video-jav.net

Błogosławiony Czesław. Dominikanin, który ocalił Wrocław

Historia życia błogosławionego Czesława, przeora i prowincjała Dominikanów w Polsce przyjętego do zakonu razem ze świętym Jackiem przez samego Dominika Guzmana, wciąż owiana jest tajemnicą. Przypisuje mu się cud, dzięki któremu Wrocław ocalony został przed najazdem Tatarów

Polub nas na Facebooku!

Bł. Czesław urodził się około 1180 r. w Kamieniu Opolskim. Zmarł 15 lipca 1242 r. we Wrocławiu. Był krewnym św. Jacka. Zajmował stanowisko kustosza kolegiaty sandomierskiej. Jako kapłan diecezjalny w 1220 wstąpił do zakonu ojców dominikanów. Habit otrzymał z rąk samego św. Dominika. Po założeniu klasztoru w Pradze w 1225 r. udał się do Wrocławia. Dominikanie otrzymali wówczas parafialny kościół św. Wojciecha, w którym Czesław pozostał jako przeor do 1231 r., kiedy to został przez kapitułę wybrany na prowincjała.

Jako prowincjał brał udział w kapitule generalnej w Bolonii i w kanonizacji św. Dominika w Rzymie w 1234 r. Po złożeniu urzędu pozostał nadal przeorem w klasztorze wrocławskim, aż do swojej śmierci. Panuje powszechne przekonanie, że bł. Czesław swoją modlitwą uratował w 1241 r. Wrocław od najazdu Tatarów i całkowitego zniszczenia. W 1963 r. ogłoszony został patronem Wrocławia.


apis / Sandomierz


Więcej informacji o Błogosławionym Czesławie


Jan Chrzciciel. Gość, który raz był bezsilny

„Panowie, cośmy zrobili z naszą bezsilnością?!”. Brzmi patetycznie, fakt, ale kto udzieli dobrej odpowiedzi?

Szymon Hiżycki OSB
Szymon
Hiżycki OSB
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Odkąd pamiętamy, to nas zawsze uczono, że mamy umieć rozwiązać każdy problem. Od prozaicznego, w stylu: „Kontaktu nie naprawisz?!”. Aż po te naprawdę grube sprawy: „Czemu twoja matka ciągle do nas przyjeżdża?!”. Tymczasem, mężczyzna – od czasu do czasu – powinien czegoś nie potrafić. Dlaczego? Bo to pomoże mu podjąć próbę rozwiązania naprawdę ciężkich problemów. Nie można umieć dawać sobie rady ze wszystkim. Pojąć to i przyjąć – to wielka sztuka.

Próba Jana

O tym wszystkim donieśli Janowi jego uczniowie. Wtedy Jan przywołał do siebie dwóch spośród swoich uczniów i posłał ich do Pana z zapytaniem: «Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» Gdy ludzie ci zjawili się u Jezusa, rzekli: «Jan Chrzciciel przysyła do Ciebie z zapytaniem: Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» W tym właśnie czasie wielu uzdrowił z chorób, dolegliwości i [uwolnił] od złych duchów; oraz wielu niewidomych obdarzył wzrokiem. Odpowiedział im więc: «Idźcie i donieście Janowi to, coście widzieli i słyszeli: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia i głusi słyszą; umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi».

Jan Chrzciciel. Gość, który raz był bezsilny

Kiedy dopada mnie bezradność, często myślę sobie o ostatnich dniach Jana Chrzciciela. Jan został uwięziony przez Heroda, ponieważ upominał króla, że nie może żyć z żoną swojego brata. Nawiasem mówiąc, to pokazuje, że Jan Heroda i Herodiadę jakoś tam kochał, skoro narażał się dla nich na poważne kłopoty. Jan zatem siedzi w więzieniu. A jedynymi łącznikami ze światem są uczniowie. I to oni przynoszą do lochu Macherontu wiadomość o wskrzeszeniu przez Jezusa młodzieńca w Nain. Dla Jana, jak się wydaje, nadeszła godzina próby. Jakiej? W czym leży problem? Otóż, Jan Chrzciciel przez cały czas pokazywał Jezusa jako Mesjasza pełnego Bożego gniewu. Ale o karach i groźbach wobec grzeszników uczniowie wcale mu nie donoszą. Mówią za to wiele o uzdrowieniach i nauczaniu skierowanym do grzeszników właśnie. I wreszcie przekazują mu wiadomość o człowieku wskrzeszonym z Nain… Takiej sytuacji nie było w Izraelu od czasów Elizeusza! A zatem, jest to ewidentny znak działania samego Boga. Tymczasem Jan nie może pójść i sprawdzić, co się naprawdę dzieje. Nie może spełnić swojej prorockiej misji. Nie jest w stanie ogłosić; „Tak, to jest Mesjasz, doczekaliśmy się!”. Pozostaje w odosobnieniu i jest skazany na milczenie – zupełnie, jak jego ojciec. Dowiaduje o wszystkim się przez pośrednictwo swoich uczniów. Jest w tym wszystkim bezradny, bo zapowiadał Mesjasza, który okazał się być zupełnie innym, niż głosił i niż się spodziewał. Samotność jest więc dla niego wielką próbą.

Czy ten obraz nie wydaje się nam znajomy? Kiedy nasi podopieczni odnajdują sobie nowe autorytety? Kiedy dzieci przychodzą i mówią: „Życie jest inne niż mówiłeś, tato”. I decydują się wejść na własne ścieżki. Co możemy zrobić wobec trudnych dla nas i dla naszych bliskich spraw, na które nie mamy wpływu?

Pochwała Jana

Gdy wysłannicy Jana odeszli, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie: «Coście wyszli oglądać na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale coście wyszli zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w pałacach królewskich przebywają ci, którzy noszą okazałe stroje i żyją w zbytkach. Ale coście wyszli zobaczyć? Proroka? Tak, mówię wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: Oto posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby Ci przygotował drogę. Powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie ma większego od Jana. Lecz najmniejszy w królestwie Bożym większy jest niż on».

Jan Chrzciciel czy Jan Nieugięty? Tak – syn Zachariasza z pewnością był człowiekiem, który wiedział, czego chciał.

Jak się to wszystko kończy? Pochwałą bezradnego Jana Chrzciciela, człowieka konsekwentnego i wiernego, kogoś, kto nie bał się pytać nawet wtedy, kiedy podnoszone kwestie mogły stać się zanegowaniem całego jego życia; Jezus, tuż przed wyrokiem wygłasza pochwałę Jana, który tak kochał Heroda, że aż naraził mu się i w konsekwencji poniósł śmierć.

Szymon Hiżycki OSB

Szymon Hiżycki OSB

Benedyktyn, najmłodszy opat w powojennej historii Tyńca, doktor teologii, specjalista z zakresu starożytnego monastycyzmu. Miłośnik literatury klasycznej i Ojców Kościoła.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Szymon Hiżycki OSB
Szymon
Hiżycki OSB
zobacz artykuly tego autora >