ŚWIĘCI

Archanioł Gabriel. Ambasador Pana Boga

Ze względu na swoją misję posłańca Gabriel został uznany za szczególnego opiekuna dyplomatów, listonoszy oraz (co ciekawe)… filatelistów. Został także oficjalnie ogłoszony patronem telekomunikacji i tzw. środków masowego przekazu. Jego imię nosi także... jeden z trzech serwerów, na których umieszczone są internetowe strony Stolicy Apostolskiej.

Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Jego imię (po hebrajsku Gabri-El) można przetłumaczyć jako „Mąż Boży”, „Bohater Boży” albo „Bóg jest mocą”.

Według apokryficznej Księgi Henocha Gabriel został posłany przez Boga, aby wywołać wojnę między potomkami grzesznych aniołów: „Pan powiedział do Gabriela: Wystąp przeciwko bękartom i rozpustnikom i przeciwko synom nierządu i zgładź synów nierządu i synów czuwających z pośrodku ludzi. Odeślij ich, poślij ich jednego przeciwko drugiemu, niech się wygubią w bitwie, bo długość dni nie będzie im dana. Będą cię oni wszyscy prosić, bo spodziewają się życia wiecznego i że każdy z nich będzie żył pięćset lat”. (Hen 10, 13). Gabriel określony jest także jako „jeden ze świętych aniołów, któremu podlega raj, węże i Cherubini” (Hen 20, 7). Są to jednak informacje z apokryfu, a więc księgi, której nie uznajemy za natchnioną.

Jeśli natomiast chodzi o Biblię, po raz pierwszy spotykamy go w Księdze Daniela, której akcja rozgrywa się podczas niewoli babilońskiej. Po wizji barana i kozła oszołomiony prorok Daniel, nie rozumiejący sensu tego, co zobaczył, otrzymał pomoc od anioła, którym okazał się właśnie Gabriel: Oto stanął przede mną ktoś o wyglądzie mężczyzny, i usłyszałem głos ludzki nad [rzeką] Ulaj, który wołał tymi słowami: “Gabrielu, wyjaśnij mu widzenie!”. Podszedł więc on do miejsca, gdzie stałem, a gdy przybył, przeraziłem się i padłem na twarz. I powiedział do mnie: “Wiedz, człowieku, że widzenie odnosi się do czasów ostatecznych”. Gdy on ze mną rozmawiał, padłem oszołomiony twarzą ku ziemi, wtedy dotknął mnie, postawił mnie na nogi i powiedział: “Oto oznajmię ci, co ma nastąpić przy końcu gniewu, bo widzenie dotyczy końca czasów”… (Dn 8, 15-16). W następnym rozdziale czytamy opis drugiego spotkania Daniela z wysłannikiem Boga: Gdy więc jeszcze wymawiałem słowa modlitwy, mąż Gabriel, którego spostrzegłem przedtem, przybył do mnie, lecąc pospiesznie około czasu wieczornej ofiary. Przybył, rozmawiał ze mną i powiedział: “Danielu, wyszedłem teraz, by ci dać całkowite zrozumienie. Gdy zacząłeś swe błagalne modlitwy, wypowiedziano słowo, ja zaś przybyłem, by ci je oznajmić. Ty jesteś bowiem <mężem> umiłowanym. Przeniknij więc słowo i zrozum widzenie” (Dn 9,20-27). Następnie Gabriel wyjaśnił prorokowi niezbyt jasną przepowiednię Jeremiasza o „siedemdziesięciu tygodniach” i zapowiedział zbawienie, jakie dokona się przez Władcę-Pomazańca (Dn 9,21-22; Jr 25,11 n). Prawdopodobnie opis anioła, którego Daniel spotkał nad brzegiem rzeki Tygrys, również dotyczy Gabriela: podniosłem oczy i patrzałem: Oto [stał] pewien człowiek ubrany w lniane szaty, a jego biodra były przepasane czystym złotem, a ciało zaś jego było podobne do tarsziszu, jego oblicze do blasku błyskawicy, oczy jego były jak pochodnie ogniste, jego ramiona i nogi jak błysk polerowanej miedzi, a jego głos jak głos tłumu (Dn 10, 5-6). Anioł wyjaśnił, że przez 21 dni przeszkadzał mu książę królestwa Persów (czyli duch opiekuńczy narodu perskiego) i skuteczna okazała się dopiero pomoc opiekuna narodu wybranego, czyli Michała (Dn 10, 12-13). Uchyliwszy rąbka tajemnicy na temat takich właśnie rozgrywek wśród niebiańskich bytów, anioł udzielił kolejnych obszernych wyjaśnień na temat tego, co przyniesie przyszłość i jakie będą losy światowych imperiów.

Archanioł Gabriel i Zachariasz / Wikipedia

Po raz kolejny Gabriel pojawia się dopiero w Nowym Testamencie. Według Ewangelii św. Łukasza, Gabriel został posłany do kapłana Zachariasza, aby zwiastować narodziny Jana Chrzciciela (Łk 1,11-20). Ukazał się mu podczas wieczornej ofiary kadzenia wewnątrz świątyni jerozolimskiej nieopodal ołtarza kadzenia. Zachariasz powątpiewał jednak, że faktycznie narodzi się mu syn. Przypomniał niebiańskiemu wysłannikowi podeszły wiek swój i swojej żony oraz jej bezpłodność przez wszystkie te lata. Dopiero w tym momencie posłaniec Boga przedstawił się, mówiąc: „Ja jestem Gabriel, który stoję przed Bogiem” (Łk 1,5-24), aby uświadomić Zachariaszowi, czyje słowa kwestionuje, a następnie zapowiedział, że kapłan będzie niemy, aż radosna nowina się wypełni. Skoro wątpił w słowa anioła (a co za tym idzie w moc Boga), miał teraz czas, aby to dokładnie i w ciszy przemyśleć. W pewnym sensie został wysłany na przymusowe wewnętrzne rekolekcje. Jak widać aniołowie również mogą odczuwać coś na podobieństwo rozdrażnienia.

Sześć miesięcy później Gabriel udał się do Maryi, młodej dziewczyny z Nazaretu (Łk 1,26-38), gdyż został wybrany na zwiastuna najważniejszego wydarzenia w dziejach zbawienia, na ambasadora niewysłowionej tajemnicy Wcielenia.

Jeszcze całkiem niedawno wierni trzy razy dziennie odkładali swe zajęcia, aby kontemplować tę tajemnicę w modlitwie „Anioł Pański”, zaczynającej się od słów „Angelus Domini nuntiavit Mariae et concepit de Spiritu Sancto” („Anioł Pański zwiastował Pannie Maryi i poczęła z Ducha Świętego”).  Istnieje kolęda, która zaczyna się słowami: „Archanioł Boży Gabryel, Posłan do Panny Maryi, Z Majestatu Trójcy świętej Tak sprawował poselstwo k’Niej:  Zdrowaś Panno, łaskiś pełna!  Pan jest z Tobą, to rzecz pewna”.

W scenie zwiastowania jest coś fascynującego. Jakkolwiek aniołowie nie raz objawiali się ludziom, aby przekazać im orędzie, a także aby zapowiadać narodziny wybrańców Boga, ta anielska misja nie miała precedensu. Była jedyna w swoim rodzaju i niepowtarzalna.

W scenie zwiastowania jest coś fascynującego. Jakkolwiek aniołowie nie raz objawiali się ludziom, aby przekazać im orędzie, a także aby zapowiadać narodziny wybrańców Boga, ta anielska misja nie miała precedensu. Była jedyna w swoim rodzaju i niepowtarzalna. Tym razem narodzić miał się nie jakiś bohater narodu wybranego, czy też prorok, ale sam Bóg. To był moment, w którym zogniskowała się cała historia wszechświata. Żydowska nastolatka, żyjąca w małej miejscowości gdzieś na prowincji, została poproszona przez potężnego niebiańskiego wojownika, aby zgodziła się zostać matką samego Boga.

Gabriel pozdrawia Maryję, wzywając do radości (to znaczy dosłownie greckie „chaire” – „raduj się”), nazywa „Pełną łaski”, a później wypowiada formułę: „Pan jest z tobą”, która pojawia się zwykle w Piśmie Świętym, gdy człowiek ma wykonać jakieś szczególnie trudne zadanie i zapewnia się go o specjalnej pomocy Bożej, która umożliwi mu jego wykonanie. Maryja otrzymuje w chwili zwiastowania najwznioślejsze, ale i najtrudniejsze zadanie w całej historii ludzkości. Ma zostać matką Zbawiciela, a to oznacza, że „Pan będzie z nią” także w całkiem niezwykły i niespotykany wcześniej sposób. Przez dziewięć miesięcy będzie w jej łonie rozwijał się jako dziecko.

Nie potrafimy sobie wyobrazić, czym było dla Gabriela to spotkanie z przyszłą Matką Boga. Boga, który przecież powołał go do istnienia i któremu służył od zarania wszechświata. W dialogu utrwalonym przez Łukasza widać jednak (pomiędzy wierszami) ogromną pokorę tego potężnego anioła wobec Maryi. Odpowiada na jej pytania, zwraca się do niej z wielkim szacunkiem i wyraźnie uznaje jej niezwykłość. Zauważyli to także malarze, próbujący wyobrazić sobie ową scenę. Na wielu wizerunkach anioł klęczy przed Maryją (a więc człowiekiem!), pochyla przed nią głowę albo patrzy z uniżeniem. Zazwyczaj po ukazaniu się anioła, to ludzie spontanicznie padali na kolana przed istotą nadprzyrodzoną. Tu jest inaczej. Inaczej też przebiega samo „spotkanie” z aniołem. W zachowaniu Gabriela jest jakaś delikatność, a może nawet… onieśmielenie i zachwyt. Wystarczy sobie przypomnieć, jak różny jest opis zwiastowania Zachariaszowi narodzin Jana Chrzciciela.

 

Leonardo da Vinci “Zwiastowanie” / Wikipedia

 

Znakomicie zagrał to Mariusz Bonaszewski, odtwórca roli archanioła Gabriela w przedstawieniu telewizyjnym „Pastorałka” Leona Schillera w reżyserii Laco Adamika.

Niewiele wiemy na temat wewnętrznego życia aniołów, ale o uczuciach Gabriela w chwili zwiastowania, próbuje mówić urzekający wiersz Rainera Maria Rilkego, pochodzący z „Księgi obrazów” (Das Buch der Bilder), wiersz, w którym wielka teologia spotyka się z wielką poezją:

 

„…cudowne są i błogo-

sławione twe ręce przez niego.        

U żadnej z niewiast tak wychylone

nie dojrzewają pod takim powiewem:

ja jestem rosą, ja dniem wionę,

ale ty jesteś drzewem.

Zmęczyłem się dalekim lotem,

wybacz, nie pomnę w końcu,

co On, ogromny, w stroju złotym

siedząc jak w wielkim słońcu,

kazał zwiastować tobie, marząca

(ja tu zmyliłem prawe z lewem).

Patrz: jestem wieść zaczynająca,

ale ty jesteś drzewem.

Rozpiąłem skrzydła swe ku dniom

najodleglejszym, gdym wzlatał;

teraz przepełnia twój mały dom

moja ogromna szata.

A jednak czujesz swą samotność

jak nigdy; czy widzisz mnie, nie wiem;

bom jest jak powiew, co gaju dotknął,

ale ty jesteś drzewem.

Anioły wszystkie trwożą się tak,

już samych siebie niepomne:

nigdy pragnienie nie było tak

niepewne i tak ogromne.

I może wkrótce cię poruszy

coś, czego w snach się spodziewasz.

Bądź pozdrowiona, widzę w duszy:

gotowa już: dojrzewasz.

Tyś mi jak wielka brama była,

która się wnet otworzy.

Tyś ucho ku mnie nakłoniła

i moja pieśń się zagubiła

w tobie jak w wielkim borze.

Tak sen z tysiąca jednej nocy

spełniłem tobie moim śpiewem.

Bóg spojrzał na mnie: i olsnął patrzący

Ale ty jesteś drzewem”.

(tłum. Mieczysław Jastrun)

 

Słowa te, włożone przez poetę w usta anioła, są nie tyle przekazem tajemnicy, która stanie się udziałem Najświętszej Maryi Panny, co raczej wyrazem zachwytu anioła nad samą Maryją. Anioł jest poruszony i zachwycony, zwracając się do Tej, którą nazywa „drzewem” (nawiązując do drzewa życia w Raju), a określenie to wraca jak refren pieśni.

W opowiadaniu Vladimira Volkoffa „Anielskie poszukiwania” Gabrielem wstrząsa świadomość, że wszystko to było przygotowane od zarania świata: „Kiedy Bóg stworzył pierwszą kobietę (jak mówiły owe księgi), czyż nie odczuwał wraz z każdym gestem swych artystycznych dłoni, że stwarza przodkinię swojej matki i czy nie dlatego obiecał jej zwycięstwo nad wężem? Na myśl, że w ten oto sposób Bóg modelował swoją własną matkę, anioł wzruszył się i wszystko zaczęło mu się powoli rozjaśniać – jak wtedy, gdy chmury z wolna odsłaniają gwiezdne konstelacje” (V. Volkoff, Kroniki anielskie, tł. Beata Biały, Dębogora 2007 s. 145). Anioł z opowiadania Volkoffa dostrzega obraz Matki Bożej w opowieści o arce Noego, w drabinie łączącej Niebo i Ziemię, w opowieści o morzu, które się rozstąpiło, w arce przymierza, w wieży wybudowanej na Syjonie… Wszędzie widzi zapowiedź Matki Bożej i zaczyna rozumieć, że aby mogła narodzić się dziewczyna, która zgodzi się zostać Matką Boga, która po prostu powie „Nich mi się stanie według słowa Twego”, konieczne było najpierw stworzenie narodu żydowskiego i mozolne prowadzenie go przez 2 tysiące lat.

Warto zauważyć, że Archanioł Gabriel jest cytowany wielokrotnie każdego dnia i na całym świecie, w praktycznie wszystkich językach. Pierwsza część modlitwy „Zdrowaś Maryjo” to przecież właśnie jego słowa, powtarzane przez katolików. Co prawda, w sensie ścisłym jest to cytat z Ewangelii według św. Łukasza, ale Ewangelista przypisał przecież te zdania Gabrielowi, więc należy uznać, że cytujemy archanioła. Wypada także wspomnieć o ogromnej ilości utworów muzycznych, noszących tytuł „Ave Maria”, a skomponowanych do słów „Pozdrowienia anielskiego”. Temat ten podejmowali tacy kompozytorzy jak Franciszek Schubert, Charles Gounod, Gaetano Donizetti, Franciszek Liszt, Stanisław Moniuszko i wielu, wielu innych.

Ze względu na swoją misję posłańca Gabriel został uznany za szczególnego opiekuna dyplomatów, listonoszy oraz (co ciekawe)… filatelistów (czyli tych, którzy zbierają znaczki pocztowe). Został także oficjalnie ogłoszony patronem telegrafu, telefonu, radia i telewizji, czyli ogólnie mówiąc telekomunikacji i tzw. środków masowego przekazu. Na patrona Internetu niestety nie załapał się (tę funkcję pełni św. Izydor z Sewilli), ale za to jego imię nosi jeden z trzech serwerów, na których umieszczone są internetowe strony Stolicy Apostolskiej.

Jako ciekawostkę dodam, że Gabriel jest obecny również w wierzeniach arabskich, gdzie pojawia się jako Dżibril. Jak podaje muzułmańska tradycja, w 610 r. podczas nocnych rozmyślań na górze Hira w okolicach Mekki, do Mahometa przybył anioł Dżibril i wydał polecenie, które po arabsku brzmiało: „Ikra!” (Recytuj!). Mahomet nie wiedział, co ma recytować, a podduszony przez anioła, który ścisnął go w pasie, wyznał, że właściwie to nie umie czytać. Wówczas Dżibril wyrecytował ponoć słowa, które zostały później zapisane jako początek sury 96: „Głoś w imię twego Pana, który stworzył! Stworzył człowieka z grudki krwi zakrzepłej! Głoś!” (Sura 96,1). Przerażony Mahomet uciekł do domu i opowiedział o całym wydarzeniu Chadidży, swojej żonie. Ta zaprowadziła go do kuzyna, Waraki ibn Nawfala, który był nestoriańskim duchownym. Uznał on, że do Mahometa przybył anioł Gabriel, ten sam, o którym wspomina chrześcijańska Biblia. Od tego czasu – jak utrzymuje muzułmańska tradycja – objawienia i wizje powtarzały się ze zmienną regularnością przez ponad dwadzieścia lat, aż do śmierci Mahometa w 632 r. Istotna była nie tylko treść, jaką Mahomet rzekomo otrzymywał od anioła Dżibrila, ale nawet tempo i sposób poruszania językiem. Anioł miał przekazać mu siedem sposobów recytacji Koranu, które funkcjonują do dziś.

 Trudno wymienić wszystkie literackie i filmowe kreacje archanioła Gabriela. Mógłby to być temat na książkę. Wspomnę więc tylko, że Jean d’Ormesson, francuski pisarz, dziennikarz i członek Akademii Francuskiej, napisał bardzo interesującą powieść pt. „Raport Gabriela” (Le Rapport Gabriel, 1999), według której zmęczony niewdzięcznością ludzi Bóg chciał okazać im swój gniew, ale Gabriel, jeden z najlepszych agentów Boga, nazwany niebiańskim Jamesem Bondem, błagał swego szefa, aby okazał ludzkości litość. W tej sytuacji Stwórca posłał swego ulubionego anioła na Ziemię, aby ich obserwował, a potem przekazał Mu pełny raport, na podstawie którego rozstrzygnie, czy warto nadal zajmować się ludźmi. Po wysłuchaniu raportu, przedłożonego Bogu przez Gabriela, Stwórca postanowił, że zamiast położyć kres ich panowaniu, skończy ze swoim panowaniem. W obliczu pychy ludzi, którzy odeszli od Boga, uznał, że najlepiej zrobi, jeśli sam odejdzie. Piękna poetycka powieść o kondycji człowieczeństwa.

Niestety dla większości konsumentów kultury popularnej najbardziej zapadającą w pamięć kreację archanioła Gabriela stworzył pewnie Christopher Walken w filmach z cyklu „Armia Boga”, gdzie został ukazany przewrotnie jako… czarny charakter. Christopher Walken, aktor o charakterystycznej urodzie, która zapewniła mu głównie role psychopatów, również archaniołowi Gabrielowi nadał rys postaci psychopatycznej i zdeprawowanej. W pierwszej części Gabriel jest sfrustrowany i zazdrosny o miłość Boga, sam bowiem gardzi ludźmi, nazywając ich konsekwentnie „gadającymi małpami”. Swój bunt tłumaczy tym, że leży mu na sercu dobro „jego rodziny” i ma tu na myśli społeczność aniołów. Na pytanie, dlaczego to wszystko robi, odpowiada: „Nie będę się kłaniał człowiekowi. Nie ustąpię swojego miejsca gadającej małpie. Choćbym miał postawić w płomieniach całe Niebo”. I dodaje: „Chcę, żeby było tak jak kiedyś…gdy to nas kochał najbardziej”. Słowa te nie budziłyby zdziwienia w ustach Szatana, ale wypowiadane przez archanioła Gabriela, powiernika największych tajemnic i wysłannika Boga, są po prostu szokujące. W trzeciej części „Armii Boga” (The Prophecy 3: The Ascent) Gabriel, od jakiegoś czasu żyjący na ziemi jako kloszard, zmienia jednak zdanie na temat istot ludzkich i zaczyna je nawet darzyć sympatią. Generalnie fabuła jest dziwaczna i miejscami nielogiczna, co nie przeszkodziło, aby w pewnych kręgach cykl zyskał status kultowego. A my pozostańmy raczej przy biblijnej wizji Gabriela, którego imię zawiera przesłanie, że nasza siłą jest sam Bóg i z nim jesteśmy w stanie dokonać tego, co po ludzku wydaje się niemożliwe.

 


MODLITWA DO ŚW. GABRIELA


 

Roman Zając

Roman Zając

Biblista i demonolog, absolwent Instytutu Nauk Biblijnych KUL, autor książki „Szatan w Starym Testamencie”, publikuje głównie w pismach „Któż jak Bóg”, „Egzorcysta”, „List”, „Biblia krok po kroku”

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >

Pokochaj swoje obowiązki. Przewodnik świętych Kosmy i Damiana

Słyszymy ich imiona w czasie Eucharystii i Litanii do Wszystkich Świętych. Czczą ich również nasi prawosławni bracia. Z czym ich kojarzymy? Rodzeństwo, lekarze, męczennicy. Tak można opisać ich w trzech słowach. Dla nas brzmią jak etykietki – w ich wykonaniu zatętniły życiem. Jeszcze dziś zaproś ich na kawę i pozwól im zaszczepić w sobie iskrę. Tę samą, z którą oni wypełniali swoje obowiązki.

Agata Burghardt
Agata
Burghardt
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Jest tu z nami służba zdrowia?

Jeśli zaliczasz się do tej grupy, to jest duża szansa, że już ich znasz, a przynajmniej słyszałeś, że to właśnie Tobie patronują. Patronują Wam wszystkim: lekarzom, aptekarzom, farmaceutom, chirurgom i dentystom. W końcu sami byli głęboko oddani swojej profesji. Z tej przyczyny zazwyczaj przedstawia się ich z przyrządami aptekarskimi i chirurgicznymi. Ich matka, św. Teodozja, wychowując ich, przekazała im głęboką wiarę i miłość do Boga. Bracia nie uczynili ze swojego fachu źródła bogactwa! Mimo wielkiej biegłości w zawodzie i talentowi, leczenie ludzi było dla nich tylko drogą do głoszenia Ewangelii. Od ubogich nie pobierali żadnych opłat. Ich dobroduszność przysporzyła im ogromnej popularności wśród mieszkańców Egei.

 

Zginęli, tak jak żyli z dumą i szczerością na ustach

Za panowania Dyoklecyana (303 r. n. e.) w siłę rosły prześladowania Chrześcijan. Młodzieńcy dorobili się w tym czasie ogromnej zazdrości i mściwości ze strony pogańskich kapłanów. Zostali przez nich oskarżeni o praktyki magiczne i szydzenie z bożków rzymskich. Bracia trafili przed sąd, gdzie śmiało przyznali się do swojego pochodzenia, profesji i Chrystusa. Poddano ich torturom. Wiązaniu, topieniu, krzyżowaniu, obrzucaniu kamieniami i ostrzeliwaniu z łuku. Żadna z tych morderczych praktyk nie przyniosła oprawcom oczekiwanego efektu. Kosma i Damian wciąż nie chcieli pokłonić się rzymskim bogom. Skończyło się to dla nich ścięciem.

 

Co z nami, nie-lekarzami?

Anargyroi (z greckiego), tak bracia byli nazywani przez swoich licznych pacjentów. W dosłownym tłumaczeniu oznacza to „bezsrebrni”, inaczej można powiedzieć „bezinteresowni”. Tej postawy wszyscy możemy uczyć się od rodzeństwa. Wyobrażam sobie, że gdyby usiedli dziś ze mną przy kawie, to z błyskiem w oczach i czułością w głosie zaczęliby opowiadać o swoich pacjentach i wspólnym poszukiwaniu sposobu niesienia im pomocy. Tłumy do nich lgnęły, dlatego musieli wykazywać się głębokim współczuciem i delikatnością wobec każdego człowieka i jego cierpienia. Bezsprzeczny wzór dla wszystkich medyków. Dla nas, reszty wykonującej wszelkie inne zawody mogą być niegasnącą inspiracją do dostrzegania i pochylania się nad ludźmi, którym ma służyć nasza praca. Święci wskazują drogę, z jaką dobrze jest postrzegać swoje obowiązki. „Ukochanie” ich może brzmieć dla nas czasem wręcz niedorzecznie. Jak ukochać siedzenie przed komputerem i wypełnianie Excela? Jak ukochać mycie podłogi? Jak ukochać godzinne dojazdy do pracy? (… itd. dodaj tu własny obowiązek, który wydaje Ci się najmniej znośny). Być może nasza próba wypełniania życiowych powinności z większą miłością stanie się dla kogoś żywą Ewangelią. Jeśli chcemy się tego podjąć, św. Kosma i Damian, pewnie nie odmówią nam swojego wspierającego patronatu.

 

Uporządkowany i domator

Tak z języka greckiego, można przetłumaczyć imiona braci. Jeśli iść tym tropem, wskazują one na ludzi pełnych pokoju, wywarzonych, miłujących harmonię i prostotę. Co ciekawe rodzeństwo patronuje nie tylko osobom pracującym w służbie zdrowia, ale także cyrulikom i cukiernikom. Pierwszy to zawód już dziś nieistniejący, trochę podobny do znanego nam dzisiaj fachu pielęgniarskiego (plus golenie i rwanie zębów). Możemy zaliczyć go jako pokrewny do innych zawodów medycznych. Zagadką pozostają cukiernicy.

 

Świętość zatacza kręgi

Grób rodzeństwa możemy odwiedzić pielgrzymując do Cyru. Znajduje się nad nim bazylika. Ci święci wsławili się licznymi uzdrowieniami za swoim wstawiennictwem. Nawet jeśli nie dane nam będzie ich tam odwiedzić, śmiało prośmy ich o pomoc w dobrym postrzeganiu i realizowaniu naszych obowiązków.

 

Agata Burghardt

Agata Burghardt

Dziennikarka, w trakcie zdobywania wykształcenia. Pociągnięta do pisania, ponieważ uwielbia kontakt z drugim człowiekiem i płynące z niego różnorodne doświadczenia, a także bogactwo i piękno języka polskiego. Wrażliwa na świat, piękno i wiarę. Chce się tym wszystkim dzielić przy pomocy swoich talentów.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Agata Burghardt
Agata
Burghardt
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap