video-jav.net

Australia. Kościół, który uczy się słuchać

Kościół katolicki w Australii funkcjonuje w środowisku wieloetnicznym, wielokulturowym i wielowyznaniowym. Ale to właśnie tu, przed 10 laty, w Sydney odbyły się Światowe Dni Młodzieży, na które przyjechał Benedykt XVI. Jak dotąd kraj ten odwiedzili już 3 papieże

Anna Wojtas
Anna
Wojtas
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Co piąty Australijczyk to katolik (5 mln 250 tys. co stanowi 22,6 proc.), ale – co charakterystyczne – co trzeci deklaruje, że nie wyznaje żadnej religii. Liczba takich osób (7 mln – 30,1 proc). na przestrzeni ostatnich lat wzrosła. Stosunkowo liczni są też anglikanie (3 mln – 13,3 proc.) i różne wyznania protestanckie.

 

Trudne początki

Australia jest najpóźniej odkrytą częścią świata. W 1770 angielski żeglarz James Cook włączył to terytorium do posiadłości imperium brytyjskiego. Natomiast chrześcijaństwo dotarło do Australii wraz ze skazanymi na wygnanie przez rząd brytyjski.

Pierwszą Mszę świętą na kontynencie odprawił 15 maja 1803 przybyły do Australii na prośbę irlandzkich więźniów ks. James Dixon. Prawie 40 lat później, decyzją Stolicy Apostolskiej w Sydney powstało pierwsze w Australii arcybiskupstwo. Obecnie Kościół katolicki liczy 30 diecezji.

W Australii to Kościół założył pierwsze szkoły dla ubogich i szpitale dla biednych. Do dziś szkolnictwo katolickie zaliczane jest do największych zaraz po szkołach państwowych.

 

Trzej papieże w Australii

Jako pierwszy w 1970 r. odwiedził Australię Paweł VI a jego podróż była związana z 200. rocznicą odkrycia Australii i była jednym z etapów pielgrzymki na Daleki Wschód. Dwukrotnie kraj ten odwiedził Jan Paweł II – 1986 i 1995 r., choć niektórzy pamiętają, że jeszcze jako biskup wziął udział w Międzynarodowym Kongresie Eucharystycznym w Sydney w 1973 r.

Papież udał się śladami swojego poprzednika „jako pielgrzym, pasterz, brat i przyjaciel”. W 1995 r. Jan Paweł II spotykając się z katolikami, wezwał do „odnowy duchowej kraju w obliczu kryzysu kultury” oraz beatyfikował Mary MacKillop, pierwszą australijską świętą, przez biografów nazywaną świętą buntowniczką, a nawet prekursorką walki z pedofilią w Kościele.

Dla Benedykta XVI okazją do odwiedzenia Australii były Światowe Dni Młodzieży, które w 2008 r. odbyły się w Sydney pod hasłem „Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami”.

10 lat po tym wydarzeniu Kościół w Australii obchodzi właśnie Rok Młodzieży. To okazja do ożywionego dialogu z młodymi i zaproszenia ich do odkrywania wiary i ewangelizacji.

 

Jak przywrócić zaufanie?

To poważny problem Kościoła w Australii, który przechodzi trudny i bolesny czas oczyszczenia związany m.in. ze skandalem pedofilskim i biernością władz kościelnych. Abp Anthony Fisher OP, metropolita Sydney, który zastąpił kard. George’a Pella, po swej nominacji wyraził przekonanie, że „w efekcie tych przemian Kościół stanie się silniejszy i pokorniejszy, bardziej współczujący i odnowiony duchowo”.

W ostatnich dniach, australijscy księża oświadczyli, że wolą iść do więzienia niż złamać tajemnicę spowiedzi (za co zresztą groziłaby im ekskomunika), po tym jak australijska komisja śledcza zajmująca się sprawami nadużyć seksualnych wobec osób małoletnich w różnych instytucjach zarekomendowała zobowiązanie duchownych do łamania tajemnicy spowiedzi, jeśli dowiedzieliby się w konfesjonale o przypadkach pedofilii.

Przewodniczący australijskiego episkopatu zapewnił, że Kościół „nie chce chronić przestępców” lecz chce „chronić przed nimi dzieci”, ale nie może zgodzić się na łamanie tajemnicy spowiedzi. W tej sprawie udał się też na konsultacje do Watykanu.

Okazją do głębokiego przemyślenia obecności Kościoła w kraju, którym wstrząsnął skandal pedofilski ma być zaplanowany na rok 2020 synod plenarny. Obecnie w diecezjach trwa faza konsultacji. Dla australijskich katolików jest to okazja do wspólnego wsłuchania się, co mówi Bóg i siebie nawzajem, by jako lud Boży „wspólnie rozeznać, czego wymagają od nas czasy, w których Kościół w Australii stawia czoło znaczącym wyzwaniom”. Na motto synodu wybrano werset z Apokalipsy: „Słuchając, co mówi Duch” (Ap 2,7).

Anna Wojtas

Anna Wojtas

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Wojtas
Anna
Wojtas
zobacz artykuly tego autora >

Australia. Może być niespodzianką mundialu

Australijczyków można nazwać stałymi bywalcami mundialu, pojawili się bowiem na ostatnich czterech turniejach z rzędu.

Jacek Liberacki
Jacek
Liberacki
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

To bardzo dobry wynik jak na tak słabo notowaną reprezentację.

Największym sukcesem był z pewnością start w 2006 r. na mistrzostwach w Niemczech, gdzie Australijczycy rzutem na taśmę wyszli z grupy, sensacyjnie remisując w ostatnim meczu z faworyzowanymi Chorwatami. W Brazylii największym sukcesem “Socceroos” było narobienie strachu Holendrom, z którymi przez chwilę prowadzili 2:1, ostatecznie ulegając jednak największym nieobecnym rosyjskiego mundialu. Ostatecznie Australijczycy nie zdobyli nawet punktu w grupie śmierci z Chile, Hiszpanią i Holandią.

 

Najstarszy i najmłodszy zawodnik

Tegoroczny zestaw rywali wygląda znacznie gorzej, ale Australii mimo wszystko ciężko będzie wygrać którykolwiek mecz. Rywalizacja o miejsca w ⅛ finału teoretycznie powinna toczyć się między Peru, Danią i Francją. Wspomniany w materiale o Arabii Saudyjskiej Bert van Marwijk powołał bardzo ciekawą grupę zawodników. W kadrze znalazł się między innymi 38-letni Tim Cahill, dla którego będzie to czwarty mundial. Razem z kolegą z drużyny Markiem Milliganem należą do ekskluzywnego grona 15 zawodników, którzy byli w kadrze na mistrzostwa w 2006 roku i wystąpią w Rosji. W gronie tym znajdują się choćby takie gwiazdy jak Leo Messi, Cristiano Ronaldo i Andres Iniesta, jest też reprezentant Polski Łukasz Fabiański. Cahill to także jeden z trzech zawodników urodzonych w latach siedemdziesiątych, który zagra na tegorocznym mundialu. Te zestawienia oddają, jak wielką postacią dla australijskiego futbolu jest gracz Milwall. Gdyby nie jego dwie bramki w meczu barażowym z Syrią, Australii prawdopodobnie nie byłoby w Rosji. Wszystko wskazuje jednak na to, że nie będzie pierwszym wyborem w ataku, ponieważ po słabym sezonie w drugiej lidze angielskiej przegrał rywalizację o pozycję numer 9 ze znacznie młodszym Andrew Nabboutem. W zupełnie innym momencie kariery niż Cahill znajduje się Daniel Arzani, najmłodszy uczestnik mistrzostw. Nastolatek w ostatnim przed wyjazdem do Rosji sparingu z Węgrami zdobył premierowego gola dla reprezentacji Australii zaledwie minutę po pojawieniu się na boisku. Udział w najważniejszym w tym sporcie turnieju to z pewnością wielkie wyróżnienie dla Arzaniego. Bardzo możliwe, że przy niekorzystnym wyniku najstarszy i najmłodszy zawodnik kadry pojawiać się będą na boisku, by pomóc drużynie w ofensywie.

W pierwszym meczu z Francją taka sytuacja miała już miejsce, swój mundialowy debiut zaliczył młody Arzani. Najlepszym piłkarzem Australii jest łudząco podobny do Rafała Kurzawy Aaron Mooy, zawodnik Huddersfield. Mooy był najważniejszym zawodnikiem Huddersfield w walce o utrzymanie i wymieniany jest wśród najlepszych zawodników angielskiej Premier League w ubiegłym sezonie. O kontrolowanie środkowej strefy ma zadbać w parze z kapitanem reprezentacji Mile Jedinakiem, który również przez wiele lat biegał po angielskich boiskach. Zawodnikiem kluczowym dla akcji ofensywnych Australii jest Matthew Leckie mający za sobą dobry sezon w barwach Herthy Berlin.

 

Może być niespodzianka

Na przekór wszystkim widzącym w Australii chłopca do bicia, “Socceroos” znakomicie spisywali się w przedmundialowych meczach towarzyskich. Najbardziej imponujące wyniki to wygrana aż 4 do 0 z Czechami i bezbramkowy remis z silną Kolumbią, ale trzeba też wspomnieć o kompromitującym 4:1 z Norwegią.

Australijczykom nie daje się dużych szans na awans z grupy, ale jest to jedna z tych drużyn, które zdolne są sprawić wszystkim niespodziankę, co udowodnili w wspomnianym już szalonym meczu z Holendrami przed czterema laty. Holendrami, którzy przecież w Brazylii zdobyli brązowy medal. Mimo przegranej w pierwszym meczu z faworytami grupy, Francuzami, pozostawili po sobie dobre wrażenie. Po pierwszej kolejce każda drużyna w dalszym ciągu może myśleć o awansie z grupy.

Jacek Liberacki

Jacek Liberacki

Zobacz inne artykuły tego autora >
Jacek Liberacki
Jacek
Liberacki
zobacz artykuly tego autora >