video-jav.net

Św. Faustyna Kowalska – Apostołka Miłosierdzia

Jutro (30 lipca) papież Franciszek nawiedzi sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach, gdzie spoczywają relikwie św. Faustyny Kowalskiej, Apostołki Bożego Miłosierdzia. Przypominamy sylwetkę św. Faustyny

Polub nas na Facebooku!

Św. Faustyna urodziła się 25 sierpnia 1905 r. jako trzecie z dziesięciorga dzieci w ubogiej wiejskiej rodzinie. Rodzice Heleny, bo takie imię święta otrzymał na chrzcie, mieszkali we wsi Głogowiec. I z trudem utrzymywali rodzinę z 3 hektarów posiadanej ziemi. Dzieci musiały ciężko pracować, by pomóc w gospodarstwie. Dopiero w wieku 12 lat Helena poszła do szkoły, w której mogła, z powodu biedy, uczyć się tylko trzy lata. W wieku 16 lat rozpoczęła pracę w mieście jako służąca. Jak ważne było dla niej życie duchowe pokazuje fakt, że w umowie zastrzegła sobie prawo odprawiania dorocznych rekolekcji, codzienne uczestnictwo we Mszy św. oraz możliwość odwiedzania chorych i potrzebujących pomocy.

Mając 20 lat wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Decyzję wstąpienia do klasztoru podjęła podczas jakiejś zabawy tanecznej. Po latach opisała to w swoim “Dzienniczku”: “W chwili, kiedy zaczęłam tańczyć, nagle ujrzałam Jezusa obok, Jezusa umęczonego, obnażonego z szat, okrytego ranami, który mi powiedział: »Dokąd cierpiał będę i dokąd Mnie zwodzić będziesz«”. To była chwila, która dała jej siłę, by pokonać wszelkie przeszkody: sprzeciw rodziców, brak posagu (dawniej wstępując do zakonu trzeba było wnieść całkiem niemały posag), własny lęk i niezdecydowanie.

Przez 13 lat zakonnego życia wielokrotnie objawiał jej się Jezus przekazując orędzie miłosierdzia, które Faustyna zapisywała w swoim “Dzienniczku”, tłumaczonym dziś na wiele języków. Jedno z tych objawień zaowocowało znanym dziś w całym świecie obrazem Jezusa Miłosiernego. Święta opisuje to pod datą 22 lutego 1931: “Wieczorem, kiedy byłam w celi, ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony a drugi blady (…) Po chwili powiedział mi Jezus: wymaluj obraz według wzoru, który widzisz, z podpisem: »Jezu, ufam Tobie«”. Obraz w dwóch wersjach powstał dopiero kilka lat później. Jeden znajduje się w Wilnie, w polskim kościele Świętego Ducha, drugi w sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie-Łagiewnikach. Na polecenie Chrystusa przekazane przez Faustynę pierwsza niedziela po Wielkanocy miała być – i obecnie rzeczywiście jest – obchodzona jako Niedziela Miłosierdzia.

Faustyna zmarła 5 października 1938 r. Była prostą, niewykształconą kobietą, najdłużej mieszkała w klasztorze w Krakowie, także w Wilnie, Płocku i Warszawie, pełniąc obowiązki kucharki, ogrodniczki i furtianki. W ostatnich latach życia bardzo cierpiała – trawiła ją gruźlica, była też niezrozumiana przez współsiostry, które czyniły jej wiele przykrości. Doświadczała jako mistyczka cierpień Chrystusa, pisała: “Czuję dobrze, że nie kończy się posłannictwo moje ze śmiercią, ale się zacznie. O dusze wątpiące, uchylę wam zasłony nieba, aby was przekonać o dobroci Boga, abyście już więcej nie raniły niedowierzaniem Najsłodszego Serca Jezusa. Bóg jest miłością i Miłosierdziem”. Beatyfikował ją Jan Paweł II 18 kwietnia 1993 r. w Rzymie, a kanonizował 30 kwietnia 2000 r. też w Rzymie.

Jezus, który wielokrotnie objawiał się Faustynie, kazał jej zapisać takie słowa: “Córko moja miłowana, mów światu o moim miłosierdziu, o mojej miłości. Palą mnie płomienie miłosierdzia, pragnę je wylewać na dusze ludzkie. O jaki mi ból sprawiają, kiedy ich przyjąć nie chcą. Córko moja, czyń co jest w twej mocy w sprawie rozszerzenia czci miłosierdzia mojego, ja dopełnię czego ci nie dostawa. Powiedz zbolałej ludzkości, niech się przytuli do miłosiernego serca mojego, a ja ich napełnię pokojem. Powiedz, córko moja, że jestem miłością i miłosierdziem samym. Kiedy dusza zbliża się do mnie z ufnością, napełniam ją takim ogromem łaski, że sama w sobie tej łaski pomieścić nie może, ale promieniuje na inne dusze. Dusze, które szerzą cześć miłosierdzia mojego, osłaniam je przez życie całe, jak czuła matka swe niemowlę, a w godzinę śmierci nie będę im sędzią, ale miłosiernym zbawicielem. W tej ostatniej godzinie nic dusza nie ma na swą obronę, prócz miłosierdzia mojego; szczęśliwa dusza, która przez życie zanurzała się w zdroju miłosierdzia, bo nie dosięgnie jej sprawiedliwość. Wszystko, co istnieje, jest zawarte we wnętrznościach mojego miłosierdzia, głębiej niż niemowlę w łonie matki. Jak boleśnie rani mnie niedowierzanie mojej dobroci? Najboleśniej ranią mnie grzechy nieufności”.

Od Faustyny pochodzi pięć form kultu Bożego Miłosierdzia: obraz Miłosierdzia Bożego – “Jezu ufam Tobie”; Koronka do Miłosierdzia Bożego, Godzina Miłosierdzia (godz. 15, w której Jezus skonał na krzyżu), a także Litania i samo święto – Niedziela Miłosierdzia.

W czasie konsekracji sanktuarium Bożego Miłosierdzia w sierpniu 2002 Ojciec Święty zawierzył cały świat Bożemu Miłosierdziu i wezwał do rozprzestrzenia kultu miłosierdzia. Jan Paweł II powiedział: “Dziś w tym sanktuarium chcę dokonać uroczystego aktu zawierzenia świata Bożemu miłosierdziu. Czynię to z gorącym pragnieniem, aby orędzie o miłosiernej miłości Boga, które tu zostało ogłoszone przez pośrednictwo św. Faustyny, dotarło do wszystkich mieszkańców ziemi i napełniało ich serca nadzieją. Niech to przesłanie rozchodzi się z tego miejsca na całą naszą umiłowaną Ojczyznę i na cały świat. Niech się spełnia zobowiązująca obietnica Pana Jezusa, że stąd ma wyjść »iskra, która przygotuje świat na ostateczne Jego przyjście« (por. Dzienniczek, 1732). Trzeba tę iskrę Bożej łaski rozniecać. Trzeba przekazywać światu ogień miłosierdzia. W miłosierdziu Boga świat znajdzie pokój, a człowiek szczęście! To zadanie powierzam wam, drodzy bracia i siostry, Kościołowi w Krakowie i w Polsce oraz wszystkim czcicielom Bożego miłosierdzia, którzy tu przybywać będą z Polski i z całego świata. Bądźcie świadkami miłosierdzia!”

Kult Miłosierdzia Bożego, zainicjowany przez św. Fautynę i bł. ks. Michała Sopoćkę (beatyfikowanego w 2008 r., wileńskiego spowiednika Faustyny, głosiciela kultu miłosierdzia, założyciela zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego) rozwinął się z Polski na cały świat. Chyba najbardziej przyjął się na Filipinach, gdzie codziennie o godzinie 15.00 zamiera ruch na ulicach i odmawiana jest koronka do Miłosierdzia Bożego, a także w Stanach Zjednoczonych i wielu innych miejscach świata. Do sanktuarium w Łagiewnikach pielgrzymowały już miliony wiernych. Wyzwaniem pozostaje konkretne okazywanie miłosierdzia na co dzień wobec bliźnich i przyjęcie daru Bożego przebaczenia w postaci trwałej przemiany życia.


KAI / mlk, ca

Od lektyki do tramwaju. Bóg objawia się w konkretach

Jeden dzień, a tak wiele przesłań, nastrojów, symboli. Wszechstronność papieża Franciszka przejawia się właśnie w tym, że z medytacji potrafi płynnie przejść w dialog z setkami tysięcy młodych. Obok skromnego spotkania z pojedynczym człowiekiem, potrafi zawładnąć tłumem

Marcin Makowski
Marcin
Makowski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Poranne spotkanie w skromnym kościele sióstr Wizytek, przejazd do szpitala, w którym być może swoje ostatnie chwile spędza kard. Franciszek Macharski. Następnie Jasna Góra – wzrok w milczeniu wpatrzony w oblicze Madonny, a później msza z okazji rocznicy 1050 chrztu Polski. Ogromny, wręcz nieprzebrany tłum, ale nastrój nadal poważny. Homilia delikatna, maryjna. W końcu to „Ona jest schodami, które przemierzył Bóg, aby zejść do nas i stać się bliskim i konkretnym (…)”. Ta bliskość jest motywem przewodnim całej wizyty w Polsce, co z dnia na dzień coraz lepiej widać. Czwartek podzielony był zresztą na dwa wymiary owej bliskości – z naszym narodem, który świętuje swój jubileusz i z Kościołem powszechnym, który jak powiedział papież: „Na tej uświęconej polskiej ziemi chce być zawsze młody miłosierdziem”. Siłą rzeczy najpierw Jasną Górę, a później Kraków obserwowałem tym razem w telewizji, od przejazdu tramwajem na Błonia komentując wydarzenia na żywo w TVP. To co uderzyło mnie i innych zaproszonych gości to fakt, jak niesamowicie zmieniło się oblicze Franciszka od momentu, w którym wsiadł do pomalowanego w barwy Watykanu „Tram del Papa”. Pierwszy dzień wizyty – poważny, państwowy i refleksyjny, wczoraj zamienił się w celebrację radości. Oba te porządki są wierze potrzebne, na oba jest czas i miejsce.

 

IMG_3707

fot. Marcin Makowski

 

Nie mam wątpliwości, że ten symboliczny przejazd z dziećmi niepełnosprawnymi, miał właśnie wymiar konkretności Boga. Wystarczy tylko pomyśleć jaką drogę przeszło papiestwo – od lektyki do tramwaju! Każdy czas ma swoje formy przekazywania dobrej nowiny, a Franciszek jest właśnie tym następcą św. Piotra, który umie czytać znaki czasów. Im bliżej Błoń, tym bardziej jego twarz się rozpromieniała, jakby czerpał siłę z tych młodych, którzy ustawili się na drodze przejazdu. To, co się działo później, trudno mi nawet opisać. Fantastyczny kontakt z tłumem, wciąganie go w dialog. „Czy Chrystusa można kupić w sklepie?”. „Nie” – krzyczały setki tysięcy gardeł. „Powtórzcie za mną: Miłosierdzie”. I owo miłosierdzie niosło się echem po Krakowie. Pomimo deszczu i kiepskiej pogody, było gorąco jak w Rio. Wtedy również papież mówił do młodych, aby nie bali się poświęcić innym, aby nie zmarnowali życia. Nawiązywał do piłki nożnej i do konieczności grania w ataku. Tym razem zagadywał: „Czy chcecie rzucić ręcznik na ring zanim rozpoczniecie walkę?”. Człowiek, który mógłby być naszym dziadkiem, mówił, jakby miał 30 lat. O młodych, którzy się za wcześnie zestarzeli i o tych, którzy chcąc „chwytać życie”, uciekają w oszołomienie. A Kościół ma do zaproponowania trzecią drogę – radości, która ma swoje źródło w miłości Boga. Boga, który jest ojcem w obliczu kryzysu ojcostwa i autorytetów.

 

IMG_3717

fot. Marcin Makowski

 

W dużej mierze właśnie wokół wyzwań młodości obracał się wczorajszy wieczór. Wystąpienie w oknie na Franciszkańskiej 3 było spontaniczne, żywiołowe – takie, jak zapamiętaliśmy je z wizyt Jana Pawła II. Oczywiście, bo trzeba o tym cały czas przypominać, powaga i radość idą ze sobą w parze. Wspomnienie o zmarłym wolontariuszu ŚDM uzupełniło czwartkowy dialog z młodymi. Na tym właśnie polega uniwersalizm chrześcijaństwa, że żadna strata nie jest ostateczna, a żadne poświęcenie nie idzie na marne. Z tego faktu potrafimy przejść od refleksji, do nadziei, a po niej następuje entuzjazm. Tego ostatniego było z resztą pełno. Niezwykle podobały mi się słowa Franciszka o banalnie prostych słowach, które zmieniają nasze relacje. Proszę, dziękuję, przepraszam. Gdzie temu do teologii Benedykta XVI – ktoś może zapytać. Ale to jest właśnie konkret, który w konwencji nieformalnego dialogu najgłębiej porusza serca. Czy dziękuję moim bliskim? Jak odnoszę się do żony, męża? Małżeństwo było również ważnym wątkiem, który nie został zaznaczony w sposób oderwany od życia. Franciszek wie, że w obliczu współczesnego świata to jest odważny krok – powiedzieć komuś, że się z nim będzie na zawsze. Ale to krok piękny, i za niego trzeba ludziom dziękować. Dzisiaj małżeństwo staje się w sekularnym świecie wymiarem symbolu wierności.

 

IMG_3763

fot. Marcin Makowski

 

Do domu ze studia na dachu hotelu Kossak, z którego rozciągała się panorama na cały Kraków wracałem dokładnie w momencie, w którym z Błoń na resztę miasta rozlewały się tłumy wiernych. Myślałem, że ich entuzjazm już mi się przeje, w końcu ile można się zachwycać flagami, śpiewem i religijną fiestą? Nic z tych rzeczy, to się po prostu nie nudzi, bo źródło tej radości nie może się wyczerpać. Wtedy właśnie, trochę w żartach pomyślałem, że już chyba nigdy czegoś podobnego nie zobaczę, a Światowe Dni Młodzieży to najlepsza rzecz, jaka przytrafiła się Krakowowi od czasu Hołdu Pruskiego i Jana Pawła II. I że każda chwila i miejsce staje się w tym tygodniu wyjątkowe. Przed samym domem, wstąpiłem na chwilę do mojej parafii, kościoła św. Szczepana. W skupieniu i przy delikatnym śpiewie trwała tam modlitwa Taize. To była klamra tamtego dnia. Po radości, skupienie. Obie te rzeczy muszą iść ze sobą w parze.

 

IMG_3760

fot. Marcin Makowski

Marcin Makowski

Marcin Makowski

Dziennikarz tygodnika "Do Rzeczy", publicysta Wirtualnej Polski, współpracownik "Dziennika Gazety Prawnej" - wcześniej wydawca w portalu Deon. Pisał do Onetu, Forward, "Rzeczpospolitej", "Tygodnika Powszechnego" i Stacji7. Prowadzi program "Nocna Zmiana" w Radiu Kraków. Laureat nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich im. Adolfa Bocheńskiego (2016) oraz Stefana Myczkowskiego (2017) nominowany do nagrody im. Kazimierza Dziewanowskiego (2016) oraz Stefana Żeromskiego (2017).

Zobacz inne artykuły tego autora >
Marcin Makowski
Marcin
Makowski
zobacz artykuly tego autora >