Włoski watykanista: nie wiemy, co będzie owocem Synodu

Nie jest pewne, czy owocem obradującego w Watykanie Synodu Biskupów będzie Relacja Końcowa, czy też adhortacja apostolska – zauważa na swym blogu włoski watykanista Sandro Magister z „L’Espresso”

Magister przypomina, że podczas wczorajszego (9.10) briefingu dla dziennikarzy arcybiskup Manili i jeden z czterech przewodniczących delegowanych, kard. Luis Antonio Tagle wyraził wątpliwości, czy obecny Synod zakończy się jakimś dokumentem. Filipiński purpurat przypomniał, że pierwszych Synodów za Pawła VI nie podsumowywała adhortacja. Papież ten pozwalał, aby Synod publikował własne dokumenty. Dopiero od „Evangelii nuntiandi” zaczęła się praktyka przedkładania przez ojców propozycji dla papieskiej adhortacji, ale zdaniem kard. Tagle Synod wcale nie musi ich wypracowywać. Zaznaczył, iż decyzję w tej sprawie podejmie obecnie Papież Franciszek, pomimo, że została ustanowiona grupa dziesięciu osób do jej przygotowania, a w poniedziałek 5 października sekretarz generalny Synodu, kard. Lorenzo Baldisseri stwierdził, że Relacja Końcowa ma być poddana pod dyskusję, przegłosowana i przekazana Ojcu Świętemu. Do tego celu miały zmierzać wszystkie prace tego gremium. W kalendarzu Synodu przewidziano, że w dniach 21-24 października ma być napisana Relacja Końcowa i przedstawiona w auli do dyskusji i głosowania.

 

Włoski watykanista zauważa, iż podczas sobotniego briefingu, 10 października ks. Lombardi stwierdził, że nie jest pewne, czym zakończy się Synod, czy będzie jakiś dokument końcowy. W takim wypadku zakończeniem Synodu będzie papieska homilia 25 października.

Magister dodaje również, że zmieniono kolejność omawiania poszczególnych części Instrumentum laboris i dziś rano ojcowie przeszli już do omawiania w auli trzeciej części tego dokumentu, poruszającej między innymi sprawy dotyczące duszpasterstwa osób rozwiedzionych czy o skłonnościach homoseksualnych, pomijając relację kard. Petera Erdő. Tymczasem do środy, 14 października w małych grupach, circuli minores omawiane będę kwestie dotyczące części drugiej Instrumentum laboris.


st (KAI) / Watykan


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Show comments

Synod o życiu rodzinnym opartym na Jezusie Chrystusie

W ostatnich dniach pierwszego etapu synodu rozmawiano o "oparciu życia rodziny o Jezusa Chrystusa". Na podstawie teologii małżeństwa i rodziny stawiano postulaty, jak Kościół może pomóc małżeństwu i rodzinie

Omawiając obrady synodalne abp Stanisław Gądecki przypomniał, że bez oparcia na Jezusie Chrystusie rodzinie ciężko jest sprostać trudnościom, jakie napotyka ona każdego dnia. „Bez takiej postawy jeszcze trudniej jest przyjąć postawę służby wobec drugiego człowieka, gdyż zazwyczaj człowiek jest skłonny do realizacji samego siebie. Tym bardziej jest to ważne w małżeństwie, które opiera się na miłości ofiarnej. Dlatego tak istotna jest osobista duchowa więź małżonków i rodziny z Chrystusem. Bez niej też trudno jest człowiekowi przyjąć drogę krzyża, która bardzo często towarzyszy małżonkom” – powiedział metropolita poznański.

 

Podczas kongregacji wiele rozmawiano na temat rozumienia miłosierdzia, o jego relacji do prawdy czy sprawiedliwości. „Jeśli nie ma mowy o prawdzie, to nie ma też mowy o miłosierdziu, podobnie jest w relacji miłosierdzia do sprawiedliwości. Są to bardzo ważne konstatacje, gdyż bez nich bardzo łatwo mówić o miłosierdziu jako jedynie uczuciowości” – zaznaczył hierarcha i dodał: „Jeśli będziemy pojmować miłosierdzie bez sprawiedliwości, to jak np. wytłumaczyć Sąd Ostateczny. Jeśli nie ma sprawiedliwości, to nie istnieje odpowiedzialność człowieka a jego czyny są bez treści i żadnych sankcji”.

 

W trakcie prezentacji zwracano też m.in. uwagę na to, co wnosi dialog międzyreligijny do samozrozumienia katolicyzmu. Postawiono nawet tezę, że jeśli ktoś nie orientuje się w dialogu między religiami, to ma wówczas trudności ze zrozumieniem własnej religii. Jest to szczególnie ważne w krajach, gdzie chrześcijanie są mniejszością wśród wyznawców islamu, buddyzmu, sintoizmu i innych religii, pozwala bowiem na głębsze samookreślenie, jak odnaleźć w tym kontekście wyjątkowość wiary w Jezusa Chrystusa.

Jeden z ojców synodalnych z Indii zwrócił uwagę, że hinduizm nie zna czegoś takiego jak katecheza a całość przekazu religijnego dokonuje się tylko w rodzinie przy pomocy liturgii rodzinnej. Przekazywana z pokolenia na pokolenie jest ona podstawą przekazu wiary hinduskiej. Zadał pytanie, czy my, katolicy, nie powinniśmy też kłaść nacisku na liturgię rodzinną. Abp Gadecki przypomniał, że w Kościele katolickim od dawana istnieje rytuał rodzinny. „Mamy do niego księgę, ale nie praktykujemy liturgii rodzinnej. Ograniczamy się zazwyczaj do modlitwy rodzinnej albo i jej wcale nie praktykujemy” – zaznaczył i dodał: „Liturgia rodzinna jest bardzo ciekawą formą, dzięki której możemy przekazywać wiarę”.

 

Poruszono także temat trudności rodzinnych związanych ze służbą wojskową, jak nieobecność w domu, napięcia z nią związane, stres pourazowy, szczególnie gdy jest ona pełniona w regionie zbrojnego konfliktu. Wszystkie te urazy odbijają się później na życiu rodzinnym. Stąd bardzo ważna rola duszpasterstwa wojskowego, które powinno wspomagać żołnierzy dotkniętych pourazową traumą i ich rodziny.


tom (KAI Rzym) / Rzym


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Show comments