video-jav.net

Między Modeną a Wrocławiem

Co takiego wspólnego w 2016 roku ma włoskie miasto ze stolicą Dolnego Śląska? Oczywiście - Światowe Dni Młodzieży! Chociaż spotkanie centralne odbędzie się w Krakowie to poprzedzają je Dni w Diecezjach, a młodzi Włosi z Modeny wybrali na ten czas właśnie Wrocław.

Polub nas na Facebooku!

Na ŚDM z diecezji Modena-Nonantola przyjedzie do Polski 780 młodych ludzi razem ze swoim biskupem Erio, a prawie połowa z nich przybędzie do Wrocławia. Przygotowania do tego wydarzenia rozpoczęli już 3 października 2015 w parafii Cavezzo, gdzie do dnia dzisiejszego można zobaczyć ślady trzęsienia ziemi, które dotknęło ten region w 2012 roku. Wtedy też grupa młodych Wrocławian przyjechała tam razem z biskupem Andrzejem Siemieniewskim, aby zaprosić młodzież do Polski. Doświadczyli oni tam głębokiej komunii i jedności. Odbyła się wspólna procesja ulicami miasta, a także modlitwa pod przewodnictwem bp Erio i bp Andrzeja przed kościołem noszącym wciąż oznaki wstrząsów. Spotkanie zakończyło się świadectwami, które poruszyły uczestników.

 

wroclaw modena 2

 

To był jednak dopiero początek przygotowań pielgrzymów do odpowiedniego przeżycia czasu w Polsce, gdzie w pełni przyjmą i wypełnią zaproszenie Ojca Świętego. Hasło tegorocznych Światowych Dni Młodzieży – Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią – prowadziło kolejne organizowane przez Duszpasterstwo Młodzieży wydarzenia mające pomóc młodym coraz świadomiej przeżywać treści, które będą obecne na spotkaniu w Krakowie. Przykładowo, w San Marino został zorganizowany Diecezjalny Weekend z okazji uroczystości Wszystkich Świętych, a który poprowadziła diecezja Modeny.

Szczególnymi przygotowaniami naznaczone były okresy Adwentu i Wielkiego Postu. Młodzi Włosi mieli wtedy możliwość spotkać się z biskupem, a na każdym spotkaniu analizowali postać jakiegoś świętego, którego później – jeszcze raz – poznają w Polsce. Pochylali się też nad uczynkami miłosierdzia i starali się wdrażać je w życie, aby odpowiedzieć na wezwanie Papieża Franciszka.

 

12027583_1629767313956317_6118742673712685630_n(1)

 

Ostatnim do tej pory krokiem ku ŚDM 2016 w Krakowie był Diecezjalny Dzień Młodzieży w miejscowości Vignola. Pochód uliczkami miasta został uwieńczony słowami, które Papież Franciszek skierował do młodych w liście napisanym właśnie z okazji XXXI Światowych Dni Młodzieży. Nie jest to jednak koniec przygotowań. Pielgrzymi będą jeszcze uczestniczyć w szeregu spotkań, których momentem kulminacyjnym będzie odprawiona w lipcu Msza Święta Posłania, celebrowana przez bp Erio.


Maja Czajkowska

PRZECZYTAJ

Anioł Stróż widziany na ŚDM!

Przenosimy się do Brazylii, gdzie Andrzej Pietrzyk wybiera się na nocne czuwanie w Rio de Janeiro. Jest przepełniony nadzieją, że trochę tego Pana Boga poadoruje, bo niedawno podjął decyzję o wyjeździe na misję do Limy.

Polub nas na Facebooku!

Fragment książki “Zróbmy Raban! Niezbędnik na Światowe Dni Młodzieży” autorstwa A. Salawy i K. Sarniewicz.


Niemal w podskokach wbiega na odpowiedni plac, biegnie do właściwej bramki, a tam… kiszka! Do ołtarza nie ma dostępu, bo po jakichś piątkowych zamieszkach ustawiono barierki i kontrolę. Na czuwanie mogą wejść tylko ściśle wyznaczeni wolontariusze. Andrzej jest zawiedziony. W myślach biadoli do Boga: „Znowu? Znowu to samo? Będę stał w bocznej ulicy i nie zobaczę nawet złamanego telebimu?”.

– Zmarnowany, prawie już się wycofałem, aż tu nagle podeszła do mnie niska Brazylijka. Wzrostu metr pięćdziesiąt, w okularach chyba minus trzydzieści dioptrii, w dodatku z czterema pakunkami. Andrzej patrzy na dziewczę, dziewczę patrzy na Andrzeja.

W końcu ona, już chyba nieco speszona, zaczyna się tłumaczyć: – A, bo mnie grupa zostawiła, a, bo chciałam tu wejść… Czy to jest wejście dla niepełnosprawnych? Poruszony Pietrzyk chwyta za pakunki dziewczęcia i wprowadza je na czuwanie – wszak każdy niepełnosprawny może wejść z opiekunem, a Brazylijka jest sama.

– Przechodzimy, wszyscy otwierają nam bramy. Pierwsza bramka się otwiera, druga się otwiera, trzecia też, przechodzimy przez kontrolę bezpieczeństwa, która praktycznie się nami nie interesuje. Wszyscy zupełnie inni, przemili, mówią: „dobry wieczór, dobry wieczór”. Wszystko ładnie, pięknie. Szansa na zobaczenie Najświętszego Sakramentu jest coraz większa, ołtarz coraz bliżej, a Andrzej orientuje się nagle, że spiesząc z pomocą, zapomniał wziąć plecaka.

Biegnie po niego pędem, Brazylijka ma czekać, wszystkie plecaki są takie same, szybko, gdzie jest ten Andrzeja z boliwijską flagą? – Znalazłem w końcu ten plecak, wróciłem tam, gdzie rozstałem się z Brazylijką, ale jej już tam nie było. Wyparowała po prostu, zdematerializowała się, nie istnieje. Wtedy dotarło do mnie: to było spotkanie z Aniołem Stróżem!

Ktoś przyszedł po mnie, wprowadził mnie gdzieś, gdzie nie miałem prawa się dostać. Usiadłem sobie potem na krawężniku i długo myślałem: o, ja nie mogę, to się nie dzieje naprawdę.

Do dziś Andrzej nie dowiedział się, czy dziewczyna w ogóle istniała, a jeżeli tak, to dlaczego miłe spotkanie trwało tak krótko. Niejeden mędrzec tego świata powiadał wszak, że Bóg buduje łaskę na naturze. Co jeśli natury braknie? Wtedy wysyła swoich pomocników. Nie zawsze skrzydlatych blondynów w powłóczystych szatach.

 

POZNAJ WIĘCEJ ŚDM-owych HISTORII W KSIĄŻCE “ZRÓBMY RABAN”!