“Na Synodzie trwa walka dobra ze złem”

Na sali synodalnej trwa walka dobra ze złem - powiedziała Jadwiga Pulikowska, która wraz z mężem Jackiem jest w gronie świeckich audytorów XIV Zwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów

Na pytanie, czy sala obrad synodalnych nie przypomina czasem pola duchowej bitwy, Jacek Pulikowski odpowiedział, że jest to raczej pole ścierania się poglądów. – Albo opowiadamy się dokładnie za Chrystusem, albo próbujemy dopasowywać naukę Kościoła do aktualnej sytuacji – stwierdził z mocą.

Natomiast Jadwiga Pulikowska przyznała, że na sali synodalnej, tak jak wszędzie, toczy się walka dobra ze złem. – Wyraźnie doświadczamy działania Ducha Świętego. Wyraźnie czujemy, że wszyscy uczestnicy synodu są otoczeni modlitwą. Dlatego chcielibyśmy podziękować tym wszystkim, którzy się za synod modlili, modlą nadal i poprosić o dalszą modlitwę o dobre owoce tego synodu – powiedziała świecka audytorka z Polski.

 

Jadwiga Pulikowska nie zgodziła się z opinią, że synod nie zawsze chce stawiać ludziom wymagania, tylko ułatwiać życie. – Nie można powiedzieć, że synod nie chce stawiać wymagań, ponieważ bardzo wiele było głosów księży kardynałów i biskupów z całego świata, że właśnie wymagania trzeba stawiać. Myślę, że to jest rzeczywiście najważniejsze, że potrzeba ludziom jasnych i klarownych wymagań, drogowskazów, które pomogą im się w życiu ukierunkować – powiedziała audytorka synodalna.

Jej mąż Jacek przyznał jednak, że zdarzają się takie przypadki, że “pochylając się nad biedą ludzką, ojcowie synodalni uważają, że trzeba tę biedę ludzką trochę przygłaskać, złagodzić ostrość widzenia grzechu, żeby się oni źle nie czuli”.

 

Tymczasem ze swej praktyki doradztwa rodzinnego państwo Pulikowscy znają wiele takich przypadków, że ludzie, którzy byli w grzesznej sytuacji “zdawałoby się nieodwracalnej”, jednak zmieniali swoje życie.

– Dotyczy to np. młodych ludzi, którzy pogubili się przed ślubem. Dziewczyna wyprowadziła się z domu, żeby mieszkać pod jednym dachem z chłopakiem i była zdumiona, że rodzice nie chcą jej dawać pieniędzy na takie życie, myślała, że oni to pobłogosławią. Gdy nie mieli za co jedzenia kupić, więc przyjechała do rodziców głodna, najadła się, ale jeszcze zapytała, czy może serek zabrać do domu. Mama mówi: nie, ale możesz zjeść tutaj. Daj mi dwa złote na autobus, poprosiła córka. Nie dam ci, tu jest twój dom, odpowiedziała matka. I dziewczyna zaryczana szła przez całe miasto. Po ciężkiej rozmowie z chłopakiem przyjechała do rodziców, przeprosili, chłopak się oświadczył, rozstali się, gdy chodzi o mieszkanie, a po pół roku pobrali się i są w wielkiej komitywie z teściami. Można? Można! – opowiadał Jacek Pulikowski.

Przywołał też sytuację, gdy mąż, który odszedł od żony i dzieci wylądował na wózku inwalidzkim i jego nowa pani go wyrzuciła. Po 20 latach wrócił do żony, która go przyjęła.

Dlatego, zauważył Pulikowski, pierwszą troską duszpasterzy powinno być pomóc małżonkom sakramentalnym, by wrócili do siebie. – Myślę, że szukanie sposobu, jak dopuścić ich do Eucharystii jest krzywdą im wyrządzaną. Stracą perspektywę tego, że postąpili źle, że muszą się nawrócić – wskazał polski audytor synodalny.


pb / Watykan

Show comments

“Na synodzie zabrakło rodzin”

Rezydujący w Bejrucie syryjsko-katolicki patriarcha Antiochii, Ignacy Józef III Younan skrytykował zbyt mały udział rodzin w pracach kończącego się w Watykanie synodu biskupów poświęconego małżeństwu i rodzinie. "To jest synod biskupów oraz zaproszonych słuchaczy, ale to nie wystarcza” - powiedział patriarcha 22 października w rozmowie z austriacką agencją katolicką „Kathpress”.

Zdaniem syryjskiego hierarchy, po ubiegłorocznym synodzie biskupi i duchowieństwo „którzy w 99 procentach są zobowiązani do celibatu, tym razem mogli posunąć się dalej w pomocy świeckim”. “Reprezentatywna grupa, złożona z biskupów różnych kontynentów, małżeństw, ludzi młodych i w podeszłym wieku oraz ekspertów duszpasterstwa i prawa kanonicznego mogłaby wraz z papieżem wykonać większą i lepszą pracę, niż synod biskupów w obecnym kształcie” – uważa patriarcha Ignacy Józef III Younan.

Przypomniał, że 270 uprawnionych do głosu członków synodu biskupów – to wyłącznie duchowni, ponad 250 z nich – to biskupi. Jako tzw. słuchacze w synodzie uczestniczy 17 par małżeńskich. Nie mają oni jednak prawa głosu.

Patriarcha Younan skrytykował także trzytygodniowy czas trwania synodu biskupów. Podkreślił, że “na Bliskim Wschodzie mamy zbyt wiele pilnych problemów, aby rozpracowywać przez trzy tygodnie naszą teologię duszpasterską na temat rodziny”.

Zdaniem patriarchy problem osób rozwiedzionych żyjących w drugich związkach cywilnych oraz homoseksualistów został wyolbrzymiony przez media. W wielu częściach świata, także na Bliskim Wschodzie, nie odgrywa to większej roli. “Ponadto w tej sprawie powiedziano już wszystko i nie trzeba tego powtarzać” – uważa patriarcha Ignacy Józef III Younan. Zwrócił uwagę, że w regionie świata, w którym żyje, o wiele większym problemem jest rozerwanie rodziny na skutek konfliktów i migracji, ale to nie znalazło wystarczającego miejsca na forum obrad synodu biskupów poświęconego przecież małżeństwu i rodzinie we wszystkich aspektach.


ts (KAI) / Rzym

Show comments