video-jav.net

Twe miłosierdzie niech spływa

O co chodzi z tym miłosierdziem? Jak je wytłumaczyć? Jak okazać? Miłosierdzie Boże to przecież jeden z największych przymiotów boskich, którego człowiek nie potrafi pojąć rozumem. I właśnie to, czego nie da się wytłumaczyć logicznie, trzeba zrozumieć sercem.

Polub nas na Facebooku!

Definicji można przedstawić wiele. Istotę miłosierdzia przybliża nam bł. s. Faustyna Kowalska w swoim Dzienniczku. Bóg, posługując się jej ręką, przekazuje człowiekowi wielką prawdę: Pragnę, aby cały świat poznał Moje Miłosierdzie. Niepojętych łask pragnę udzielać duszom, które ufają mojemu Miłosierdziu. Moje serce raduje się tym tytułem Miłosierdzia. Powiedz, że miłosierdzie jest największym przymiotem Boga. Wszystkie dzieła Moich Rąk są ukoronowane Miłosierdziem.

Szymon Hołownia, człowiek, który miłosierdzie zna i praktykuje, mówi, że to po prostu danie komuś tego, co mu się w ogóle nie należy. Zaś Tau, jeden z twórców chrześcijańskiego rapu w swoim singlu „Miłosierdzie” śpiewa: Co to jest miłosierdzie? Pomimo cierpień iść cierpliwie życiem i ofiarować miłość w społeczeństwie. Bp Stanisław Salatarski nazwał je szczęściem, które dajemy drugiemu.

 

Ja użyłabym do jego definicji tylko dwóch słów, bo dla mnie miłosierdzie to brak egoizmu. I Bóg jest miłosierny. On słucha i odpowiada w Piśmie. Patrzy jak grzeszę, a i tak wybacza. Upadam, a On wyciąga do mnie rękę i podnosi. Zdradzam go, za każdym razem gdy kąpię się w bagnie zła, a On i tak obmywa mnie swoją łaską. Nie żąda rozwodu, chce naprawiać naszą relację. Miłosierdzie to myślenie o innych, to stawianie kogoś ponad siebie. To też oszczędność w słowach, a bogactwo w czynach. Miłosierdzie to dobro. To On. Miłosierdzie to dar z serca, dzielenie się miłością. Podarowanie komuś części siebie, kawałka własnego szczęścia.

A co o tym przymiocie myślą młodzi? Według Jarka z Nowego Sącza to zawsze otwarta brama do nieba. Czynnik modelujący życie doczesne, poprawiający naszą kondycję psychiczną i kreujący naszą wiarę. Brak wiary w Boże Miłosierdzie, to negowanie istnienia Boga. Popadanie w ateizację i przedmiotowe podejście do bliźniego. Miłosierdzie to forma dążenia to doskonałości.

 

hand-838975_1280

 

Dla Kasi z Pustkowa-Osiedla  Miłosierdzie jest praktycznym przejawem miłości. W świecie dokonuje się w każdym akcie dobrej woli, a bezpośrednio w jej życiu – gdy przychodzi przed Najświętszy Sakrament i czuje się kochana.

Kuba – mieszkaniec Dębicy – uważa, że miłosierdzie – jak sama nazwa wskazuje – polega na zrobieniu czegoś dobrego, żeby się komuś po prostu zrobiło ,,miło na sercu”. Nie muszą to być jakieś bohaterskie czyny, wystarczy kogoś odwiedzić, uśmiechnąć się albo porozmawiać.

– Dla mnie to ogrom miłości, jaką dostałam od Boga kiedy błądziłam, kiedy szukałam właściwej drogi. To dobre przyjaźnie, te w KSM i nie tylko. Ale to przede wszystkim sam Jezus – mówi Natalia z Bochni.

 

Swój głos zaznaczył również największy autorytet wszechczasów, człowiek święty już za życia – Jan Paweł II. W swojej encyklice Dives in Misericordia (O Bożym Miłosierdziu) pisze: Miłosierdzie samo w sobie, jako doskonałość nieskończonego Boga, jest również nieskończone. Nieskończona więc i niewyczerpana jest też gotowość Ojca w przyjmowaniu synów marnotrawnych wracających do Jego domu. Nieskończona jest gotowość i moc przebaczania, mając swe stałe pokrycie w niewysłowionej wartości ofiary Syna. Żaden grzech ludzki nie przewyższa tej mocy ani jej nie ogranicza. Pojęcie miłosierdzia rozszerza podczas homilii wygłoszonej na Kanonizacji św. Siostry Faustyny. Głosi wtedy: Nie jest łatwo miłować miłością głęboką, która polega na autentycznym składaniu daru z siebie. Tej miłości można nauczyć się jedynie wnikając w tajemnicę miłości Boga. Wpatrując się w Niego, jednocząc się z Jego ojcowskim sercem, stajemy się zdolni patrzeć na braci nowymi oczyma, w postawie bezinteresowności i solidarności, hojności i przebaczenia. Tym wszystkim jest właśnie Miłosierdzie.

Rozpoczął się Rok Miłosierdzia, nie znaczy to jednak, żeby raz w tym roku – wyjątkowo – okazać się miłosierdziem, choć oczywiście to już jakiś krok. Ważne, by codziennie okazywać jego ogrom. Starać się w każdym dniu żyć tak, by spełniać uczynki miłosierne. Takiego miłosierdzia uczy nas Jezus – nie okazywania go od święta, ale celebrowania i wynoszenia do świętości każdego dnia. Otwarto już Bramy Miłosierdzia, czas otworzyć nasze serca.

 


Diecezjalne Biuro Medialne w Tarnowie (ŚDM Synaj) podeojmuje zadanie od samego Ojca Świętego. Co miesiąc będą szukać jednego, konkretnego miejsca, w którym – często codziennie i nieustannie – realizowane są uczynki miłosierdzia. Owocem poszukiwań będzie cykl artykułów. Pierwszy z nich to wprowadzenie w tematykę miłosierdzia i zdefiniowanie go przez wielu ludzi, w tym szczególnie przez młodych.


 

Sylwia Łabuz, Synaj, diecezja tarnowska

Rok Miłosierdzia, a nie dobrego samopoczucia

Zobowiązanie do rozwoju, zobowiązanie wobec ludzi. O roli ambasadora ŚDM opowiada Konrad Ciesiołkiewicz

Konrad Ciesiołkiewicz
Konrad
Ciesiołkiewicz
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Z pokorą i dużym poczuciem wyróżnienia, chcę powiedzieć, że zostałem, wraz z moją żoną, Brygidą, ambasadorem Światowych Dni Młodzieży, które odbędą się w Krakowie w lipcu 2016 roku. Wśród tylu wybitnych osób, czuję się bardziej niż nieco zmieszany. Mam więc potrzebę krótkiego skomentowania tego niebywałego dla mnie wyróżnienia.

Ciesiołkiewicz Konrad

Konrad Ciesiołkiewicz, ambasador ŚDM

Kiedy pół roku temu organizatorzy ŚDM zwrócili się do mojej żony i do mnie, jako do małżeństwa, z propozycją, to pierwsza myśl była jednoznaczna – to nie jest dla mnie, jest wielu innych bardziej godnych, więc z naszej dwójki lepiej, żeby ambasadorem została zdecydowanie lepsza połówka. Jeśli miałbym odpowiedzieć, czego się bałem, to wydaje mi się, że bałem się pychy. Po sporym namyśle i wielu rozmowach z żoną, pomyślałem, że pewną formą pychy, zamykania oczu, uszu, serca i głowy, byłoby nieprzyjęcie zaproszenia.

 

Głównym motywem organizatorów jest zaproszenie do dawania świadectwa wiary w Boga, wiary Bogu i wdzięczności za całe piękno, którego do tej pory w życiu doświadczyłem. „Są lepsi”, „Jestem za mały ”, „Popełniam tyle błędów, tyle nietaktu w podejściu do Pana Boga, rodziny, osób mi bliskich, współpracowników i siebie samego” – to zdania obecne w głowie. Mojej i wielu innych. „Wszak Światowe Dni Młodzieży odbywają się w rozpoczętym właśnie Roku Miłosierdzia, a nie w roku dobrego samopoczucia i miłości własnej pielęgnowanej nie raz fałszywą skromnością” – pomyślałem.

Chcę powiedzieć, że jest to dla mnie przede wszystkim bardzo poważne zobowiązanie. Po pierwsze, to zobowiązanie do osobistego rozwoju duchowego, o czym nie będę teraz publicznie pisał. Po drugie, to zobowiązanie wobec ludzi. Tych najbliższych – własnej rodziny, przyjaciół, koleżanek i kolegów z pracy, partnerów biznesowych. Kiedy myślę sobie o chrześcijaninie w świecie, to – bez przywoływania dokumentów Kościoła – tym, co powinno nas wyróżniać jest styl. Przy wielu naszych radościach i bolączkach dnia codziennego, naszych wadach charakteru i ludzkich słabościach, które nie zawsze wiodą nas przez właściwe sposoby radzenia sobie w życiu, to ich bilans powinien stanowić o rozpoznawalnym stylu. Jaki to styl? W mojej skromnej ocenie, przede wszystkim winna to być całkowita akceptacja każdego człowieka i wyraźne rozdzielanie zachowań od oceny osoby. Akceptacja wyklucza ocenę. Oceniać powinniśmy zachowanie i tylko zachowanie. Robić wszystko, by widzieć i wydobywać z ludzi przede wszystkim to, co dobre. Słowo rani, a słowo wypowiedziane z pozycji przełożonego może społecznie zabijać. Papież Franciszek przestrzegał przed tym w jednym ze swoich kazań w Domu Św. Marty. Nieocenna postawa, której źródłem jest ciekawość świata, aktywne słuchanie i chęć zrozumienia człowieka w zamian tak częstych ocen typu „gorszy”, „głupszy”, „nieodpowiedzialny” jest istotą stylu chrześcijanina. Jego piękno polega też na tym, że charakteryzować może też osoby niewierzące, ludzi dobrej woli.

 

Nierzadko ciężko kierować się tym stylem w skomplikowanych relacjach zawodowych, przy wyśrubowanych celach, krótkim czasie i wysokiej presji. Pod wpływem stresu wracamy do swoich wyuczonych zachowań, a często do ich trudnych stron, bywając nieznośni dla otoczenia. Czy można kierować się nieocenną postawą, kiedy pełni się funkcje kierownicze, w których obowiązkiem jest ocena pracowników i podejmowanie decyzji personalnych? Oczywiście tak. Należy, bo to zawodowy obowiązek. Choć jest to trudne i zawsze towarzyszyć powinny takim decyzjom właściwa autokrytyczna refleksja. Nawet te najtrudniejsze decyzje podejmować można w różny sposób. Jednym z bardziej inspirujących cytatów duchowych jest dla mnie tekst Abrahama Joshui Heschela, „bardzo chrześcijańskiego” w treści rabina z książki „Człowiek szukający Boga”, opisujący źródła duchowego upadku prowadzące do II wojny światowej:

Sumienie świata zniszczyli ci, którzy przywykli do obwiniania innych zamiast siebie. Pamiętajmy. Czciliśmy instynkty, ale nie ufaliśmy prorokom. Pracowaliśmy nad udoskonaleniem silników, a dopuściliśmy do tego, że nasze życie wewnętrzne stało się wrakiem. Wyśmiewaliśmy przesądy, aż utraciliśmy zdolność wiary. Pomogliśmy zgasić światło, które zaświecili nasi ojcowie. Wymieniliśmy świętość na wygodę, wierność na sukces, miłość na władzę, mądrość na informację, tradycję na modę.

 

Każdy człowiek jest kosmosem. To przecież słowa opisujące wewnętrzne życie wielu z nas, współczesnych wiecznie goniących. Potrzebujemy, ja potrzebuję, Polska potrzebuje dzisiaj zastrzyku duchowej lekcji, wewnętrznej przemiany. Przemiany miłości – słowa, postawy i istoty życia, tak często przez nas odpychanej i wyszydzanej. Benedykt XVI mówi za św. Augustynem: Historia świata jest walką pomiędzy dwoma rodzajami miłości: miłością do siebie – aż do zniszczenia świata; i miłością do innych – aż do rezygnacji z siebie samego.

Przyjazd papieża Franciszka jest przyjazdem proroka naszych czasów, następcy św. Piotra z dobrą nowiną o miłosierdziu Bożym, pomimo naszych słabości i wad; albo inaczej; miłosierdzie jest ze względu na nie – za darmo i dla każdego z nas! Bo Bóg jest miłością. Bez względu na nasze próby Jego zagłuszania i wypaczania. On jest miłością miłosierną!

 

Wpis został zamieszczony na stronie ciesiolkiewicz.com.


Konrad Ciesiołkiewicz wraz z żoną Brygidą są ambasadorami ŚDM Kraków 2016.

 

KONRAD CIESIOŁKIEWICZ

Menedżer, psycholog, lider wielu inicjatyw społecznych, wieloletni instruktor harcerski ZHR. Od ośmiu lat dyrektor komunikacji korporacyjnej i społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR) w jednej z międzynarodowych korporacji, gdzie pełni też rolę coacha i mentora. Były rzecznik rządu.

BRYGIDA GRYSIAK–CIESIOŁKIEWICZ

Dziennikarka telewizyjna, związana z TVN24. Autorka książek o Janie Pawle II („Najbardziej lubił wtorki”, „Kobiety w życiu Jana Pawła II”, „Miejsce dla każdego”) i książek o tematyce społecznej („Wybrałam życie” i „Kochają mnie do szaleństwa. Prawdziwa historia Jureczka”). W 2012 roku wyróżniona złotym medalem im. Jana Pawła II, m.in. za popularyzowanie jego nauczania.

Są rodzicami dwójki dzieci – córeczki i syna.

 

Konrad Ciesiołkiewicz

Konrad Ciesiołkiewicz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Konrad Ciesiołkiewicz
Konrad
Ciesiołkiewicz
zobacz artykuly tego autora >