video-jav.net

Krew zwierząt

Zwierzęta stworzono do jedzenia czy do kochania?

Szymon Hołownia
Szymon
Hołownia
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Przypominamy fragment książki Szymona Hołowni “Tabletki z krzyżykiem”.

Ta skomplikowana sprawa doczekała się już setek (zbyt) łatwych odpowiedzi. W księgarniach niemieckich, szwedzkich czy angielskich bez problemu można na przykład zaopatrzyć się w Ewangelię Świętych Dwunastu, napisaną podobno przez świętego Jana, a następnie ukrytą w tybetańskim klasztorze. Niewielka książeczka wyjaśnia, iż Jezus na pustkowiu nie rozmnażał żadnych ryb, tylko pięć melonów. Podczas Paschy ze swoimi uczniami nie jadł zaś baranka, a owoce i zioła. Jezus przyszedł na świat nie po to, by go zbawić, lecz by głosić wyższość diety owocowo-warzywnej. Ewangelia… błyskawicznie stała się lekturą obowiązkową ruchów ekologicznych i wegetariańskich, które rozkwitają na całym świecie jako pokłosie newage’owej rewolucji z końca lat sześćdziesiątych. Duża część tych ruchów przy okazji walki o wyzwolenie zwierząt bierze sobie na celownik również Kościół, argumentując, że to właśnie przez chrześcijan psy, koty i świnie są dręczone, zabijane i cierpią.

To wierutna bzdura. Zwierzęta cierpią nie tyle przez chrześcijan (czy muzułmanów lub prawosławnych), ile przez ograniczonych ludzi, których nie brakuje w żadnej istniejącej grupie wyznaniowej. Bojownicy o prawa zwierząt, jak choćby ultraradykalny i głoszący nieludzko straszliwe brednie Peter Singer, zwolennik tezy, że zwierzętom należałoby przyznać prawa podobne do tych, jakie mają ludzie, podnoszą larum, że mnóstwo pogardliwych zdań dotyczących zwierząt znaleźć można w pismach świętego Augustyna czy świętego Tomasza. Pewnie tak, ale – po pierwsze – Singer popełnia grzech bezczelności, nie pokazując innych ważnych chrześcijańskich przykładów – ot, choćby Ojców Pustyni, którzy żywili się wyłącznie sałatą, co nierzadko nastręczało ich fanom pewnych kłopotów.

Krew zwierząt

To po pierwsze. Po drugie – należy pamiętać, że w średniowieczu w bardzo mądre teologiczne teksty wplatano czasem przeróżne nie najmądrzejsze rzeczy, wynikające nie tyle ze złej woli, ile z braku wiedzy o świecie. Nikt, nawet największy pisarz czy teolog, nie może się czasem oprzeć pokusie wypowiedzenia się na tematy o których nie ma bladego pojęcia. Święty Bonawentura, mnich i celibatariusz, pisał na przykład o kobietach, że są jak „róże cuchnące, kosy szatańskie i zawstydzenie rodzaju ludzkiego”. Nikt przytomny nie twierdzi jednak, że akurat tego typu idiotyczne dygresje stały się fundamentem współczesnego myślenia.

W odniesieniu do zwierząt stało się nim bowiem co innego. A mianowicie oświeceniowe poglądy Kartezjusza, który pierwszy głośno powiedział, że zwierzęta to nie istoty, a rzeczy. Laboratoria, gdzie morduje się przy użyciu gazów bojowych psy rasy beagle – cenione przez naukę ze względu na wrażliwą skórę – a świnie i szczury rozrywa się żywcem w komorach dekompresyjnych, zawdzięczamy przecież nie Chrystusowi – On na temat zwierząt się nie wypowiadał, a jednak Singer wyrzuca Mu, że doprowadził do śmierci dwóch tysięcy świń, które po wpędzeniu w nie złego ducha rzuciły się do morza – ale właśnie ludziom oświecenia, którzy od prymitywizmu przyrody uciekali w objęcia nauki i techniki. W średniowieczu zdarzało się, że paw prowadził liturgiczne procesje, a wilka można było ogłosić honorowym obywatelem Gubbio. To w epoce postoświeceniowej wymyślono farmy do przemysłowego tuczu drobiu, gdzie kurczętom przycina się dzioby i łamie skrzydła oraz miele je żywcem na paszę dla innych kur, cielęta trzyma się przez całe życie w kompletnej ciemności, a koniom łamie nogi, by łatwiej było je dowieźć do rzeźni. Żaden chrześcijanin, żaden człowiek, który ma sumienie, nie może mieć na ten temat innego zdania, to wszystko grzechy ciężkie przeciw Stwórcy świata.

Krew zwierząt

Gdy prasa pokazuje zdjęcia rzeźników wrzucających świnie żywcem do wrzątku, mieszczuchów zakopujących żywcem szczenięta, warto zadać sobie pytanie: gdzie są ich duszpasterze? Że wierni podniosą larum, zaczną krzyczeć, iż najpierw trzeba jednak troszczyć się o ludzi, a później o zwierzęta? Ciekawe, że zwykle najgłośniej krzyczą tak ci, którzy nie myślą ani o zwierzętach, ani o swych bliźnich. W Internecie można obejrzeć tysiące zdjęć zwierząt, którym nasi bracia w wierze ucięli łapy, wybili oczy, dusili, głodzili, wrzucali do studni. Czy to nie świetna okazja, by na tych przykładach wytłumaczyć, że Bóg, formułując nakaz „czyńcie sobie ziemię poddaną”, nie miał na myśli eksterminacji?

Paul Johnson w jednym ze swoich esejów przekonuje, że to dobrze, iż Kościół nie wypowiada się w sprawie praw zwierząt, gdyż jego zdaniem prawa na tym świecie należą się jedynie Panu Bogu – choć dodaje, że to, iż zwierzęta nie mają praw, nie znaczy wcale, że ludzie nie mają wobec nich obowiązków. Następnie wyżywa się ile wlezie na organizacjach typu Greenpeace, zarzucając im, że stanowią rdzeń „nowego pogaństwa”, próbują przyrodą zastąpić Boga, który tę przyrodę stworzył. Ale nagle w całej tej powodzi argumentów robi szybki zwrot. Zaczyna z przekonaniem wieszczyć wielką zmianę, której ulega stosunek ludzi do fauny.

A zmienia się on przede wszystkim dlatego, że z dnia na dzień wiemy coraz więcej o świecie, który nas otacza. Odkąd „się starzeję, (…) na każde wzbudzone przez Boga życie, jakkolwiek kruche czy prymitywne, nie potrafi ę już patrzeć inaczej niż jak na cud. Zwykła mucha (…) jest majstersztykiem inwencji. (…) rozpłaszczyć taką muchę łapką – poza sytuacjami wyraźnej konieczności – jest występkiem przeciw naturze. (…) A myśl o zabijaniu dla rozrywki budzi we mnie wstręt” – dodaje pisarz, spowiadając się z tego, że pół wieku temu zastrzelił w Skandynawii niedźwiedzia oraz dwie czaple pustoszące hodowlę łososi, z której żyła cała okolica. „Kiedy jednak pochyliłem się nad tymi przed momentem jeszcze wspaniałymi, majestatycznymi ptakami, zaniemówiłem z wrażenia. Z pełnych gracji i godności arystokratów przestworzy zmieniły się w jednej chwili w martwe, żałosne kupki piór. Gołym okiem było widać, że popełniono przestępstwo” – stwierdza Johnson.

Bóg dał ludziom świat, a z nim rośliny i zwierzęta, w leasing, z którego zostaną rozliczeni. Bóg nie chce nie tylko śmierci człowieka, ale również kota, psa i chomika. Przekazana przez proroka Izajasza wizja raju wzruszy wszystkich wegetarian – lew je tu słomę, a wilk bawi się z owieczką.

To człowiek sprowadził na świat śmierć, ale nie stracił przecież nigdy wolnej woli. Peter Singer w Wyzwoleniu zwierząt przekonuje, że na ziemi jest dość roślin, żeby wyżywić nas wszystkich. Kibicuje mu (sensacja!) cytowany już Paul Johnson, wyjaśniając, że „Bóg dozwolił nam kiedyś żywić się zwierzętami pól i lasów, ponieważ w tym czasie ludzkość nie mogła w inny sposób utrzymać się przy życiu ani rozwijać. (…) Myślę, że stopniowo zaczniemy postrzegać jedzenie mięsa jako coś na kształt kanibalizmu – i ani odrobinę bardziej od kanibalizmu koniecznego”. No właśnie. Dziś, w dobie Internetu i restauracji wegetariańskich, nic nie stoi na przeszkodzie, by każdy, kto chce – w tym katolik – wegetarianinem został. Kościół nie wkracza tam, gdzie wystarczy czyjś zdrowy rozsądek.

Jeden z największych myślicieli i pisarzy chrześcijańskich Gilbert Keith Chesterton w eseju Indyk na święta pisze, jak sam z owego zdrowego rozsądku korzysta: „Sądzę, że nie jest ani ludzkie, ani humanitarne, jeśli widząc głodną ubogą kobietę pochłaniającą wzrokiem wędzoną makrelę, myślimy nie o uczuciach kobiety, lecz o bliżej nieznanych uczuciach tragicznie zmarłej makreli. Podobnie nie jest ludzkie ani humanitarne, jeśli patrząc na psa, myślimy o bliżej nieznanych odkryciach, jakich moglibyśmy dokonać, gdybyśmy wywiercili mu dziurę w głowie”. Zdaniem Chestertona, badacze maltretujący żywe zwierzęta w poszukiwaniu wiedzy, która „może kiedyś przyda się i pozwoli wyleczyć czyjąś żonę”, przypominają nauczycieli, którzy trenują dzieci do mówienia kłamstw, bo „a nuż kiedyś im się to przyda”.

Puenta? Zwierząt nie wolno traktować jak przedmioty, ale nie wolno ich też ubóstwiać. Przedstawiciele obu tendencji grzeszą zaś zwykłą pychą, bo próbują wypowiadać kategoryczne sądy na temat świata, o którym na dobrą sprawę nic nie wiemy. Chesterton przypomina: „Indyk jest przecież bardziej sekretny niż wszyscy aniołowie i archaniołowie. Bóg powiedział nam, co znaczy anioł, ale nigdy nie powiedział nam, co znaczy indyk. A jeśli będziecie obserwować żywego indyka przez godzinę lub dwie, odkryjecie, że tajemnica raczej pogłębiła się, niż się zmniejszyła”.

To właśnie ze względu na tę Bożą tajemnicę, jaką nosi w sobie milczący świat zwierząt, powinniśmy traktować go z atencją. Rację ma katechizm, stwierdzając, że możemy kochać zwierzęta, ale „nie należy kierować do nich uczuć należnych jedynie osobom”. Ewangeliczne teksty, mówiąc wyraźnie o „całym stworzeniu”, które czeka na zmartwychwstanie, nie pozostawiają chyba wątpliwości, że ze zwierzętami spotkamy się w niebie. Bo jeśli na tamtym świecie jest sprawiedliwość, to ktoś będzie ją musiał oddać nie tylko bezrobotnym, głodnym i chorym, ale również milionom istot, które płacą gardłem za to, byśmy mieli co jeść i co na siebie włożyć, oraz tym, które nasi bracia i siostry odesłali okaleczone do schronisk.

W egipskiej Księdze Umarłych możemy znaleźć nagrobny zapis pośmiertnego sądu toczonego nad jednym z faraonów. „Nie ma żadnej skargi ze strony osoby żyjącej przeciw niemu. Nie ma żadnej skargi ze strony zmarłego przeciw niemu. Nie ma żadnej skargi ze strony gęsi przeciw niemu. Nie ma żadnej skargi ze strony wołu przeciw niemu”.

Kto będzie w stanie powiedzieć o sobie to samo?

Szymon Hołownia

Szymon Hołownia

Zobacz inne artykuły tego autora >
Szymon Hołownia
Szymon
Hołownia
zobacz artykuly tego autora >

Jeść czy nie jeść mięsa w piątek?

Z Miłości należy w ten dzień trwać przy Chrystusie! Trzeba ewangelizować a nie wzmacniać krucjatę krzyżową.

Ks. Krzysztof
Nowak
zobacz artykuly tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Jeść czy nie jeść mięsa w piątek?

Alicja Samolewicz Jeglicka: Jak to w końcu jest – czy w piątek można jeść mięso? Raz nie wolno jeść, raz można …

Ks. Krzysztof  Nowak*: W religii trzeba podchodzić do spraw nieco inaczej niż w przypadku prawa cywilnego. Jeśli prawo kościelne nie nakłada sankcji za nieprzestrzeganie postu to nie znaczy, że wolno jeść. Człowiek wierzący musi wiedzieć, że piątek jest pamiątką śmierci Chrystusa i należy jakoś go odróżnić od innych dni. Żyć skromniej, jeść mniej, zachować powagę tego dnia… chociaż nie żałobę.

Post trzeba odczytywać już nie w świetle Wielkiego Piątku, ale Niedzieli Zmartwychwstania. Zło zostało dobrem zwyciężone – ale trzeba pamiętać, że to my – ludzie, i w Jerozolimie i w naszym mieście – przyczyniamy się do męki Jezusa … Trzeba dobrze odczytać słowa do płaczących niewiast: “Nie płaczcie nade mną, ale nad sobą i swoimi synami …” To, że Kościół zniósł sankcje prawne wobec urządzających zabawy huczne w piątki, nie oznacza, że należy je robić bez żadnych oporów moralnych. Z Miłości należy w ten dzień trwać przy Chrystusie!

Czy to jest jakoś regulowane czy może zależy to od naszego sumienia i tego jak zostaliśmy wychowani?

Kościół reguluje sprawy prawne, liturgiczne, sakramentalne i chciałby pomagać w sprawach duchowych. Nie może jednak niewolić człowieka, skoro nie niewoli go sam Bóg. Przykazanie o zakazie urządzania zabaw w piątki, zostało zignorowane przez bardzo wiele osób i instytucji. To pokazuje, że potrzeba nam raczej teraz Ewangelizacji na wielką skalę niż zaostrzania prawa.

W dzisiejszych czasach, gdy ludzie mają problemy z wiarą, muszą mieć problemy z postem. Nie należy wiec zaczynać od końca, ale wrócić do ewangelizacji. Tak żeby ludzie znowu uwierzyli – to da szansę na powrót do postów bez przymusu i nakazów prawa.

Jeść czy nie jeść mięsa w piątek?

 Jak ludzie mają przestrzegać określonych unormować, skoro one tak łatwo się zmieniają?

Ludzie dość powszechnie nie przestrzegali postów piątkowych. Nie trzeba tu być wielkim filozofem, żeby zwrócić na to uwagę. Dzieci i młodzież w piątki przynosili kanapki z mięsem, zamawiali pizze (nie wegetariańska), były grille, dyskoteki, domówki itd. Ci raczej nie mogą powiedzieć, że zmienność prawa wpłynęła na ich post :)

Pozostali, którzy zachowywali posty piątkowe od lat, także teraz będą je zachowywać. Ani ja, ani moi bliscy, nie zamierzamy rzucić się w każdy piątek na mięso. Uważam, że tak naprawdę – nic się nie zmieni w menu chrześcijan polskich. Będzie tylko jedna zmiana – ludzie po piątku, będą mogli (z czystym sumieniem) iść kolejnego dnia do Komunii Świętej.

Czy biskupi mają moc decydowania o tym, co jest grzechem, a za chwilę co nim nie jest?

Bezpośrednio o grzechach decyduje Bóg. Co do tego nie ma żadnej wątpliwości. Bóg zostawił Kościołowi władzę rozgrzeszania, ale nie ustanawiania i odwoływania grzechów. Biskupi nie zmieniają Dekalogu w żadnym słowie. Regulują natomiast to, co określane jest mianem Przykazań Kościelnych. Inaczej mówiąc, pewnych zasad wspólnoty ludzi wierzących – a do tego już mają prawo, jeśli decydują kolegialnie, w porozumieniu ze Stolicą Apostolska i z uwzględnieniem Tradycji. 

Będę tu bronił decyzji biskupów – zaostrzanie prawa w takiej sytuacji nic nie da. Nie będziemy przecież nakładali sankcji na ludzi, gdy nie będą pościć. To nie wzmocni ich wiary. Powtarzam – utracili w sercu sens postu, bo utracili lub osłabili swoją wiarę. Trzeba ewangelizować a nie wzmacniać krucjatę krzyżową.

Jednocześnie zachęcam i proszę, żeby wszyscy, którzy widzą sens postu, ofiarowali go w intencji tych, którzy od niego odeszli. Musimy pomóc sobie jak bracia, a nie jak strażnicy. Musimy wrócić do zasady żywa wiara rodzi żywe praktyki religijne.

Ks. Krzysztof Nowak

Zobacz inne artykuły tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Dziennikarz ZWWZ - z Zawodu, Wyboru, Wykształcenia i Zamiłowania. Udowadnia, że jest możliwe wstawać o świcie z uśmiechem co dnia i łączyć pracę z pasją. Reporter, z-ca szefa informacji Radia Plus w Gdańsku. Wieloletni korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej. Prowadzi warsztaty dla młodzieży i studentów z zakresu dziennikarstwa radiowego. Publikuje w prasie i internecie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Krzysztof
Nowak
zobacz artykuly tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >