video-jav.net

Chorwacja. Chorwat-katolik

Katolicyzm jest jednym z wyznaczników chorwackiego społeczeństwa. Mimo wysokiego współczynnika wierzących, Kościołem w tym postjugosłowiańskim kraju targa wiele problemów.

Maciej Skotnicki
Maciek
Skotnicki
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Kościół katolicki w Chorwacji należy do najstarszych w Europie Środkowo-Wschodniej. Chrześcijaństwo dotarło na te ziemie, wchodzące wówczas w skład Cesarstwa Rzymskiego, już pod koniec II wieku. Za cesarza Dioklecjana, który rozpętał jedne z najkrwawszych prześladowań, śmierć poniosło tam wielu biskupów, duchownych i świeckich.

 

Kościół w liczbach

Gdy popatrzymy na dane statystyczne wskazujące liczbę chrześcijan w Chorwacji, zauważymy, że wiarę w Jezusa deklaruje przeszło 90% mieszkańców. Według tych danych katolicy stanowią 86% z tego zbioru. Z kolei prawosławni to prawie 5%. Zaledwie pół procenta to wspólnota protestancka. Można więc śmiało powiedzieć, że w Chorwacji częściej spotkamy katolika, niż prawosławnego. Za to w Serbii jest na odwrót.

 

Według sondażu przeprowadzonego przez Eurobarometr w 2010 roku Chorwaci pytani o wiarę odpowiadali następująco:

 

69% – „Wierzę w istnienie Boga”,

22% – „Wierzę w istnienie pewnego rodzaju ducha lub siły życiowej”,

7% – „Nie wierzę w żaden rodzaj ducha, Boga lub siły życiowej”,

2% – „Nie wiem”.

 

Muzułmanie przez wielkie “M”

Oprócz wyznawców Jezusa zarówno tych z rytu zachodniego, jak i wschodniego, możemy spotkać wyznanie, które jest jednocześnie określeniem przynależności narodowej. Mowa tu o Muzułmanach pisanych wielką literą. Jest to naród funkcjonujący oficjalnie od 1971 roku. Zamieszkuje on  tereny obecnie nieistniejącej już Jugosławii. Ich językiem jest serbsko-chorwacki, a wyznaniem islam.

Liczbę Muzułmanów z narodowości szacuje się na około 100 tysięcy. Owa wspólnota narodowa to pozostałość po czasach panowania Turków na Półwyspie Bałkańskim. Wielu Słowian, a konkretnie Serbów i Chorwatów przyjęło wtedy islam dla wygodniejszego życia w imperium muzułmańskich Turków.

 

Prawosławny dziadek, katolicki wnuk

Socjolodzy badający społeczeństwa państw jugosłowiańskich zauważyli pewną prawidłowość. Otóż w ciągu ostatnich 20 lat przeszło 30 tysięcy Serbów mieszkających w Chorwacji przeszła na katolicyzm. Przyjęcie wiary katolickiej przez młodych Serbów może być efektem asymilacji w nowym otoczeniu, ale także wpływu rodziców, którzy nie chcą narażać dzieci na problemy związane z ich odmiennością w chorwackim społeczeństwie.  

 

Chorwacka Częstochowa

Prawie 30 km na północ od Zagrzebia znajduje się największe i zarazem najważniejsze dla Chorwatów sanktuarium maryjne. Marija Bistrica to miejsce pielgrzymek Chorwatów już od czterech wieków. Obiektem kultu jest tutaj Matka Boża, wyrażona w późnogotyckiej drewnianej figurze z XV wieku.

Według przekazów, początkowo figura była czczona w drewnianej kaplicy na wzgórzu Vinski Vrh oddalonym 3 km od aktualnej świątyni. Podczas ataku Turków, 4 maja 1545 roku, miejscowy proboszcz w tajemnicy przeniósł figurę do kościoła w Mariji Bistricy, zakopując ją pod chórem. Wiadomość o miejscu ukrycia owej rzeźby kapłan zabrał ze sobą do grobu.

Według legendy, w 1588 roku jasne światło wydobywające się spod kościelnego chóru wskazało miejsce ukrycia figury.

 

Problemy chorwackiego Kościoła

Wśród głównych wyzwań, przed którymi stoi dziś Kościół w Chorwacji, pierwszym jest sekularyzacja – zeświecczenie życia publicznego i codziennego. Proces ten ma co najmniej dwa silne korzenie: z jednej strony ciągle jeszcze daje o sobie znać komunistyczna spuścizna byłej Jugosławii, z drugiej zaś jest to zjawisko dotykające w praktyce wszystkie kraje Europy, zwłaszcza zachodnią jego część.

Innym wielkim wyzwaniem całej Chorwacji, nie tylko Kościoła, jest kryzys rodziny. Liczba zawieranych małżeństw w ostatnich 5 latach utrzymuje się na mniej więcej tym samym poziomie 22,4–23,4 tys. rocznie. Jednocześnie stale wzrasta liczba rozwodów: w 2009 było ich 5076, rok wcześniej – 5025 a w 2005 – 4883. Oznacza to, że średnio co 5. małżeństwo rozpada się, przy czym statystycznie większość rozwodów orzekana jest po 14 latach pożycia. Pocieszające przy tym jest to, że ponad 88 proc. dzieci rodzi się w związkach małżeńskich, podczas gdy w niektórych krajach Unii Europejskiej wskaźnik ten nie przekracza nawet połowy.

 

Tekst powstał w oparciu o depesze KAI

Maciej Skotnicki

Maciek Skotnicki

Zobacz inne artykuły tego autora >
Maciej Skotnicki
Maciek
Skotnicki
zobacz artykuly tego autora >

Belgia. W cieniu radykalnego islamu

U podstaw powstawania państwa belgijskiego leży katolicyzm. Dziś jednak w kraju Flamandów i Walonów jest raczej zatartym wspomnieniem z przeszłości, aniżeli realnym stanem ducha belgijskiego społeczeństwa. Trudno rozstrzygnąć, co dziś bardziej zagraża Belgom: radykalna islamizacja czy permanentna sekularyzacja, w której przoduje ten centralny kraj Europy.

Andrzej Mitek
andrzej
mitek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Belgia jako niepodległe państwo pojawiła się na mapie Starego Kontynentu w roku 1830, w wyniku powstania przeciwko Holandii, którego podłożem był konflikt religijny. Katoliccy Flamandowie i Walonowie zbuntowali się przeciwko prześladowaniom ze strony kalwińskich Holendrów i proklamowali powstanie nowego kraju. Chrześcijańska wiara, która niegdyś połączyła te dwie nacje, dwa wieki później stanowi smutny obraz społeczeństwa odciętego od swoich korzeni.

Choć przynależność do kościoła katolickiego deklaruje prawie dwie trzecie Belgów, grupę regularnie praktykującą stanowi zaledwie ułamek. Silna liczebnie jest natomiast społeczność ateistów, w bardzo szybkim tempie rozrasta się także mniejszość muzułmańska, które wedle różnych szacunków może liczyć już nawet milion osób.

Hotel w kościele

Krajobraz kościoła belgijskiego to malejąca liczba święconych pustkami świątyń (przy stale rosnącej liczbie meczetów), przekształcanych stopniowo na hotele, biblioteki i restauracje oraz brak nowych powołań kapłańskich. Nadzieją dla belgijskich katolików są zagraniczni misjonarze. Wśród nich liczną grupę stanowią Polacy oraz kapłani z Konga, dawnej kolonii belgijskiej, którą niegdyś ewangelizowali sami Belgowie.

Katolickie nauczanie nie ma żadnego odzwierciedlenia w belgijskim społeczeństwie. W minionym dwudziestoleciu parlament Belgii zalegalizował związki homoseksualne i eutanazję. Gdy w latach 90’ król belgijski Baudouin usiłował zablokować ustawę aborcyjną, został uznany przez parlament za niezdolny sprawowania władzy królewskiej, a sama ustawa została przegłosowana m.in. przez członków partii nazywającej siebie chrześcijańską.

Krwawe tropy

Nie można jednak powiedzieć, że Belgowie z roku na rok stają się coraz mniej religijni. Liczba zaangażowanych w wiarę obywateli Belgii pod pewnymi względami rośnie – tyle że dotyczy to nie chrześcijaństwa, a islamu, i to często w jego skrajnym wydaniu. Z Molenbeek, urastającej do rangi symbolu muzułmańskiej dzielnicy Brukseli, pochodzili sprawcy zamachów terrorystycznych w Madrycie i Paryżu. Stolica Belgii także doświadczyła krwawego zamachu z rąk członków tzw. Państwa Islamskiego. Miało to miejsce w 2016 roku. Według statystyk, z Belgii na Bliski Wschód w minionych latach popłynął najszerszy strumień obywateli, którzy zasilili szeregi islamskich organizacji terrorystycznych – mówi się nawet o tysiącu osób.

Jest nadzieja, jest Lukaku

Kraj Flamandów i Walonów zmierza dziś tam, dokąd zmierza Francja i inne kraje Europy Zachodniej, które wyrzekły się swojej tożsamości, a teraz dominują w nich przez obce religie i kultury. Trzeba wierzyć w nawrócenie, zanim będzie naprawdę za późno. Są historie, które dają nadzieję. Taką historię opowiada swoim życiem Romelu Lukaku, napastnik reprezentacji Belgii, który jest chodzącym zaprzeczeniem tego, co dzieje się w sercu i duszy społeczeństwa belgijskiego. Pochodzący z Konga piłkarz jest praktykującym katolikiem. Publicznie przyznaje się do swojej wiary i do codziennego czytania Pisma Świętego. Oprócz świetnych występów na boisku przed każdym meczem wygłasza do swoich kolegów przemowę motywacyjną. Niedawno świat obiegł filmik, w którym Lukaku po meczu mundialowym modli się klęcząc na murawie boiska wspólnie z panamskim piłkarzem, Fidelem Escobarem.  

Andrzej Mitek

andrzej mitek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Andrzej Mitek
andrzej
mitek
zobacz artykuly tego autora >