Profesora wymyśliła Danusia!

Zaprzyjaźniliśmy się, a potem okazało się, że na tej przyjaźni można polegać.

Roman
Graczyk
zobacz artykuly tego autora >

Danusię poznałem bliżej dopiero w Radiu Kraków, gdzie szefem był od jesieni 1989 r., ściągnięty w tym celu z Paryża, Bronek Wildstein, a jego zastępcą właśnie ona. Poznaliśmy się bliżej dzięki Tosi, chociaż bez jej zasługi, a było to tak:

Danusia z Bronkiem ciężko tam pracowali, ponieważ trzeba było tę instytucję, bądź co bądź, przynależącą do „frontu ideologicznego” PRL, gruntownie przebudować. Byliśmy jednak wtedy, ćwierć wieku temu, wszyscy w tej fazie życia, kiedy rodzą się dzieci. I zdarzyło się, że miała się urodzić Tosia, a w tym Radiu kontrrewolucja w toku. Brzuch Danusi stawał się coraz większy i większy, a roboty ciągle huk.

Bronek, jak go znam, pewnie nie uważał tego za duży problem, no ale w końcu zauważył, że na jakiś czas nastąpi w Radiu vacat i wtedy uradzili z Danusią, że zaproponują mnie jako zastępcę dyrektora. Było jednak jasne, że nie zastąpię Danusi: nie znam się na zarządzaniu „zasobami ludzkimi”, ani na finansach. Uznali jednak, że Bronek potrzebuje tam kogoś, do kogo będzie miał zaufanie. Stanęło na tym, że będę zastępcą dyrektora do spraw programowych, dzisiaj powiedziałoby się: do spraw anteny.

Profesora wymyśliła Danusia!

Danusia wróciła do pracy bardzo szybko i przez pewien czas (może rok) funkcjonowaliśmy we troje, w zgranym – jak sądzę – zespole. Niezapomniany rok. Wtedy zrozumiałem w pełni, dlaczego Bronek zatrudnił Danusię. Powiem dosadnie: toutes proportions gardeés, premierowi Mazowieckiemu zabrakło przy boku kogoś takiego. Zresztą oni obydwoje, Danusia i Bronek, mieli to coś, co decyduje o powodzeniu lub klęsce przebudowy struktur służących państwu totalitarnemu na struktury służące państwu demokratycznemu. Wiedzieli, że nie należy nadmiernie polegać na zdaniu urzędników. Ani nadmiernie ufać utartym procedurom. Mieli rację. Ale Radio to był dopiero początek naszej znajomości.

Zaprzyjaźniliśmy się, a potem okazało się, że na tej przyjaźni można polegać.

Krzyś, nasz syn, mając 15 lat doznał udaru mózgu. Stan ciężki, po tygodniu opieki w szpitalu najwyższej referencyjności, przeszedł w stan krytyczny. Powiedziano nam, żebyśmy się z Krzysiem żegnali, była niedziela rano, 9 stycznia 2005 roku – pamiętam po tylu latach i chyba nigdy nie zapomnę. Odrętwienie i głupie pytanie: „dlaczego?”.

Tymczasem Danusia już kilka dni wcześniej dotarła sobie wiadomymi ścieżkami do profesora Tomasza Trojanowskiego z Lublina. Była umówiona z nim w Lublinie na poniedziałek. W niedzielę Krzyś był umierający, jednak żegnając się wieczorem w szpitalu powiedzieliśmy: „jeśli nie umrze do rana, jedźcie!”.

Profesora wymyśliła Danusia!

Danuta Skóra z chrześniakiem Krzysiem

Danusia, jej mąż Zbyszek i moja siostra Elżbieta wyruszyli samochodem w poniedziałek wczesnym rankiem, nie wiedząc, czy ich misja jest ciągle celowa. My, czuwając od rana przy łóżku Krzysia widzieliśmy, jak ciśnienie tętnicze niebezpiecznie rosło, co pokazywało pośrednio, że niebezpiecznie rośnie ciśnienie wewnątrzczaszkowe (nie monitorowano go). Jego mózg był dramatycznie uciśnięty…

Około południa zadzwonił z Lublina Profesor: „Proszę Pana, ja myślę, że możemy dać chłopcu szansę, jeśli otworzymy czaszkę”. Lekarze krakowscy odradzali operację, my z Krysią nie mieliśmy cienia wątpliwości, że trzeba tę szansę, choćby najbardziej ulotną, wykorzystać.

Minęło dziewięć lat, Krzyś ma bardzo pod górkę, ale ma życie. I ma – Bogu dzięki – wolę walki. Wykorzystał wtedy i ciągle wykorzystuje szansę, którą dojrzał jako pierwszy Profesor. Ale Profesora wymyśliła Danusia.


Wesprzyj nas

Roman Graczyk

Zobacz inne artykuły tego autora >
Roman
Graczyk
zobacz artykuly tego autora >

Nowenna Jasnogórska. Dzień 4. – Bogurodzica

W czwartym dniu nowenny patrzymy na Maryję jako Bogarodzicę, Matkę Bożą. To - obok "Najświętszej Maryi Panny" jeden z dwóch oficjalnych tytułów Maryi.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

W imieniu jasnogórskich paulinów zapraszamy na wspólną modlitwę Nowenną Jasnogórską. W tym roku rozważania do nowenny przygotował bp Grzegorz Ryś.

Kolejne odcinki z rozważaniami będą pojawiać się na youtubowym kanale Klasztoru jasnogórskiego. Wszystkie będziemy publikować na naszym portalu. Aby nie przegapić żadnego odcinka, warto dołączyć do facebookowego wydarzenia (kliknij) i otrzymywać powiadomienia o każdym poście wybierając opcję “Wezmę udział” lub “Zainteresowany(a)”.

 

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Nowenna Jasnogórska. Dzień 3. – Czarna Madonna

Zapraszamy na wspólną modlitwę w 3. dniu Nowenny Jasnogórskiej. Dzisiejszy temat to "Czarna Madonna"

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

W imieniu jasnogórskich paulinów zapraszamy na wspólną modlitwę Nowenną Jasnogórską. W tym roku rozważania do nowenny przygotował bp Grzegorz Ryś.

Kolejne odcinki z rozważaniami będą pojawiać się na youtubowym kanale Klasztoru jasnogórskiego. Wszystkie będziemy publikować na naszym portalu. Aby nie przegapić żadnego odcinka, warto dołączyć do facebookowego wydarzenia (kliknij) i otrzymywać powiadomienia o każdym poście wybierając opcję “Wezmę udział” lub “Zainteresowany(a)”.

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Jutro Niedziela – XX Zwykła A

Kobieta “spoza” lepiej znała Boga niż ci, którzy byli najbliżej Jezusa

ks. Przemysław Śliwiński
ks. Przemysław
Śliwiński
zobacz artykuly tego autora >
ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >

To grozi każdemu z nas. Przekonanie, że skoro jesteśmy w Kościele, to znaczy, że jesteśmy wierzący, że sama przynależność wystarczy. W pułapkę takiego przekonania wpadli Izraelici. Wiara to nie tylko bycie ochrzczonym, bycie we wspólnocie – to coś żywego, o co trzeba dbać, co można stracić i tej straty nie odnotuje żadna statystyka.

Żywą wiarę pokazują fakty. Piotr, choć najbliżej Jezusa, okazał się małej wiary, gdy zobaczył Jezusa kroczącego po falach. Kobieta kananejska, choć niby najdalej (bo poganka), okazała się wiary tak wielkiej, że większej Jezus nie widział w Izraelu.

Jezus, udający obojętność wobec Kananejki i losu jej córki, w rzeczywistości ukazał jej żywą, upartą, prawdziwą wiarę. Ona lepiej znała Boga niż ci, którzy byli Go najbliżej.

 

NALEŻY WIEDZIEĆ


• DWUDZIESTA NIEDZIELA ZWYKŁA • Rok A • KOLEKTA: Będziemy prosili, abyśmy otrzymali obiecane dziedzictwo CZYTANIA: Księga Izajasza 56,1.6-7 Psalm 67,2-3.5.8 List do Rzymian 11,13-15.29-32 Ewangelia wg św. Mateusza 15,21-28

 

• CHMURA SŁÓW • PAN (6) jest dla WSZYSTKICH (6) oto dwa najczęstsze słowa, które usłyszymy w Liturgii Słowa oraz przesłanie, które w nich wybrzmiewa. Kolejne dwa częste wyrazy to partykuła NIECH (5), charakterystyczna dla Psalmu 67, oraz  BÓG (4). Warto zwrócić uwagę na słowo MIŁOSIERDZIE (4), którego aż czterokrotnie używa św. Paweł w II czytaniu.

Jutro Niedziela - XX Zwykła A

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst I czytania

Czytanie z Księgi Izajasza

(Iz 56,1.6-7)
Tak mówi Pan: «Zachowujcie prawo i przestrzegajcie sprawiedliwości, bo moje zbawienie już wnet nadejdzie i moja sprawiedliwość ma się objawić. Cudzoziemców zaś, którzy się przyłączyli do Pana, ażeby Mu służyć i aby miłować imię Pana i zostać Jego sługami – wszystkich zachowujących szabat bez pogwałcenia go i trzymających się mocno mojego przymierza, przyprowadzę na moją świętą górę i rozweselę w moim domu modlitwy. Całopalenia ich oraz ofiary będą przyjęte na moim ołtarzu, bo dom mój będzie nazwany domem modlitwy dla wszystkich narodów».
Oto Słowo Boże

[01][02]

 

PIERWSZE CZYTANIE

Obietnica dla cudzoziemców • Iz 56,1.6-7

KSIĘGA: IzajaszaAUTOR: Trito-Izajasz • CZAS POWSTANIA: po 538 r. przed Chr. • KATEGORIA: mowa prorocka • KTO MÓWI: prorok (w imieniu Boga) • ADRESACI: Izraelici, wszystkie narody


• O KSIĘDZE • Przypomnijmy, że wśród ksiąg Starego Testamentu to pierwsza i najważniejsza z ksiąg prorockich. Składa się ona z 66 rozdziałów. Chociaż całą księgę cechuje jedność teologiczna, zwykle dzieli się ją na trzy oddzielne części, którym przypisuje się nawet różne autorstwo i czas powstania. Różny czas powstania jest o tyle ważny, że adresatami każdej z części są Izraelici w różnej sytuacji swojego narodu • Pierwsza część dotyczy Izraela przed wygnaniem, bliskiego upadku z powodu niewierności • Druga skierowana jest do Izraelitów na wygnaniu • Trzecia powstała już po powrocie z wygnania.

• KONTEKST • Pierwsze czytanie pochodzi z ostatniej, trzeciej części (rozdziały 56-66). Autor to anonimowy prorok (umownie: Trito-Izajasz), mający związek z myślą Izajasza. Działał w Palestynie w czasie powrotu z wygnania. W swoim dziele podkreśla świętość Boga i Jerozolimy oraz rysuje wizję czasów ostatecznych, w których zbawienie objąć ma wszystkie narody. Trito-Izajasz mówi do Izraelitów powracających z niewoli babilońskiej. Żyją w swoim kraju trochę jak obcy, otoczeni przez cudzoziemców i tych, którzy osiedlili się tu podczas ich nieobecności. To rodzi pytania i wątpliwości. Co oznacza obecność pogan w Ziemi Obiecanej? Czyżby Bóg wybrał i pobłogosławił narody pogańskie w miejsce niewiernego Izraela? Jaki jest więc dalszy sens bycia Izraelitą i zachowywania Prawa?

• ZANIM USŁYSZYSZ • Fragment, który usłyszymy, dobrze oddaje wymowę całej trzeciej części Izajasza. Kto należy do wspólnoty Jahwe? Czy decydują o tym więzy krwi i przynależność do narodu izraelskiego? Okazuje się, że nie. Bóg nie jest tylko Bogiem Izraela, ale wszystkich narodów. Usłyszymy o cudzoziemcach, którzy przyłączyli się do Pana.

 

JESZCZE O PIERWSZYM CZYTANIU


• Prorok zachęca swoich rodaków, aby rzeczywistość, którą zastali, nie zniechęciła ich do trwania w Przymierzu z Bogiem (Iz 56,1). Bóg nie porzucił swoich dzieci, ale otworzył się także na inne narody. Przyrzeka im, że będzie dla nich łaskawszy niż dla Izraelitów, swoich synów i córek (Iz 56,5). Stawia jednak warunek: powinni przestrzegać dnia świętego, szabatu, zachowywać Boże prawa i trwać z Nim w Przymierzu (Iz 56,4-7).

• Słowa proroka brzmią niezwykle, jeśli weźmiemy pod uwagę, że w Izraelu po wygnaniu popularność zdobywa koncepcja, która nakazuje absolutne oddzielenie się od pogan. W ten sposób naród wybrany ma zachować swoją tożsamość, uniknąć ponownej kary Bożej i klęski. Izajasz wydaje się mówić, że żadna religia, nawet ta, która strzeże Prawdy objawionej przez samego Boga, nie powinna się zamykać na innych. Oczywiście, to w Izraelu poganie mogą znaleźć zbawienie, nie odwrotnie. To w przestrzeganiu Praw objawionych im przez Boga inne narody znajdą swoje zbawienie. Droga do niego prowadzi przez Dekalog i świątynię, która ma się stać „domem modlitwy dla wszystkich narodów” (Iz 56,7).

 

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst Psalmu

(Ps 67,2-3.5.8)

Refren: Niech wszystkie ludy sławią Ciebie, Boże.

Niech Bóg się zmiłuje nad nami i nam błogosławi; niech nam ukaże pogodne oblicze. Aby na ziemi znano Jego drogę, Jego zbawienie wśród wszystkich narodów.

Niech się narody cieszą i weselą, † bo rządzisz ludami sprawiedliwie i kierujesz narodami na ziemi. Niech nam Bóg błogosławi i niech cześć Mu oddają wszystkie krańce ziemi.

[01][02]

PSALM

Bóg wszystkich narodów Ps 67,2-3.5.8

PSALM 67AUTOR: lewita • CZAS POWSTANIA: VI-V w. BC


• O PSALME • Psalm 67, który pojawia się tej niedzieli, to także jeden z czterech psalmów wezwania, którymi rozpoczyna się codzienna Liturgia Godzin. To prośba o Boże błogosławieństwo i zachęta do uwielbienia Pana na progu nowego dnia. Pod względem gatunku jest to hymn (tehilla), bezinteresowna modlitwa uwielbienia. Psalm 67 był bowiem recytowany przez wspólnotę zgromadzoną w świątyni (być może w okresie żniw).

Psalm kontynuuje temat pierwszego czytania: Bóg jest Panem wszystkich narodów, Izrael to nie jedyny naród wybrany do zbawienia. Jest to kolejny tekst należący do tradycji żydowskiej, który włącza pogan w historię zbawienia, zaprasza ich do oddania czci Bogu na Syjonie. Zauważmy: nie tylko prorocy w swoich wielkich wizjach, lecz także lewici zanurzeni w kulcie i modlitwie świątyni oczekiwali dnia, w którym panowanie Jahwe dosięgnie krańców ziemi.

• ZANIM USŁYSZYSZ • To przekonanie jest ukryte w samej budowie psalmu. Usłyszymy część utworu, ale już ona wystarczy, by to dostrzec: Izrael (światło dla ludów) pierwszy intonuje hymn na cześć Boga (Niech Bóg się zmiłuje nad nami). Potem powoli przyłączają się głosy całej ludzkości (Niech się narody cieszą i weselą).

 

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst II czytania

Czytanie z Listu św. Pawła Apostoła do Rzymian

(Rz 11,13-15.29-32)

Bracia: Do was, pogan, mówię: «Będąc apostołem pogan, przez cały czas chlubię się posługiwaniem swoim w nadziei, że może pobudzę do współzawodnictwa swoich rodaków i przynajmniej niektórych z nich doprowadzę do zbawienia. Bo jeżeli ich odrzucenie przyniosło światu pojednanie, to czymże będzie ich przyjęcie, jeżeli nie powstaniem ze śmierci do życia? Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne. Podobnie bowiem jak wy niegdyś byliście nieposłuszni Bogu, teraz zaś z powodu ich nieposłuszeństwa dostąpiliście miłosierdzia, tak i oni stali się teraz nieposłuszni z powodu okazanego wam miłosierdzia, aby i sami w czasie obecnym mogli dostąpić miłosierdzia. Albowiem Bóg poddał wszystkich nieposłuszeństwu, aby wszystkim okazać swe miłosierdzie».

Oto Słowo Boże

[01][02]

DRUGIE CZYTANIE

O tych, co odrzucili Rz 11,13-15.29-32

KSIĘGA: List do Rzymian · NADAWCA: św. Paweł · SKĄD: Korynt · DATA: 5758 r. · ADRESACI: mieszkańcy Rzymu


• O KSIĘDZE • Kontynuujemy lekturę Listu do Rzymian. Przypomnijmy: Paweł pisze do wspólnoty znajdującej się w stolicy imperium, w Rzymie, w sercu antycznego świata – i  głosi jej ewangelię. Rzym ma być kołem zamachowym dla głoszonej przez Pawła nowiny o usprawiedliwieniu z wiary w Chrystusa.

• KONTEKST • Rozdziały 9-11 Listu poświęcone są nadziei na ostateczne zbawienie Izraela. Czy Bóg odrzucił Izraela? – pyta dramatycznie Paweł dwa wersy przed początkiem dzisiejszego fragmentu. Przecież większość nie poszła za głosem Mesjasza.  Zbawienie Izraela to jednocześnie zagadnienie zbawienia pogan – czyli tematu, który łączy wszystkie dzisiejsze czytania. Paweł zwraca się przecież wprost do nich, do Rzymian, którzy przyjęli wiarę.

• ZANIM USŁYSZYSZ • Usłyszymy dwa krótkie fragmenty pochodzące z 11 rozdziału. Zwróćmy uwagę na dwie rzeczy: • po pierwsze: o ile w pierwszym czytaniu swoimi i adresatami byli Izraelici, zaś obcymi (trzecia osoba) i przedmiotem troski poganie, tym razem jest odwrotnie • po drugie: jak wielkie jest pragnienie Pawła, żeby jego rodacy osiągnęli zbawienie.

 

JESZCZE O DRUGIM CZYTANIU


Plan, aby głosić Ewangelię najpierw w Izraelu, był dobry i po części się powiódł. Nie zapominajmy, że apostołowie, po których dziedziczymy naszą wiarę, to przecież synowie Izraela, Izraelici. A jednak większość nie poszła za głosem Mesjasza, Jezusa.

Niewiara synów Izraela nie jest niespodziewanym wypadkiem w Bożym planie. Przecież od zawsze w historii tego narodu Bóg wybierał sobie małą cząstkę, przez którą realizował swój plan (Rz 9,6-23). Izrael w swojej gorliwości o Prawo zapomniał, że usprawiedliwienie przychodzi nie przez uczynki, ale przez wiarę, a tym, który je przynosi, jest Jezus (Rz 9,24-10,13). Izrael nie ma wytłumaczenia dla swej niewiary, bo przecież usprawiedliwienie z wiary Bóg zapowiadał już przez proroków (Rz 10,14-21).

Tu dochodzimy do sedna sprawy. Nie można powiedzieć, że Bóg odrzucił swój lud. Przecież już wiele razy zdarzały się sytuacje, w których mimo niewierności wielu Bóg ratował wszystkich przez małą garstkę, „resztę” (Rz 11,2-10). Paweł jest przekonany, że tak będzie i tym razem (Rz 11,11-32). Na końcu czasów, kiedy do Kościoła wejdzie już pełnia pogan, także Izrael zostanie zbawiony przez to samo Boże miłosierdzie, które dziś toleruje zatwardziałość ich serc (Rz 11,25-32). Tymczasem zatwardziałość ta ma również dla nas swoje błogosławieństwa. To dzięki niej przecież nam, poganom, ogłoszono Dobrą Nowinę (Rz 11,16-24). Jesteśmy jak dzika gałązka oliwna wszczepiona w pień patriarchów, od którego odpadli ci, którzy nie uwierzyli.

 

 

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst Ewangelii

Słowa Ewangelii wg św. Mateusza

(Mt 15,21-28)

Jezus podążył w okolice Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych stron, wołała: «Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko nękana przez złego ducha». Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: «Odpraw ją, bo krzyczy za nami». Lecz On odpowiedział: «Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela». A ona przyszła, padła Mu do nóg i prosiła: «Panie, dopomóż mi». On jednak odparł: «Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom». A ona odrzekła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu ich panów». Wtedy Jezus jej odpowiedział: «O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!» Od tej chwili jej córka była zdrowa.

Oto Słowo Pańskie

[01][02]

EWANGELIA

Kobieta kananejska • Mt 15,21-28

EWANGELISTA: św. Mateusz • CZAS POWSTANIA: po 70 r.

KATEGORIA: wydarzenieMIEJSCE: okolice Tyru i Sydonu CZAS: 30-33 r. BOHATEROWIE: Jezus, kobieta kananejska, uczniowie


• O KSIĘDZE • Pozostajemy w czwartej części Ewangelii św. Mateusza. Przypomnijmy: podział Ewangelii Mateusza, według wielu naukowców, poza wstępem i epilogiem odpowiada Pięcioksięgowi Mojżesza. Jezus przedstawiony jest jako Nowy Mojżesz, ustanawiający na Górze Błogosławieństw Prawo Królestwa Bożego:  • księga pierwsza: Program królestwa (Mt 3-7) • księga druga: Przepowiadanie królestwa (Mt 8-10) • księga trzecia: Tajemnice królestwa (Mt 11,1-13,52) • księga czwarta: Kościół jako zaczątek królestwa (Mt 13,53-18,35) • księga piąta: Wypełnianie się królestwa (Mt 19-25).

• KONTEKST • Choć nie jest to bezpośrednia kontynuacja Ewangelii z zeszłego tygodnia o Jezusie kroczącym po jeziorze (oba fragmenty dzielą 22 wersy), warto pamiętać o małej wierze, którą wypomniał Piotrowi Jezus po tym, jak ten w Niego zwątpił. Do kobiety kananejskiej Jezus powie: wielka jest twoja wiara!

• ZANIM USŁYSZYSZ • Cud uzdrowienia – wygnania złego ducha z córki kobiety kananejskiej to wydarzenie szczególne z dwóch powodów: • po raz pierwszy Jezus uzdrawia osobę nienależącą do Izraela matka dręczonej spiera się z Jezusem. Pan z własnej woli wydaje się nie chcieć uzdrowić dziewczynki.

 

JESZCZE O EWANGELII


• JEZUS STRONI OD POGAN? • W dzisiejszej Ewangelii widzimy Jezusa pospiesznie przemierzającego pogańskie okolice Tyru i Sydonu. Nie chce zatrzymywać się na tej ziemi. Wydaje się także nie słyszeć głosu krzyczącej za nim kobiety, która błaga Go o uzdrowienie swojej córki. Jak sam tłumaczy, został przecież posłany do owiec, które poginęły z domu Izraela.

• IZRAEL PIERWSZY • To nie znak szowinizmu narodowego ani wyższości Izraela wobec innych narodów. Jezus i jego uczniowie mają świadomość, że to w Izraelu trzeba zacząć głoszenie Ewangelii. Naród, który od wieków słuchał już głosu Bożego i chodził Bożymi drogami, powinien jako pierwszy usłyszeć Słowo Mesjasza i pójść drogą, którą On otwiera. W duchu proroctw Izajasza Izrael ma się stać przewodnikiem innych, dlatego to na nim Jezus skupia swą uwagę.

• WIARA POGANKI • A jednak głos poganki, kobiety kananejskiej sprawia, że Jezus nie może przejść obok niej obojętnie. Jeśli On jest Lwem Judy, to ją z powodzeniem można nazwać Lwicą Kanaanu. Będzie walczyć do końca o uwolnienie swoje córki, dręczonej przez złego ducha.

Jezus przychodzi na świat jako dziecko narodu wybranego, potomek Dawida, i zostaje wychowany jako praktykujący Żyd, otwiera jednak granice Izraela dla wszystkich.

 

 

1/5
Jean-Germain Drouais, kobieta kananejska u stóp Chrystusa, 1784, Luwr, Francja
2/5
Chrystus i kobieta kananejska, Jean Colombe, XV w., Musée Condé, Francja
3/5
Chrystus i kobieta kananejska w krajobrazie z widokiem na Pont Neuf, Jan Brueghel Młodszy, XVIII w.
4/5
Chrystus i kobieta kananejska, Annibale Carracci, 1595. Ratusz w Parmie, Włochy
5/5
Il Cavaliere Calabrese, Chrystus i kobieta kananejska, XVII w.
poprzednie
następne

 

ks. Przemysław Śliwiński

ks. Przemysław Śliwiński

Kapłan Archidiecezji Warszawskiej. Pochodzi z Lubawy. Ukończył studia specjalistyczne na Wydziale Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Santa Croce w Rzymie. Jesienią 2013 roku, objął stanowisko rzecznika prasowego Archidiecezji Warszawskiej oraz dyrektora Archidiecezjalnego Centrum Informacji. Wykłada edukację medialną w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie. Na Stacji7.pl jest autorem wielu artykułów oraz popularnego cyklu Jutro Niedziela.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Marcin Kowalski

ks. Marcin Kowalski

Doktor nauk biblijnych, wykładowca KUL oraz WSD w Kielcach. Sekretarz czasopism biblijnych The Biblical Annals oraz Verbum Vitae. Uczestnik programów radiowych i telewizyjnych popularyzujących Biblię: W Namiocie Słowa, Szukając Słowa Bożego, Telewizyjny Uniwersytet Biblijny (Radio Maryja i Telewizja Trwam). Moderator Dzieła Biblijnego Diecezji Kieleckiej.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Przemysław Śliwiński
ks. Przemysław
Śliwiński
zobacz artykuly tego autora >
ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >

Medjugorje – tajemnica. Rozmowa z abp Hoserem

W Medjugoriu wszystko zmierza w dobrym kierunku - ocenia abp Henryk Hoser, badający jako delegat Stolicy Apostolskiej sytuację duszpasterską w tym niezwykłym miejscu, do którego przybywa rocznie 2,5 mln pielgrzymów. Abp Hoser pozytywnie ocenia pracę duszpasterską oraz jej owoce. Natomiast pytany o możliwość uznania objawień, odpowiada: "Wszystko wskazuje na to, że objawienia będą uznane, być może jeszcze w tym roku"

Z Arcybiskupem Henrykiem Hoserem SAC, biskupem diecezji warszawsko-praskiej, specjalnym wysłannikiem Stolicy Apostolskiej do Medjugorje, rozmawia Alina Petrowa-Wasilewicz i Marcin Przeciszewski (Katolicka Agencja Informacyjna).

 

Alina Petrowa-Wasilewicz, Marcin Przeciszewski,KAI: “Zyskanie dogłębnej wiedzy na temat sytuacji w Medjugorju” – to była misja Księdza Arcybiskupa, zlecona przez Stolicę Apostolską. W wiosce, w której od 1981 r. trwają domniemane objawienia Matki Bożej, przebywał Ksiądz Arcybiskup na przełomie marca i kwietnia, a obecnie przygotowuje raport dla Stolicy Apostolskiej. Jakie są wnioski?

Abp Henryk Hoser: Sądzę, że dogłębna wiedza o wydarzeniach w Medjugorju nie jest możliwa, dlatego, że wnikamy w tajemnicę Boga i tajemnicę człowieka. A to są tajemnice, których dna nie widać. Do tego można podejść fenomenologicznie i ocenić sytuację możliwie szeroko i możliwie głęboko, ale to nigdy nie będzie wyczerpujące. Dokonują się tam rzeczy duchowe, bardzo często zaskakujące i głębokie, ale tylko Pan Bóg wie, co znajduje się w sercu człowieka.

W sumie, w Bośni i Hercegowinie przebywałem dwa tygodnie, gdyż poza Medjugorje odwiedziłem Sarajewo i nuncjusza apostolskiego abp. Luigi Pezzuto oraz spotkałem się ze wszystkimi biskupami tego kraju. A wracając spotkałem się z kard. Christophem Schoenbornem w Wiedniu.

 

KAI: Co najbardziej uderzyło Księdza Arcybiskupa podczas pobytu w Medjugorju?

– Znając kilka innych miejsc objawień Matki Bożej na świecie oraz miejsc pielgrzymkowych takich jak Fatima, Lourdes, Lisieux i Częstochowa, dostrzegam silną specyfikę Medjugorja. Wyraża się ona m. in. w ogromnej dynamice wzrostu tego miejsca i jednocześnie niezwykłą kreatywność dzieł, które tam powstają. Tego nie ma w innych miejscach.

 

Abp Henryk Hoser | fot. YouTube

 

KAI: Jak można opisać atmosferę Medjugorja, duchowość?

– Za pomocą kilku prostych słów: Modlitwa, cisza, skupienie, Eucharystia, adoracja, post, sakrament pojednania. To są mocne strony tego miejsca. Ludzie, z którymi się rozmawia, zauważają przede wszystkim nadzwyczajną atmosferę skupienia. I milczenia. Na wszystkich formacjach wymagane jest milczenie. Bardzo rozwinięte są nabożeństwa adoracyjne. Oczywiście, jest kult maryjny, ale jest on w swej istocie chrystocentryczny. Obecne są wszystkie klasyczne nabożeństwa: Droga Krzyżowa, Różaniec – idąc od Podbrdo, gdzie miały miejsce objawienia aż do Kriżevacu. Cała ta topografia jest naturalnym zapleczem tego miejsca. Są wzruszające momenty, gdy ludzie, nawet bardzo leciwi, wchodzą na kolanach po kamieniach na wzgórze objawień. Kamienie są już trochę wypolerowane.

Specyfiką miejsca jest też wyeliminowanie elementów turystycznych. Franciszkanie są bardzo uwrażliwieni na tym punkcie. Jest to czysto pielgrzymkowe miejsce, nikt nie przyjeżdża, żeby zaspokoić ciekawość.

Jest i aspekt komercyjny, ale na dość wysokim poziomie, np. księgarnia z bardzo pięknymi dewocjonaliami, wytwarzanymi na miejscu. Ale dominują skupienie i adoracja. Paleta propozycji dla pielgrzymów jest bardzo bogata, codziennie są dwie katechezy dla pielgrzymów. Wszyscy pozostają pod rzetelną opieką duszpasterską.

 

KAI: Kiedy patrzy się na przybywających ludzi, na pielgrzymów, jakie sprawiają wrażenie?

– Wszyscy są bardzo radośni. Gdy ich spotykałem, cieszyli się, byli bardzo otwarci. I są tam przedstawiciele wszystkich pokoleń, nie ma dominacji konkretnych grup wiekowych. Młodzi pomagają starszym, np. młodzi członkowie Cenacolo wnoszą na swoistych “sediach gestatoriach” niepełnosprawnych na Podbrdo. Nie jest wysoko, ale trzeba iść po kamieniach. Czy na Kriżevać, który ma znaczną wysokość. To ciężka robota.

 

KAI: Jaką pomoc duszpasterską otrzymują pielgrzymi, na jakie posługi sakramentalne i duchowe mogą liczyć? Jaką formację otrzymują?

– Rdzeniem, tak jak i w innych ośrodkach pielgrzymkowych, jest modlitwa, liturgia i nawiedzanie tych miejsc, gdzie według przekazu, dokonywały się objawienia. W każdy piątek jest Droga Krzyżowa na górę Kriżevac.

Zaś liturgia w kościele w Medjugorju jest ułożona w cyklu tygodniowym. Każdego dnia jest poranna Msza św., po południu odmawiany jest Różaniec. Blok wieczorny rozpoczyna konferencja albo wspólna modlitwa. O 18-tej jest główna Msza św., a po niej modlitwa dziękczynienia o uzdrowienie. Dzień wieńczy adoracja Najświętszego Sakramentu. W piątki adorowany jest krzyż. W ten sposób Msza św. i Chrystus są zawsze w centrum wydarzeń.

Są też masowe wydarzenia, na przykład festiwal młodych. Odbywa się on w lipcu i bierze w nim udział 50-70 tys. młodych z całego świata. A skoro nie mieszczą się w kościele, to za kościołem został wybudowany ogromny, płaski amfiteatr z polowym ołtarzem pod dachem. Jest tam kilka tysięcy miejsc na składanych krzesełkach. Infrastruktura jest więc zapewniona, choć niedostateczna, a franciszkanie nie mają pozwoleń na rozbudowanie tego, co jest.

Ale oprócz tego w Medjugorju bardzo silny akcent jest położony na formację chrześcijańską – poprzez różne formy katechezy, rekolekcji czy seminariów. Już dwadzieścia dwa razy, co roku, są organizowane seminaria, które gromadzą po kilkaset osób z kilkudziesięciu krajów. Organizują je franciszkanie. Odbywają się w wybudowanym przez nich ośrodku rekolekcyjnym Domus Pacis, a jeśli grupy są większe, do ich dyspozycji jest budynek nazwany Aulą Jana Pawła II. Mieści kilkaset osób, składa się z kilku modułów, dzięki czemu zależnie od potrzeb może być dłuższy lub krótszy.

Znakomicie zorganizowane są tłumaczenia. Jest specjalna sala, w domu Radia Medjugorje znajduje się 18 kabin do tłumaczenia na różne języki. Jedna z nich jest na język polski. Każdy tłumacz ma przed sobą ekran, na który transmitowane są uroczystości z kościoła czy innych miejsc na terenie Medjugorja. Wszędzie zainstalowane są kamery. Każdy język tłumaczony nadawany jest na innych częstotliwościach, co pielgrzymi mogą odbierać choćby na swoich komórkach.

 

Kościół św. Jakuba w Medjugorje

 

KAI: Zwykły pielgrzym, który tam przyjedzie, może brać udział w seminariach?

– Tak. Jest to standardowy element programu. Seminaria nakierowane są na pogłębienie wiary pielgrzymów. Są też seminaria dla przewodników grup, które przyjeżdżają do Medjugorja. Chodzi o to, aby ci, którzy oprowadzają innych, sami wzrastali duchowo, tak aby pielgrzymi otrzymywali prawidłową formację. Organizowane są też seminaria wyspecjalizowane, np. dla księży. Kapłani z całego świata przyjeżdżają w początkach lipca na tygodniowy pobyt. Na jego program składa się m. in. nawiedzanie miejsc pielgrzymkowych, uczestnictwo w liturgii, tematyczne konferencje. Są też seminaria dla małżeństw i rodzin oraz dla przedstawicieli zawodów medycznych. Od dwóch – trzech lat organizowane są seminaria dla osób zainteresowanych problematyką pro life. Odrębne seminaria przeznaczone są dla ludzi poranionych, takich, którzy przeżyli dramatyczną sytuację lub sami zrobili coś złego i potrzeba im uzdrowienia.

 

KAI: Jaka jest geografia pielgrzymek przybywających do Medjugorja?

– Najliczniejsze grupy pochodzą z Włoch i z Polski. W tej chwili liczba pielgrzymów z tych krajów jest porównywalna. A ponadto przybywający pochodzą z osiemdziesięciu krajów: Ameryki Północnej i Południowej, Australii i Nowej Zelandii, Filipin. Przybywają z całego świata. Jest bardzo wielu pielgrzymów z Korei Południowej.

Trzeba pamiętać, że Medjugorje ma swoją sieć światową. Ma bardzo liczne ośrodki, tzw. Centra Pokoju, w Hiszpanii, Niemczech, Ameryce Południowej. W Polsce taki ośrodek znajduje się w Piotrkowie Trybunalskim. Wydaje po polsku biuletyn, wszystkie ośrodki prowadzą strony internetowe. Są też obecni w mediach społecznościowych, na Facebooku, Twitterze, Instagramie, itd.

 

KAI: Kustoszami sanktuarium są franciszkanie…

– Medjugorje nie jest sanktuarium, taki status nie został mu dotąd przyznany. Jest to parafia, od wieków powierzona opiece franciszkanów. Jest tam dwunastu ojców, nie jest to duży zespół, ale bardzo dobrze pracują. Podziwiam ich zaangażowanie. We wspólnocie zakonnej jest bardzo dobra atmosfera. Oprócz franciszkanów w obsłudze pielgrzymów pomagają mieszkający tam na stałe księża rezydencjalni: Włoch, Polak z diecezji warmińskiej oraz dominikanin języka angielskiego. W sumie niewielka ekipa. Ponadto posiłkują się księżmi, którzy tam przyjeżdżają.

Warto zwrócić uwagę, że franciszkanie koncentrują się na posłudze duchowej a nie zapewniają np. bazy noclegowej dla pielgrzymów. Oprócz Domus Pacis nie prowadzą hoteli, bo miejscowi sami te hotele budują. Podobnie jest w Licheniu czy w Lourdes, które jest drugim miastem hotelowym we Francji, po Paryżu. Autokary stoją we wszystkich uliczkach, są też restauracje, sklepy z dewocjonaliami.

 

 

KAI: Księże Arcybiskupie, co jest największym fenomenem w Medjugorju, poza oczywiście domniemanymi objawieniami?

– Fenomenem Medjugorja są spowiedzi. Po bokach kościoła pw. św. Jakuba są dwa długie, specjalnie wybudowane pawilony, w których jest pięćdziesiąt konfesjonałów. Są one zadaszone, nie przeszkadza więc skwar czy deszcz. Ludzie stoją w długich kolejkach i mają możliwość odbyć spowiedź w kilkunastu językach.

Rozmawiałem ze spowiednikami, pracującymi na miejscu. Mówili, że wystarczy posłuchać spowiedzi przez godzinę, żeby być świadkiem rzeczywistych nawróceń. Bardzo wiele jest głębokich spowiedzi, które są spowiedziami generalnymi. Często ktoś się spowiada po kilkudziesięciu latach, bo go łaska tak silnie dotknęła. Wystarczy jedna godzina.

 

KAI: Kto spowiada?

– Głównie franciszkanie, ale korzystają też z posługi księży, którzy przyjeżdżają z grupami pielgrzymów. Księża ci muszą się zarejestrować w biurze pielgrzymkowym, okazać ważny celebret i dopiero wtedy dostają identyfikator, który ich upoważnia do czynności liturgicznych, również do słuchania spowiedzi.

 

KAI: Inną specyfiką Medjugorja są liczne dzieła miłosierdzia…

– Oprócz wymiaru formacyjnego, kolejny, bardzo rozwinięty w Medjugorju zakres działań, to wymiar charytatywny. Przez lata działał tu wielkiej klasy charyzmatyk, franciszkanin, ojciec Slavko Barbarić. To był wulkan energii, który nakręcał wszystkie inicjatywy, które dziś istnieją. Po kilkunastu latach działalności, zmarł nagle na Kriżevacu w roku 2000. Stworzył m. in. Wioskę Maryi, złożoną z całej kolonii domów. W tych domach mieszkają sieroty biologiczne lub społeczne, dzieci nieprzystosowane, z problemami. Do ich przedszkola przychodzą także dzieci z wioski i okolic. Stali mieszkańcy mieszkają w “gniazdach”, z dwójką dorosłych opiekunów – wolontariuszy. Są wśród nich m. in. siostry franciszkanki. „Gniazda” te są umeblowane jak normalne mieszkania, a grupy są niewielkie, liczą około osiem osób. To zapewnia rodzinną atmosferę. Dzieci mają opiekę medyczną, stomatologiczną, gdyż przy wiosce funkcjonują gabinety lekarskie czy psychologiczne.

Drugim takim miejscem jest Dom Ojca Miłosiernego, nawiązujący w swej nazwie do przypowieści o Synu Marnotrawnym. Mieszkają tam mężczyźni po przejściach – narkomani, byli więźniowie, alkoholicy, uzależnieni. Żyją według benedyktyńskiej reguły “Ora et labora” – uczą się modlić i pracować. Są tam rozmaite atelier, gdzie wykonują dewocjonalia. Obserwowałem wytatuowanego mężczyznę, który małym świderkiem robił dziurki w paciorkach różańca.

Dom Ojca Miłosiernego ma też fermę i ogrody, gdzie ci mężczyźni pracują, co ma duże znaczenie dla ich terapii. Na fermie są świnie, bo „pensjonariusze” mają pamiętać o losie syna marnotrawnego, który, gdy odszedł od Ojca, wylądował wśród świń. Zresztą stało się to dlań bezpośrednim motywem nawrócenia. Ośrodek prowadzi franciszkanin, któremu pomagają zrehabilitowani mężczyźni. Mają oni takiego „nosa”, że żaden były oszust czy narkoman ich nie nabierze.

Jest też Dom Matki Kryspiny dla samotnych matek z dziećmi i kobiet w ciąży. Mieszkanki mogą tam przebywać do czasu usamodzielnienia się.

Te ośrodki charytatywne są dojrzałym owocem wiary w tym miejscu. W innych wielkich centrach pielgrzymkowych takich dzieł nie ma na podobną skalę. Jest kilka w Lourdes – ale dla chorych na krótkie pobyty. Nie ma natomiast ośrodków, w których mieszkańcy przebywaliby na stałe bądź przez długi czas.

 

KAI: W Medjugorju rodzą się też wspólnoty duchowe.

– Jak grzyby po deszczu. Wiele z nich przybywa z zewnątrz i się tam implantuje, na przykład włoskie Cenacolo, które opiekuje się młodymi ludźmi po przejściach. Przedziwne zjawisko, bo wytatuowani skeanheadzi zachowują się jak ministranci. Podczas liturgii tańczą, śpiewają, są bardzo zaangażowani, nie nudzą się.

Jest francuska Wspólnota Błogosławieństw. Ma skład międzynarodowy: Włoszka, Francuzka, Austriaczka, ze dwanaście osób. Mają piękny dom, dwie kaplice. Działają w wymiarze międzynarodowym, jedna z sióstr pisze książki, wydawane na całym świecie.

W sumie jest tam około trzydziestu grup i wspólnot. Nie byłem w stanie do wszystkich dotrzeć. Wśród nich są całkiem nowe, które w Medjugorju zaczęły się wykluwać. Jedna z nich ma nastawienie ekumeniczne, zorientowane na Wschód, na Ukrainę. Na jej czele stoi Ukrainka, katoliczka obrządku łacińskiego. Szukają i rozeznają swoją drogę. Odbyłem rozmowy ze wszystkimi przełożonymi wspólnot, u których gościłem.

 

Figura Maryi na wzgórzu objawień w Medjugorje

 

KAI: A jak prezentuje się w Medjugorju sprawa uzdrowień?

– Jest tam codzienna modlitwa o uzdrowienia. To nic nadzwyczajnego, o to modlimy się w każdej parafii. W Medjugorju uzdrowienia mają miejsce. A ich dokumentacja przechowywana jest w profesjonalnie prowadzonym miejscowym archiwum. Zbierana jest tam dokumentacja medyczna każdego przypadku. Podobnie jak w Lourdes czy innych sanktuariach o dłuższej tradycji.

 

KAI: Jeżeli wspomnieć słowa Pana Jezusa: “Po owocach i poznacie”, wniosek co do fenomenu Medjugoria może być tylko jeden?

– Jest tam bardzo budująca atmosfera duchowa. I wciąż powstają nowe inicjatywy, na przykład coroczny Marsz Pokoju, który rozpoczął się w czasie wojny na Bałkanach w latach dziewięćdziesiątych. Idą jedenaście kilometrów z miejscowości Humak, gdzie też jest klasztor franciszkański, do Medjugorja. Modlą się w intencji pokoju i chcą przekazać tę modlitwę całemu światu. Matka Boża objawiła się widzącym jako Królowa Pokoju. A zaczął się ten marsz w czasie, gdy trwała wojna. Wówczas o. Barbarić zaopiekował się sierotami wojennymi.

 

KAI: Ksiądz Arcybiskup podkreśla zdecydowany chrystocentryzm, wokół którego skoncentrowane są działania duszpasterskie w Medjugorju. Mówi, że nie ma problemów z ortodoksją, są natomiast napięcia i trudne relacje franciszkanów z miejscowym biskupem.

– Owszem, są pewne problemy natury kanoniczno-administracyjnej, ale – moim zdaniem – są one do rozwiązania. Natomiast nie zajmowałem się badaniem treści objawień, bo nie jest to moja rola. Ale mogłem się zorientować, że w zasadzie nie ma błędów doktrynalnych w ich treści. Co prawda zarzuca się, że widzący nieraz dziwnie się wyrażają. Ale przecież są to ludzie, którzy nie mają formacji teologicznej, więc wyrażają się tak, jak czują i potrafią.

 

KAI: Patrząc na objawienia maryjne w innych miejscach świata zauważymy, że podobnie jak tu, nikt z wizjonerów nie miał wykształcenia teologicznego, Bernadetta z Lourdes nie potrafiła nawet pisać, dzieci z Fatimy – Hiacynta, Łucja i Franciszek też nie.

– Łucja otrzymała dopiero później solidną formację z zakonie. Mogła publikować, i podobnie jak ci z Medjugorja, miała objawienia przez całe życie. Widzący z Medjugorja też mają do dziś objawienia, obliczono, że dotychczas było ich w sumie 40 tysięcy. Moim zdaniem nie jest to jakaś istotna przeszkoda.

A kiedy rozmawiałem z widzącymi, uderzyło mnie, że są to ludzie bardzo zrównoważeni. Widziałem się z czterema z nich. To są panie, które podczas pierwszych objawień w 1981 r. były nastolatkami, a dziś mają wnuki. Wszyscy założyli rodziny. Zresztą wątek dotyczący rodziny w tych objawieniach jest bardzo silny. Niektórzy zarzucają widzącym, że nie zostali księżmi czy zakonnicami, jak np. Łucja Santos. Ale świat zmienił się od tego czasu a zakon nie jest jedyną drogą do realizacji chrześcijańskiego powołania. Ludzie ci żyją w świecie i poszli drogą sakramentu małżeństwa. Bardzo dobrze, gdyż mogą pokazać piękno życia rodzinnego, które w dzisiejszym świecie jest bardzo zagrożone.

 

KAI: Medjugorje to z jednej strony – jak podkreśla Ksiądz Arcybiskup – miejsce bardzo płodne duchowo, o dobrej atmosferze skupienia i adoracji, gdzie nie da się stwierdzić błędów doktrynalnych czy innych odchyleń. A z drugiej strony mamy tam bardzo trudne relacje z biskupem miejsca, Ratko Perićem. Czy to nie paradoks?

– Znana jest pozycja biskupa Perića, która jest negatywna. Od czasu rozpoczęcia objawień mamy już kolejnego ordynariusza. Pierwszy, za którego posługi zaczęły się objawienia, bp Pavel Žanić, który zmarł w 2003 r., uważał, że jest to oszustwo. Obecny jest kontynuatorem tej postawy. Twierdzi, że objawienia te nie mają charakteru nadprzyrodzonego.

Tymczasem w objawieniach z Medjugorja Matka Boża nie proponuje nic innego, niż to, o co Kościół apeluje w Wielkim Poście. A jest to post, modlitwa i jałmużna. W Medjugorju praktykowany jest post w środę i piątek (o chlebie i wodzie), toczy się nieustanna modlitwa, a jeśli chodzi o jałmużnę, powstały tu liczne dzieła społeczne.

Prowadzone są też tygodniowe rekolekcje “o chlebie i wodzie”. Ich uczestnicy trzy razy dziennie dostają chleb i wodę. Chleb jedzą bardzo powoli, posiłek trwa około godziny. Długo trzymają chleb w ustach, chodzi o to, by dobrze zapamiętać jego smak.

 

Krzyż na wzgórzu objawień w Medjugorje

 

KAI: A jak biskup Perić odnosi się do owoców duszpasterskich, czy one go nie przekonują?

– Jest to sytuacja analogiczna do niektórych innych objawień maryjnych, np. tych z Ile-Bouchard we Francji w 1947 r. Nie zostały one uznane, ale jednocześnie został dopuszczony kult. Kult maryjny nie musi istnieć w powiązaniu z objawieniami.

A tym bardziej kult ten jest zrozumiały w Medjugorju, gdzie Matka Boża przedstawia się jako Królowa Pokoju. To nic nowego ani niepokojącego. Jest to jedno z wezwań z Litanii Loretańskiej. Na całym świecie jest mnóstwo parafii pod tym wezwaniem. A znany polski artysta Mariusz Drapikowski robi ołtarze dla sanktuariów Matki Bożej Królowej Pokoju w Betlejem, Kazachstanie, Jamusukro, Kibeho.

A jeśli spojrzymy na sanktuarium w Kibeho, to analogia z Medjugorje jest wyraźna. Najpierw miejscowy biskup J.B. Gahamanyi zezwolił tam na kult, a dopiero później kontynuował badania prawdziwości objawień. Jestem przekonany, że jakiekolwiek zakazy kultu czy przyjazdów do Medjugorja nie znajdą uzasadnienia.

Dlatego podczas niedzielnej Mszy w Medjugorju, jaką odprawiłem dla wiernych, powiedziałem, że ten kult trzeba rozwijać. Nie ma przecież żadnych przeszkód doktrynalnych ani kanonicznych, by czcić Matkę Bożą w dowolnym miejscu na świecie.

 

KAI: A czy możliwe jest uznanie prawdziwości tych objawień przez Stolicę Apostolską, jeśli biskup miejsca uważa je za nieprawdziwe?

– Jest to możliwe. Słyszałem, że watykańska komisja, która pracowała pod przewodnictwem kard. Camilo Ruiniego orzekła, że pierwszych siedem objawień jest prawdziwych, choć nie zostało to dotąd oficjalnie opublikowane. Na temat późniejszych się nie wypowiadała, gdyż wychodziła z założenia, że trzeba zobaczyć jakie będą ich skutki.

 

KAI: Padały zarzuty, że objawienia w Medjugorje są zbyt liczne, że Matka Boża jest zbyt gadatliwa?

– Można przywołać św. Faustynę, która codziennie rozmawiała z Panem Jezusem przez wiele lat. Nie powinna to być istotna przeszkoda. Oczywiście, trzeba być wrażliwym na każdy aspekt, także na możliwość zaburzeń psychicznych oraz uważać na postawę „nawiedzenia”. Jednak widzący zostali gruntownie przebadani przez gremia wybitnych specjalistów, psychiatrów i psychologów. Nie stwierdzono patologii. Była to zdrowa młodzież ze zdrowych rodzin.

Do dziś wszyscy oni żyją w małżeństwach i żadne się nie rozpadło. Żaden z widzących nie przeszedł kryzysu wiary. Jakov Czolo, najmłodszy z nich, który miał wtedy dziesięć lat, i bardzo tam rozwija duchowość Medjugorja. Prowadzi akcję ”Ręce Maryi”, rodzaj Caritas parafialnej, bo ponoć Matka Boża mu powiedziała, że winniśmy być “Jej rękoma” w stosunku do biednych i potrzebujących.

 

KAI: A może powodem postawy biskupa są zaszłości historyczne, gdyż całe Bałkany były kiedyś franciszkańskie, co generowało konflikty z hierarchią?

– Była trudna faza, kiedy franciszkanie musieli oddawać diecezjom swoje prowadzona przez stulecia parafie. A ludzie się z tym nie zgadzali, gdyż franciszkanie byli tam od wieków i przeżyli najtrudniejsze czasy tureckie. W Bośni jest pięć parafii, o które diecezje toczą spór z franciszkanami. Ale dziś przeważa postawa dialogu i toczą się rozmowy między biskupami a franciszkanami.

 

 

KAI: Jakie wnioski wyciąga Ksiądz Arcybiskup w swym raporcie dla Stolicy Apostolskiej, czy uchyli rąbka tajemnicy?

– Mogę powiedzieć tylko, że wnioski są pozytywne. Zresztą Ojciec Święty już w samolocie, wracając z Fatimy, wypowiedział się na temat Medjugorja, a teraz wysłał tam kard. Simoniego z Albanii i poprosił, aby głosił tam dobre słowo.

Sądzę, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Zresztą moja misja nie miała na celu zamknięcia Medjugorja, ale ocenę, czy prowadzone tam duszpasterstwo jest właściwe, zgodne z doktryną i nauczaniem Kościoła, skuteczne i dobrze zorganizowane. We wnioskach stwierdzam, że tak jest. Od strony duszpasterskiej moja ocena jest bardzo pozytywna. Zatem prowadzone obecnie działania duszpasterskie, porządek liturgiczny oraz konferencje, powinny być kontynuowane.

 

KAI: A czy Ksiądz Arcybiskup proponuje jakieś udoskonalenia, reformy?

– Dużo jest do zrobienia w sferze infrastruktury, w sferze prawnej i administracyjnej. Musi powstać np. wspólny plan przestrzenny, gdyż wszystko co tam stoi, zostało zbudowane nieco chaotycznie. Dla bezpieczeństwa cały teren powinien być ogrodzony, gdyż jest co prawda brama, ale od tyłu ogrodzenia nie ma, choć jest straż mundurowa, która eliminuje tych, którzy przyjeżdżają w innych celach niż pobożne.

 

KAI: A czy po raporcie Księdza Arcybiskupa możliwa jest zmiana stanowiska, odnośnie do organizacji pielgrzymek przez Kościół, co obecnie jest zakazane?

– Można pielgrzymować. Natomiast nie można było organizować oficjalnych pielgrzymek z udziałem biskupów, itd. Ale nie jest to już aktualne. Przecież było tam czterech kardynałów, wielu biskupów i tysiące kapłanów, którzy towarzyszą wiernym. Sytuacja na dziś jest taka, że pielgrzymek nie powinny organizować oficjalne struktury Kościoła, diecezje bądź parafie. Mogą jednak przyjeżdżać grupy wiernych wraz z księdzem.

Zresztą tego ruchu nic nie powstrzyma i nie należy go powstrzymywać, bo wyrastają zeń dobre owoce. Jest to jedno z najbardziej żywych miejsc modlitwy i nawróceń w Europie – o zdrowej duchowości.

 

KAI: Czy raport Księdza Arcybiskupa może przyczynić się do uznania objawień?

– Bezpośrednio nie, gdyż dotyczy czegoś innego. Wszystko wskazuje na to, że objawienia będą uznane, być może jeszcze w tym roku. Nie zapominajmy, że Kongregacja Nauki Wiary przekazała całą dokumentację dotyczącą objawień do Sekretariatu Stanu, który teraz nad tym pracuje.

Konkretnie rzecz biorąc, sądzę, że możliwe jest uznanie autentyczności pierwszych objawień, tak jak to zaproponowała komisja kard. Ruiniego. Zresztą trudno o inny wyrok, gdyż trudno wierzyć, aby sześcioro widzących kłamało przez 36 lat. To, co mówią, jest spójne. Nie ma wśród nich ludzi nawiedzonych czy zaburzonych psychicznie. Potężnym argumentem za autentycznością objawień jest wierność doktrynie Kościoła.

Jeżeli objawienia, a przynajmniej siedem pierwszych, zostanie uznanych, będzie to ogromny bodziec rozwojowy dla Medjugorja.

 

KAI: Ksiądz Arcybiskup swoim diecezjanom rekomendowałby wyjazd do Medjugorja?

– Jak najbardziej. Mówiłbym, że jest to pielgrzymka duchowej przemiany, nawrócenia i umocnienia wiary – gdyż wszystkie te elementy tam się realizują.

 

KAI: Dziękujemy za rozmowę.


Alina Petrowa-asilewicz, Marcin Przeciszewski / Warszawa

Katolicka Agencja Informacyjna

Tylko 1 na 1000 przypadków pedofilii ma związek z Kościołem

Zaledwie jeden promil nadużyć seksualnych wobec niepełnoletnich popełniany jest w środowisku kościelnym - informuje hiszpański dwumiesięcznik jezuicki "Sal Terrae". Do 70 proc. czynów dochodzi w rodzinach, 30 proc. popełnianych jest w innych środowiskach, m.in. szkołach i klubach sportowych. Jak podkreślają autorzy publikacji, niski odsetek nadużyć, nie zwalnia wspólnoty Kościoła z odpowiedzialności, ani wysiłków podejmowanych w zakresie prewencji.

Według wydawanego przez jezuitów hiszpańskiego periodyku “Sal Terrae” 1 na 1000 nadużyć seksualnych, których ofiarami są niepełnoletni, popełniany jest w środowisku kościelnym. 3/4 przypadków notowanych jest w rodzinach, do pozostałych dochodzi w innych środowiskach, w których przebywają dzieci i młodzież, m.in. w szkołach i klubach sportowych.

 

Na łamach kwartalnika przeprowadzona jest szczegółowa analiza statystyk, rozwiązań prawnych, a także możliwych działań w zakresie pomocy ofiarom i prewencji.

 

“Nie możemy zagwarantować w sposób absolutny, że w Kościele nie będzie już agresorów. Jednakże możemy i powinniśmy powiedzieć agresorom, że Kościół nie jest już miejscem popełniania przestępstw. Nie ma tam dla nich miejsca. Musimy mówić ofiarom, że będziemy zawsze z nimi i dla nich” – pisze na łamach dwumiesięcznika o. Campo Ibanez, profesor prawa kanonicznego Papieskiego Uniwersytetu Comillas w Madrycie.

 


abd (KAI/cath.ch/Sal Terrae) / Madryt

Katolicka Agencja Informacyjna

Moda na “singlowanie”

Z wiekiem stajemy się coraz bardziej świadomi i samodzielni. Ale im bardziej odczuwamy indywidualność tym bardziej odczuwamy samotność. Mimo to nie zawsze potrafimy podjąć decyzję, by ją wypełnić. 37-latek: mam dziewczynę, ale żeby od razu się żenić?

Mirosław
Pilśniak OP
zobacz artykuly tego autora >

Mirosław Pilśniak OP

Zobacz inne artykuły tego autora >
Mirosław
Pilśniak OP
zobacz artykuly tego autora >

Hiszpańscy biskupi potępiają terroryzm

Rodzinom ofiar zamachu w Barcelonie przekazał wyrazy głębokiego współczucia arcybiskup tego miasta, kard. Juan José Omella Omella. Purpurat przerwał urlop w Castellón i przyjechał do Barcelony, aby być blisko ofiar zamachu i ich rodzin.

Z kolei emerytowany arcybiskup Barcelony, kard. Lluís Martínez Sistach, w swoim wpisie na Twitterze potępił zamach. Ten czyn „napełnia nasze serca bólem i współczuciem dla ofiar”, napisał kard. Sistach.

 

Również sekretarz generalny Konferencji Biskupów Hiszpanii, na wiadomość o zamachu oświadczył, że jest to “czyn tragiczny i odrażający” i zapewnił o modlitwie biskupów w intencji ofiar oraz ich bliskich. Terroryzm jest „do gruntu złem”, narusza nie tylko w najbardziej potworny sposób prawo człowieka do życia i do wolności, ale także jest znakiem ogromnego braku tolerancji oraz totalitaryzmu, napisali biskupi Hiszpanii w oświadczeniu opublikowanym na oficjalnej stronie internetowej episkopatu.

 


ts / Barcelona

Katolicka Agencja Informacyjna

Konflikt między USA i Chinami na tle wolności religijnej

Obrońcy praw człowieka z zadowoleniem przyjęli doroczny raport amerykańskiego departamentu stanu na temat wolności religijnej w świecie. Potwierdza on, że dla nowej administracji jest to jeden z priorytetów w polityce zagranicznej.

W odróżnieniu od raportów z ubiegłych lat, tym razem po raz pierwszy jednoznacznie jest mowa o zbrodniach ludobójstwa popełnianych przez tak zwane Państwo Islamskie na chrześcijanach, jazydach i szyitach. Wiele miejsca poświęcono też prześladowaniom chrześcijan na Bliskim Wschodzie i ich masowej emigracji.

 

„Podobnie jak i wiele naszych raportów, dokument ten potwierdza stałą negatywną tendencję. Każdy kolejny raport przyznaje, że sytuacja znów się pogorszyła. Tym, co wyróżnia ten amerykański raport jest jego praktyczność. To znaczy zawiera on konkretne wskazania dla pracowników Departamentu Stanu. Nie jest to, co prawda, raport wyczerpujący, nie mówi o wszystkich formach naruszania wolności religijnej, ale koncentruje się na tych naruszeniach, które wynikają z działalności jakiegoś państwa i mogą zostać wyeliminowane dzięki amerykańskiej polityce. Widać to w przypadku Nigerii. Wszyscy wiemy, że działają tam terroryści z ugrupowania Boko Haram, a raport wskazuje przede wszystkim na naruszenia, których dopuszcza się państwo w stosunku do szyitów” – powiedziała Marta Petrosillo, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

 

Zawarte w raporcie informacje pokazują, że 80 proc. ludzkości żyje w krajach, w których wolność religijna jest ograniczona. W tym roku na czarnej liście departamentu stanu zalazły się: Birma, Chiny, Erytrea, Iran, Korea Północna, Sudan, Arabia Saudyjska, Tadżykistan, Turkmenistan i Uzbekistan. W trakcie prezentacji raportu amerykański sekretarz stanu Rex Tillerson zwrócił też jednak uwagę na krytyczną sytuację w innych krajach, takich jak Turcja, Syria czy Pakistan. W odniesieniu do tego ostatniego twórcy raportu uznali, że kraj ten poczynił ostatnio kroki w dobrym kierunku. Amerykański departament stanu zapewnił, że treść raportu będzie miała wpływ na politykę zagraniczną Stanów Zjednoczonych.

 

Na oficjalne ustalenia amerykańskich urzędników zareagowały już Chiny, które od lat znajdują się w czołówce krajów o najbardziej ograniczonej swobodzie wyznania. Zdaniem tamtejszego ministerstwa spraw zagranicznych wolność religijna to wewnętrzna sprawa tego kraju i Stany Zjednoczone nie mają prawa się do tego mieszać. Chiny złożyły już w tej sprawie oficjalny protest.

 


RV / Waszyngton

Katolicka Agencja Informacyjna

Nowenna Jasnogórska. Dzień 2. – Hodegetria

Hodegetria to najstarszy typ przedstawiania wizerunku Matki Bożej. Z języka greckiego oznacza on "Ta, która wskazuje drogę", "Przewodniczka"

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

W imieniu jasnogórskich paulinów zapraszamy na wspólną modlitwę Nowenną Jasnogórską. W tym roku rozważania do nowenny przygotował bp Grzegorz Ryś.

Kolejne odcinki z rozważaniami będą pojawiać się na youtubowym kanale Klasztoru jasnogórskiego. Wszystkie będziemy publikować na naszym portalu. Aby nie przegapić żadnego odcinka, warto dołączyć do facebookowego wydarzenia (kliknij) i otrzymywać powiadomienia o każdym poście wybierając opcję “Wezmę udział” lub “Zainteresowany(a)”.

 

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Beatyfikacja Heleny Kmieć?

Podczas uroczystej sesji rady miasta Libiąża radni nadali tytuł honorowego obywatela miasta śp. Helenie Kmieć – świeckiej wolontariuszce misyjnej zamordowanej w styczniu w Boliwii. Jednocześnie nazwali jej imieniem dotychczasową ulicę Kościelną w Libiążu.

„Mam nadzieję, że życie Helenki będzie dla nas przykładem i wskazówką na naszej drodze do wieczności” – mówiła Bogumiła Latko, przewodnicząca rady. Akt nadania honorowego obywatelstwa przekazała ona obecnym na sesji rodzicom wolontariuszki.

 

Zdaniem ks. Michała Klisia, proboszcza parafii Przemienienia Pańskiego w Libiążu, jest bardzo prawdopodobne, że po pięciu latach od śmierci Heleny rozpocznie się jej proces beatyfikacyjny. Dokumentacja w tej sprawie jest zbierana w rodzinnej parafii wolontariuszki. „Wiemy, co dzieje się przy grobie śp. Heleny Kmieć. Na przykład na modlitwę i refleksję zatrzymują się tam pielgrzymi na Jasną Górę” – mówił w czasie sesji ks. Kliś. Przytoczył również świadectwo kustosza sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach ks. Franciszka Ślusarczyka, który wspominał jednego z kleryków, który nie wiedział, jaką podjąć decyzję – wahał się, czy zostać księdzem. „Polecono mu, by posłuchał konferencji, którą we Wrocławiu wygłosiła Helena Kmieć. Posłuchał, a po święceniach przyjechał na jej grób, by podziękować za decyzję” – opowiadał ks. Kliś.

 

„Przykład życia Heleny przypomina o uniwersalnych wartościach, zrealizowanych w postawie otwartości, solidarności, gotowości niesienia innym pomocy nawet, gdy jest to związane z niebezpieczeństwem utraty własnego życia” – podkreślił kapłan.

 

Helena Kmieć urodziła się 9 lutego 1991 r. w Krakowie. Była absolwentką Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego Katolickiego Stowarzyszenia Wychowawców w Libiążu. Na ostatnie dwa lata liceum zdobyła stypendium do prestiżowej Leweston School w Sherborne w Wielkiej Brytanii, gdzie zdała maturę. Studiowała inżynierię chemiczną w języku angielskim na Politechnice Śląskiej. Dyplom magistra inżyniera obroniła w 2014 r. Równolegle ukończyła Państwową Szkołę Muzyczną II stopnia w Gliwicach, a następnie rozpoczęła pracę jako stewardessa w liniach lotniczych.

 

Do Wolontariatu Misyjnego Salvator w Trzebini wstąpiła w 2012 r. Od początku mocno angażowała się w działalność Wspólnoty. Zawsze gotowa do podjęcia odpowiedzialności za inicjatywy misyjne, chętnie służyła talentem muzycznym.

Posługiwała na placówkach misyjnych w Rumunii, na Węgrzech i w Zambii. Działała również w Duszpasterstwie Akademickim w Gliwicach, śpiewała w Chórze Akademickim Politechniki Śląskiej. Angażowała się w pomoc dzieciom w nauce w świetlicy Caritas i działalność Katolickiego Związku Akademickiego w Gliwicach.

W lipcu 2016 roku pełniła funkcję koordynatorki Światowych Dni Młodzieży w rodzinnej parafii.

 

8 stycznia 2017 r. rozpoczęła posługę jako wolontariuszka misyjna w Boliwii, z zamiarem półrocznej pomocy Siostrom Służebniczkom Dębickim w prowadzonej przez nie ochronce dla dzieci w Cochabamba, gdzie została zamordowana 24 stycznia 2017 r.

Została pochowana w rodzinnym Libiążu. Jej pogrzeb zgromadził kilka tysięcy młodych ludzi z całej Polski, oficjalne delegacje rządu RP, biskupów z Polski i Boliwii oraz wielu misjonarzy, mieszkańców miasta, przyjaciół i bliskich.

 


md / Libiąż

Katolicka Agencja Informacyjna

Franciszek modli się za ofiary zamachu w Barcelonie

Papież Franciszek modli się za ofiary zamachu terrorystycznego w Barcelonie z 17 sierpnia. Rzecznik prasowy Stolicy Apostolskiej oświadczył, iż "Ojciec Święty z wielkim zaniepokojeniem przyjął wiadomość o tym, co dzieje się w Barcelonie”. „Papież modli się za ofiary tego zamachu i pragnie zapewnić o swej bliskości cały naród hiszpański, a w szczególności rannych oraz rodziny ofiar” - powiedział dyr. Greg Burke.

17 sierpnia po południu półciężarówka wjechała w tłum ludzi zgromadzonych na jednej z głównych ulic Barcelony – Rambla, powodując śmierć 12 osób na miejscu, a 13. ofiara zmarła później, oraz co najmniej 80 rannych, w tym 15 w stanie ciężkim.

Przewodniczący Generalitatu – lokalnego rządu Katalonii, Carles Pugdemont oświadczył, że zatrzymano dwóch podejrzanych o dokonanie tego zamachu. Jednym z nich jest kierowca pojazdu, który początkowo zdołał uciec, ale schwytano go – jest nim mieszkaniec stolicy Katalonii – Driss Oukabir Soprano, pochodzący z Marsylii.

W kilka godzin po zamachu do jego autorstwa przyznało się Państwo Islamskie.


sal (KAI Rzym), kg / Watykan (KAI)

 

Rodziny harcerek z Suszka apelują o uszanowanie prywatności pogrzebu

Rodziny harcerek, które zginęły podczas dramatycznych wydarzeń w Suszku, prosi o uszanowanie prywatnego charakteru uroczystości pogrzebowych - brak obecności na nich mediów i nie składanie kondolencji.

W imieniu rodzin taką prośbę opublikował Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej. W tekście czytamy:

„Pogrzeb harcerek, które zmarły tragicznie w wyniku nawałnicy jaka przeszła nad obozem harcerskim w miejscowości Suszek, będzie miał CHARAKTER PRYWATNY.

Bardzo prosimy o okazanie szacunku i powagi, które powinny towarzyszyć uroczystości.

 

Rodzina prosi o brak obecności mediów i nie składanie kondolencji, a my zwracamy się z prośbą o uszanowanie tej woli. Bliscy zmarłych nie będą udzielać żadnych komentarzy oraz nie chcą być fotografowani”.


lg / Łódź

Katolicka Agencja Informacyjna