video-jav.net

Urugwaj. Obsesyjna miłość do piłki

Z dowolnego punktu na niewielkiej mapie Urugwaju trudno nie zauważyć któregoś z tysięcy boisk. Dzięki korzystnemu klimatowi, tamtejsze dzieci w czasie zimy nie robią sobie przerwy w wyjściach na lokalnego “orlika”

Jacek Liberacki
Jacek
Liberacki
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Urugwaj ma najniższą populację wśród wszystkich drużyn pozostałych w grze, wynoszącą nieco ponad 3 miliony mieszkańców. To prawie dwa razy mniej niż samo tylko województwo mazowieckie. Tak jak w większości państw latynoamerykańskich, dobre wyniki w piłce nożnej biorą się z obsesyjnej wręcz miłości do tego sportu. Z dowolnego punktu na niewielkiej mapie Urugwaju trudno nie zauważyć któregoś z tysięcy boisk. Dzięki korzystnemu klimatowi, tamtejsze dzieci w czasie zimy nie robią sobie przerwy w wyjściach na lokalnego “orlika”. Stąd też, mimo tak niewielkiego potencjału demograficznego wyników Urugwaju na tegorocznym mundialu nie można postrzegać jako jednorazowy, zaskakujący wyskok.

 

Futbolowa potęga

U zarania futbolowych dziejów to Urusi byli potęgą, wygrali 2 z pierwszych czterech mundiali i to tylko dlatego, że 80 lat temu podróż z Ameryki Południowej nie trwała kilka godzin jak dziś. Rozgrywane na Starym Lądzie mistrzostwa z 1934 i 1938 były po prostu zbyt dużym wyzwaniem logistycznym, wobec czego urugwajska reprezentacja po prostu na mundial nie przyjechała. Potem nastały długie lata posuchy, pozbawione większych sukcesów. Urugwaj w ciągu siedemdziesięciu lat wygrał tylko parę razy Copa America, odpowiednik naszych mistrzostw Europy w Ameryce Południowej. To oczywiście trofeum mniej prestiżowe, bo jest tam ledwie 12 krajów i wszystkie od razu kwalifikują się do mistrzostw.

 

Tabarez od 12 lat szlifuje 4-4-2

Na arenie światowej największym osiągnięciem był półfinał mistrzostw świata w 1970 roku. Ciężko jednak porównywać te sporadyczne wzloty z wyczynami z pierwszej połowy XX wieku. By przywrócić reprezentacji dawną świetność, w 2006 roku zatrudniony został trener Oscar Tabarez, który w ciągu 12 lat pracy skrupulatnie pracował na przydomek El Maestro. Tabarez zaczął reformę od podstaw, poczynając od wszystkich szczebli młodzieżowych reprezentacji. Do dziś pracują one tak, by zawodnicy byli dostosowani od początku do jednego i wciąż udoskalanego stylu gry dorosłej drużyny. Czas leci, wszystkie inne reprezentacje już kilkukrotnie zmieniały formację, wystawiały trzech, czterech, pięciu obrońców, a Tabarez od 12 lat szlifuje 4-4-2 z dwoma klasycznymi napastnikami. Rzadko decydował się na eksperymenty, jak były już selekcjoner Nawałka, który po eliminacjach zaczął testować formację z trójką obrońców, co zakończyło się tylko mętlikiem w głowie piłkarzy. Reforma Tabareza po paru latach w końcu zaczęła przynosić pozytywne skutki.

Na mundialu w RPA 2010 Urusi otarli się o finał, rok później wygrali Copa America. Pierwszy skład właściwie od lat pozostaje ten sam, tak jak nie zmieniają się dwie największe gwiazdy. Mimo że największym atutem Urugwaju jest stalowa obrona, której trzonem są grający wspólnie również w Atletico Madryt Jose Gimenez i Diego Godin, to uwaga całego świata i tak skupia się na dwóch strzelbach w ataku. “El Pistolero” Suarez i “El Matador” Cavani. To na nich opierają się wszystkie ofensywne poczynania Urugwaju. Urodzili się w odstępie ledwie kilkunastu dni w tej samej, niewielkiej miejscowości Salto. Nie poznali się w dzieciństwie, ale pewnie niejednokrotnie minęli się na ulicach 130-tysięcznego miasteczka. Pierwszy raz spotkali się 11 lat temu na zgrupowaniu kadry u-20, bardzo możliwe że już wtedy zauważył ich Tabarez. Od dekady obaj są reprezentantami kraju, po odejściu Diego Forlana to Cavani został partnerem Suareza w ataku. Minęło parę lat, a Salto mogło szczycić się tym, że na boiskach tego miasta w piłkę nauczyli się grać dwaj snajperzy ze światowego top 5. Na mundialu w Rosji z 7 strzelonych przez Urugwaj goli aż 5 to łup dwóch łowców z ataku, po jednym dołożyli stoper Jose Gimenez i Rosjanin Denis Czeryszew (gol samobójczy). Bramki Cavaniego z Portugalią dały awans do ćwierćfinału, bramki Suareza dały Urusom pierwsze miejsce w grupie. Rasowi napastnicy prawie zawsze są gwarantem kilku goli na wielkich turniejach. Za przykład mogą posłużyć Urugwajczycy, Cristiano Ronaldo, Harry Kane czy Lukaku. Wyjątkiem potwierdzającym tę regułę od 6 lat jest Robert Lewandowski.

To, co w drużynie Urugwaju w tym roku zaskakuje to postawa młodych zawodników, wchodzących dopiero do kadry. Odkryciami mundialu już obwoływani są 21-letni Rodrigo Bentancur z Juventusu i rok starszy Lucas Torreira, na dniach nowy zawodnik Arsenalu. Torreirze udało się przykryć czapką Cristiano Ronaldo w ⅛ finału i można go uznać za architekta tego zwycięstwa, oczywiście wspólnie z Edinsonem Cavanim. Pozytywnym zaskoczeniem jest postawa Diego Laxalta, któremu w ciągu turnieju udało się wywalczyć miejsce w pierwszej jedenastce, co u konserwatywnego Tabareza nie jest łatwym zadaniem. Ćwierćfinał z Francją zapowiada się na hit tej fazy turnieju, bo ciężko wskazać lepszą drużynę od tych dwóch na mundialu. Z nazwaniem tego meczu przedwczesnym finałem wypada jeszcze poczekać, ale zwycięzca tej rywalizacji będzie głównym faworytem do zostania nowym mistrzem świata. Urugwaj ma wiele argumentów, by tą rywalizację wygrać. Trudno wskazać kiepski punkt tej drużyny, u Francuzów wyczyny kolegów z ataku pudrują nieco katastrofalną grę w obronie. Bardzo możliwe, że Suarezowi w uderzeniu na ten słaby punkt nie pomoże Cavani. W meczu z Portugalią “El Matador” doznał groźnego urazu łydki i prawdopodobnie najbliższe spotkanie obejrzy z perspektywy trybun.

Ewentualne zwycięstwo Urugwaju będzie potwierdzeniem dwóch starych jak świat piłkarskich truizmów: turnieje wygrywa się obroną, bo defensywa Tabareza jest w Rosji najlepsza, została pokonana w Rosji tylko raz przez Pepe, a także do zwycięstwa potrzebna jest zgrana drużyna, nie indywidualiści. Jeśli Urugwaj bez Cavaniego pokona nafaszerowaną gwiazdami Francję, to ostatecznie potwierdzi się opinia, że w Rosji nie ma lepszej reprezentacji.

Jacek Liberacki

Jacek Liberacki

Zobacz inne artykuły tego autora >
Jacek Liberacki
Jacek
Liberacki
zobacz artykuly tego autora >

Urugwaj. Zobojętniały na wiarę

Choć Urugwaj uważany jest za jeden z najbardziej laickich krajów Ameryki Łacińskiej, to w przeszłości miał silne katolickie korzenie. Obecnie katolicy w tym kraju stanowią ok. 40 proc. mieszkańców (praktykuje zaledwie kilka procent), gdy tymczasem w innych krajach Ameryki Łacińskiej odsetek ten wynosi 80-90 proc.

Anna Wojtas
Anna
Wojtas
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Sacrum i profanum

W Urugwaju dominuje kultura przywieziona z Europy, gdyż Urugwajczycy to przeważnie potomkowie imigrantów z Hiszpanii lub Włoch. Indian nie ma już wcale.

W obecnych granicach Urugwaju katolicyzm pojawił się w 1624 r. wraz z hiszpańskimi osadnikami. W 1830 roku Stolica Apostolska erygowała wikariat apostolski Montevideo, który w 1878 r. został przekształcony w diecezję.

Przez 87 lat na przełomie XIX i XX wieku katolicyzm był religią państwową. Od 1917 r. wprowadzono rozdział Kościoła i państwa, który jest konsekwentnie realizowany do dziś. Kościół nie chce żadnych przywilejów, lecz swobody w pracy na rzecz wartości zakorzenionych w ludzkiej godności – co podkreślił w swoim liście do prezydenta Urugwaju papież Franciszek. Jan Paweł II, gdy w 1987 r. odwiedził Urugwaj mówił do tamtejszych katolików: „Kościół nie proponuje wam łatwego życia. Chrześcijanin, który pragnie dojść do zmartwychwstania, musi przebyć tę samą drogę, jaką przebył Mistrz”.

W Urugwaju bycie katolikiem z wielu powodów (m.in. historycznych) nie jest zbyt dobrze postrzegane w społeczeństwie. “Nie należy jednak popadać w kompleksy z powodu ataków i dyskryminacji, ale cieszyć się z bycia chrześcijaninem. Choć wielu mieszkańców Urugwaju ‘przywdziewa płaszcz agnostycki’, to wewnątrz nich istnieje duże pragnienie Boga” – uważa jedyny urugwajski kardynał Daniel Sturla.

W 2015 r. w stolicy Urugwaju zorganizowano Dziedziniec Pogan nt. wolności i budowania społeczeństwa. Montevideo było jednym z miast świata, w którym Kościół podjął inicjatywę papieża Benedykta XVI. Była to okazja do refleksji i dyskusji nad miejscem religii w życiu publicznym.

Jakie święta?

Pracujący w Urugwaju polscy misjonarze mówią, że w tym kraju państwo zadbało o to, żeby każde chrześcijańskie święto miało swój odpowiednik świecki, co utrudnia ludziom ich religijne przeżywanie. Dlatego najdłuższy na świecie karnawał trwa przez cały Wielki Post. W Urugwaju Wielkiego Postu praktycznie nie ma. Gdy kończy się karnawał. zaczyna się Tydzień Turystyki (w czasie Wielkiego Tygodnia) kiedy należy odwiedzać różne zakątki kraju. Natomiast w okresie Bożego Narodzenia od prawie stu lat obchodzony jest Tydzień Rodziny.

Kościół w te dni organizuje kampanię „Boże Narodzenie z Jezusem” a katolicy wywieszają w oknach i na balkonach flagi Świętej Rodziny. Akcja ma przypominać o religijnym wymiarze świąt, które stały się w Urugwaju wydarzeniem komercyjnym. Inicjatywie towarzyszą także modlitwy i dzieła miłosierdzia.

Kard. Sturla ma nadzieję, że święta to czas, który wstrząsa sumieniami Urugwajczyków i łączy wierzących i niewierzących w działaniach dla dobra kraju. Jednym z największych wyzwań jest skrajne ubóstwo dzieci, które zdaniem kardynała jest „tragedią dla teraźniejszości i dla przyszłości”.

Narkotyki…

Troska o dzieci oznacza wyciągnięcie ręki do najbardziej kruchej części społeczeństwa – apelują urugwajscy biskupi. Alarmują, że dzieci są wykorzystywane jako kurierzy narkotyków: „Widzimy, jak ubrane w szkolny mundurek dzieci kręcą się po dzielnicach, podczas gdy w plecakach przenoszą narkotyki z jednej części miasta do drugie. Mali, niewinni kurierzy zmuszeni są uczyć się, jak unikać kontroli i znajdować kryjówki, a wszystko po to, by wspomóc rodzinny budżet”. Biskupi apelują też o pomoc kobietom, “które padły ofiarą partnerów zamieszanych w handel narkotykami”. Urugwaj jest pierwszym krajem na świecie, który przed rokiem zalegalizował marihuanę.

Patronka Urugwaju

Szczególną czcią Urugwajczycy darzą Najświętszą Maryję Pannę de los Treinta y Tres (Trzydziestu Trzech). Jej figurkę wyrzeźbił w XVIII wieku Indianin Antonio Díaz. W 1825 r. przed wizerunek Maryi przybyło 33 urugwajskich patriotów, którzy zawierzyli jej swe dążenia do niepodległości kraju. Wkrótce potem Urugwaj uniezależnił się od Brazylii i Argentyny a Matka Boża odtąd nazywaną jest Matką Bożą „Trzydziestu Trzech”. 57 lat temu papież Jan XXIII zezwolił na koronację figurki papieskimi koronami, a rok później ogłosił ją patronką Urugwaju.

Anna Wojtas

Anna Wojtas

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Wojtas
Anna
Wojtas
zobacz artykuly tego autora >