Wielodzietność nie jest patologią!

Rodziny wielodzietne postrzegane są w polskim społeczeństwie, niestety bardzo często, jako odbiegające do normy. Czy naprawdę trzeba być z innej planety, by złamać schematy 2+2 i 2+1?

Jak sobie radzisz z piątką dzieci? Czy jesteś kosmitką?

Statystycznie najwięcej jest rodzin z dwójką dzieci lub żyjących w modelu 2+1. Rodziny z większą liczbą dzieci postrzeganą są co najmniej jako "inne", w znaczeniu "gorsze". Bo w ogóle jak można sobie dobrze radzić, będąc czynnym zawodowo i wychowując piątkę dzieci?

"- Moje życie, funkcjonowanie na co dzień, działanie jest dla mnie czymś naturalnym, jest moją normą. Zwykłe, codzienne zmagania. Tymczasem pytanie: "Jak sobie radzisz?", zadawane po wielokroć, czasem w moich uszach brzmi niemal jak: "Czy jesteś kosmitką"? Mam wrażenie, że dla postronnych obserwatorów nasze życie nie jest… normalne." – pisze Agata Puścikowska w książce "I co my z tego mamy?".

Wielodzietność nie jest patologią!

Patologia? To mit!

Dziennikarka "Gościa Niedzielnego" przekonuje, że część osób obserwujących wielodzietne rodziny, doszukuje się w nich zjawisk patologicznych. – Wdrukowano ludziom, że rodziny duże to rodziny, w których panuje przemoc, biedne i dysfunkcyjne – zauważa.

Ja znam jedną patologiczną wielodzietną na kilkadziesiąt dobrych, kochających się wielodzietnych rodzin – rozprawia się z krzywdzącym mitem Puścikowska.

Więcej o blaskach i cieniach życia w wielodzietnej rodzinie przeczytasz w książce Agaty Puścikowskiej i Dominiki Figurskiej "I co my z tego mamy?".


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Komunia dla rozwodników. Nie liczmy na nic nowego

Prawdą jest, że Komunia święta jest lekarstwem. Gładzi grzechy lekkie, stanowi też antidotum, chroniąc przed grzechem w przyszłości. Jednak pytanie „lekarstwo czy nagroda za bezgrzeszne życie?” wydaje mi się diabolicznie fałszywe i zaciemniające istotę sprawy.

Dawid Gospodarek
Dawid
Gospodarek
zobacz artykuly tego autora >

Ankieta papieża Franciszka i planowany synod o rodzinie sprowokowały dyskusję nad nauczaniem Kościoła o nierozerwalności małżeństwa i możliwości dopuszczania do Komunii wiernych, żyjących w nowych związkach po cywilnym rozwodzie.

Dyskusja

Temat podzielił hierarchów. Kard. Kasper wygłosił referat, w którym zaproponował, pod pewnymi wymogami, dopuszczenie osób żyjących w nowych związkach do pełnego udziału w Eucharystii. Został on mocno skrytykowany przez innych purpuratów, którzy wskazywali na poważne błędy metodologiczne w jego wystąpieniu.

Kard. Walter Brandmüller, wieloletni przewodniczący Papieskiego Komitetu Nauk Historycznych, wskazał, że kard. Kasper opierał się na publikacjach zafałszowujących historię i praktykę Kościoła. Inni wskazywali na teologiczne dyletanctwo jego rozważań. Kard. Kasper, który niegdyś swoimi rozważaniami w podręczniku do chrystologii, zrodził u niektórych powątpiewanie w fakt realnego zmartwychwstania Chrystusa, swoim autorytetem przekonuje jednak wielu. Wspomnieć tu można licznych katolickich publicystów, np. z Tygodnia Powszechnego, który opublikował wystąpienie kard. Kaspera. Warto zauważyć, że w Tygodniku nie pojawiły się głosy krytykujące progresistowskie postulaty. Osoby związane z pismem stwierdziły, że nie jest to potrzebne, gdyż tradycyjne nauczanie Kościoła jest powszechnie znane. Innego zdania jest jednak kard. Lorenzo Baldisseri, który po analizie odpowiedzi na „ankietę Franciszka”, wskazuje na bardzo słabą znajomość nauczania Kościoła w kwestii małżeństwa, co jest przyczyną wielu problemów i kryzysów rodzin. Na ten sam problem nieznajomości katolickiej nauki o małżeństwie, również wśród duchownych, wskazuje ks. prof. Piotr Mazurkiewicz.

Sama dyskusja na ten temat jest dobra i potrzebna, może być twórcza i owocna. Tylko tak jesteśmy w stanie wypracować nowe sposoby dotarcia z przesłaniem Ewangelii do osób w poranionych relacjach, tylko tak możemy wypracować lepsze sposoby na ich zakotwiczenie w wierze i Kościele, zaoferować konkretną formację, etc. Cieszy, że dostrzegana jest rodzina i jej problemy, że chce się te kwestie traktować poważnie.

Dobrych owoców jednak nie przyniesie manipulowanie w doktrynie, uciekanie się do fałszowania historii czy medialny hałas, mający na celu przeforsowanie pomysłów z katolicką doktryną sprzecznych. Nie można jednak ulegać szatańskim pokusom, by nawet z najlepszymi intencjami, pod przykrywką pragnienia ulżenia komuś w jego dramacie, z katolicką doktryną równać w dół, a raczej wypierać się tego, co uświęciło rzesze wiernych, również rozwodników.

Kościół, jaki znam, budzi we mnie zaufanie między innymi dlatego, że mimo zmieniającego się świata potrafi wiernie trwać przy prawdzie Ewangelii, a nie przeczy sobie przy podmuchach różnych prądów, niczym Towarzystwo Strażnica. Kościołowi został obiecany i dany Duch Święty, który poucza o prawdzie. A ta nie znosi sprzeczności.

Franciszek i nierozerwalność

Papież Franciszek w liście do południowoafrykańskich biskupów przypomniał nauczanie Kościoła: „Świętość i nierozerwalność chrześcijańskiego małżeństwa, które często ulega rozbiciu pod wpływem ogromnej presji ze strony zeświecczonego świata, musi być wspierana jasnym nauczaniem, a także świadectwem samych małżeństw. (…) Ufam, że nie osłabnie w was gotowość do nauczania prawdy w porę i nie w porę”.

Zwolennicy dopuszczenia do Komunii osób rozwiedzionych i trwających w nowych związkach doskonale zdają sobie sprawę z tego, że nie mogą uderzyć w nierozerwalność małżeństwa. Ma ona zbyt poważne umocowanie w Biblii, Tradycji i mocnych orzeczeniach doktrynalnych.

Małżeństwo przerwać może jedynie śmierć. Młodzi ślubują sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską w każdej sytuacji życia. Jeśli wydarzą się jakieś dramatyczne okoliczności, w których małżonkowie będą musieli nawet z naszego punktu widzenia nieodwracalnie (nie można ograniczać łaski Bożej!) rozstać się, dalej pozostają związani węzłem małżeńskim. I każdy akt seksualny z inną osobą jest grzechem nie tylko dlatego, że ma miejsce poza sakramentalnym małżeństwem, ale jest również łamaniem składanej w obliczu Boga i Kościoła przysięgi.

Komunia dla rozwodników. Nie liczmy na nic nowego

Komunia – lekarstwo czy nagroda?

Prawdą jest, że Komunia święta jest lekarstwem. Gładzi grzechy lekkie, stanowi też antidotum, chroniąc przed grzechem w przyszłości. Jednak pytanie „lekarstwo czy nagroda za bezgrzeszne życie?” wydaje mi się diabolicznie fałszywe, zaciemniające istotę sprawy i prowokujące błędne wnioski rozumu pociąganego przez zwiedzione emocje, w dodatku wykrzywiając obraz autentycznej nauki Kościoła w tej kwestii.

Jak uczy sobór trydencki, a za nim powtarza wydany po Vaticanum II Katechizm Kościoła Katolickiego, nie można przystępować do Komunii świętej, mając na sumieniu grzech ciężki.

W lekcjonarzu do Mszału Pawła VI niestety nie znalazły się obecne w tradycyjnym rycie rzymskim słowa z listu św. Pawła do Koryntian, w których Apostoł przestrzega chrześcijan: „Kto spożywa chleb lub pije Kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej. Niech przeto człowiek baczy na siebie samego, spożywając ten chleb i pijąc z tego kielicha. Kto bowiem spożywa i pije, nie zważając na Ciało Pańskie, wyrok sobie spożywa i pije” (1 Kor 11, 27-29).

Eucharystia jest sakramentem żywych i ich ma wzmacniać w pielgrzymce. Grzech ciężki czyni umarłym duchowo, a trupowi nie jest potrzebny żaden pokarm lecz wskrzeszenie. Osoby, które popadły w grzech ciężki, powinny się nawrócić i wyspowiadać (zło możliwie naprawiając i wyrzekając się go). Jeśli więc ktoś (z dowolnych powodów) nie był w stanie sprostać ślubnym zobowiązaniom, potem wszedł w związek niesakramentalny z inną osobą i nie może go zerwać (np. ze względu na dzieci lub dobro drugiej osoby), powinien zrezygnować z aktów seksualnych, o ile ważne jest dla niego życie sakramentalne i chce z sakramentów czerpać siłę do życia w prawdziwej, czystej miłości.

Niedopuszczanie do Komunii osób, które trwają w ciężkim grzechu, jest kwestią doktryny i nie można jej naruszać.

Kościół już się wypowiedział – nie liczmy na nic nowego

W adhortacji posynodalnej Sacramentum Caritatis papież po obradach z biskupami z całego świata wyjaśnił, dlaczego osoby rozwiedzione i będące w nowych związkach nie mogą przystępować do Komunii, oraz co Kościół im proponuje, by odnaleźli w Arce Zbawienia miejsce dla siebie:

„Eucharystia i nierozerwalność małżeństwa"

Skoro Eucharystia wyraża nieodwracalność miłości Boga w Chrystusie do swego Kościoła, to jest zrozumiałe, dlaczego ta miłość zawiera, w odniesieniu do sakramentu Małżeństwa, tę nierozerwalność, której każda prawdziwa miłość nie może nie pragnąć gorąco. Więcej niż uzasadniona jest zatem uwaga duszpasterska, jaką Synod poświęcił bolesnym sytuacjom, w których niemało wiernych się znalazło, gdy po zawarciu sakramentu Małżeństwa rozwiedli się i zawarli nowy związek. Chodzi o delikatny i złożony problem, o prawdziwą plagę w dzisiejszych społecznych stosunkach, która coraz bardziej niszczy również i katolickie kręgi. Pasterze, z miłości dla prawdy, są zobowiązani dobrze rozeznawać różne sytuacje, aby w stosowny sposób wspierać duchowo wiernych, których to dotyczy. Synod Biskupów potwierdził praktykę Kościoła, opartą na Piśmie Świętym (por. Mk 10, 2-12), niedopuszczania do sakramentów osób rozwiedzionych, które zawarły nowe związki, ponieważ swoim stanem i sytuacją życiową obiektywnie zaprzeczają tej jedności w miłości pomiędzy Chrystusem i Kościołem, która wyraża się i realizuje w Eucharystii. Niemniej jednak osoby rozwiedzione, które zawarły ponowne związki, nadal — pomimo ich sytuacji — przynależą do Kościoła, który ze szczególną troską im towarzyszy w ich pragnieniu kultywowania, na tyle, na ile to jest możliwe, chrześcijańskiego stylu życia poprzez uczestnictwo we Mszy św., choć bez przyjmowania Komunii św., słuchanie słowa Bożego, adorację eucharystyczną, modlitwę, uczestnictwo w życiu wspólnotowym, szczerą rozmowę z kapłanem czy ojcem duchownym, oddawanie się czynnej miłości, dziełom pokuty oraz zaangażowaniu w wychowanie dzieci.

Komunia dla rozwodników. Nie liczmy na nic nowego

Tam, gdzie rodzą się uprawnione wątpliwości, co do ważności małżeństwa sakramentalnie zawartego, należy podjąć takie kroki, które są konieczne dla zweryfikowania ich zasadności. (…) Przypominam, że „poważnym obowiązkiem jest staranie się o to, aby działania instytucyjne Kościoła w trybunałach stawały się coraz bliższe wiernym”. Jednak trzeba unikać traktowania troski duszpasterskiej, jakby była ona przeciwstawna wymogom prawa. Należy nade wszystko wychodzić z założenia, iż fundamentalnym punktem spotkania prawa i duszpasterstwa jest miłość prawdy: ta zaś nigdy nie jest abstrakcyjna, ale „konkretyzuje się w ludzkiej i chrześcijańskiej drodze każdego wiernego”. W końcu, w przypadku, gdy nieważność węzła małżeńskiego nie jest stwierdzona i gdy występują obiektywne okoliczności, które sprawiają, iż życie wspólne jest nieodwracalne, Kościół zachęca tych wiernych, aby zobowiązali się przeżywać swój związek według wymogów prawa Bożego, jako przyjaciele, jak brat i siostra; w ten sposób będą oni mogli ponownie przystępować do stołu eucharystycznego, uwzględniając wymogi przewidziane przez sprawdzoną kościelną praktykę. Taka droga, aby była możliwa i owocna, winna spotkać się ze wsparciem duszpasterzy oraz odpowiednich inicjatyw kościelnych, unikając w każdym przypadku błogosławienia tychże związków, aby nie powodowało to wśród wiernych zamieszania odnośnie do wartości małżeństwa.

Zważywszy na złożoność kulturalnego kontekstu, w którym Kościół żyje w wielu krajach, Synod polecił też dołożyć maksymalnej troski duszpasterskiej w przygotowanie nowożeńców i w uprzednie zweryfikowanie ich przekonań odnośnie do niepodważalnych zobowiązań, wpływających na ważność sakramentu Małżeństwa. Poważne rozeznanie tego zagadnienia może pomóc uniknąć sytuacji, w których poruszenia uczuciowe i płytkie racje skłaniają dwoje młodych do podjęcia odpowiedzialności, której nie potrafią potem uszanować. Zbyt wielkie jest dobro, którego Kościół i całe społeczeństwo oczekują od małżeństwa i od rodziny na nim opartej, aby nie zaangażować się dogłębnie w to specyficzne zadanie duszpasterskie. Małżeństwo i rodzina są instytucjami, które powinny być wspierane i bronione przed każdą możliwą dwuznacznością w pojmowaniu prawdy o nich, ponieważ wszelka szkoda im wyrządzona jest w rzeczywistości raną zadaną ludzkiemu współżyciu jako takiemu.

Polecamy również inne artykuły w dyskusji o synodzie:


Reforma Papieża Franciszka

Papież Franciszek reformę Kościoła rozpoczyna od rodziny



Rodzina to nie pole minowe

Szymon Hołownia: synod swój cel osiągnął zanim się rozpoczął



Problemy rodzin w Polsce

Aneta Liberacka: Rozpoczyna się synod, który ma nam pomóc w odkryciu piękna i siły rodziny



Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Dawid Gospodarek

Dawid Gospodarek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dawid Gospodarek
Dawid
Gospodarek
zobacz artykuly tego autora >