Castel Gandolfo – tam w czwartek będzie centrum świata

Zwykle ważne i historyczne wydarzenia związane są z konkretnymi obrzędami, gestami czy rytami. Zakończenie pontyfikatu Benedykta XVI takie nie będzie. 28 lutego o godzinie 20. Papież złoży swój urząd. Na ten dzień nie są przewidziane żadne uroczystości. Wiadomo tylko, że głównego bohatera wydarzeń nie będzie już wtedy w Watykanie. Kilka godzin wcześniej Benedykt XVI wyjedzie do letniej rezydencji w Castel Gandolfo

ks. Przemysław Śliwiński
ks. Przemysław
Śliwiński
zobacz artykuly tego autora >

Nic dziwnego, że w czwartek centrum świata przeniesie się właśnie do Castel Gandolfo. Będą tam  wszystkie światowe media, prawdopodobnie stamtąd też obejrzymy "transmisję końca pontyfikatu". Ale nie tylko dziennikarze pojawią się w Castel Gandolfo. Wybiera się tam wielu wiernych, by kolejny raz okazać wsparcie modlitewne dla odchodzącego Papieża.

Największą uwagę jednak trzeba zwrócić na mieszkańców niewielkiego Castel Gandolfo. Podczas gdy Rzymianie traktują każdego papieża jako najważniejszego obywatela miasta i swego współmieszkańca (najbardziej znaczące okazało się to, gdy tak potraktowali również pierwszego od niepamiętnych lat cudzoziemca na stolicy Piotrowej, Jana Pawła II), mieszkańcy Castel traktują go jak swego sąsiada.

Letnia rezydencja stoi w centrum miasteczka. Do środka, główną bramą, wchodzi się wprost z głównego placu, gdzie jest gwar, bary, sklepy. Na Watykanie wszystko jest dalekie i wysokie, tu wszystko jest bliskie i zwykłe.

Castel Gandolfo - tam w czwartek będzie centrum świata

Castel Gandolfo, położone na widocznych z Rzymu Wzgórzach Albańskich, nad malowniczym jeziorem Albano, słynie wyłącznie z letniej rezydencji papieży. A to przecież również małe, niespełna dziewięciotysięczne miasteczko, którego centrum stanowi "Piazza della Liberta'" z kościołem św. Tomasza z Villanueva, zaprojektowanym przez Giovanniego Berniniego. Z niektórych miejsc trójkątnego placu rozciąga się widok na Lago Albano, najgłębsze we Włoszech powulkaniczne jezioro z piękną pomarszczoną taflą błękitu.

Castel Gandolfo żyje obecnością papieży, którzy wrośli w kulturę tego miasta, o czym świadczą liczne pamiątki historii. Widać to zwłaszcza wtedy, kiedy papieże odmawiają modlitwę "Anioł Pański" bądź "Regina Coeli", stąd, a nie z Watykanu. Senne na co dzień miasteczko budzi się wówczas do życia. Na rynku przed pałacem staje Gwardia Szwajcarska, a na uliczkach roi się od karabinierów.

Castel Gandolfo - tam w czwartek będzie centrum świata

Do Castel Gandolfo, autobusami albo pociągiem długo wspinającym się na wzniesienia albańskie, zanim dotrze na stacyjkę u podnóża miasta, przybywają turyści i pielgrzymi, by uczestniczyć wraz z papieżem w modlitwie. Gwarny placyk wokół fontanny Berniniego w niedzielny poranek w istocie staje się "małym Watykanem". W ogródkach barowych rozmowy przy kawie toczą ze sobą znani watykaniści, hierarchowie i specjalni goście papieża.

Mieszkańcy Castel mają do każdego papieża wielki szacunek. Tu umierał Pius XII oraz Paweł VI. Dramatyczną, bo niespodziewaną śmierć Pawła VI pamięta wciąż tu większość.

Papieże przyjeżdżają tu przynajmniej trzy razy w roku: na odpoczynek letni oraz bezpośrednio po obchodach świąt Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy.

Jan Paweł II uczynił z Castel Gandolfo coś więcej niż letnią rezydencję: za jego zaproszeniem, przyjeżdżali tu naukowcy z całego świata. Największe autorytety różnych dziedzin toczyły tu dyskusje. To papież Polak nazwał kiedyś Castel Gandolfo "Drugim Watykanem".

Castel Gandolfo - tam w czwartek będzie centrum świata

Kiedy zaledwie kilka dni po ogłoszeniu zrzeczenia się urzędu przez Benedykta XVI pojechałem do Castel Gandolfo, oni już wiedzieli, że papież przyjedzie do nich. Już na niego czekali z radością. Zaledwie kilka kroków od pałacu apostolskiego znajduje się sklep z pamiątkami, rodzinna firma. W środku cała rodzina: matka, ojciec, dwie dorosłe córki, obie założyły rodziny. Jedna z nich mówi: – Kiedy wybierano papieża, urodziłam właśnie córkę. Nazwałam ją Benedetta.

Prawdopodobnie papież przyleci do Castel Gandolfo około 17. Nie będzie żadnych obchodów i uroczystości. Helikopter wyląduje z tyłu, na lądowisku znajdującym się w ogrodzie. Jednak mieszkańcy Castel mają nadzieję, że Benedykt XVI, jeszcze jako 265 papież, wyjdzie do nich i im pobłogosławi.

Wesprzyj nas
ks. Przemysław Śliwiński

ks. Przemysław Śliwiński

Kapłan Archidiecezji Warszawskiej. Pochodzi z Lubawy. Ukończył studia specjalistyczne na Wydziale Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Santa Croce w Rzymie. Jesienią 2013 roku, objął stanowisko rzecznika prasowego Archidiecezji Warszawskiej oraz dyrektora Archidiecezjalnego Centrum Informacji. Wykłada edukację medialną w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie. Na Stacji7.pl jest autorem wielu artykułów oraz popularnego cyklu Jutro Niedziela.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Przemysław Śliwiński
ks. Przemysław
Śliwiński
zobacz artykuly tego autora >

Ostatni Anioł

„W modlitwie zawsze jesteśmy blisko siebie” - tymi słowami Benedykt XVI zakończył ostatnie spotkanie na Anioł Pański w swym pontyfikacie. Wcześniej dziękował za pamięć, dowody bliskości a szczególnie za modlitwę.

Beata
Zajączkowska
zobacz artykuly tego autora >

Kiedy po ósmej rano zobaczyłam ludzi zmierzających z transparentami do Watykanu pomyślałam sobie: nie to za wcześnie, by szli już na południowe spotkanie z Papieżem. Grubo się myliłam.

Grupy parafialne, wspólnoty, całe rodziny ale i pojedynczy ludzie zaczęli gromadzić się pod papieskim oknem od samego rana. Mokre od padającego w nocy deszczu kamienie Placu św. Piotra przykryły karimaty i worki foliowe. Jedni siedzieli zadumani, inni przesuwali w palcach paciorki różańca, czytali specjalne wydanie włoskiego dziennika Avvenire, w całości poświęcone Benedyktowi XVI, a jeszcze inni tańcem i śpiewem dziękowali za Papieża. Trudno było ukryć wzruszenie. Tym bardziej, że okno papieskiej biblioteki od samego rana było otwarte na oścież, jakby w geście zaproszenia.  Przed samą modlitwą na Placu nie było już nawet skrawka wolnego miejsca.

Ostatni Anioł

W tłumie można było wypatrzeć mężczyzn z krótkofalówkami. Ze względu na ogromną rzeszę wiernych, która przyszła na spotkanie z Papieżem podjęto nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. W okolice Watykanu wysłano dodatkowe odziały policji i karabinierów. W stan pogotowia postawiono służby medyczne, a na dachach rozmieszczono strzelców wyborowych. Policja finansowa czuwała, by z chodników zniknęli nielegalni handlarze oferujący podróbki papieskich pamiątek.

Przeważnie jest tak, że choć pracuję kilkadziesiąt metrów od Watykanu to Anioł Pański śledzę w watykańskiej telewizji, przygotowując z niego relację dla polskich słuchaczy. Dziś wtopiłam się tłum wiernych. Na Plac św. Piotra się już nie dostałam. Próbowałam wypatrzeć Papieża między zasłaniającymi mi widok fragmentami rusztowania okalającego kolumnadę Berniniego. Obok stały dziewczyny z Filipin, Tanzanii i Kenii oraz grupa non stop robiących zdjęcia Chińczyków. Wspólna modlitwa połączyła wszystkich. „Nie znam łaciny. Wiedziałam jednak jaką modlitwę odmawiamy, mówiłam ją więc po suahili” – wyznała jedna z Afrykanek. Nie tylko zresztą ona modliła się w swoim języku. Za plecami słyszałam Polaków.

Ostatni AniołOstatni Anioł

„Czy ty sobie uświadamiasz, że dziś po raz ostatni zobaczyliśmy Benedykta XVI w oknie Pałacu Apostolskiego” – zagadnęła stojąca obok dziewczyna, która specjalnie na tę modlitwę przyjechała z północy Włoch. Jej oczy były pełne łez. O nic nie pytałam. Sama dalej mówiła: „On sprawił, że kilka dni temu się ochrzciłam. Wcześniej o tym myślałam, jednak ostateczną decyzję podjęłam na sylwestrowym spotkaniu Taizè w Rzymie. Teraz chcę mu podziękować, że pokazał mi Jezusa”. Tych słów wdzięczności pod adresem Benedykt XVI słyszałam dziś szczególnie wiele. Nie trzeba ich było zresztą mówić, wystarczała sama obecność, śmiem powiedzieć, ludzi z całego świata.

Wieczorem przechodziłam przez Plac św. Piotra. W oknach papieskiego apartamentu paliły się światła. Na dole spacerowali turyści, robili zdjęcia, codzienność. Stali też ludzie i patrząc w te rozświetlone okna – modlili się.

Wesprzyj nas

Beata Zajączkowska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Beata
Zajączkowska
zobacz artykuly tego autora >