video-jav.net

Kolumbia. Faworyt grupy

Szybcy, finezyjni i dobrze wyszkoleni technicznie piłkarze ofensywni. Słabi w defensywie obrońcy tworzący prawdziwego kolosa na glinianych nogach

Jacek Liberacki
Jacek
Liberacki
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Kolumbijczycy przeżywają teraz najlepszy okres w historii swojej piłki. 4 lata temu po wyrównanym meczu ulegli gospodarzom 2:1 dopiero w ćwierćfinale, mimo tego, że mecz był bardzo wyrównany. Kolumbijczycy wygrali swoją grupę i byli jedną z drużyn najbardziej chwalonych po turnieju.

Mocny atak, słaba obrona

Mundial w Brazylii spokojnie można nazwać najlepszym okresem w karierze Jamesa Rodrigueza. Kolumbijski pomocnik został królem strzelców imprezy, strzelił gola w każdym z meczów, a później przeniósł się do swojego ukochanego klubu, Realu Madryt, za 80 milionów euro. James do teraz jest najlepszym zawodnikiem swojej reprezentacji, ale bynajmniej nie jest jedynym graczem wartym uwagi. W ataku biegać będzie przeżywający drugą młodość Radamel Falcao, kolega Kamila Glika z AS Monaco. Doświadczony Falcao jest najlepszym strzelcem w historii Los Cafeteros, trzecie miejsce w tej klasyfikacji zajmuje wciąż młody James Rodriguez, który z kolei zna się z Robertem Lewandowskim z występów w Bayernie Monachium. W ataku poza nimi wystąpią Jose Izquierdo i Juan Cuadrado, koszmary obrońców: szybcy i zwrotni skrzydłowi. W formacji obronnej sytuacja ma się o wiele gorzej.

Kolumbijczycy znajdują się w podobnej sytuacji jak Polacy, bowiem podstawowy obrońca Cristian Zapata z AC Milan wciąż leczy uraz i jedzie do Rosji niezdolny do gry, tak jak Kamil Glik. Wszystko wskazuje na to, że to młodzi Davinson Sanchez i Yerry Mina rozpoczną mistrzostwa jako podstawowi stoperzy. Obydwu piłkarzy wiele łączy. I Mina i Sanchez rok temu przenieśli się do wielkich klubów, kolejno do Barcelony i Tottenhamu, obaj nie spełnili w debiutanckim sezonie pokładanych nadziei. W ostatnim sparingu przed mistrzostwami z Egiptem ta dwójka zagrała razem tak fatalnie, że pracujący od 6 lat z reprezentacją Jose Pekerman postanowił zabrać do Brazylii kontuzjowanego Zapatę. Na bokach obrony sytuacja wygląda niewiele lepiej. Podstawowy lewy defensor Frank Fabra tuż przed mistrzostwami zerwał więzadła i przegapi mundial. Jego miejsce zajmie grający bardzo dobrze w ofensywie, ale kiepsko broniący Johan Mojica z hiszpańskiej Girony. Prawy obrońca Santiago Arias również jest piłkarzem grającym niezwykle ofensywnie. Wychodzi na to, że w tej drużynie praktycznie nie ma kto bronić i rzadko grający w Arsenalu bramkarz David Ospina będzie miał sporo do roboty.

 

“Trener na prezydenta”

Słabość Kolumbijczyków wykorzystała Japonia, która sensacyjnie pokonała faworytów grupy 2:1. Co jednak kluczowe, to fakt, że od 3 minuty Kolumbijczycy musieli grać o jednego zawodnika mniej, bo defensywny pomocnik Carlos Sanchez obronił lecącą do bramki piłkę ręką. Na domiar złego nie powtórzył się scenariusz z ćwierćfinału mundialu 2010. Wtedy za identyczne przewinienie wyleciał z boiska Urugwajczyk Luis Suarez. Po chwili napastnik z Ghany Asamoah Gyan strzelił z karnego w poprzeczkę, wszystko działo się w ostatniej minucie dogrywki. W karnych wygrał Urugwaj. Tym razem Shinji Kagawa wykorzystał jedenastkę i od 10 minuty azjatycka drużyna grała z przewagą bramki i zawodnika. Wyrównanie magicznym golem strzelonym pod murem dał zastępujący Rodrigueza Juan Quintero, ale ostatnie słowo należało do Japonii. Wyszły przy tym problemy w defensywie Kolumbijczyków. O ile bramka z akcji byłaby do wybaczenia, o tyle gol stracony po strzale głową nigdy nie grzeszącej wzrostem drużyny Japonii jest wstydem. Kolumbia zasłużenie uległa Japonii 2:1. Wobec tej porażki, również dla Kolumbijczyków dzisiejszy mecz będzie pojedynkiem o wszystko.  Murem za drużyną z Ameryki Południowej stać będą z pewnością kibice, dla których piłka nożna jest najważniejsza na świecie.

4 lata temu w czasie fenomenalnego występu na mundialu odbywały się wybory prezydenckie. W urnach znalazły się setki tysięcy kartek z przekreślonymi nazwiskami kandydatów i krzyżykiem przy dopisywanym nazwisku Jose Pekermana. Argentyński trener jest uwielbiany przez Kolumbijczyków, co sprytnie wykorzystał wybrany 4 lata temu na drugą kadencję Juan Manuel Santos. Przed wylotem do Brazylii Pekerman został odznaczony prestiżowym orderem Booyaka, przyznawanym w Kolumbii od 1827 roku.

 

Mecz o wszystko i mecz o honor

Tak jak i dla Polaków, tak dla Los Cafeteros jednym z niewielu aspektów, którym mogą się pochwalić po pierwszym meczu, są kibice. Z Japonią, zgodnie z oczekiwaniami zawiodła obrona. Niezgodnie z oczekiwaniami zawiódł Cuadrado, skrupulatnie pilnowany był Falcao, spodziewanego impulsu nie dał James, który pojawił się w drugiej połowie. Pewne porzekadło mówi, że Polska na mundialu gra mecz otwarcia, mecz o wszystko i mecz o honor. Tak było w 2002 roku, tak było 4 lata później w Niemczech. Inne porzekadło mówi z kolei, że do trzech razy sztuka. Jeśli teraz kadra Nawałki się nie obudzi, to mundialowe marzenia można będzie można odłożyć do lamusa, a w ostatnim grupowym meczu z Japonią po raz kolejny usłyszymy, że dopiero za 4 lata Polska będzie mistrzem świata.

jak-sie-modlic-pismem-sw
Jacek Liberacki

Jacek Liberacki

Zobacz inne artykuły tego autora >
Jacek Liberacki
Jacek
Liberacki
zobacz artykuly tego autora >

Korea Południowa. Kariera piłkarska a służba wojskowa

Drużyna Korei Południowej to jedna z tych ekip, która jest w dużym stopniu uzależniona od swojej największej gwiazdy

Jacek Liberacki
Jacek
Liberacki
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Portugalia ma Cristiano Ronaldo, Egipt ma Mo Salaha, my mamy Lewandowskiego, a Korea ma Heung Min-Sona. Son to 25-letni zawodnik kapitalnej, młodej drużyny Tottenhamu. Nieziemsko szybki, zdolny do strzelenia gola z każdej pozycji obiema nogami, dysponujący znakomitym dryblingiem, Koreańczyk to zawodnik, dla którego rosyjski mundial może być turniejem życia. W Brazylii miał zaledwie 21 lat i mimo strzelenia gola w meczu z Algierią ten mundial, zarówno dla niego, jak i dla reprezentacji był nieudany.

 

Wyjście z grupy w zasięgu

W tym roku Koreańczycy w rywalizacji grupowej z pewnością nie są pozbawieni szans. Broniący tytułu Niemcy sensacyjnie przegrali z Meksykiem w pierwszym meczu. co sprawia, że rywalizacja w tej grupie nabrała większych rumieńców, bowiem Die Mannschaft stoją teraz pod ścianą. Jeśli poniosą kolejną porażkę ze Szwedami, prawdopodobnie wylecą z turnieju. Koreańczycy w meczu otwarcia zmierzyli się ze Szwedami i pomimo paru okazji ulegli skandynawskiej drużynie. Pełni swoich możliwości nie pokazał  Heung -Min- Son, .przy lepszej dyspozycji gwiazdy Koreańczycy nadal mają szansę na awans z grupy. Oczywiście Son nie jest sam na boisku.

Na uwagę zasługują też Ki Sung-Yueng i Koo Ja-Cheol. To dobrze rozgrywający piłkę pomocnicy, od lat występujący w silnych ligach, kolejno w Premier League i Bundeslidze. Znakomita większość kadrowiczów występuje jednak na co dzień w ligach azjatyckich, aż 12 z nich to piłkarze koreańskich klubów.

 

Sędziowie “pomogli”

Nie ulega wątpliwości, że ta drużyna chciałaby nawiązać do sukcesów reprezentacji z roku 2002. Był to złoty rok w historii koreańskiej piłki, jednocześnie źle wspominany przez Polaków. Na mistrzostwach rozgrywanych w Japonii i Korei Południowej, gospodarze dotarli aż do półfinału, gdzie ostatecznie ulegli Niemcom. Niesamowita przygoda nieznanej nikomu drużyny prowadzonej przez wybitnego Holendra Guusa Hiddinka na zawsze jednak będzie pamiętana przez kibiców jako jeden z największych skandali w piłce nożnej. Nie owijając w bawełnę, to sędziowie odegrali kluczową rolę w przedzieraniu się gospodarzy przez kolejne fazy turnieju. Czerwone kartki, nieuznawane gole dla Hiszpanów i Włochów, nieodgwizdane karne dla przeciwników. Całą sytuację na kilometr czuć było oszustwem, tym bardziej, że mecz ⅛ finału z Włochami sędziował nie kto inny jak Byron Moreno. Ten sam Byron Moreno, który przekupiony w meczu ligi ekwadorskiej, doliczył do spotkania 14 minut, umożliwiając jednej z drużyn strzelenie zwycięskiej bramki. Ten sam Byron Moreno, który w 2010 roku został złapany na próbie przewiezienia do USA 6 kilogramów heroiny.

Twórcy teorii spiskowych na pewno mają argumenty, by udowodnić nieczystą grę Koreańczyków. Co dla nas, Polaków, jest szczególnie istotne, to fakt, że w przegranym 2:0 przez Biało-Czerwonych meczu z Koreą Południową obydwie bramki zostały strzelone prawidłowo i obyło się bez większych kontrowersji.

 

Służba wojskowa a  kariera piłkarska

Niewątpliwie mundial sprzed 16 lat jest największym sukcesem w historii piłki nożnej Korei, która cieszy się tam naprawdę wielkim zainteresowaniem. Niektóre mecze Primera Division są nawet rozgrywane wcześniej, by umożliwić Azjatom oglądanie transmisji na żywo o rozsądnej porze. Futbol mógłby się tam rozwijać, gdyby nie obowiązkowa służba wojskowa dla każdego dorosłego mężczyzny. Służba, trwająca całe 2 lata, zniszczyła kariery wielu wybijającym się Koreańczykom. W 2012 roku najlepszym piłkarzem grającym w Azji został Lee Keun-Ho, mający wtedy 27 lat. Zamiast spróbować swoich sił w którejś z czołowych lig europejskich, Keun-Ho powędrował jednak do drugoligowego klubu wojskowego z Korei. To oczywiście efekt przymusu wojskowego, stosowanego bardzo rygorystycznie. Służba nie ominie nawet Heung Min-Sona, który jest przecież gwiazdą europejskiej piłki. Aby zostać zwolnionym ze służby lub przynajmniej ją odroczyć, mile widziane są wybitne sukcesy zdobyte na chwałę kraju. W innym wypadku Son miałby iść do wojska już za rok. Pierwsza okazja na uniknięcie powrotu do Korei u szczytu kariery już w Rosji. Mecz ze Szwecją Sonowi nie wyszedł. Sensacyjna porażka Niemców udowadnia jednak, że żadna z drużyn nie jest skazana na porażkę z obrońcami tytułu. Koreańczycy z pewnością będą chcieli wziąć przykład z szalonej reprezentacji Meksyku, którą muszą  pokonać w swoim drugim meczu, by zachować nadzieję na awans.

jak-sie-modlic-pismem-sw
Jacek Liberacki

Jacek Liberacki

Zobacz inne artykuły tego autora >
Jacek Liberacki
Jacek
Liberacki
zobacz artykuly tego autora >