video-jav.net

Arabia Saudyjska. Ciekawostka mundialowa

“Zielone jastrzębie” to chyba najbardziej enigmatyczna drużyna na mistrzostwach

Jacek Liberacki
Jacek
Liberacki
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Podobnie jak w przypadku Iranu, najbardziej rozpoznawalną postacią kadry wydaje się być trener Juan Antonio Pizzi, znakomity hiszpański napastnik lat dziewięćdziesiątych. Należy jednak podkreślić, że udział Arabii Saudyjskiej w mistrzostwach w żadnym stopniu nie jest jego zasługą. W eliminacjach Hiszpan prowadził Chile i zawiódł na całej linii. Mistrzowie Ameryki Południowej okazali się wtedy słabsi nawet od reprezentacji Peru, przez co niespodziewanie zabraknie ich na mundialu. Sukces Arabii to zasługa wybitnego holenderskiego szkoleniowca, Berta van Marwijka, który w 2010 poprowadził Holandię do finału mistrzostw w Republice Południowej Afryki. Pod wodzą Holendra w eliminacjach Arabia Saudyjska zajęła drugie miejsce w grupie punkt za Japonią. Van Marwijk skłócony był jednak z arabską federacją piłkarską i ostatecznie na mundialu poprowadzi reprezentację Australii. Był to szok dla zakochanych w nim reprezentantów. Holender przyznał, że po zwolnieniu zadzwoniło do niego kilku piłkarzy, aby powiedzieć, że nie wyobrażają sobie mistrzostw bez niego. Po van Marwijku drużynę przejął Argentyńczyk Edgardo Bauza, ale wobec kilku porażek poniesionych w słabym stylu, trener musiał pożegnać się z pracą po zaledwie 68 dniach.

 

Współpraca z Hiszpanią

Zatrudnienie Pizziego miało być pierwszym krokiem w stronę zawiązania współpracy pomiędzy arabskim i hiszpańskim związkiem. Trzeba uczciwie przyznać, że podczas tej współpracy Saudyjczycy zdołali się tylko skompromitować. W zimowym okienku transferowym na wypożyczenie do hiszpańskich klubów udało się paru wybijających się zawodników z ligi arabskiej. Płace tych piłkarzy były pokrywane przez saudyjską federację, co więcej hiszpańskie kluby otrzymały ponoć 5 milionów euro za przyjęcie piłkarzy. O rzeczywistym zainteresowaniu hiszpańskich drużyn pozyskanymi na pół roku zawodnikami świadczy wpadka Sportingu Gijon, który ogłaszając przyjście jednego z piłkarzy na Twitterze, pomylił jego nazwisko z klubem, z którego przychodził. Jak łatwo się domyślić, Arabowie nie zawojowali Półwyspu Iberyjskiego, a obrońcy Realu i Barcelony nie drżeli przed nadchodzącymi pojedynkami z Fahadem Al-Muwalladem. Trzech zawodników z tej frapującej wymiany zagrało w La Lidze 61 minut. Łącznie.

 

Nie odegrają znaczącej roli

Dla kibiców kadra Saudyjczyków jest tak tajemnicza, ponieważ poza wspomnianą trójką wszyscy zawodnicy występują w Saudi Professional League, dokładniej w 4 zespołach z tej ligi. 9 piłkarzy występuje w drużynie mistrza kraju – Al Hilal, 7 w drużynie wicemistrza – Al-Ahli. Adrian Mierzejewski, który grał przez 2 lata dla Al-Nassr, wyróżnił dwóch zawodników:  Mohammeda Al-Sahlawiego i Yehya Al-Shehriego. Według niego to oni mają stanowić o sile arabskiej kadry. Al-Shehri podczas półrocznego pobytu w Leganes nie zaliczył nawet debiutu w oficjalnym spotkaniu. Pokazuje  to przepaść, jaka dzieli ligę saudyjską i drużyny europejskie.

Arabię Saudyjską należy postrzegać jako ciekawostkę, która w Rosji nie odegra jednak większej roli. Widzieliśmy to już w inaugurującym meczu z gospodarzem, w którym Saudyjczycy przegrali aż 5:0. Elementem, który można uznać za atut tej drużyny jest z pewnością zgranie wyniesione z klubów, brakuje jednak jakiegoś zawodnika mogącego przesądzić w pojedynkę o losach meczu. Ciężko też chwalić szkoleniowca, którego kariera trenerska, lekko mówiąc, nie jest pasmem sukcesów. Trzeba też pamiętać, że jest z drużyną dopiero pół roku. Arabscy kibice, trochę naiwnie, przed turniejem liczyli, że powtórzy się sytuacja z 1994 roku. Wtedy, na mundialu w Stanach Zjednoczonych, Arabia Saudyjska zaskoczyła wszystkich, wygrywając 2 mecze grupowe i awansując do ⅛ finału. Osiągnięcie takiego sukcesu w tym roku jest już praktycznie niemożliwe, po pierwszym meczu widać że ta reprezentacja będzie oddawać punkty każdemu z rywali.

Jacek Liberacki

Jacek Liberacki

Zobacz inne artykuły tego autora >
Jacek Liberacki
Jacek
Liberacki
zobacz artykuly tego autora >

Polska – Senegal. Pierwszy mecz przegrany

Pierwszy mecz mundialowy nasza reprezentacja przegrywa 2:1. Senegalczycy pokonali polskich piłkarzy golami w 38. i 60. minucie meczu. Jedyną bramkę dla Polaków strzelił Grzegorz Krychowiak w 86. minucie.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Senegalczycy wyszli na prowadzenie w 38. minucie meczu. Niestety była to bramka samobójcza z udziałem Cionka, niefortunnie interweniującego pod polską bramką. Kolejny gol zdobył w 60. minucie Niang, wykorzystując dezorientację polskiej defensywy.

Nieco nadziei dodał Polakom Grzegorz Krzychowiak, strzelając gola w 86. minucie po stałym fragmencie gry. Nie udało się jednak doprowadzić do wygranej czy choćby remisu.

W wywiadach po spotkaniu zarówno Wojciech Szczęsny jak i Michał Pazdan przyznali, że mecz był rozegrany słabiej, niż by tego oczekiwano. Wygrana byłaby pierwszym krokiem do wyjścia Polaków z grupy. Teraz plasujemy się na ostatnim miejscu ex aequo z Kolumbią, która dziś ku zaskoczeniu przegrała z Japonią 2:1.

Kolejne mecze polska reprezentacja rozegra 24 czerwca (z Kolumbią) i 28 czerwca (z Japonią).


stacja7/ot

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >