudne do zrozumienia? To nic. Dlatego, że gdy wziąć pod uwagę te wszystkie teorie w kontekście matki, wtedy żadna nie jest prawdziwa.

Macierzyństwo jest po prostu zaprzeczeniem wszelkich paradygmatów fizyki klasycznej.

Reklama
Reklama

Prosty przykład. Pewna matka piła kawę z koleżanką siedząc na balkonie (drugie piętro). Dzieci bawiły się w piaskownicy. Nagle trzymając w ręku filiżankę z kawą zauważyła, że z ogromną prędkością w kierunku dzieci biegnie wielki pies. Nie zastanawiając się nad przestrzenią a jedynie nad czasem, jaki został, by zdążyć przed psem, wyskoczyła z balkonu, dobiegła do dzieci i złapała je na ręce. Zdążyła, ponieważ pies biegł po prostu za motylem i na całe zdarzenie zdziwiony jedynie zamerdał ogonem i pobiegł dalej. Matka wtedy dopiero zorientowała się, że ma złamaną nogę i oparzoną rękę. Wcześniej nawet nie bolało…

Powstaje więc nowa teoria: niewątpliwie niezmiennicza jest miłość matki do dziecka, która pokonuje wszelkie zależności kinetyczne, dynamiczne i wszelkie parametry czasoprzestrzenne. Na marginesie dodam, że niezmienniczość to stałość pewnych wielkości fizycznych przy określonych transformacjach układu odniesienia.

Macierzyństwo jest także samonakręcającą się spiralą siły, mocy i energii, natężenia i napięcia jednocześnie.

Reklama
Reklama

Reklama

Zjawisko to zauważyć można szczególnie u matek wielodzietnych. Żaden inny organizm w przyrodzie nie jest w stanie funkcjonować z takim natężeniem, przy tylu napięciach. I wystarczy czasem tylko jeden uśmiech, czasem tylko jedno zdarte kolano, by wróciły wszystkie siły i moce i by znów być w gotowości z taką samą energią. I tak przez całe życie.

Każda z nas jest inna, dlatego też każda z nas jest inną matką. Łączy nas jedno. Łączy nas miłość do dziecka: bezwarunkowa, całkowita, bezinteresowna, absolutna. Bez względu na to, czy mamy jedno dziecko, czy całą gromadkę, zawsze oferujemy miłość największą na świecie.

Brawo My.

Pytanie tylko skąd mamy tę moc? Przecież to nie nasza zasługa. To cudowne, bezwarunkowe i bezgraniczne uczucie jakie mamy do własnych dzieci to prezent. Prezent dla nas. Wybranych przez Pana Boga do tego byśmy mogły być matkami. Jest to także nasze zobowiązanie wobec Niego. Siostra Chmielewska, która adoptowała czworo dzieci mówi, że kiedy zapuka do drzwi Nieba, najpierw zostanie zapytana gdzie są jej dzieci? Jeśli nie będzie ich w Niebie, ona też nie znajdzie tam miejsca.

Kochać dzieci oznacza zaprowadzić je do Nieba. Po tym poznają, żeśmy dobrymi matkami.

Tego właśnie nam wszystkim (mamom dzieci młodszych i starszych) z okazji zbliżającego się Dnia Matki życzę.

P.S. Ciągle jest maj. To dobry miesiąc by szturmować Niebo w sprawie naszych dzieci. Mamy tę moc. Moc modlitwy. Tak więc do dzieła Kochane Mamy.

Dajcie mi modlące się matki, a uratuję świat – Św. Augustyn


Fragment pochodzi z książki „30 scen z życia Maryi” Anety Liberackiej


Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite