video-jav.net

Fińscy luteranie odwiedzili papieża

Papież Franciszek przyjął w sobotę przedstawicieli Kościoła ewangelicko-luterańskiego z Finlandii. Przybyli oni do Rzymu z coroczną pielgrzymką ekumeniczną na święto patrona tego kraju, św. Henryka. - Wspólna modlitwa, świadectwo i służba prowadzą do jedności - podkreślił papież

Polub nas na Facebooku!

Oto tekst papieskiego przemówienia w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry,

Witam was z radością. Od kilku dziesiątek lat wasza ekumeniczna pielgrzymka do Rzymu z okazji święta św. Henryka pozwala na nasze braterskie spotkanie i przyczynia się do krzewienia jedności chrześcijan.

Wspólne zaangażowanie w ekumenizm jest zasadniczym wymogiem wiary, którą wyznajemy, wymogiem, który wynika wręcz z naszej tożsamości jako uczniów Jezusa. A jako uczniowie, gdy podążamy za tym samym Panem, coraz bardziej rozumiemy, że ekumenizm jest procesem, który jak wielokrotnie powtarzali różni papieże od Soboru Watykańskiego II, jest nieodwracalny. To nie jest droga opcjonalna. Jedność pośród nas wzrasta na tej drodze: dlatego wasza coroczna pielgrzymka do Rzymu jest szczególnie wymownym znakiem, za który wam dziękuję. Zachęca nas ona, byśmy szli razem drogą jedności, która w łasce Ducha Świętego prowadzi nas razem z Chrystusem, naszym Panem, jako umiłowanymi dziećmi Ojca, a zatem jako braci i siostry między sobą. Jestem wdzięczny biskupowi luterańskiemu Kuopio, jak również za uprzejme słowa i za cenne modlitwy, a także za zwrócenie naszej uwagi na fakt, że mamy przede wszystkim do wypełnienie posługę miłości i świadectwo wspólnej wiary. Mają one swą podstawę w chrzcie, w naszym byciu chrześcijanami: to jest centrum! Rzeczywiście, jak nam przypomniano, różne klasyfikacje socjologiczne, które są często powierzchownie przypisywane chrześcijanom, są aspektami drugorzędnymi i  bezużytecznymi. Kiedy razem się modlimy, gdy razem głosimy Ewangelię oraz służymy ubogim i potrzebującym, sami jesteśmy w drodze, a droga ta zmierza ku widzialnej jedności.

Także kwestie teologiczne i eklezjologiczne, które wciąż nas oddalają mogą zostać rozwiązane tylko podczas tej wspólnej podróży – nigdy nie zostaną rozwiązane, jeśli pozostaniemy w bezruchu – nie naciskając i nie przewidując, jak i kiedy to się stanie. Ale możemy być pewni, że jeśli będziemy posłuszni, Duch Święty poprowadzi nas w sposób, którego nie możemy sobie nawet wyobrazić. W międzyczasie jesteśmy wezwani, aby uczynić wszystko, co w naszej mocy, aby sprzyjać spotkaniom i rozwiązać w miłości nieporozumienia, wrogość i uprzedzenia, które obciążały nasze stosunki przez stulecia. Drodze ku uzgodnieniom teologicznym wniosła swój wkład niedawna Deklaracja Fińskiej Luterańsko-Katolickiej Komisji ds. Dialogu ma temat Kościoła, Eucharystii i posługi zatytułowany „Komunia w rozwoju”.  Dialog ten należy kontynuować, rozwijając to, co zostało rozpoczęte.

W drodze nie jesteśmy sami. Mamy wspólnych świadków, którzy podobnie jak św. Henryk poprzedzają nas w drodze. Tak więc to prawda – dziękuję za przypomnienie nam o tym – że Tradycja nie jest dylematem, lecz darem. Tradycja odnosi do łacińskiego słowa tradere, co oznacza przekazanie. Tradycja nie jest czymś, co wolno sobie przywłaszczyć, by się od siebie różnić, ale przekazem który został nam powierzony, aby się wzajemnie ubogacić. Jesteśmy zawsze wezwani, by powrócić do pierwotnego przekazu, z którego wypływa rzeka Tradycji: to otwarty bok Chrystusa na krzyżu. Tam dał nam samego siebie, przekazując nam także swojego Ducha (por. J 19, 30.34). Stąd pochodzi nasze życie jako wierzących, taj jest nasze odwieczne odrodzenie. Tam znajdujemy siłę, by nosić ciężary i krzyże jedni drugich. Poprzedzeni i wspierani przez tych, którzy oddali swoje życie ze względu na umiłowanie Pana oraz braci, jesteśmy wezwani, by niestrudzenie iść drogą.

Każdego roku chrześcijanie na świecie wyznaczaj sobie szczególne spotkanie, by prosić Pana o większą jedność. Jest to Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan, który w tym roku koncentruje się na biblijnym wersecie „Dążcie do sprawiedliwości” (por. Pwt 16, 20). Jest on sformułowany w liczbie mnogiej i przypomina nam, że sprawiedliwości nie można uczynić samemu: sprawiedliwości dla wszystkich wyprasza się i poszukuje razem. W świecie rozdartym przez wojnę, nienawiść, nacjonalizmy i podziały, wspólnej modlitwy i zaangażowania na rzecz większej sprawiedliwości nie można odkładać na później. Są to zaniedbania, na które nie możemy sobie pozwolić. Ufam, że nasze wspólne świadectwo modlitwy i wiary przyniesie owoce i że wasza wizyta umocni już solidną współpracę luteranów, prawosławnych i katolików w Finlandii. Za to i za każdego z was wzywam obfitej łaski Bożej, prosząc was, abyście nadal modlili się za mnie. Dziękuję.

KAI/awo

Gdańsk: Paweł Adamowicz spoczął w Bazylice Mariackiej

W Bazylice Mariackiej w Gdańsku odbyły się dziś uroczystości pogrzebowe śp. prezydenta tego miasta Pawła Adamowicza. Eucharystii przewodniczył abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Episkopatu Polski, a homilię wygłosił abp Sławoj Leszek Głódź. Podkreślił w niej, że tragiczna śmierć prezydenta Gdańska jest wezwaniem do rachunku sumienia i do koniecznej przemiany stylu naszego życia politycznego, wspólnotowego, społecznego i medialnego.

Polub nas na Facebooku!

– Nasza Ojczyzna potrzebuje polityki motywowanej miłością, szacunkiem, realizowanej z poszanowaniem dla życia, wolności i godności ludzi – powiedział metropolita gdański. Urna z prochami Pawła Adamowicza została złożona w kaplicy św. Marcina w Bazylice Mariackiej.

Pogrzebową Mszę św. koncelebrowali ponadto prymas Polski senior abp Henryk Muszyński, biskupi pomocniczy archidiecezji gdańskiej, hierarchowie sąsiednich diecezji oraz wielu duchownych diecezjalnych i zakonnych. Ceremonii towarzyszyła asysta wojskowa, przed rozpoczęciem liturgii odegrano hymn państwowy.

We wstępie do liturgii abp Sławoj Leszek Głódź poinformował o duchowej łączności papieża Franciszka z rodziną zmarłego prezydenta. Za pośrednictwem kard. Konrada Krajewskiego, papież przekazał rodzinie Pawła Adamowicza różańce, które wręczył metropolita gdański.

Prymas Polski abp Wojciech Polak skierował do uczestników uroczystości list, który w Bazylice Mariackiej odczytał prymas Polski senior abp Henryk Muszyński. Prymas Polak wyraził w nim przede wszystkim smutek z powodu tragicznej śmierci prezydenta Gdańska. Przesłał także rodzinie Zmarłego „wyrazy szczególnego współczucia i duchowej jedności”.

Przewodniczący Episkopatu abp Stanisław Gądecki podkreślił, że tragiczna śmierć prezydenta Gdańska „okryła nas wszystkich smutkiem, smutkiem z powodu zdziczenia obyczajów, ale także smutkiem, który towarzyszy każdemu umierającemu człowiekowi”. – Dziękujemy Panu Bogu za to wszystko, co stało się udziałem w dobru, które rozpoczęło się w nim od momentu chrztu świętego – mówił o zmarłym prezydencie Gdańska przewodniczący Episkopatu.

W homilii metropolita gdański przypomniał, że śp. Paweł Adamowicz „szedł drogą swego doczesnego dynamicznego, twórczego, wybiegającego ku przyszłości życia”. – Niedawny zwycięzca w kolejnych wyborach na fotel prezydenta miasta Gdańska, wychylony ku przyszłości, ku planom, projektom, marzeniom, które były przed nim i z którymi miał się zmierzyć – mówił abp Głódź.

Jak powiedział, w niedzielę 13 stycznia nastąpiła odrażająca śmierć prezydenta Gdańska. Hierarcha był świadkiem jego odchodzenia, gdy udał się do szpitala, do którego przewieziono śmiertelnie rannego Pawła Adamowicza. Abp Głódź modlił się przy jego łóżku i towarzyszył w modlitwie lekarzom, którzy starali się rozdmuchać „płomień życia” umierającego prezydenta Gdańska.

Abp Głódź przypomniał, że Zmarły należał do pokolenia „Solidarności”. Wspominał, że znał Pawła Adamowicza od 2008 r., gdy ten już od wielu lat poświęcał się pracy w samorządzie gdańskim. Od 1998 r. Paweł Adamowicz zwyciężał podczas kolejnych wyborów.

„Patriota Gdańska. Jakże wiele zrobił, aby nasze miasto wzrastało nad poziomy. Piękniało, nasycało się rozmaitymi inwestycjami w służbie gdańskiej pamięci, edukacji, artyzmu, zdrowia, życia społecznego, użyteczności publicznej. Aby promieniowało przedsięwzięciami artystycznymi i kulturalnymi, przyciągało ku sobie, szczególnie latem, innych. Było gościnne, atrakcyjne, wielkie i dumne. Świadome swej ważnej roli w historii współczesności ojczyzny, ale i chrześcijańskiej Europy – wymieniał abp Głódź.

„Był człowiekiem wiary. Kościół katolicki w Gdańsku doznał od niego wiele pomocy. Wspomagał remonty historycznych zabytkowych gdańskich świątyń, włącznie z tą Bazyliką. Wiele działań Kościoła, szczególnie tych o wymiarze społecznym, mogło liczyć na wsparcie ze strony Prezydenta Gdańska” – dodał hierarcha.

„Tak wiele było modlitwy w ostatnich dniach. Niech dalej trwają i nie ustają. Niech będą świadectwem naszych serc pozostających w harmonii z Bożym miłosierdziem” – mówił hierarcha. I podkreślił: “Potrzeba nam budowniczych pokoju i braterstwa. Śmierć naszego brata Pawła, którego dziś chrześcijańskim pogrzebem żegnamy, wstrząsnęła wspólnotą Narodu”.

„Dla wielu to, co się wydarzyło w niedzielny wieczór na Węglowym Targu, zostało odebrane jako potężny, gwałtowny, niemilknący dzwon na trwogę – podkreślił abp Głódź. – Jest to wezwanie do rachunku sumienia. Do koniecznej przemiany stylu naszego życia politycznego, wspólnotowego, społecznego, medialnego. Do definitywnego wyrugowania z polskiej polityki, więcej, z przestrzeni życia społecznego, języka pogardy, poniżania, deprecjonowania, obdzierania ze czci i godności naszych braci, bliskich, czasem niedawnych przyjaciół”.

– Wypływa ten język z serc, w których być może wygasł płomień miłości do Ojczyzny i do polskiej wspólnoty. Wyrasta z niekontrolowanej miarą sumienia pychy, która jest nieodrodnym dzieckiem pogardy. Tak być nie może! Dosyć! – podkreślił z mocą metropolita gdański.

„To pycha buduje mury osobności. Wzywa do ich obrony. Niezdolna do autorefleksji, do dostrzeżenia w swych sercach braku miłości, imperatywu pokoju, szacunku dla racji i poglądów innych, podważania tego, co jest rezultatem demokratycznych zasad. Trzeba nam braterstwa serc, dłoni otwartych, a nie zaciśniętych pięści” – zaznaczył abp Głódź.

Na zakończenie homilii zaapelował o przekazywanie sobie i zwłaszcza rodzinie Zmarłego znaku pokoju. Podziękował też lekarzom za usilne próby ratowania życia prezydenta Gdańska. – Zrobili, co mogli, walczyli o wiele godzin życie śp. Pawła. Bóg rozrządził inaczej. Należy im się wdzięczność i podziw – zaznaczył abp Głódź.

Intencje podczas modlitwy powszechnej odczytali także m.in. przedstawiciele innych wspólnot wyznaniowych: Kościoła luterańskiego, prawosławnego, metodystycznego, Kościoła obrządku greckokatolickiego oraz przedstawiciele gmin: muzułmańskiej i żydowskiej w Gdańsku.

Po zakończeniu liturgii  a przed złożeniem urny z prochami Zmarłego prezydenta do grobu przemówili żona Pawła Adamowicza – Magdalena Adamowicz, córka – Antonina Adamowicz, brat – Piotr Adamowicz, a także o. Ludwik Wiśniewski OP, prezydent Sopotu Jacek Karnowski, polityk i historyk Aleksander Hall oraz p.o. prezydenta Gdańska Aleksandra Dulkiewicz.

Magdalena Adamowicz podziękowała wszystkim za organizację uroczystości, pożegnanie jej męża i modlitwę. – Od początku naszego związku wiedziałam, że twoją miłością muszę dzielić się z Gdańskiem – mówiła. – Teraz zostałyśmy same, ale to nie znaczy samotne, bo są z nami tysiące gdańszczan i gdańszczanek, Polacy w innych miastach, przyjaciele z zagranicy – powiedziała.

Córka Antonina podziękowała swojemu Tacie za całe rodzinne życie i towarzyszenie w jej dzieciństwie i dorastaniu.

Aleksander Hall stwierdził, że Pawła Adamowicza zabiła nienawiść. – Tę nienawiść wzbudzano i podsycano, dyskwalifikując go moralnie. Tak przedstawiały go tzw. media publiczne. Apeluję do tych, którzy mają wpływ na nasze życie publiczne, przede wszystkim rządzących, aby zerwali z tymi praktykami. Wyciągnijmy wnioski z tej lekcji – dodał, dziękując Zmarłemu za zaangażowanie w działalność opozycyjną.

Ludwik Wiśniewski OP, przyjaciel Pawła Adamowicza, powiedział: “Cała Polska czeka, może nie tylko czeka, żeby z Gdańska wyszło przesłanie, które dotrze do każdego Polaka i które przywróci moralną równowagę w naszym kraju i naszych sercach. W ostatnich dniach wielu ludzi próbowało formułować to przesłanie, które wynika ze śmierci Pawła. Jestem przekonany, że Paweł chce, abym wypowiedział następujące słowa: trzeba skończyć z nienawiścią, trzeba skończyć z nienawistnym językiem, trzeba skończyć z pogardą, trzeba skończyć z bezpodstawnym oskarżaniem innych”.

Jacek Karnowski w imieniu prezydentów i burmistrzów polskich miast oddał hołd Pawłowi Adamowiczowi za jego pracę publiczną. Gdańsk był za jego rządów miastem przyjaznym i otwartym dla wszystkich. – Taką Polskę, prawdziwie demokratyczną, europejską jak twój Gdańsk, my prezydenci polskich miast obiecujemy budować – dodał Karnowski.

Aleksandra Dulkiewicz mówiła o gdańskiej tożsamości, która stała się właściwa dla Pawła Adamowicza tak dalece, że “dumę z tego miejsca uczynił jednym z najważniejszych przesłań swojej prezydentury i odniósł w tej materii niekwestionowany sukces”. Dodała, że Paweł Adamowicz pomagał prywatnie wielu osobom, wspierał Polaków wracających z zesłania na Wschodzie i sieroty z krajów afrykańskich.

Piotr Adamowicz podziękował ks. Ireneuszowi Bradtke, proboszczowi Bazyliki Mariackiej, za towarzyszenie przez całą noc, kiedy odchodził Paweł Adamowicz.

W Mszy św. oprócz najbliższej rodziny tragicznie zmarłego prezydenta, wzięli udział prezydent RP Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki wraz z członkami rządu, przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk z małżonką, byli prezydenci RP Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski z małżonkami, wielu byłych premierów, współpracownicy, parlamentarzyści oraz mieszkańcy Trójmiasta, Pomorza i osoby, które przybyły z całego kraju. Wiele z nich stało także przed świątynią.

Do gdańskiej świątyni przybyli też m.in. były prezydent Niemiec Joachim Gauck, burmistrzowie Rotterdamu, Bremy, Lipska i Hamburga. Polskie samorządy reprezentowało wielu prezydentów, burmistrzów, wójtów i radnych z całego kraju.

Zgodnie z wolą rodziny, w trakcie pogrzebu zbierane były datki na Hospicjum im. ks. E. Dutkiewicza i Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.

Urna z prochami Pawła Adamowicza została złożona w kaplicy św. Marcina w Bazylice Mariackiej.

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz został ugodzony nożem 13 stycznia podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i zmarł następnego dnia w szpitalu w skutek odniesionych ran.

KAI/awo

Abp Głódź: śmierć P. Adamowicza to wezwanie do rachunku sumienia

Tragiczna śmierć Pawła Adamowicza to wezwanie do rachunku sumienia, do koniecznej przemiany stylu naszego życia politycznego, wspólnotowego, społecznego, medialnego. Nasza Ojczyzna potrzebuje polityki motywowanej miłością, szacunkiem, realizowanej z poszanowaniem dla życia, wolności i godności ludzi - podkreślił abp Sławoj Leszek Głódź w homilii podczas Mszy św. pogrzebowej śp. prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Polub nas na Facebooku!

W homilii metropolita gdański przypomniał, że śp. Paweł Adamowicz „szedł drogą swego doczesnego dynamicznego, twórczego, wybiegającego ku przyszłości życia”. – Niedawny zwycięzca w kolejnych wyborach na fotel prezydenta miasta Gdańska, wychylony ku przyszłości, ku planom, projektom, marzeniom, które były przed nim i z którymi miał się zmierzyć – mówił metropolita gdański.

Jak powiedział, w niedzielę 13 stycznia nastąpiła odrażająca śmierć prezydenta Gdańska. Hierarcha był świadkiem jego odchodzenia, gdy udał się do szpitala, do którego przewieziono śmiertelnie rannego Pawła Adamowicza. Abp Głódź modlił się przy jego łóżku i towarzyszył w modlitwie lekarzom, którzy starali się rozdmuchać „płomień życia” umierającego prezydenta Gdańska.

Dalej przypomniał, że w kaplicy ostrobramskiej Matki Miłosierdzia, na pomniku upamiętniającym ofiary tragedii smoleńskiej, widnieją słowa: „Media vita in morte sumus”. – W pośrodku życia w śmierci jesteśmy. Wielu z tych, którzy tamtego dnia lecieli do Katynia, aby na grobach zamordowanych polskich oficerów złożyć wieniec pamięci Ojczyzny było ludźmi, do których nagła śmierć przyszła „in media vita” – w połowie życia – mówił kaznodzieja.

Ta śmierć przyszła w połowie życia także do śp. Pawła Adamowicza, ofiary zbrodniczego, okrutnego, niepojętego w swej scenerii zamachu – powiedział abp Głódź. – „Gdańsk jest szczodry, Gdańsk dzieli się dobrem, Gdańsk chce być miastem solidarności!” – tak mówił Prezydent chwilę przed tragicznym zamachem podczas finału dorocznej kwesty Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Odczytujemy te słowa jako swoisty testament. Wyznanie i deklarację miłości, uznania, szacunku, zachwytu dla Gdańska. Był jego prezydentem 20 lat – przypomniał arcybiskup.

– Powraca telewizyjny obraz Prezydenta Pawła z wzniesioną ku górze ręką i światłem do nieba. „To jest swoista statua wolności dla Gdańska, ale nie tylko” – takie słowa wpisałem w Księdze Kondolencyjnej w Urzędzie Miasta – mówił hierarcha. – W ręce trzymał światełko skierowane ku niebu. Ku światłości wiekuistej, gdzie mieszka Bóg „bogaty w miłosierdzie”. Jakby sygnał, oznajmienie – nieuświadomione wtedy – że niebawem i on będzie zmierzał ku Temu, który „zna wszystko”.

Abp Głódź przypomniał, że Zmarły należał do pokolenia „Solidarności”. Wspominał, że znał Pawła Adamowicza od 2008 r., gdy ten już od wielu lat poświęcał się pracy w samorządzie gdańskim. Od 1998 r. Paweł Adamowicz zwyciężał podczas kolejnych wyborów. – Ofiarował tej służbie rodzinnemu miastu swoje serce, zapał, kompetencje, wrażliwość, inteligencję, także twórczą wyobraźnię – podkreślił abp Głódź.

„Patriota Gdańska. Jakże wiele zrobił, aby nasze miasto wzrastało nad poziomy. Piękniało, nasycało się rozmaitymi inwestycjami w służbie gdańskiej pamięci, edukacji, artyzmu, zdrowia, życia społecznego, użyteczności publicznej. Aby promieniowało przedsięwzięciami artystycznymi i kulturalnymi, przyciągało ku sobie, szczególnie latem, innych. Było gościnne, atrakcyjne, wielkie i dumne. Świadome swej ważnej roli w historii współczesności ojczyzny, ale i chrześcijańskiej Europy – wymieniał abp Głódź.

„Był człowiekiem wiary. Kościół katolicki w Gdańsku doznał od niego wiele pomocy. Wspomagał remonty historycznych zabytkowych gdańskich świątyń, włącznie z tą Bazyliką. Wiele działań Kościoła, szczególnie tych o wymiarze społecznym, mogło liczyć na wsparcie ze strony Prezydenta Gdańska” – dodał hierarcha.

Śp. Prezydent był człowiekiem wiary, praktykującym katolikiem – powtórzył abp Głódź. – Nie wstydził się swojej wiary. Nie uważał, że zamyka się ona w zakamarkach prywatności. Często żartobliwie podkreślał, że gdy jest w Brukseli i siada z posłami, to rozpoczyna posiłek od znaku krzyża. Był związany mocnymi więzami przyjaźni z moim poprzednikiem, śp. abp. Tadeuszem Gocłowskim. Uważał go za swego duchowego ojca, korzystał wiele z jego doświadczenia i rozeznania zagadnień społecznych i politycznych – mówił hierarcha.

„Śp. Pan Prezydent Paweł Adamowicz stanął już w prawdzie swego tragicznie przerwanego życia przed Bożym Majestatem. Przed Bogiem żywych i umarłych. Sprawiedliwym, wiernym i miłosiernym. Zda Mu sprawę z włodarstwa swego. Zaniesie naręcze swoich dobrych czynów w służbie rodziny, bliźnich, wspólnoty Gdańska, której tyle lat przewodził. Z pewnością otrzyma za nie wieczną zapłatę, stosownie do swych czynów i wiary. W jego ostatniej drodze niechaj towarzyszy nasza modlitwa kierowana ku Matce Miłosierdzia. Rozdawczyni łask, przewodniczce na drogach wieczności” – powiedział w homilii arcybiskup.

„Tak wiele było modlitwy w ostatnich dniach. Niech dalej trwają i nie ustają. Niech będą świadectwem naszych serc pozostających w harmonii z Bożym miłosierdziem. Tę miłość do Matki Miłosierdzia, tej z Ostrej Bramy, posiadł od swoich Rodziców przybyłych do Gdańska z ziemi wileńskiej” – kontynuował kaznodzieja.

„Przed niespełna dziesięciu laty w kaplicy Matki Bożej Miłosierdzia, złożyliśmy podniesione ze smoleńskiego pobojowiska doczesne szczątki Macieja Płażyńskiego, marszałka Sejmu, współtwórcę polskiej i gdańskiej wolności, ofiarę tragedii smoleńskiej. To był pierwszy powrót do dawnej tradycji. Do zainicjowania panteonu osób, które dobrze zasłużyły się Gdańskowi i Ojczyźnie. Prezydent Adamowicz będzie drugim, którego prochy w tych dostojnych murach oczekiwać będą na dzień chwały, w którym „Bóg nasz przybędzie”, Chrystus „przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z nim” – cytował abp Głódź.

– Potrzeba nam budowniczych pokoju i braterstwa. Śmierć naszego brata Pawła, którego dziś chrześcijańskim pogrzebem żegnamy, wstrząsnęła wspólnotą Narodu. Ku naszemu miastu, ku Ojczyźnie, nadbiegło dramatyczne pytanie z Księgi Rodzaju. Pytanie Boga, skierowane ku Kainowi, zabójcy brata swego. „Cóżeś uczynił?. Krew brata twego głośno woła do mnie z ziemi” – mówił arcybiskup.

„Dla wielu to, co się wydarzyło w niedzielny wieczór na Węglowym Targu, zostało odebrane jako potężny, gwałtowny, niemilknący dzwon na trwogę – podkreślił abp Głódź. – Jest to wezwanie do rachunku sumienia. Do koniecznej przemiany stylu naszego życia politycznego, wspólnotowego, społecznego, medialnego. Do definitywnego wyrugowania z polskiej polityki, więcej, z przestrzeni życia społecznego, języka pogardy, poniżania, deprecjonowania, obdzierania ze czci i godności naszych braci, bliskich, czasem niedawnych przyjaciół. Wypływa ten język z serc, w których być może wygasł płomień miłości do Ojczyzny i do polskiej wspólnoty. Wyrasta z niekontrolowanej miarą sumienia pychy, która jest nieodrodnym dzieckiem pogardy. Tak być nie może! Dosyć! Basta! Stop!” – zaznaczył z mocą metropolita gdański.

„To pycha buduje mury osobności. Wzywa do ich obrony. Niezdolna  do autorefleksji,  do dostrzeżenia w swych sercach braku miłości, imperatywu pokoju, szacunku dla racji i poglądów innych, podważania tego, co jest rezultatem demokratycznych zasad. Trzeba nam braterstwa serc, dłoni otwartych, a nie zaciśniętych pięści” – zaznaczył abp Głódź.

– Dźwięk tego dzwonu wzywa nas do odbudowy polskiej wspólnoty wedle miary miłości, zaufania, szacunku. Do definitywnego zakończenia recydywy swoistej walki klas, w nowym przebraniu i propagandowym instrumentarium, pamiętanej dobrze przez starsze pokolenie. Przynosiła ona opłakane owoce społecznych krzywd, konfliktów, destabilizację polskiej wspólnoty. To dotyczy także próby „wypłukiwania” z przestrzeni publicznej roli Kościoła, który jakże często bywał mediatorem, nawet w czasach PRL, „wypłukiwania” jego zadań i posłannictwa.

„Tak, drodzy bracia i siostry, trzeba nam powrotu do hierarchii trwałych, sprawdzonych wartości, budowanych na fundamencie Rodziny, szkoły, kościoła. Powrotu niezbędnego, koniecznego niczym koło ratunkowe wrzucone na wzburzoną głębinę polskiej wspólnoty. Tych wartości dzięki którym Polska trwa. Z których wyrosła przed stu laty jej utracona niepodległość. Odebrana przez sąsiadów w sytuacji wewnętrznej słabości i głębokich podziałów. Powrotu wartości, które w polskie pokiereszowane opresją komunistycznej ideologii życie, wniosła Solidarność. A „Solidarność – to znaczy jeden i drugi (…) A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni – przeciw drugim”. Tak mówił, tu, w Gdańsku, na Zaspie, św. Jan Paweł II. Wielu zapomniało o tym doszczętnie. A to zadanie niespełnione, jesteśmy za to wszyscy odpowiedzialni i trzeba je podjąć” – mówił hierarcha.

Dodał, że papież Franciszek w tegorocznym Orędziu na Światowy Dzień Pokoju, przypomina, że „przekazanie pokoju znajduje się w centrum misji uczniów Chrystusa”, a „polityka jeśli jest realizowana z podstawowym poszanowaniem dla życia, wolności i godności ludzi, może naprawdę stać się wzniosłą formą miłości”. Tej formy miłości potrzebuje Polska – jak „łania pragnie wody ze strumieni”.

„Nasza ojczyzna potrzebuje takiego kształtu polityki polskiej. Takiego – motywowanego miłością, szacunkiem – kształtu polskiej wspólnoty narodowej. Mówię o tym, wobec was, bracia i siostry, którzy jesteście dziećmi Narodu i Kościoła. Wobec nas wszystkich, którzy mamy obowiązek współtworzyć Polskę zgodną, sprawiedliwą, miłującą, solidarną” – zaznaczył abp Głódź.

– Dzisiaj odwołuję się jeszcze raz do słów Ojca Świętego Franciszka, bardziej niż kiedykolwiek, nasze społeczeństwa – pośród nich i nasze, polskie – potrzebują „budowniczych pokoju”, którzy mogliby być autentycznymi posłańcami i świadkami Boga – podkreślił.

„Zbliża się czas wzajemnego przekazania sobie znaku pokoju. Przekażmy go autentycznie, w duchowy sposób, bo nie wszyscy będą w stanie to uczynić bezpośrednio, najbliższej rodzinie śp. Pawła Adamowicza: Małżonce, Córkom, Rodzicom, Bratu. Niech odczują naszą bliskość, empatię, wspólnotę, braterstwo naszych serc. Przekażmy także znak pokoju lekarzom. Zrobili, co mogli, walczyli o wiele godzin życie śp. Pawła. Bóg rozrządził inaczej. Należy im się wdzięczność i podziw” – powiedział abp Głódź.

KAI/awo

“Barka” po hiszpańsku #ProstoZPanamy

Pielgrzymi z Archidiecezji Gnieźnieńskiej mieszkają w Chitré. Dziś podczas Mszy św, wspólnie z parafianami odśpiewali "Barkę" po Hiszpańsku

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Ulubiona pieśń Jana Pawła II po hiszpańsku brzmi nie mniej wzruszająco niż po polsku.

 

 

Tu jeszcze przepiękny,  przejmujący wykon “Barki” po hiszpańsku.

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Jutro Niedziela – II zwykła C

On, będzie zawsze przy Niej a Ona będzie radością jego życia. Zakochany Bóg odnajduje swoją miłość

ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

STO SŁÓW


Czyje zaślubiny odbyły się w Kanie Galilejskiej? Do kogo przyszedł Jezus?

Do mnie i do ciebie. Do swojego Kościoła. To sens cudu objawionego w Kanie (EWANGELIA). Zostaliśmy wybrani przez Boga. Jesteśmy jedyni, ukochani. Bóg deklaruje, że nigdy nas nie opuści (PIERWSZE CZYTANIE) ale i z naszej strony też musi być deklaracja, ślubowanie (PSALM). Tak jak każde zaślubiny są wielkim szczęściem ale i odpowiedzialnością za nowy związek, nową rodzinę, tak każdy z nas został obdarowany wielką miłością ale także odpowiedzialnością. Ma swoje zadanie, rolę w tym związku. Jak w małżeństwie: On (Bóg) będzie zawsze przy niej, jak wierny mąż a Ona (My) będzie radością jego życia. W ten sposób zakochany Bóg odnajduje swoją miłość.

Każdy z nas jest inny ale wszyscy wzajemnie się uzupełniamy. Jesteśmy jednym Kościołem. Pasujemy do siebie. Każdy ma swoją misję, bo każdy otrzymał inny dar (DRUGIE CZYTANIE). Wszystko jednak co otrzymaliśmy, powinno nas łączyć a nie dzielić. Dary od Ducha Świętego nie są naszą prywatną własnością. Służą do budowania wspólnego dobra. Wspólnego lepszego świata. Naszego wspólnego życia.

 

PUNKT WYJŚCIA


II NIEDZIELA OKRESU ZWYKŁEGO • Rok C • KOLEKTA: Będziemy się modlić, aby Bóg obdarzył nasze czasy swoim pokojem • CZYTANIA: Księga Izajasza 62, 1-5; Psalm 96 (95), 1-2a. 2b-3. 7-8. 9 i 10ac; 1 List do Koryntian 12, 4-11; Ewangelia wg św. Jana 2, 1-11

 

• CHMURA SŁOWA •

 

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst I czytania

Czytanie z Księgi Izajasza

(Iz 62, 1-5)

Przez wzgląd na Syjon nie umilknę, przez wzgląd na Jerozolimę nie spocznę, dopóki jej sprawiedliwość nie błyśnie jak zorza i zbawienie jej nie zapłonie jak pochodnia. Wówczas narody ujrzą twą sprawiedliwość i chwałę twoją wszyscy królowie. I nazwą cię nowym imieniem, które usta Pana określą.

Będziesz prześliczną koroną w rękach Pana, królewskim diademem w dłoni twego Boga. Nie będą więcej mówić o tobie «Porzucona», o krainie twej już nie powiedzą «Spustoszona». Raczej cię nazwą «Moje w niej upodobanie», a krainę twoją – «Poślubiona». Albowiem spodobałaś się Panu i twoja kraina otrzyma męża.

Bo jak młodzieniec poślubia dziewicę, tak twój Budowniczy ciebie poślubi, i jak oblubieniec weseli się z oblubienicy, tak Bóg twój tobą się rozraduje.

Oto Słowo Boże

[01][02]

PIERWSZE CZYTANIE

OdnalezieniIz 62, 1-5

KSIĘGA: Izajasza • AUTOR: Trzeci Izajasz • CZAS POWSTANIA: poł. VI w. przed Chr. • KTO MÓWI: prorok (w imieniu Boga) • ADRESACI: Jerozolima  • KATEGORIA: mowa prorocka


ZBAWIENIE DLA WSZYSTKICH • Trzecia część Księgi Izajasza (56-66), powstała już po powrocie z wygnania. Odpowiada za nią wciąż tzw. “szkoła Izajasza”. Autor, nazwany umownie Trzecim Izajaszem (Trito-Izajaszem), podkreśla świętość Boga i Jerozolimy oraz rysuje wizję czasów ostatecznych, w których zbawienie ma objąć wszystkie narody.

ODBUDOWA JEROZOLIMY • Fragment, który usłyszymy, opisuje odbudowę Jerozolimy. • Bóg obiecuje, że nigdy już nie padnie łupem swych wrogów. Następnie Trito-Izajasz zachęca wszystkich do wchodzenia bramami Jerozolimy i uprzątnięcia jej ulic, aby ukazać wszystkim narodom, że nie jest już miastem opuszczonym, ale wybraną Pana.

POWTÓRNE ZAŚLUBINY • Słowa dzisiejszego pierwszego czytania to obietnica proroka, który zarzeka się, że nie przestanie mówić o Jerozolimie, dopóki nie powstanie na nowo z ruin. Jej sprawiedliwość mają ujrzeć wszyscy królowie. Ma także otrzymać od Pana “nowe imię”. Nie będzie już “porzuconą” i “spustoszoną” lecz “wybraną” i “poślubioną” Pana. Bóg zapowiada odnowienie ceremonii zaślubin ze swoim Miastem.

 

JESZCZE O PIERWSZYM CZYTANIU


Lud izraelski wraca z niewoli babilońskiej. Czego mogą się spodziewać? Jak Bóg powita powracającą do Niego niewierną małżonkę?

Czekający na progu Bóg. W pierwszym czytaniu, słyszymy głos Boga, który, po długim okresie rozłąki, wraca do swojej ukochanej Jerozolimy. Po kilkudziesięciu latach niewoli w Babilonii Pan wzbudził Cyrusa, który rozmontował potężne imperium babilońskie i uwolnił jego zakładników. Izrael mógł wrócić do swojego kraju i do swojego Boga. Czego jednak mieli się spodziewać? Czy na progu ich własnego domu nie spotka ich wciąż zagniewany i surowy Pan?

Można na Niego liczyć. Nic takiego nie mogło się zdarzyć. Każdy, kto przeżywa bądź przeżył miłość, wie jak wygląda powrót ukochanej osoby. Bóg bez wymówek i bez osądzania szeroko otwiera ramiona dla swojej powracającej ukochanej. Na widok wracającej do Niego Jerozolimy nie może powstrzymać okrzyku radości (Iz 62,1). Nie spocznie, dopóki jej sprawiedliwość nie zajaśnieje i jej zbawienie nie zabłyśnie jak pochodnia. Innymi słowy, chce, aby jak przy spotkaniu z ukochanym, zaczęła promienieć, przestała się wstydzić, a zaczęła cieszyć się tym, że znów są razem. Sprawiedliwość oznacza dobrą relację z Bogiem i z innymi. Pan przekonuje swoją ukochaną, że może wciąż liczyć na jego miłość.

Ponowne odnalezienie, zakochanie i ślub. On daje jej, powracającej, nowe imię, tak zakochani nazywają się ciągle na nowo sobie tylko znanymi imionami (Iz 62,2). On zrobi z niej koronę piękności i królewski diadem (Iz 62,3). Będzie jego ozdobą. Obrazy te nawiązują do ceremonii zaślubin na Bliskim Wschodzie, gdzie małżonkowie zakładali sobie nawzajem na głowę ozdoby i zasiadali na tronie, dając w ten sposób do zrozumienia, że w ich życia króluje miłość. Bóg obiecuje swojej ukochanej, że nigdy nie będzie się musiała czuć opuszczoną. On będzie przy niej zawsze, jak wierny mąż (Iz 62,4-5). Ona będzie radością jego życia. W ten sposób wiecznie zakochany Bóg odnajduje swoją miłość.

 

CYTATY


Szczęście wybranki. Prorok o narodzie wybranym: Będziesz prześliczną koroną w rękach Pana, królewskim diademem w dłoni twego Boga.
Bóg zawiera przymierze: Nie będą więcej mówić o tobie Porzucona… Raczej cię nazwą Moje w niej upodobanie

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst psalmu

(Ps 96 (95), 1-2a. 2b-3. 7-8. 9 i 10ac)

REFREN: Pośród narodów głoście chwałę Pana.

Śpiewajcie Panu pieśń nową, śpiewaj Panu, ziemio cała. Śpiewajcie Panu, sławcie Jego imię.

Każdego dnia głoście Jego zbawienie. Głoście Jego chwałę wśród wszystkich narodów, rozgłaszajcie Jego cuda pośród wszystkich ludów.

Oddajcie Panu, rodziny narodów, oddajcie Panu chwałę i uznajcie Jego potęgę. Oddajcie Panu chwałę należną Jego imieniu,

Uwielbiajcie Pana w świętym przybytku, zadrżyj, ziemio cała, przed Jego obliczem. Głoście wśród ludów, że Pan jest królem, będzie sprawiedliwie sądził ludy.

[01][02]

 

PSALM

Pieśń SyjonuPs 96 (95), 1-2a. 2b-3. 7-8. 9 i 10ac

PSALM AUTOR: lewita • CZAS POWSTANIA: czasy powygnaniowe, po 538 r. przed Chrystusem


KRÓL NAD NARODAMI • Psalm 96 należy do gatunku tehillah, czyli modlitwy uwielbienia. Należy do grupy psalmów sławiących królowanie Jahwe • Psalm wykazuje wyraźne cechy teologii powygnaniowej – podkreśla uniwersalny wymiar Boga Izraela • Na wygnaniu babilońskim Izrael, konfrontując się z panteonem pogańskim, odkrywa w szczególny sposób prawdę o jedyności i nieporównywalności swego Boga. Rodzi się wówczas teologia Jahwe Pana nad wszystkimi narodami i Stwórcy całej ziemi • Hymniczny charakter psalmu sugeruje, że był on wykorzystywany w liturgii jerozolimskiej, prawdopodobnie podczas jednego z wielkich świąt świątynnych.

CHWAŁA NA SYJONIE • Psalm 96 łączy z dzisiejszym pierwszym czytaniem wzmianka o Syjonie. Psalmista zachęca wiernych Izraelitów, aby oddali chwałę Panu i złożyli mu ofiary na jego dziedzińcach, w jego świętym przybytku. Z Jerozolimy, Świętego Miasta Boga, płynie na cały świat pieśń uwielbienia na cześć Zbawcy, Ojca i Króla wszystkich narodów.

 

CYTATY


Nasze ślubowanie i zadanie: Oddajcie Panu, rodziny narodów,oddajcie Panu chwałę i uznajcie Jego potęgę

 

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst II czytania

Czytanie z I Listu św. Pawła do Koryntian

(1 Kor 12, 4-11)

Bracia: Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich. Wszystkim zaś objawia się Duch dla wspólnego dobra. Jednemu dany jest przez Ducha dar mądrości słowa, drugiemu umiejętność poznawania według tego samego Ducha, innemu jeszcze dar wiary w tymże Duchu, innemu łaska uzdrawiania przez tego samego Ducha, innemu dar czynienia cudów, innemu proroctwo, innemu rozpoznawanie duchów, innemu dar języków i wreszcie innemu łaska tłumaczenia języków. Wszystko zaś sprawia jeden i ten sam Duch, udzielając każdemu tak, jak chce.

Oto Słowo Boże

[01][02]

 

DRUGIE CZYTANIE

Dary Ducha1 Kor 12, 4-11

LIST DO KORYNTIANNADAWCA: św. Paweł • SKĄD:  Efez • DATA: ok. 54 r.  • ADRESACI: Koryntianie


NA RATUNEK KORYNTIANOM • Podczas pobytu w Koryncie Pawłowi udało się założyć wspólnotę chrześcijan. Młoda wspólnota, funkcjonująca w dużym mieście pogańskim, entuzjastycznie przyjęła Ewangelię, miała jednak poważne problemy z wdrożeniem jej w życie: • spory i podziały wynikające z różnic majątkowych i społecznych • konkurujący ze sobą liderzy (1 Kor 1-4; 6) • rozwiązłość seksualna i libertynizm (1 Kor 5) • sens małżeństwa i celibatu (1 Kor 7) • udział w ucztach pogańskich i ofiarach składanych bożkom, zaniedbywanie miłości braterskiej i Eucharystii (1 Kor 8-11) • poszukiwanie spektakularnych duchowych darów, a zaniedbywanie miłości (1 Kor 12-14) • odrzucenie prawdy o Zmartwychwstaniu • List św. Pawła, to odpowiedź na pismo otrzymane od Koryntian. Apostoł rozpoczyna nauką na temat Ewangelii Krzyża (1 Kor 1-4) i kończy wizją Zmartwychwstania (1 Kor 15).

CHARYZMATY • W dwunastym rozdziale Listu do Koryntian Paweł opisując różne charyzmaty w Kościele podkreśla, że ich dawcą jest jeden Duch (12,1-1-11) • Wszystkie one służyć mają budowaniu jedności wspólnoty, która jest Ciałem Chrystusa (12,12-30) • W ciele tym każdy ma swoje miejsce i swoją misję do wypełnienia. Nie każdy może być prorokiem, apostołem, nauczycielem czy cudotwórcą • Na końcu Paweł wzywa do znalezienia właściwego sobie miejsca w Ciele Chrystusa i do starania się o największy dar Miłości, o którym pisze w rozdziale trzynastym.

DAWCA • W dzisiejszym drugim czytaniu Paweł mówi o Duchu, który jest dawcą różnych darów i wyznacza różne posługi w Kościele. On łączy w jedno wspólnotę, która składa się z wielu członków tak, aby stanowiła prawdziwe Ciało Chrystusa. Paweł podkreśla, że poszczególne dary złożone w nas są owocem wolnej, niczym nie ograniczonej decyzji Ducha.

 

TRANSLATOR


Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich (1 Kor 12,4-6) • W oryginale dosłownie: rozdzielenia: Rozdzielenia zaś darów są, lecz ten sam Duch, i rozdzielenia służb są, i ten sam Pan, i rozdzielenia dzieł są, ten zaś sam Bóg – ten działający wszystko we wszystkim.

• Wszystkim zaś objawia się Duch dla wspólnego dobra (1 Kor 12,7) • Dosłownie: Każdemu zaś jest dawane uwidocznienie Ducha do pożytku.

 

JESZCZE O DRUGIM CZYTANIU


Paweł to jeden z pierwszych teologów Nowego Testamentu, który kładzie podwaliny pod naukę o Duchu Świętym. Jej zręby znajdujemy w Liście do Koryntian oraz w Liście do Rzymian. Z nauczania Pawła przebijają dwie zasadnicze prawdy o Trzeciej Osobie Trójcy:

Dawca Nowego Życia • Po pierwsze, bez Ducha nie można sobie wyobrazić nowego Życia w Chrystusie. On uzdalnia chrześcijanina do wyznawania wiary (1 Kor 12,3). On mieszka w nas i czyni z nas własność Boga (Rz 8,9-11), prowadzi nas i przekonuje, że jesteśmy synami Bożymi (Rz 8,14-17), modli się w nas (Rz 8,26), współdziała we wszystkim dla naszego dobra (Rz 8,28) i ostatecznie prowadzi do zbawienia (Rz 8,29-30). On także inspiruje nasze dobre uczynki (Ga 5,22-23). Chrześcijaństwo, to nie pieczołowite spełnianie dobrych uczynków, lecz cierpliwe otwieranie się na moc Ducha, który daje siłę do pełnienia dobra i przemienia nasze życie.

Dary Ducha dla Kościoła • Po drugie, Paweł przypomina zasadniczą prawdę: Duch Święty i jego dary nie są prywatną własnością wierzącego. Mają łączyć, a nie dzielić; budować, a nie niszczyć – jako narzędzie ludzkiego egoizmu. Ich celem jest wspólne dobro, budowanie jedności Kościoła, który Paweł nazywa Ciałem Jezusa (1 Kor 12,7.12-13).

 

CYTATY


Św. Paweł wyjaśnia tajemnicę Ducha: Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich. Wszystkim zaś objawia się Ducha

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst Ewangelii

Słowa Ewangelii wg św. Jana

(J 2, 1-11)

W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa rzekła do Niego: «Nie mają wina». Jezus Jej odpowiedział: «Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czy jeszcze nie nadeszła godzina moja?» Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: «Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie». Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Jezus rzekł do sług: «Napełnijcie stągwie wodą». I napełnili je aż po brzegi. Potem powiedział do nich: «Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu». Ci więc zanieśli. Gdy zaś starosta weselny skosztował wody, która stała się winem – a nie wiedział, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli – przywołał pana młodego i powiedział do niego: «Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory». Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

Oto słowo Pańskie.

[01][02]

 

EWANGELIA

ZaślubinyJ 2, 1-11

EWANGELISTA:  św. Jan • CZAS POWSTANIA: ok. 90 r. • KATEGORIA: wydarzenie • MIEJSCE: Kana Galilejska • CZAS: ok. 33 r. • BOHATEROWIE: Jezus, Matka, uczniowie, pan młody, starosta, goście weselni.


TAJEMNICA JEZUSA • Najmłodsza z Ewangelii została napisana przez Jana, a następnie zredagowana przez jego uczniów ok. 90 r. • Księga zdecydowanie różni się od pozostałych Ewangelii. Jana interesuje nie tyle chronologia i wydarzenia z życia Jezusa, co odsłaniająca się tajemnica Jego Osoby • Jezus, opisując swoją misję, używa formuły JA JESTEM, nawiązując w ten sposób do objawienia Boga w Księdze Wyjścia (patrz 3,14). Ewangelię św. Jana dzieli się na • Księgę Znaków (rozdziały 1-12, Ewangelista mówi nie o cudach, lecz siedmiu znakach objawiających misterium Pana) oraz • Księgę Krzyża, który dla Jana jest najważniejszym znakiem Mesjasza i oznaką królewskiej chwały (rozdziały 13-20).

PIERWSZE ZNAKI • W drugim rozdziale Ewangelii Jana towarzyszymy Jezusowi podczas pierwszego tygodnia Jego nauczania. Pan poprzez znaki zaczyna objawiać kim jest. Pierwszym z nich jest przemiana wody w wino na weselu w Kanie Galilejskiej. Drugim znakiem jest oczyszczenie świątyni Jerozolimskiej. Pierwszym znakom towarzyszy zadziwienie otaczających go ludzi.

KANA GALILEJSKA • Ewangelia opowiada dziś to, co wydarzyło się w Kanie Galilejskiej. Na weselu, na którym znalazła się Matka Jezusa, Jezus i Jego uczniowie, to Maryja pierwsza dostrzega brak wina i reaguje informując o tym Syna. Po krótkim dialogu pomiędzy nimi, Matka nakazuje sługom uczynić wszystko, co rozkaże Jezus. Ten każe po prostu napełnić stągwie wodą i zanieść staroście weselnemu. Gdzieś po drodze dokonuje się cud. Starosta weselny, który kosztuje napoju przywołuje do siebie zdumionego pana młodego i chwali go za dobre wino zachowane aż do tej pory. Narracja kończy się wzmianką o tym, że po pierwszym znaku i objawieniu chwały Bożej uczniowie zaczynają wierzyć w Jezusa.

 

JESZCZE O EWANGELII


Jezus to ten sam zakochany Bóg, którego widzimy u Izajasza, z tą różnicą, że jego miłość sięgnie szaleństwa. Odda swoje życia za ludzi, którzy przybiją Go do krzyża. Zanim to zrobi widzimy Go, jak udaje się na wesele w Kanie Galilejskiej. Czemu się tam udaje? Na czym polega znak, który uczniowie otrzymują w Kanie?

• Zbliża się czas. Jezus zapewne udaje się do Kany na zaproszenie bliskich, rodziny, albo sąsiadów. Może ktoś z pary młodej, która go zaprosiła, należy do bliższej lub dalszej rodziny jego matki, Maryi. Ona udała się tam pierwsza. Jej Syn nie stroni od wesela, chce dzielić radość młodej pary. Udając się tam ma zapewne jeszcze inny plan. Zbliża się przecież czas, kiedy ma się objawić światu.

• Kryzys w Kanie. Na weselu w Kanie pojawia się sytuacja kryzysowa. Pierwsza zauważa ją Maryja, dając znać Synowi: Nie mają już wina (J 2,3). Brak wina na zaślubinach mógł sprawić, że cała uroczystość legnie w gruzach. Jezus może temu zaradzić, może uratować radość nowożeńców. Z Jego ust pada jednak odpowiedź, która może dziwić: Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja? (J 2,4). Jak rozumieć twarde słowa Pana? Czy nie zależy mu na ludzkiej miłości i szczęściu tych dwojga? Czyżby próbował powiedzieć, że nie przyszedł tu, aby zabawiać ludzi cudami i rozmnażać wino?

• Wino Bożej miłości. Trudne do oddania zdanie Jezusa, które Jan zapisał w swojej Ewangelii, można jeszcze przetłumaczyć inaczej. Jezus raczej pyta swoją Matkę: Czy myślisz o tym samym co ja, Niewiasto? Maryjo, czy myślisz o winie, o którym i ja myślę? – pyta On. Ona przez wino rozumiała to, czego w tej chwili potrzeba było nowożeńcom. On przez wino rozumiał znacznie więcej. W Starym Testamencie i w Ewangeliach symbolizuje ono Nowe Przymierze oraz Słowo Jezusa, Jego Ewangelię. Jezus zapraszał swą Matkę, do wejścia w Jego sposób myślenia. Oto nadeszła Jego godzina, teraz zacznie objawiać miłość Boga wobec ludzi.

• Stągwie i stare życie. Od tej chwili to Jezus zaczyna odgrywać dominującą rolę na weselu w Kanie. Jan zwraca nam uwagę na fakt, że w domu nowożeńców stało sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary (J 2,6). Innymi słowy mogło się w nich zmieścić od 300 do 500 litrów wody. W ewangelii Jana stągwie mają znaczenie symboliczne. Tak jak wino symbolizuje radość nowego życia, miłości Boga i Słowa Jezusa, tak stągwie są tu symbolem Starego Prawa, życia pustego, bez autentycznej miłości. Kamień oznacza, że skostniało ono i nie daje już ludziom życia ani radości. Liczba sześć oznacza niedoskonałość. Woda wypełniająca stągwie jest mętna i brudna, jak mętne i brudne ludzkie życie, gdy brak w nim miłości Boga.

Zaślubiny. Jezus przemienia 300 litrów mętnej wody w 300 litrów najlepszego wina. Starosta weselny dziwi się, że tak dobre wino zostało zachowane na koniec (J 2,10). Starosta powinien lepiej orientować się w tym, co wydarzyło się w Kanie. Miał przecież czuwać nad przebiegiem zaślubin. Podobnie zdezorientowany musiał być pan młody. A gdzie w opowiadaniu tym podziała się panna młoda? Nie ma o niej żadnej wzmianki. To sugeruje, że w Kanie nie odbyło się zwykłe wesele. Kto inny odegrał tu rolę pana młodego i panny młodej. Prawdziwym panem młodym w Kanie był Jezus. Przyszedł tam po to, aby objawić miłość Ojca do nas. Wino to symbol tej miłości opisanej w Ewangelii. Maryja odgrywa rolę starosty weselnego, jest odpowiedzialna za zaślubiny. A kogo zaślubia Pan?

 

CYTATY


Troskliwe spostrzeżenie Maryi: Nie mają wina
Odpowiedź Jezusa: Czy to już ten czas? Czy myślimy o tym samym winie?: Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czy jeszcze nie nadeszła godzina moja?

 

 

1/6
Wesele w Kanie_ Cornelis de Baellieur_ XVII wiek
2/6
3/6
Gody w Kanie Galilejskiej_ Paolo Veronese_ 1562 r._ Luwr_ Paryż
4/6
Gody w Kanie_ James Tissot_ m. 1886 a 1894 r._ Brooklyn Museum_ USA
5/6
Wesele w Kanie_ Hieronim Bosch_ m. 1555 a 1600 r._ Museum Boijmans Van Beuningen_ Rotterdam_ Holandia
6/6
Predstawienie wesela w Kanie na fresku_ Cyr Manuel Evgenikos_ XIV w._ Tsalenjikha_ Gruzja
poprzednie
następne
ks. Marcin Kowalski

ks. Marcin Kowalski

prezbiter diecezji kieleckiej, doktor nauk biblijnych, doktorat obronił na Papieskim Instytucie Biblijnym w Rzymie, wykładowca Pisma Świętego w Wyższym Seminarium Duchownym w Kielcach oraz w Lublinie, adiunkt przy katedrze Teologii Biblijnej i Proforystyki w Instytucie Nauk Biblijnych KUL, redaktor naczelny kwartalnika biblijnego The Biblical Annals, sekretarz Stowarzyszenia Biblistów Polskich III kadencji. Jego pasją naukową i duszpasterską jest Biblia, w szczególności listy św. Pawła. Moderator Dzieła Biblijnego, autor scenariuszy i prowadzący programy telewizyjne i radiowe, współpracownik Stacji 7 i współtwórca cyklu Jutro Niedziela.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >

Nowa linia metra dla uczestników ŚDM

Od piątku Panama ma nową linię metra. Oddano ją do użytku tuż przed rozpoczęciem Światowych Dni Młodzieży w tym mieście, by mogli z niej skorzystać uczestniczący w nich pielgrzymi z całego świata.

Polub nas na Facebooku!

Będzie to druga linia metra w panamskiej stolicy. Ułatwi przejazd z centrum w kierunku międzynarodowego lotniska Tocumen. Na razie czynnych będzie tylko pięć wybranych stacji.

Do 28 stycznia przejazd linią nr 2 będzie darmowy. Z linią nr 1 łączy się ona na stacji San Miguelito.

Podczas inauguracji nowej linii prezydent Panamy Juan Carlos Varela zaznaczył, że choć nie jest jeszcze w pełni gotowa, to została udostępniona specjalnie z myślą o uczestnikach ŚDM.

W uroczystości inauguracji wziął udział arcybiskup Panamy – José Domingo Ulloa.

KAI/awo

ŚWIĘCI

Św. Józef Sebastian Pelczar: specjalista od sumienności

Był pracowity, sumienny i uporządkowany, ale nad wszystko kochał Najświętsze Serce Boże i Eucharystię. Dziś w liturgii wspominamy św. Józefa Sebastiana Pelczara - biskupa przemyskiego z czasów zaborów, założyciela sióstr sercanek.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Józef Sebastian urodził się 17 stycznia 1842 r. w Korczynie niedaleko Krosna rodzinie pobożnych rolników. Mama ofiarowała jego życie Matce Bożej jeszcze przed narodzeniem, a całe jego wychowanie odbywało się w bardzo religijnej atmosferze. Ministrantem był od 6. roku życia, nikt się więc nie dziwił, że prosto po maturze zdanej w 1860 r. od razu wstąpił do seminarium duchownego. Po 4 latach przyjął święcenia, zaś po roku pracy wikariusza został wysłany na studia w Rzymie. Tam studiował teologię i prawo kanoniczne, rozwijając własne życie duchowe. Równolegle z doktoratami – teologii i prawa – pisał również książkę-poradnik dotyczący życia duchowego. “Życie duchowe czyli doskonałość chrześcijańska” przez długi czas była ważną lekturą wielu księży i wiernych świeckich. 

Tak pisał w niej o obowiązkach życia codziennego:

“Obowiązki są najważniejszym przejawem woli Bożej, która każdemu człowiekowi wyznaczyła pewien zawód i pewne pole do działania, a stąd pewną miarę obowiązków, by je spełniając, uwielbiał Pana Boga, przyczynił się do dobra społecznego lub rodzinnego i uświęcił własną duszę. Tego żąda Chrystus Pan, a Ewangelia jest udoskonaleniem prawa natury i życia społecznego. (…)

Jeżeli jesteś urzędnikiem, dbaj o dobro publiczne, broń sprawiedliwości, przestrzegaj porządku i pokoju; w społeczeństwie pomnażaj chwałę Bożą, a sam bądź wzorowym chrześcijaninem. (…)

Pracuj uczciwie, nie krzywdząc nikogo, pracuj po Bożemu, nie gwałcąc dni świętych i ofiaruj wszystko na chwałę Bożą. (…)

Jeżeli jesteś przełożonym, świeć podwładnym dobrym przykładem, zwracaj na nich uważne i czujne oko, nagradzaj dobrych, upominaj błądzących, karz opornych, kierując się zawsze roztropnością, słodyczą i męstwem.
Jeżeli jesteś podwładnym, poddaj się pokornie swej władzy, słuchaj jej we wszystkim, co się nie sprzeciwia woli Bożej, słuchaj ochotnie, dokładnie i wytrwale, szanuj ją dla Boga samego, a ten szacunek objawiaj i na zewnątrz.”

Do kraju ze studiów wrócił w 1869 r. by przez kilka lat pracować jako wykładowca w przemyskim seminarium duchownym, następnie zaproponowano mu pracę w Krakowie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Był nawet rektorem tej uczelni. Słynął ze znakomitych kazań w których często mówił o miłości do Serca Bożego. Z tego nabożeństwa wynikło pragnienie założenia nowego zgromadzenia zakonnego, oddanemu Sercu Pana Jezusa. Tak w 1894 r. z inicjatywy Józefa Pelczara powstało Zgromadzenie Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego (sercanek).

W 1899 r. w jego życiu pojawiło się kolejne wyzwanie: papież nominował go na biskupa przemyskiego, a po roku służby jako biskup pomocniczy został ordynariuszem. Zapamiętano go jako bardzo zaangażowanego pasterza, często wizytującego księży w parafiach, zatroskanego o ubogich i mocno zanurzonego w codziennej modlitwie. Niezwykle pracowitego i sumiennego. I odważnego: to on, pomimo trwających zaborów po 179 latach przerwy zwołał synod diecezji, aby lepiej uporządkować duszpasterstwo. 

Biskup Pelczar zmarł w opinii świętości 28 marca 1924. Zarówno jego beatyfikacji (1991) jak i kanonizacji (2003) dokonał św. Jan Paweł II.

 

ad/Stacja7

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Maryja. Intryguje do bliższego poznania

Bardziej przyjrzyj się Maryi, przyjrzyj i zastanów nad niezwykłością tej Kobiety

Agata Burghardt
Agata
Burghardt
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

A zaczęło się od cytatu, który jako pierwszy zaszczepił we mnie tą myśl:

Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. (Łk 2,15-19)

 

To jedno zdanie dało mi bardzo uspokajający obraz Kobiety. Jest bliska, ale jednocześnie wskazuje drogę. Czy gdyby wszystko było dla niej jasne jak słońce, to musiałaby to „rozważać”? Dało mi to ulgę, że i ja nie muszę już teraz rozumieć wszystkiego, co dzieje się w moim życiu. Maryja równocześnie wskazuje drogę, co z tym wszystkim zrobić. Uczy spokoju w miejsce gorączkowego panikowania.

Później przyszła kolej na książkę „…palce Boga, stopy Miriam… Sekret nawiedzenia Elżbiety”, której autorzy Adam Czuszel OSPPE i Debora Sianożęcka wskazują na jej wielką rolę i znaczenie dla Kościoła. Odsłaniają ją.

 

Co takiego więc intryguje mnie do bliższego jej poznania? Czego chciałabym, by mnie nauczyła? Co najzwyczajniej zdumiewa i zadziwia mnie w tej Kobiecie, a jednocześnie Matce Boga?

I. Pokory. Świadoma swojej roli i wartości. Nie starała się nic pokazać czy udowadniać. Poznała sens swojego istnienia i za nim z prostotą podążała.       

II. Towarzyszenia. Bycia z drugim człowiekiem, kiedy wydawać by się mogło, że to Ona potrzebuje pomocy. Będąc w ciąży, udała się w daleką podróż, aby pomóc swojej krewnej Elżbiecie! Nie stwierdziła: „hmm…zostaję w domu wypoczywać”, tylko dostrzegła drugiego człowieka i wyruszyła w drogę. Nie była to sąsiedzka wizyta – ponad 150 kilometrów wędrowania w stanie błogosławionym. 

III. Otwartości. Na przyjmowanie życia takiego ,jakim okazuje się w rzeczywistości i tego, co przynosi. Przyjmowania innych ludzi takimi, jakimi są. Nie wypominała Bogu, ani nie miała do niego roszczeń, że nie tak planowała sobie życie. Po prostu otworzyła się na to, co jej zaproponował.

IV. Przejrzystości. Nie w sensie „bezbarwności”, bo kobietą pozbawioną charakteru Maryja z pewnością nie była. Wręcz przeciwnie, wykazywała się wielką siłą. Pomimo tego nie skupiała się na sobie. Nie stawiała się na pierwszym miejscu, nie przed, tylko za Bogiem. I nic jej to nie ujęło, wręcz przeciwnie. 

 

Miriam. Maryja. Tajemnicza to kobieta. Zadziwiająca. Zwłaszcza, gdy nie myślę o Niej jako tej „królowej z obrazów”. Lecz o żywej, kobiecie z krwi i kości. Na dodatek tak młodziutkiej. Intryguje mnie jej zasób cech. Ciekawe, jak odnalazłaby się w naszej współczesności? 

Agata Burghardt

Agata Burghardt

Dziennikarka, w trakcie zdobywania wykształcenia. Pociągnięta do pisania, ponieważ uwielbia kontakt z drugim człowiekiem i płynące z niego różnorodne doświadczenia, a także bogactwo i piękno języka polskiego. Wrażliwa na świat, piękno i wiarę. Chce się tym wszystkim dzielić przy pomocy swoich talentów.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Agata Burghardt
Agata
Burghardt
zobacz artykuly tego autora >

Musimy uznać dary Boże także u innych chrześcijan

Musimy stale pamiętać o podstawowej równości wszystkich chrześcijan i uznawać dary, jakich Bóg udzielił członkom innych wspólnot - przypomniał dziś Franciszek podczas nabożeństwa ekumenicznego w rzymskiej bazylice św. Pawła za Murami. Rozpoczęło ono watykańskie obchody Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan, który przebiega pod hasłem "Dąż do sprawiedliwości", zaproponowanym przez chrześcijan z Indonezji.

Polub nas na Facebooku!

Papież, nawiązując do Księgi Powtórzonego Prawa – z której pochodzi hasło tegorocznego Tygodnia – przypomniał, że jest w niej mowa o ludzie Izraela zbliżającym się do ziemi obiecanej mu przez Boga oraz o sposobach obchodzeniach głównych świąt żydowskich: Pesachu (Paschy), Szawuot (Pięćdziesiątnicy) i Sukkotu (Namiotów). Każde z nich wzywa lud Izraela do dziękowania za dobra otrzymane od Boga i wymaga udziału wszystkich jego członków w obchodach, z których nikt nie może zostać wykluczony. Wymaga również odbycia pielgrzymki do miejsca wybranego przez Pana i złożenia Mu daru na miarę swych możliwości. “Wszyscy zatem otrzymają swój udział w dobrobycie kraju i będą korzystać z dobroci Boga” – podkreślił papież.

Zwrócił uwagę, że święta te zachęcają lud do sprawiedliwości, przypominając o podstawowej równości między wszystkimi jego członkami, jednakowo zależnymi od Bożego miłosierdzia, i zapraszając każdego do dzielenia się z innymi otrzymanymi dobrami. Oddawaniu czci i chwały Panu podczas świąt towarzyszy okazywanie czci i sprawiedliwości bliźniemu, zwłaszcza jeśli jest słaby i potrzebujący.

Papież przypomniał, że chrześcijanie z Indonezji, proponując temat obecnego Tygodnia Modlitwy, postanowili przywołać następujące słowa z Księgi Powtórzonego Prawa: „Masz się kierować jedynie sprawiedliwością” (16, 20). Wyrażają one żywy niepokój o rozwój gospodarczy ich ojczyzny, który ożywiany przez konkurencyjność, pozostawia wielu mieszkańców w ubóstwie, a pozwala wzbogacić się nielicznym. Zagraża to harmonii społecznej, ludziom różnych grup etnicznych, języków i religii.

Dotyczy to zresztą nie tylko Indonezji, ale całego świata, bo gdy społeczeństwo nie opiera się na zasadzie solidarności i dobra wspólnego, pojawia się skandal ludzi skrajnie biednych obok wieżowców i luksusowych ośrodków handlowych oraz nielicznych bogaczy – przestrzegł Ojciec Święty. Podkreślił, że podobnie wypowiada się św. Paweł w Liście do Rzymian, w którym naucza, że w ślad za Chrystusem “powinniśmy starać się budować tych, którzy są słabi”. Solidarność i wspólna odpowiedzialność muszą być prawami, które rządzą rodziną chrześcijańską – dodał papież.

Przypomniał, że “jako święty lud Boży także my jesteśmy zawsze u progu wejścia do Królestwa, które obiecał nam Pan”. Gdy jesteśmy podzieleni musimy pamiętać o Bożym wezwaniu do sprawiedliwości, aby wśród chrześcijan nie zwyciężyła logika znana dawniej Izraelitom a dziś także Indonezyjczykom, bo gromadząc bogactwo możemy zapomnieć o słabych i potrzebujących.

Ojciec Święty zaapelował, aby nie zatrzymywać darów Bożych i Łaski Bożej tylko dla siebie oraz aby dostrzegać i doceniać wartość darów, występujących w innych wspólnotach. “Aby poczynić pierwsze kroki w kierunku tej ziemi obiecanej, jaką jest nasza jedność, musimy przede wszystkim uznać z pokorą, że otrzymane błogosławieństwa nie są nasze na mocy prawa, ale są nasze ze względu na dar i że zostały nam dane, abyśmy dzielili je z innymi. Po drugie, musimy uznać wartość łaski udzielonej innym wspólnotom chrześcijańskim. W rezultacie będziemy pragnęli mieć udział w darach innych. Lud chrześcijański odnowiony i ubogacony tą wymianą darów będzie ludem zdolnym do podążania zdecydowanym i pewnym krokiem drogą prowadzącą do jedności” – zakończył Franciszek.

Podczas nabożeństwa wezwania Modlitwy Wiernych w intencji jedności zanoszono w sześciu językach: greckim. gruzińskim, francuskim, malajalam (Indie), arabskim i fińskim. Następnie wspólnie odmówiono po łacinie Modlitwę Pańską, po czym przewodniczący Papieskiej Rady Popierania Jedności Chrześcijan kard. Kurt Koch podziękował Ojcu Świętemu za przewodniczenie uroczystości i wygłoszone kazanie. Zwrócił uwagę, że modlitwa o jedność jest sercem całego ruchu ekumenicznego a nawiązując do zbliżającej się podróży papieża do Panamy prosił o przekazanie młodym ludziom z całego świata pozdrowień od zgromadzonych w bazylice rzymskiej chrześcijan różnych wyznań.

Na zakończenie Franciszek udzielił wszystkim błogosławieństwa apostolskiego a przed opuszczeniem świątyni podszedł do przebywających tam przedstawicieli różnych Kościołów i wspólnot kościelnych i przez dłuższą chwilę rozmawiał z każdym z nich.

KAI/kh

Panama. Wiara spontaniczna i prawdziwa

Jaka jest wiara Panamczyków? Jakimi są ludźmi? Czym się różnimy a w czym jesteśmy podobni? Duchowość maryjna Panamczyków, niewątpliwie zapewnia nam dobre porozumienie i bliskość z tym narodem

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Kiedy papież Franciszek ogłosił w Krakowie, że następne Światowe Dni Młodzieży odbędą się w Panamie, każdy Polak, który cokolwiek słyszał o tym kraju, pomyślał: będziemy u siebie! Tak można się poczuć w tym najlepiej rozwiniętym i pięknym kraju Ameryki Łacińskiej. A to za sprawą ludzi, którzy tam żyją. Większość Panamczyków to chrześcijanie, aż 79 proc. ludności stanowią  katolicy, 17 proc. – protestanci. Chociaż Panama oczywiście jest krajem kontrastów zarówno ekonomicznych jak i duchowych, podobnie jak inne kraje Ameryki Łacińskiej to jednak więcej jest spraw, które nas łączą i sprawiają, że jesteśmy podobni.

 

Spontaniczność i prawda

Katolicy w Panamie mogą nas zawstydzić swoją religijnością, ponieważ ona z nich bije i jest widoczna we wszystkim co robią. Nasza europejska, zachowawcza religijność często sprowadzona do prywatnej sprawy w zderzeniu z otwartością ludu latynoamerykańskiego blado wypada. Tam ewangelizacja odbywa się wszędzie: na ulicach, w ogrodach, w domach. Jeśli przebywa się w tym kraju w największe święta katolickie, można zobaczyć jak cały kraj naprawdę świętuje. Przystrojone w symbole religijne domy, wielkie szopki bożonarodzeniowe w ogrodach, parady na ulicach, wielka fiesta. Można pomyśleć, że to taki katolicyzm odpustowy, powierzchowny, dewocyjny. Nic podobnego. Jeśli pobędzie się chwilę wśród tych ludzi, czuje się prawdę, głęboką wiarę i modlitwę wpisaną w codziennie życie, w każdą sytuację. Panamczycy nie wahają się nigdy zwracać do Pana Boga w każdej sprawie.

 

Patronka Matka Boża Starsza

Katolicyzm w tym kraju zaczął się od Krzysztofa Kolumba, który przybył tam w 1502 r. i założył pierwsze miasteczko o pięknej nazwie: Santa Maria de Belén (Najświętsza Maryja z Betlejem). W następnych latach przybywali tam Hiszpańscy osadnicy, którzy ewangelizowali tamtejszy lud i już w 1513 r. powstała pierwsza diecezja Santa María Antigua – Najświętszej Maryi Panny Starożytnej. Wizerunek Matki Bożej Starszej przywiózł do Panamy hiszpański żeglarz Vasco Núñez de Balboa i to właśnie Matka Boża Starsza jest patronką Panamy. Niewątpliwie ta duchowość zapewnia nam także tak dobre porozumienie z tym narodem. Wspólna modlitwa, Msza św. to centrum przeżyć duchowych i wzruszeń. Ten żywy kościół cały “zaraża” radością. Muzykalność i rytmikę każdy Panamczyk zawdzięcza edukacji. Wszystkie szkoły i nawet przedszkola kładą duży nacisk na lekcje tańca, śpiewu, można powiedzieć lekcje radości życia. Radość, taniec i śpiew widać na ulicach podczas parad z okazji świąt narodowych, widać ją także w Kościele panamskim.

 

Rodzina Bogiem silna

Pobyt w Panamie to nie tylko możliwość zażywania kąpieli tego samego dnia w dwóch oceanach ale przede wszystkim głębokie przeżycie duchowe. Pielgrzymi, którzy przybędą tam z całego świata, nie tylko będą mogli zatopić się w duchowości tej najprostszej, najczystszej, tej o której mówił Pan Jezus dziecięca ale także poznają życie rodzinne. Rozlokowani do rodzin, niewątpliwie poczują smak życia panamskiej rodziny. Nie ma nic piękniejszego niż obrazek wielopokoleniowej rodziny, w jednym domu, ogromnego szacunku dla starszych, troski o najsłabszych i prawdziwej miłości.

 

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich miejscach jak Comarch, czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach: kobiet, dzieci, rodziny, edukacji. Bliska jej sercu jest nauka społeczna Jana Pawła II. Na Stacji 7 od kilku lat prowadzi cykl "Rozmowy z Janem Pawłem II" oraz podejmuje tematy społeczne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

5 chrześcijańskich hitów, których nie zrobili katolicy

Dziś w całym Kościele rozpoczyna się Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Z tej okazji chcemy przypomnieć listę 5 najpopularniejszych hitów chrześcijańskich, za którymi nie stoją katolicy, choć katolicy często się nimi modlą.

Ania Drus
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Jedną z przestrzeni, w których rośnie jedność wśród chrześcijan jest z pewnością wspólna modlitwa, zwłaszcza zaś modlitwa uwielbienia. Niejednokrotnie jej narzędziem jest właśnie muzyka – która sama w sobie niesie ideę jedności i współpracy. Bardzo wyraźnie widać to we współczesnym nurcie muzyki chrześcijańskiej, która choć tworzona przez artystów różnych chrześcijańskich wyznań śpiewana jest przez wielu, bez względu na przynależność wyznaniową jej autorów. Co więcej, często zdarza się, że utwór, który powstał np. we wspólnocie protestanckiej czy zielonoświątkowej jest wykonywany podczas katolickiej Mszy św. 

Przypomnijmy 5 największych hitów muzyki chrześcijańskiej, które pokochali również katolicy:

 

1. Bless The Lord Oh My Soul – 10 000 Reasons (tytuł polskiej wersji: Duszo ma Pana chwal), Matt Redman

Na YT doczekała się do dziś 141 mln wyświetleń, jedna z “największych chrześcijańskich piosenek w historii” – jak określają ją media. Doczekał się nawet polskiej wersji “Duszo ma Pana chwal” wykonywanej przez zespół “Exodus 15”.

 

 

2. God Is Not Dead (Bóg nie umarł), Newsboys

Tytułowy hit z filmu “Bóg nie umarł”, który przesłaniem ewangelizacyjnym podbił serca bardzo wielu ludzi na świecie, w tym Polaków. W finale filmu na wielkim koncercie słyszymy właśnie ten kawałek. 80 mln wyświetleń na YT

 

 

3. Trust In You (Ufam Tobie), Lauren Daigle

Amerykańska wokalistka Lauren Daigle, również należąca do jednego z wyznań ewangelikalnych, wyrosłych z Kościoła baptystycznego, w Polsce dopiero zyskuje popularność, choć w świecie anglojęzycznych należy już do największych nazwisk muzycznych. Publikujemy jeden z jej hitów, opowiadający o zaufaniu Panu Bogu zwłaszcza wtedy, gdy wszystko się wali. 77 mln wyświetleń na YT.

 

 

4. Błogosław duszo moja Pana, TGD

Zespół Trzecia Godzina Dnia, założony jeszcze w latach 80. przez członków różnych kościołów ewangelikalnych w Polsce od lat jest muzycznym trendsetterem dla wielu chrześcijan, w tym  i katolików. Kilka z jego przebojów na stałe wrosło już w krajobraz piosenki religijnej w naszym kraju: Wierzyć to znaczy chodzić po wodzie, Mój Ląd czy Uratowani to jedynie kilka przykładów.  Od kilku lat zespół ma wybitnie ekumeniczny charakter, bowiem śpiewają w nim zarówno katolicy jak i ewangelicy różnych odmian. Jeden z największych hitów to ten, który przypominamy poniżej. Liczbą odsłon na YT nie może się jeszcze równać z amerykańskimi zespołami, choć w dużej mierze jest to pewnie zasługa języka.

 

 

5. “Góry do góry”, Małe TGD

Wyrosły z dorosłej “Trzeciej Godziny Dnia” zespół dziecięcy kończy naszą listę ekumenicznych przebojów. Małe TGD tworzą dzieci, które należą do większej społeczności Szkółki TGD – muzycznych zespołów dziecięcych prowadzonych przez wokalistów “dużego TGD”, przede wszystkim Kamilę Pałasz i Piotra Nazaruka. Dzieci pochodzą z rodzin należących do różnych chrześcijańskich wyznań. Ich największy hit choć młody (ma zaledwie nieco ponad rok!) już można zaliczyć do “chrześcijańskich standardów muzycznych”. 2,8 mln wyświetleń na YT.

Ania Drus

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ania Drus
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Rozpoczął się Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan

Co roku między 18 a 25 stycznia, czyli między dawnym świętem katedry św. Piotra a świętem nawrócenia św. Pawła, chrześcijanie różnych wyznań z całego świata spotykają się na ekumenicznych nabożeństwach, modlitwach, konferencjach, koncertach i innych spotkaniach.

Polub nas na Facebooku!

Tegorocznym hasłem Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan są słowa z Księgi Powtórzonego Prawa “Dąż do sprawiedliwości”.

Centralne nabożeństwo zostanie odprawione w niedzielę 20 stycznia o godz. 15.00 w kościele pw. Kazimierza Królewicza (Rynek Nowego Miasta 2) w Warszawie.

Co ciekawe, materiały na tegoroczny Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan pod hasłem “Dąż do sprawiedliwości” (Pwt 16,20) zostały przygotowane przez chrześcijan z Indonezji. Teksty zostały ostatecznie opracowane i zatwierdzone przez członków Międzynarodowego Komitetu mianowanego przez Komisję Wiara i Ustrój Światowej Rady Kościołów i Papieską Radę ds. Popierania Jedności Chrześcijan.

Po raz dwudziesty drugi polską wersję materiałów przygotował ekumeniczny zespół redakcyjny, powołany przez Komisję ds. Dialogu między Polską Radą Ekumeniczną a Konferencją Episkopatu Polski. Komisji współprzewodniczą: bp Jerzy Samiec (Kościół Ewangelicko-Augsburski w RP) i bp Krzysztof Nitkiewicz (Kościół rzymskokatolicki).

Indonezja liczy 256 mln ludności, z czego szacunkowo 86% to wyznawcy islamu. Około 10% stanowią chrześcijanie należący do różnych tradycji (3% katolicy i 7% protestanci). Jest też największym krajem w Azji Południowo-Wschodniej. Tworzy ją ponad 17 tys. wysp, 1340 różnych grup etnicznych i ponad 740 lokalnych języków.

Mimo to, kraj jest zjednoczony w swym pluralizmie dzięki jednemu urzędowemu językowi indonezyjskiemu, “bahasa indonesia”, i pięciu zasadom zwanym “Pancasila”, przyjmującym za motto zasadę “Bhineka Tunggal Ika”, czyli jedność w różnorodności.

Chrześcijaństwo dotarło do Indonezji (na północną Sumatrę) już w VII w. za pośrednictwem nestorian, których misja jednak nie przetrwała. Na początku XVI w. Ewangelia była głoszona przez katolickich misjonarzy, którzy przybyli w ślad za portugalskimi kupcami. Pierwszy chrzest odbył się w 1534 r. Wśród misjonarzy był również jezuita św. Franciszek Ksawery, który pracował na wyspach Maluku w latach 1546-1547.

Mimo pierwszych sukcesów misyjnych w XVI w. katolicyzm, w czasie holenderskiego panowania, został zakazany aż do 1807 r. Przetrwał jedynie na ograniczonych obszarach. W XX w., dzięki nowym wysiłkom misyjnym, powstały szkoły, seminaria i wspólnoty modlitewne.

Od 1950 r. działa Wspólnota Kościołów w Indonezji (do 1980 jako Rada Kościołów w Indonezji), do której obecnie należy 89 Kościołów różnych tradycji. Od wielu lat WKI i Indonezyjska Konferencja Biskupów ściśle ze sobą współpracują. Co roku publikują bożonarodzeniowe przesłanie, odnoszące się przeważnie do problemów krajowych, odczytywane w kościołach katolickich i protestanckich. Jednym z problemów zajmujących obie instytucje jest propagowanie i wdrażanie wolności religijnej dla wszystkich obywateli, co gwarantuje konstytucja.

W swym etnicznym, językowym i religijnym pluralizmie Indonezyjczycy żyją zgodnie z zasadą “gotong royong”, czyli solidarności i współpracy. Oznacza to podejmowanie wspólnych działań na różnych płaszczyznach życia oraz traktowanie wszystkich Indonezyjczyków jak braci i siostry. Ta krucha harmonia jest obecnie zagrożona.

Poruszeni tymi problemami indonezyjscy chrześcijanie uznali, że słowa z Księgi Powtórzonego Prawa: „Dąż do sprawiedliwości” (Pwt 16,20) są najbardziej adekwatne do opisu ich sytuacji i potrzeb.

W kontekście indonezyjskim istnieje żywy związek między świętami, w których powinni uczestniczyć wszyscy, i sprawiedliwością. Indonezyjscy chrześcijanie pragną odzyskać tego ducha wspólnych świąt, który niegdyś im towarzyszył.

“Żałujemy za wyrządzaną niesprawiedliwość tworzącą podziały, ale jako chrześcijanie wierzymy również w moc Chrystusowego przebaczenia i uzdrowienia. Dlatego jednoczymy się pod krzyżem Chrystusa, prosząc zarówno o Jego łaskę, by położyć kres niesprawiedliwości, jak i o miłosierdzie dla tych, których grzeszne postępowanie przyczyniło się do utrwalenia przemocy i powstania nowych napięć i rozłamów” – czytamy w materiałach na tegoroczny Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan.

Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan trwa od 18 do 25 stycznia. Termin ten został zaproponowany przez pioniera ruchu ekumenicznego Paula Wattsona z USA w 1908 r., aby obejmował czas między dniem wspominającym św. Piotra, a dniem upamiętniającym nawrócenie św. Pawła.

W ramach Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan niektóre Kościoły, diecezje czy miasta organizują jedno nabożeństwo, inne spotykają się każdego dnia Tygodnia (właściwie oktawy). Jeszcze inne spośród tych ośmiu nabożeństw wybierają jedno, któremu nadają charakter obchodów centralnych, najczęściej w niedzielę. Należy tu podkreślić, że przypadająca w Tygodniu Modlitw niedziela ma szczególne znaczenie duszpasterskie.