Kapucyni zostawieni sami sobie. Na pastwę Muzułmanów z Seleki

"Seleka idzie piechotą w naszą stronę. Uciekamy w pola. Idzie z nami bardzo dużo ludzi."- tego alarmującego smsa od kapucyna, misjonarza o. Benedykta Pączki dostaliśmy dzisiaj o 9. 20 rano. Selekowcy polują na misjonarzy, ich podopiecznych i ich dobytek. Polowanie jest łatwe, bo cel jest bezbronny. Polskim kapucynom w RCA potrzebna jest interwencja MSZ.

Patrycja
Michońska-Dynek
zobacz artykuly tego autora >
Sławomir
Dynek
zobacz artykuly tego autora >

Pierwszy niepokojący sms od ojca Benedykta przyszedł do nas dzisiaj (03.02.2014), tuż po północy: „Uciekliśmy w trawy. 6 samochodów z Seleką wkroczyło do Ngaoundaye. Zmierzają w kierunku Ndim” – napisał.

Natychmiast dzwonimy do ojca Benedykta. Mieszkańcy misji i misjonarze zdążyli uciec, schowali się w buszu. Noc w takim przypadku jest sprzymierzeńcem. „Jesteśmy na wzgórzu, pod figurką Matki Bożej. Tutaj spędzimy noc” – mówi w rozmowie przez telefon ojciec Benedykt. Z polskim Kapucynem, są jego współbracia i siostry misjonarki ze Zgromadzenia Służebnic Matki Dobrego Pasterza. Razem z nimi uciekło dużo ludzi, mieszkańców misji. Większość rozproszyła się po buszu. „Widać tylko błyskające światełka latarek” – opisuje.

Kapucyni zostawieni sami sobie. Na pastwę Muzułmanów z Seleki

Ojciec Benedykt martwi się o swoich współbraci, którzy są w Ndim. Teraz nie ma ich jak ostrzec. Rozmawiamy kilka minut, choć chciałoby się dłużej. Ale martwimy się o baterie w telefonie polskiego kapucyna. Nie ma wyjścia, trzeba się rozłączyć. Oni zostają tam ze swoją niepewnością, niepokojem, zimną afrykańską nocą i muzułmańską Seleką za plecami. My mamy nadzieję, że kolejny raz uda im się przetrwać. Misjonarze żyją w tym zagrożeniu od kilku tygodni.


Przeczytaj więcej na ten temat na Stacja7.pl


Republika Środkowoafrykańska trawiona jest wojną domową. Muzułmańska milicja, Seleka, wycofująca się do sąsiedniego Czadu. Morduje, porywa i gwałci kobiety, grabi – i nie interesuje ich, czy to mizerny inwentarz misjonarzy czy biednej, miejscowej ludności. Traktują to jak łup wojenny. A ponieważ misje kapucyńskie w Bocaranga i Ngaoundaye są pozbawione jakiejkolwiek ochrony, a są na drodze do Czadu, cel jest łatwy.

Kapucyni zostawieni sami sobie. Na pastwę Muzułmanów z Seleki

Polski MSZ wydał apel, by wszyscy Polacy znajdujący się w Republice Środkowoafrykańskiej (RCA) jak najszybciej opuścili ten kraj i wszelkimi możliwymi sposobami uciekali. Problem w tym, że jedynymi Polakami w RCA, (według danych MSZ z zeszłego tygodnia) są rozsiani po całym terytorium misjonarki i misjonarze. Co mają zrobić, czy uciekać z ogarniętego wojennym chaosem kraju?

„Pasterze nie zostawiają swoich owieczek” – powiedział nam o. Benedykt.

Od kilku dni o. Benedykt ma numer naszego telefonu. Wie, że może dzwonić, alarmować o każdej porze dnia i nocy. Ten telefon jest zawsze włączony i zawsze pod ręką. Stąd wiemy, że noc w buszu minęła spokojnie. Ale nie na długo starczyło tego spokoju. Kolejny sms przyszedł dzisaj rano, o 9.20 (03.02.2014): „Seleka idzie piechotą w naszą stronę. Uciekamy w pola. Idzie z nami bardzo dużo ludzi”.

Dzwonimy. „Uciekliśmy. Przeszliśmy już 5 km. Jesteśmy na farmie, którą prowadzi nasz współbrat” – mówi nam ojciec Benedykt. Mimo grozy sytuacji, głos polskiego misjonarza jest spokojny, a czasami nawet pogodny, choć coraz częściej przebija się gorycz, że zostali pozostawieni sami sobie, i mimo iż polski MSZ, i Francuzi z wojskowej misji pokojowej wiedzą o ich sytuacji. Ale od tylu dni są sami, wystawieni na łatwy łup dla bandytów z muzułmańskiej Seleki. W najlepsze trwa mroczna zabawa w chowanego. Tyle, że stawką jest życie lub śmierć. „Ucieka z nami dużo ludzi. Są dzieciaczki, kobiety w ciąży, rodziny…” – opisuje nam ojciec Benedykt. To nie są żarty. Seleka wszędzie zostawia za sobą trupy.

fot. misje.kapucyni.pl

Muzułmanie są bardzo dobrze uzbrojeni. Mają kałasznikowy i granatniki przeciwpancerne. To bardzo popularna broń – tania i niezawodna. Misjonarze i ich podopieczni mają tylko modlitwę i… nogi. Ucieczka jest ich jedyną bronią.

System powiadamiania działa dobrze, jak na biedny kraj. Informacje przemieszczają się szybko, razem z uciekinierami. Ale, ile szans można w ten sposób wykorzystać? Kiedy zabraknie szczęścia, tej jednej, jedynej minuty na ucieczkę…? Co wtedy?

Wydaje się, że polskie MSZ nie docenia zagrożenia. Wydając komunikat na swojej stronie internetowej o zagrożeniu i konieczności ucieczki z RCA załatwiło sprawę? Na nasze pytania, MSZ przysłał lakoniczną odpowiedź. W piątek, w południe, wysłaliśmy kolejne pytanie:  „Bardzo proszę o doprecyzowanie, w jaki sposób MSZ może przeprowadzić (pomóc) w ewakuacji Polaków z RCA, gdyby zaszła taka – nagła – potrzeba”. Odpowiedzi ciągle brak. A w Republice Środkowoafrykańskiej czas pędzi. Seleka morduje coraz więcej ludzi. „Mamy informację, że zabili pastora z protestanckiej misji. Oni traktują nas wszystkich jak niewierzących” – mówi nam o. Benedykt. I wielokrotnie powtarza, że dla muzułmańskich selekowców, misjonarze oraz bezbronni Środkowoafrykańczycy są gorsi od psów. Nasi misjonarze czekają na pomoc. Na razie im się udaje uciec…

Od autorów: Drodzy czytelnicy! Ojciec Benedykt za każdym razem, gdy się z nim kontaktujemy, dziękuje Wam na pamięć i modlitwę! To daje im siłę i nadzieję…

Zachęcamy do lektury depesz z RCA:


Dzień Apokalipsy w RCA. Depesze

Morderstwa, grabieże, zniszczone dzielnice, strach, łzy i ból – tak wygląda od wielu dni rzeczywistość w RCA. Polscy misjonarze, którzy na miejscu wspierają miejscową ludność, starają się w miarę możliwości wysyłać depesze, by świat nie został obojętny.


Patrycja Michońska-Dynek

Zobacz inne artykuły tego autora >

Sławomir Dynek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Patrycja
Michońska-Dynek
zobacz artykuly tego autora >
Sławomir
Dynek
zobacz artykuly tego autora >

Kard. Ryłko: Światowe Dni Młodzieży laboratorium wiary młodej i pełnej entuzjazmu

Światowe Dni Młodzieży stały się zaczynem, który mobilizuje do wysiłku ewangelizacyjnego zarówno duszpasterzy jak i młodzież

Te słowa powiedział kard. Stanisław Ryłko 20 stycznia w Warszawie spotykając się z Komisją Duszpasterstwa Konferencji Episkopatu Polski. Przewodniczący Papieskiej Rady ds. Świeckich wygłosił na tym forum referat o przygotowaniach do ŚDM w Krakowie w 2016 r.

Zdaniem reprezentującego Stolicę Apostolską kardynała, najbliższy ŚDM jaki odbędzie się w Krakowie, ma dla Kościoła w Polsce charakter szczególny ze względu na miejsce celebracji. Kraków jest po pierwsze miastem Jana Pawła II – twórcy Światowych Dni Młodzieży, a także jest miastem Bożego miłosierdzia, wokół którego koncentrować się będzie tematyka tego niezwykłego zgromadzenia młodych z całego świata.

Dodał, że Światowe Dni Młodzieży zyskają po kwietniowej kanonizacji szczególnego patrona i orędownika w osobie Jana Pawła II.

Kard. Ryłko podkreślił, że "każda edycja Dni Młodzieży jest żywym znakiem nadziei nie tylko dla Kościoła, ale także dla świata". A obchody tego Dnia w Krakowie będą szczególnym "znakiem nadziei dla całego Kościoła w Polsce". Dodał przy tym, że bardzo ważne jest, by nie ograniczać roli tego wydarzenia tylko do samego Krakowa. Bo przecież "każda edycja ŚDM jest bezcennym darem i szansą duszpasterską dla Kościoła i kraju, w którym się odbywa". A owoce tego wydarzenia nie ograniczają się do młodych, ale do wszystkich kategorii wiekowych wiernych.

Kardynał przyznał, że szansa dla Kościoła w danym kraju wyraża się m.in. w tym, że Światowe Dni Młodzieży "stawiają Kościół wobec kwestii młodego pokolenia" i są "rodzajem zbawiennej prowokacji duszpasterskiej". Każą też postawić pytanie o stan duszpasterstwa młodych w Kościele w Polsce.

Wyjaśnił dalej, że "w dziedzinie duszpasterstwa młodzieży odczuwamy przede wszystkim potrzebę autentycznych świadków, przewodników i i mistrzów w szukaniu odpowiedzi na podstawowe pytania: jak młodym mówić o Bogu, jak prowadzić ich do Chrystusa, jak otwierać ich na ewangelię?". Dodał, że to właśnie Jan Paweł II jest dla nas "świadkiem, przewodnikiem, mistrzem i wzorem w tej dziedzinie", wobec czego należy uczyć się od niego umiejętności "owego zbawczego dialogu z młodym pokoleniem".

Mówiąc o wyjątkowym oddziaływaniu Jana Pawła II na młodych, kard. Ryłko skonstatował, że sekret ten polegał na tym, że papież nie koncertował młodych na sobie, lecz ukazywał im Chrystusa i perspektywę pełnego miłości spotkania z Nim. Przypomniał, że już w dniu inauguracji swego pontyfikatu Jan Paweł II powiedział młodym, że są oni "przyszłością świata i nadzieją Kościoła". Zdobył ich od pierwszego dnia, a przez cały pontyfikat ukazywał specjalny związek młodych z Kościołem. Ponadto podkreślał nieustannie, że "w młodych Kościół ciągle na nowo odkrywa swoją młodość".

Kard. Ryłko przyznał, że w młodych Jan Paweł II widział nie tylko "młody Kościół", ale i "wielką siłę, która jest zdolna przemienić świat i liczył na nich". Widział w nich także "niezastąpionych apostołów nowej ewangelizacji współczesnego świata".

W dalszej części referatu watykański hierarcha zastanawiał się, czym jest duszpasterstwo młodych i jakie kryteria winno ono spełniać. Nawiązując do Jana Pawła II odpowiadał, że jest ono przede wszystkim "obdarzaniem człowieczeństwem – obdarzaniem dwustronnym". A cały ten proces opiera się na fundamentalnym założeniu, że "człowiek jest powołany do życia w prawdzie i miłości, oraz że każdy urzeczywistnia siebie poprzez bezinteresowny dar z siebie samego".

Przypomniał dalej, że w procesie wychowania należy przede wszystkim człowiekowi uświadomić znaczenie jego młodości – jako szczególnie ważnego czasu, którego nie można zmarnować. Bo w tym właśnie czasie każdy szuka nie tylko sensu życia, ale i jego konkretnego projektu. Wreszcie – jak podkreślił – proces wychowania prowadzi do momentu, kiedy młody człowiek zaczyna wychowywać się sam. A to samowychowanie jest niczym innym, ja uczeniem się jak właściwie korzystać z daru wolności. I o tym nieustannie mówił Jan Paweł II.

Kard. Ryłko dodał, że program życiowy, do jakiego starał się Jan Paweł II pozyskać młodych jest "programem na wskroś ewangelicznym". A nie jest to program łatwy, gdyż idzie on zdecydowanie pod prąd mentalności dominującej we współczesnym świecie.

Z tych wszystkich powodów – zdaniem kard. Ryłko – ustanowienie Światowych Dni Młodzieży w Kościele było "jedną z najbardziej brzemiennych w błogosławione skutki decyzji Jana Pawła II". Bo przecież są one "opatrznościowym narzędziem ewangelizacji młodego pokolenia o niezwykłej skuteczności". I to właśnie dzięki Światowym Dniom Młodzieży, Kościół "na progu nowego millennium ukazał światu na nowo swoje młode i uśmiechnięte oblicze".


mp / Warszawa

Katolicka Agencja Informacyjna ISSN 1426-1413; Data wydania: 20 stycznia 2014 Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski