video-jav.net
PODRÓŻE

A to Polska właśnie

Kościół na wodzie, wzgórze nadziei czy monaster w okolicy lasu – wszystko to w naszym kraju. Zamiast GPSa – mapa, zamiast autostrady – wiejska droga, a zamiast tłumu turystów – cicha obecność Najwyższego

Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Nie jest łatwo wskazać najpiękniejsze miejsca w naszym kraju. Nie dlatego, że ich nie ma. Wręcz przeciwnie – Polska zachwyca swoją różnorodnością! Wystarczy na chwilę zjechać z autostrady czy drogi krajowej, by zaleźć się w przepięknej wsi, odkryć zapierającą dech w piersiach kapliczkę czy widok. W Polsce zachwycają miasta – i te duże jak Kraków, Warszawa czy Gdańsk, i te mniejsze jak chociażby Sandomierz, Chełmno czy Reszel. Mamy piękne góry i pełne uroku plaże. Nie brakuje puszczy i lasów, a także krainy jezior. W które zakamarki Polski warto zajrzeć?

 

Reszel

Reszel

 

O siostrach Betlejemitkach od Wniebowstąpienia Najświętszej Maryi Panny od Św. Brunona w Internecie nie znajdziemy nic. Nie publikują one żadnych informacji o sobie, ani nie udzielają wywiadów. Życie pustelniczek można poznać jedynie poprzez jedną, oficjalną, międzynarodowa stronę. Żyją w ciszy, z dala od zgiełku i ciągłego biegu. Pustelnie Betlejemitek charakteryzuje kontemplacja, prostota i ubóstwo. Siostry spędzają całe dnie w ciszy, a wszystko co robią jest na chwałę Pana. Monaster sióstr w Grabowcu na Kaszubach położony jest w okolicy pięknego lasu. Mniszki goszczą u siebie tych, którzy poszukują modlitwy i ciszy. Nie jest to typowe miejsce do zwiedzania, ale miejsce w którym można usłyszeć głos Boga. W każdą niedzielę można wraz z siostrami (razem, ale oddzielnie – siostry na dole, goście na balkonie) uczestniczyć we Mszy Świętej. Rozpoczyna się ona o godz. 9.00. A po Mszy warto przejść się na spacer do pobliskiego lasu i kontemplować ciszę.

 

grabowiec

Zabudowania klasztoru Sióstr Betlejemitek w Grabowcu | fot. http://english.bethleem.org/monasteres/pologne.php

 

Jeśli  mowa o miejscu idealnym do wyciszenia to koniecznie trzeba wspomnieć o Bieszczadach. Górach jeszcze nie zdeptanych przez turystów. Jak mówił Św. Jan Paweł II „w górach niknie bezładny zgiełk miasta, panuje cisza bezimiennych przestrzeni, która pozwala człowiekowi wyraźniej usłyszeć wewnętrzne echo głosu Boga”. Na bieszczadzkich szlakach czasem przez cały dzień nikogo nie spotkamy. Wędrówkom towarzyszą piękne widoki, przestrzenie, dzika roślinność i zwierzęta. To idealne miejsce nie tylko do wyciszenia się, ale i modlitwy w drodze.

 

Poonina Caryska

Połonina Caryńska w Bieszczadach

 

Pozostając w temacie przyrody warto wspomnieć o dwóch ciekawych miejscach. Jedno to kolorowe jeziorka, które mamy w Polsce. Stawy swoje barwy zawdzięczają minerałom, które są rozpuszczone w wodzie. W Rudawach Janowickich (wieś Wieściszowice) możemy oglądać błękitne, purpurowe, żółte oraz czarne jeziorka. Jak powstały? W XVIII wieku była tam kopalnia pirytu. Zniknęła ona na początku XX wieku, a woda wypełniła pokopalniane wyrobiska. Tak też powstały małe stawy o przepięknych kolorach. O tym, że w Polsce mamy niezwykłą przyrodę świadczy również Bór Sosnowy o zdumiewających kształtach. Mieści się on pod Gryfinem (województwo zachodniopomorskie).  Do dziś nie wiadomo jak powstał. Drzewa zostały posadzone przed II wojną światową, jest ich około 400 i wszystkie są wygięte w identyczny sposób. Zakrzywiają się one około 30-50 cm nad ziemią pod kątem 90 stopni, a potem łukiem się prostują. Wszystkie wygięte są w kierunku północnym.

 

DSCI0261.JPG

Krzywy Las, Nowe Czarnowo koło Gryfina | fot. Artur Strzelczyk / WikimediaCommons

 

Jeśli mowa o drzewach to trzeba wspomnieć o kościele zbudowanym z drewna bez użycia ani jednego gwoździa. Tak, znajduje się w Polsce! To Kościół Górski Naszego Zbawiciela, powszechnie mówi się o nim Kościół Wanga. Jest to ewangelicki kościół parafialny w Karpaczu w Karkonoszach. Został on przeniesiony w 1842 roku z miejscowości Vang w Norwegii. Jak to możliwe, że zbudowano kościół bez użycia gwoździ? Otóż świątynia Wang jest wykonana z sosny norweskiej. Drzewo jest nasycone żywicą i niezwykle trwałe.

Godziny nabożeństw oraz możliwości zwiedzania dostępne są na stronie: http://www.wang.com.pl

 

witynia Wang w Karpaczu

Świątynia Wang w Karpaczu

 

Wśród nietypowych kościołów warto wspomnieć o kaplicy na wodzie, która znajduje się w Ojcowie na terenie Ojcowskiego Parku Narodowego. Została ona wzniesiona nad dwoma brzegami potoku Prądnik w 1901 roku. Kaplica „Na Wodzie” p.w. św. Józefa Rzemieślnika (Robotnika) według ludowej tradycji została zbudowana nad potokiem zgodnie z zarządzeniem cara Mikołaja II. Zabraniało ono bowiem budowy obiektów sakralnych na ziemi ojcowskiej.

 

kaplica na wodzie

Kaplica “na wodzie” w Ojcowskim Parku Narodowym

 

Ciekawe miejsce znajduje się również w Rytwianach (góry świętokrzyskie). To Pustelnia Złotego Lasu. Na wielkiej polanie znajduje się kompleks klasztorny. Miejsce to przeznaczone jest na modlitwę, odnowę ducha oraz wypoczynek (szczególnie poświęcony wyciszeniu się w świecie pełnym chaosu i hałasu). W skład kompleksu wchodzi kościół, przyległe budynki oraz domki pustelnicze. Mieścił się tam zakon kamedułów. Klasztor  został skasowany w 1819, a mnisi przeniesieni do innych pustelni. Teraz pokamedulskie zabudowania są własnością Diecezjalnego Ośrodka Kultury i Edukacji „Źródło” oraz Relaksacyjno-Kontemplacyjnego Centrum Terapeutycznego „Spes”. Proponowany wypoczynek oparty jest na filarach życia monastycznego: samotności, modlitwie i milczeniu.

 

Klasztor w Rytwianach 2

Klasztor w Rytwianach

 

Jest w Polsce wzgórze nadziei pokryte tysiącami krzyży. Znajduje się ono w Grabarce (województwo podlaskie). To jedno z ważniejszych miejsc dla osób prawosławnych. Dlaczego właśnie tam? Kiedy w 1710 roku na terenach Podlasia szalała epidemia cholery pewnemu starcowi przyśniło się, że ratunek można znaleźć na wzgórzu. Wierni idąc tam wzięli ze sobą krzyże. Jak mówią kroniki uratowało się prawie 10 tysięcy ludzi. Dziękując Bogu za pomoc wybudowano na wzgórzu drewnianą kapliczkę. Cerkiew dotrwała do 1990 roku. Wtedy to całkowicie spłonęła. Nowa cerkiew jest już murowana. Na Świętej Górze w Grabarce w 1947 roku powstał klasztor Św. Marty i Marii. Do tej pory przychodzą tu ludzie z prośbami i podziękowaniami. Najwięcej pielgrzymek odbywa się w święto Przemienienia Pańskiego.

 

Christian Holy Cross

Grabarka

 

Niezapominajki, maki czy stokrotki. A wszystkie te kwiaty na… ścianach! Zalipie – to polska wieś w województwie małopolskim cała w kwiatach. I to dosłownie! Namalowane kwiaty znajdują się na domach, płotach, a nawet studniach! Ta ludowa tradycja zdobienia domów ma swoje początki w XIX wieku. Dym z pieca osmalał ściany i sufity. Na samym początku smugi były bielone wapnem, potem pojawiły się proste rysunki, w końcu na ścianach domów (wewnątrz i na zewnątrz) pojawiły się kolorowe, kwiatowe wzory. Domy dekoruje się po dziś dzień, raz w roku. Kolorowych zagród jest około 20. Od Wielkanocy zdrapuje się stare zdobienia. A wszystko gotowe jest na Boże Ciało.

 

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Dziennikarz ZWWZ - z Zawodu, Wyboru, Wykształcenia i Zamiłowania. Udowadnia, że jest możliwe wstawać o świcie z uśmiechem co dnia i łączyć pracę z pasją. Reporter, z-ca szefa informacji Radia Plus w Gdańsku. Wieloletni korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej. Prowadzi warsztaty dla młodzieży i studentów z zakresu dziennikarstwa radiowego. Publikuje w prasie i internecie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Tajemnice Watykanu

To nie jest tekst dla „japońskich turystów”, którzy szybkim truchtem zmierzają do kolejnych dzieł sztuki i rzeczy, które koniecznie trzeba zobaczyć. Chwila zatrzymania, szybka fotka i truchcikiem dalej. Nieraz warto zobaczyć mniej, by zobaczyć więcej. Taki jest właśnie Watykan, gdzie to, na co patrzymy, może poprowadzić do korzeni naszej wiary.

Beata
Zajączkowska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

By wszystko było jasne „japoński turysta” niejednokrotnie ma słowiańskie rysy i mówi piękną polszczyzną. Wraca z wycieczki zadowolony z tysiącem zdjęć… do których potem nawet nie zajarzy, bo za dużo, bo nie pamięta co na nich uwiecznił. Tak zwiedza się też Watykan: rzut oka na plac św. Piotra, Pietà Michała Anioła, przystanek przy grobie św. Jana Pawła II i bieg przez Muzea Watykańskie, by kilka chwil spędzić w Kaplicy Sykstyńskiej.  Co wytrwalsi (i mający więcej czasu) wdrapią się jeszcze na kopułę bazyliki watykańskiej.

Ale, gdy nie jesteśmy ograniczeni sztywnym programem wycieczek i pielgrzymek warto z czegoś nawet zrezygnować, po to by odkryć to najmniejsze i najbardziej tajemnicze państwo świata.

Cyrk i miejsce męczeństwa

Wchodzimy ze znajomymi na Plac św. Piotra. Kolega (dodam, że z wykształcenia i zamiłowania historyk) zaskakuje nas pytaniem: „Czy macie świadomość, że chodzicie po miejscu okrutnej zbrodni?”. Patrzymy jak sparaliżowani pod nogi. On w tym czasie cytuje z głowy Tacyta: „A śmierci ich przydano to urągowisko, że okryci skórami dzikich zwierząt ginęli rozszarpywani przez psy albo przybici do krzyżów, albo przeznaczeni na pastwę płomieni; gdy zabrakło dnia, palili się służąc za nocne pochodnie. Na to widowisko ofiarował Neron swój park i wydał igrzyska w cyrku, gdzie w przebraniu woźnicy z tłumem się mieszał lub na wozie stawał”. Efekt osiągnięty. Cofamy się o dwa tysiące lat, kiedy ginęli tu chrześcijanie. W potocznej świadomości miejscem szczególnie związanym z męczeństwem chrześcijan jest Koloseum. Mało kto pamięta, że jednak pierwszym miejscem kaźni był leżący na terenie Watykanu Cyrk Nerona.

Patrząc na dzisiejsze zabudowania trudno sobie wyobrazić ówczesny Rzym. Cyrk zajmował praktycznie całą lewą połowę obecnego Placu św. Piotra i Bazyliki Watykańskiej. Leżał między dwoma wzgórzami, wzdłuż biegnącej tędy ulicy – Via Cornelia. Ogromna budowla, na arenie której mogło rywalizować ze sobą kilka rydwanów, było centrum zabawy i rozrywki do 64 r. Wówczas miasto strawił pożar. O jego sprowokowanie posądzono Nerona, który przy blasku płonącego miasta chciał śpiewać o zagładzie Troi. Gniew wśród Rzymian rósł, tak samo jak rosło w nich pragnienie zemsty. By odwrócić od siebie uwagę cesarz postanowił zrzucić odpowiedzialność na chrześcijan. Odwołał się przy tym do bliskiego każdemu rzymskiemu obywatelowi „prawa odpłaty”: podpalili miasto, więc sami zostaną spaleni. Co więcej z polowania na chrześcijan postanowił urządzić widowisko. W cyrku zaczęły płonąć żywe pochodnie.

Milczącym świadkiem tych wydarzeń jest stojący pośrodku Placu św. Piotra obelisk. Pierwotnie stanowił on centrum cyrku, a w obecnym miejscu został ustawiony w 1586 r., gdy wznoszono nową Bazylikę św. Piotra. O tym, że był dla chrześcijan ważnym punktem odniesienia świadczą źródła. Wspominają one o męczennikach, którzy zginęli iuxta obeliscum, czyli w pobliżu obelisku. Szlakiem „korzeni pamięci” idziemy dalej. Tuż za strzeżoną przez gwardzistów szwajcarskich Bramą Dzwonów, wchodzimy na Dziedziniec Pierwszych Męczenników. Obok niewielki cmentarz, a na nim mozaika przedstawiająca św. Piotra wśród chrześcijan na arenie cyrku.

Tajemnice Watykanu

Grób św. Piotra

Nie mamy jednoznacznych źródeł historycznych mówiących o tym, w którym miejscu Rzymu dokładnie ukrzyżowano św. Piotra. Co więcej, dopiero w 1950 r. Pius XII ogłosił przez radio historyczną wiadomość: „Odnaleziono grób Księcia Apostołów!”. Wcześniej bazowano na tradycji. Jedno jest pewne, że gdy cesarz Konstantyn podejmował dzieło budowania bazyliki Piotrowej, musiał mieć całkowitą pewność, że kościół ten staje w najwłaściwszym miejscu z punktu widzenia związków z osobą Szymona Piotra. W przeciwnym wypadku nie podjąłby się tak szaleńczego planu. By powstała bazylika trzeba było bowiem zniwelować wzgórze watykańskie i przygotować odpowiednią platformę do jej powstania. Tylko w tym celu przerzucono 40 tys. metrów sześciennych ziemi! Prace przy budowie własnoręcznie rozpoczął cesarz Konstantyn. Sam napełnił i wyniósł na własnych plecach dwanaście koszy z ziemią. Następnie położył kamień węgielny, który poświęcił papież Sylwester. Było to w roku 324. Ale pewność historyczna o miejscu pochówku Apostoła Piotra przyszła dopiero po wiekach.

Prace wykopaliskowe pod bazyliką watykańską podjęto w 1939 r. praktycznie na skutek przypadkowego odkrycia. Pius XI wyraził przed śmiercią pragnienie, by pochowano go ad caput Sancti Petri, czyli u głowy św. Piotra. W tym celu postanowiono naruszyć posadzkę w grotach watykańskich i w rezultacie oczom robotników ukazały się posadzka pierwszej bazyliki i wiele grobów chrześcijańskich. Stopniowo odkrywano kolejne części obszernej nekropolii, która z czasem powstała na terenie cyrku Nerona i wyszła daleko poza jego obszar. W końcu odkryto prosty grób, a nad nim malutką kapliczkę wspartą na dwóch kolumienkach. To świadczyło o tym, iż w tym ubogim grobie leżał ktoś szczególnie czczony. Jedna z badaczek odnalazła wyryte na okalającym grób czerwonym murze dwa greckie słowa: Petr(os) eni – Piotr jest tu.

Grupka dziesięciu Francuzów oczekuje przed wejściem do Ufficio Scavi. Są kolejną ekipą, która zaraz po nas wyruszy na najbardziej pasjonującą wyprawę w Watykanie. Liczba zwiedzających jest każdego dnia ściśle limitowana, by nie narazić nekropolii na zniszczenie. Stąd wizyty muszą być zamawiane z dużym wyprzedzeniem. Nie wolno robić zdjęć ani filmować. W  ciągu paru minut pokonujemy kilka wieków historii. By stanąć przy grobie św. Piotra przeciskamy się wąskim korytarzykiem. Po bokach kolejne grobowce. Możemy dostrzec jak wraz z upływem wieków na starych ubogich grobach wznoszono nowsze. Warto pamiętać, że nekropolia ta w większości była pogańska. Zaraz na początku widać sarkofag z II wieku przedstawiający tryumfującego Dionizosa. Dalej rzeźby, freski i mozaiki ukazujące różnego rodzaju motywy religijne. I tak podziwiamy: przedstawienia egipskiej bogini Izydy, Jowisza i Minerwę. a także sceny z mitologii: sąd Parysa, prace Herkulesa, dzieje  Orfeusza i Eurydyki.

Chrześcijańskie groby mają zupełnie odmienne inskrypcje i dekoracje. Widać mozaikę ukazującą Chrystusa wschodzące Słońce na rydwanie czy łaciński napis, którego polskie tłumaczenie brzmi: „Piotr wstawia się u Jezusa Chrystusa za chrześcijanami pochowanymi przy jego szczątkach”. Gdy dochodzimy do czerwonego muru okalającego grób Piotra Apostoła przewodniczka proponuje chwilę modlitwy. Ciszę przerywa szeptane przez nas Credo. Ze wzruszenia słowa więzną w gardle. To miejsce nie tylko spoczynku „Opoki, na której Jezus zbudował swój Kościół”, ale też męczeńskiej śmierci pierwszego pokolenia rzymskich chrześcijan.

Watykańskie ogrody

Spacer po Cyrku Nerona i Watykańskiej Nekropolii nie jest jedyną ciekawą trasą po Watykanie. Muzea Watykańskie oferują możliwość spaceru po papieskich ogrodach, a jest to miejsce jedyne w swoim rodzaju na świecie. Zresztą Państwo Miasto Watykan, bo tak brzmi oficjalna nazwa, powinno się nazywać, Państwem Miastem Ogrodów, bo zajmują one prawie połowę jego terytorium. Ogrody opowiadają o wierze kolejnych papieży, o ich pobożności, a także wpływach Kościoła na losy świata. Spacer zaczynamy przy Murze Berlińskim. Jego fragment został tu ustawiony w 1990 r. Wybrano specjalnie taki kawałek, na którym widoczna jest wieża kościelna, by ukazać wkład Kościoła w proces pojednania i jednoczenia Europy. Tuż obok wyblakła tablica na której z trudem można przeczytać słowa Jana Pawła II z dnia inauguracji pontyfikatu: „Nie lękajcie się, otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi. Otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych i politycznych. Nie lękajcie się!”.

Pamiątką po historycznej modlitwie o pokój papieża Franciszka z przywódcami Izraela i Palestyny jest zasadzone przez nich drzewko oliwne. Mijamy je wspinając się do tzw. parku angielskiego. W cieniu drzew stoi pagoda, która była ulubionym miejscem modlitwy papieża pokoju św. Jana XXIII.

Kilkanaście metrów stąd dom Benedykta XVI. Zza kwitnących róż zaglądamy do papieskiego ogródka i na taras. Niestety nie udaje nam się wypatrzeć białej sutanny. Papież senior wychodzi na taras po południu, kiedy ogrody watykańskie są już zamknięte dla zwiedzających.

Tajemnice Watykanu

Papieskie ogrody są najbardziej maryjnym zakątkiem Watykanu. Obecna jest w nich unikatowa w skali światowej Matka Boska Częstochowska. Nie jest to jednak ikona, ale jedno, z podobno czterech, istniejących na świecie przedstawień Królowej Polski w formie rzeźby. Jej pierwowzór znajduje się na wirydarzu paulińskiego klasztoru na Jasnej Górze. Tradycja głosi, że została wykonana jako wotum za zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej. Janowi Pawłowi II ofiarowali ją paulini, by czuwała nad nim w czasie pielgrzymek po świecie. Współpracownicy papieża wspominają, że gdy wsiadał do śmigłowca każdą podróż zaczynał przynajmniej od „Zdrowaśki” i spojrzenia na Królową Polski. W ogrodach watykańskich można też spojrzeć na… Giewont. Kamień z symbolicznym krzyżem to dar mieszkańców Zakopanego dla Jana Pawła II. Umieszczono go w ulubionym miejscu modlitwy wielu papieży. Między grotą Matki Bożej z Lourdes a kaplicą Matki Boskiej Miłosierdzia. Związana jest ona z Piusem VII, który jako więzień Napoleona codziennie modlił się przed jej cudownym wizerunkiem w sanktuarium maryjnym w Savonie. Kiedy został uwolniony, w 1815 r. wrócił do tego miasta i ukoronował ten maryjny wizerunek. W tym zacisznym miejscu ogrodów specjalnie dla Benedyka XVI postawiono dwie ławki, by mógł odpocząć. Widnieje na nich herb papieża Ratzingera. Na ławeczkach chętnie przysiadają turyści do pamiątkowego zdjęcia.

Półtoragodzinny spacer kończymy przy watykańskiej stacji kolejowej. Przyjeżdżają na nią głównie pociągi towarowe wiozące pocztę oraz zaopatrzenie dla watykańskich sklepów.  Jednak to właśnie stąd św. Jan XXIII wyruszył w swą podróż do Loreto i Asyżu otwierając erę papieskich pielgrzymek. Za czasów Franciszka dwukrotnie zajechał tu pociąg z włoskimi dziećmi, które przyjechały spotkać się z papieżem. Poniżej budynki kolejnych watykańskich ministerstw, posterunek żandarmerii, trybunał, a nawet stacja benzynowa. Kilka metrów dalej Dom św. Marty w którym mieszka Franciszek. I znów jesteśmy nieopodal Placu Pierwszych Męczenników i wejścia do Watykańskiej Nekropolii.

I jeszcze coś. Na okalającej plac św. Piotra kolumnadzie Berniniego znajduje się 140 posągów świętych Kościoła katolickiego „jakby niebiański dwór zastygły w kamieniu”. Pośród tych ponad trzymetrowych posagów jest jedyna postać z Polski – św. Jacek Odrowąż, stojący niemal wprost na przeciw papieskiego okna. Warto go wypatrzyć, tak samo jak zatopić w modlitwie w miejscu zamachu na Jana Pawła II. Upamiętnia je specjalna płyta. Często płoną na niej znicze i leżą kwiaty.

Tajemnice Watykanu

Czwartkowa polska tradycja

Praktycznie zaraz po pogrzebie Jana Pawła II w bazylice watykańskiej zaczęto sprawować czwartkowe Msze przy jego grobie. Najpierw było to w grotach watykańskich, gdzie przed beatyfikacją znajdował się grób papieża, teraz odprawiane są w kaplicy św. Sebastiana. Na te liturgie, rozpoczynające się o godz. 7:15, może przyjść każdy.  Bazylika otwierana jest kwadrans wcześniej, ale kolejka wiernych ustawia się już nawet od 6. rano.

Beata Zajączkowska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Beata
Zajączkowska
zobacz artykuly tego autora >