video-jav.net

“Ja go nie kocham, taka jest prawda”

Czyli przegląd żenujących piosenek weselnych.

Paweł Mazur
Paweł
Mazur
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

„Już mi niosą suknię z welonem, już cyganie czekają z muzyką…” – jakie to piękne, prawda? Od razu przywołuje piękne obrazy, jak to Panna Młoda idzie w cudownej sukni, konie stukają Marsz Mendelssohna i ogólnie jest jak z bajki. Ludzie tańczą, śpiewają refren i przyjemnie bujają się na parkiecie w rytm tej melodii. Może się wydawać, że ta piosenka to świetny wybór na każde wesele!

Właśnie z tego powodu w swojej pracy (a jestem DJ na weselach) często słyszę – „Pan zagra mi to Windą do nieba, co? Takie ładne to, od wujka dla Państwa Młodych”. Jako odpowiedź zawsze słyszy – „Nie, nie zagram Panu tej piosenki, może być jakaś inna? Np. Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał?” Dlaczego tak robię?

 

Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta i zawiera się w… tekście tej piosenki! Zaraz po refrenie następuje zwrotka, a tam… słyszymy z głośników coś takiego:

„Mój piękny Panie, ja go nie kocham – taka jest prawda.
Pan główną rolę gra w każdym śnie…”

I nagle wychodzi na to, że na weselu słuchamy i tańczymy do piosenki, która tak naprawdę jest szalenie smutną historią kobiety,  która została zmuszona do ślubu! Z dedykacją dla Państwa Młodych! Ktoś może powiedzieć, że to przecież nic takiego, najważniejsze żeby ludzie na weselu dobrze się bawili. Ale zastanówmy się przez chwilę – czy naprawdę chcemy na weselu, które jest z natury pozytywnym i bardzo dobrym przeżyciem, słyszeć o historii dziewczyny, która nie może iść przez życie sama więc poślubia po prostu jakiegoś faceta, którego nie kocha? Wydaje mi się, że odpowiedź jest oczywista.

„To może zagraj mi Pan ludową taką piosenkę, Wiła wianki” – kolejny przykład z życia wzięty. Na pozór prosta, ludowa piosenka opowiadająca o radosnej kobiecie plotącej wianki. Czyżby? W drugiej zwrotce do radosnej kobiety przychodzi żołnierz, a w trzeciej… no właśnie w trzeciej słyszymy coś takiego:
„Nie minęło już więcej, niż 9 miesięcy
siedzi ona nad Wisłą – płacze
Miłość ach miłość, zdradziłaś ty mnie”

 

Przykładów można by mnożyć bez końca ponieważ zarówno w polskich jak i zagranicznych piosenkach nie brakuje piosenek, które pod płaszczykiem pięknej melodii skrywają często bardzo dramatyczne, smutne czy po prostu głupie teksty. Ja zawsze wychodzę z założenia, że wesele to czas radosnego świętowania zaślubin dwojga ludzi, przeżywających najprawdopodobniej początek najszczęśliwszych dni swojego życia. My wszyscy jesteśmy zaproszeni do tego, żeby tę radość przeżywać z nimi. Czy naprawdę podczas takiego święta musimy radośnie pląsać podśpiewując przytoczone przeze mnie teksty czy chociażby „niech żyje wolność, wolność i swoboda?”

Uważam, że dużo lepszym pomysłem na świętowanie tak ważnego dnia jest dobra zabawa do piosenek, które pozostawiają i generują w nas dobre wspomnienia. Pamiętajmy o tym przy wyborze orkiestry czy DJa i wodzireja na wesele. W efekcie będziemy mogli myśleć tylko o dobrej zabawie, bo przecież świętujemy to, że ktoś kogoś “pokochał na dobre i na złe!”

 

Paweł Mazur

Paweł Mazur

Zobacz inne artykuły tego autora >
Paweł Mazur
Paweł
Mazur
zobacz artykuly tego autora >

Czy Ty wiesz, co ślubujesz?

Przysięga małżeńska to początek drogi, w której Bóg wychodzi małżonkom naprzeciw.

ks. Jaroslaw Kotula
Jarosław
Kotula
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

W niełatwych czasach, gdy większe znaczenia mają przywileje, niż obowiązki, ślubowanie małżeńskie – podobnie jak każde inne nieodwołalnie dane słowo – spotyka się z powątpiewaniem i niechęcią wyrażaną nawet przez ludzi deklarujących wiarę. Wytłumaczenia bywają różne: „my się kochamy, nie potrzebujemy dowodów miłości”, „nie chcemy wesela”, „po ślubie małżonkowie mniej się o siebie troszczą” i takie tam. Za tymi słowami kryje się chyba jeszcze coś więcej.

 

…i ślubuję Ci…

Z perspektywy duszpasterskiej wygląda to trochę tak:

● Ślub stał się dziś obrzędem, w którym młodzi przychodzą do Boga jakby się pokazać, załatwić formalnie to, co według nich realnie już istnieje. Przez swoją wystawność, jest często także pokazaniem się ludziom…

● Sam obrzęd przysięgi stał się obcy w kulturze ciągłej zmiany, rozwoju. Ta zmiana nie jest dziś rozumiana jako trudne, często powolne kształtowanie siebie, przez korekcję i dobre postępowanie. Jest to raczej ciągłe kreowanie siebie na nowo w odpowiedzi na zmieniające się „moje“ potrzeby.

● Powtarzana w każdym pokoleniu formuła ślubowania trąci myszką i może wydawać się coraz mniej zrozumiała i odległa, bo za dobrze znana, jak powtarzana często fromuła modlitwy, nad którą (zbyt) rzadko się zastanawiamy.

Czy propozycja Kościoła może być dla narzeczonych atrakcyjna? Czy może ich czymś zaskoczyć?

Ślubowanie w swojej istocie jest wyrażeniem zgody małżeńskiej i zawarciem przymierza. Najpierw zobaczmy, co oznaczają te dwa pojęcia?

 

miłość…

Zgoda jest ofiarowaniem siebie współmałżonkowi i przyjęciem takiego daru od niego. Zgoda małżeńska pokazuje nam, że oboje są ludźmi wolnymi zarówno w tym sensie, że im coś wolno, że nie znajdują się pod żadnym przymusem, ale także w takim, że dysponują sobą, przeznaczając siebie dla drugiej osoby, tak jak można sobie na coś pozwolić, bo się czymś dysponuje. Jeśli ktoś nie chce siebie dać, to może się okazać, że sam siebie nie posiada, że jest przez kogoś lub coś posiadany, jakoś związany rzeczami, osobami, niedobrymi przywiązaniami.

Zgoda małżeńska to nie jest „dowód” na miłość, ale dar. Takiego daru nie można w żaden sposób wymóc na drugiej osobie, można go tylko od drugiej osoby otrzymać. Za darmo. Taki dar jest czymś największym, co można otrzymać od drugiej osoby, dlatego musi być przyjęty w sposób zapewniający jego uszanowianie w całym życiu. Ma to być dla małżonków zawsze ciągle żywą i radosną nowiną: zostałem/-am wybrany/-a, jestem ukochany/-a.

 

 

wierność…

Przymierze jest słowem, ktorego znaczenie odkrywamy w Biblii. Jak zawarł Bóg Przymierze ze swoim ludem, tak chce je zawrzeć z każdym człowiekiem. I rzeczywiście dzieje się to w sakramencie chrztu – stajemy się dziećmi bożymi. Z powodu ludzkich słabości to Przymierze, nie opiera się na ludzkich przymiotach i deklaracjach, ale zawiera je z człowiekiem sam Bóg i tylko dzięki temu jest ono trwałe. Ostatnim i najistotniejszym akcentem tego Przymierza jest miłość i wierność Chrystusa, które poznaliśmy w Jego ofierze za nas – w bezwarunkowym darze z Jego życia.

Bez chrztu nie można dobrze zrozumieć przymierza małżeńskiego, bo wydaje się ono tylko zobowiązaniem, na które człowiek nie znajduje sił i lęka się o siebie i przyszłość. Jednak we chrzcie, zawierając z nami przymierze, Bóg ofiarowuje nam nieodwołalnie swoją miłość i pomoc. Zachęcając do przymierza małżeńskiego, Pan Bóg wychodzi nam na spotkanie i włącza je w to Przymierze, które zawarł z ludźmi i miłość naszą ludzką włącza w swoją boską. Przymierze małżeńskie jest nieodwołalne, bo sam Pan Bóg jest w nie zaangażowany i gwarantuje je swoją wiernością.

 

uczciwość małżeńską…

Ta bardzo bliska współczesnym ludziom mowa o szczerości i autentyczności znajduje wyraz także w przysiędze małżeńskiej właśnie w ślubowaniu uczciwości małżeńskiej. To chyba jedyny taki moment w życiu, kiedy postulat „jestem sobą”, „jestem autentyczny”, „mówię, co myślę”, szczerość jest najważniejsza” itp. można wyrazić wobec całego świata w sposób podniosły i najbardziej uroczysty.

Małżeństwo bardzo potrzebuje odwagi stawania w prawdzie, mówienia o sobie, dzielenia się przeżyciami i otwierania na trudną prawdę o sobie. Tam, gdzie praktykuje się dialog w narzeczeństwie i w małżeństwie, gdzie nie ukrywa się trudnych, osobistych spraw, gdzie „moje” jest też jak najbardziej „twoje” i poważnie traktuje się współmałżonka i jego potrzeby, wszędzie tam miłość „wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma” (1Kor 13,7).

 

 

…oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci.

Jak trudno jest ślubować miłość! Jest to przecież zobowiązanie się do pielęgnowania i podsycania w sobie miłości do tej osoby, którą wybrałem. To zapewnienie, że nie dam się ponieść falom uczuć i zmieniającym się okolicznościom. Miłość nie jest uczuciem, jest wyborem. Trwałość leży w samej jej istocie, bo gdyby ktoś chciał ją zadeklarować tylko na chwilę, to nie zostałby potraktowany poważnie (por. Pnp 8,6-7).

Nasze ludzkie doświadczenia się zmieniają. Przed małżonkami jest całe przyszłe życie z bogactwem przeżyć, chwilami wzlotów i rozczarowań. Dlatego przysięga małżeńska jest  taka konkretna. Rysuje przed zakochanymi i pewnie jeszcze odurzonymi miłością ludźmi wyraźny horyzont ich życia. Podejmują drogę, która ich poprowadzi i będzie prawdziwym sprawdzianem ich deklaracji. To nie jest bieg na krótki dystans.

 

Tak mi dopomóż…

Chcę zakończyć cytując „klasyka” czyli Katechizm Kościoła Katolickiego, który był dla mnie jedną z inspiracji przy pisaniu tego artykułu. Polecam spokojną lekturę Katechizmu, bo można tam znależć takie perełki:

KKK 1642 Źródłem tej łaski jest Chrystus. “Jak bowiem niegdyś Bóg wyszedł naprzeciw swojemu ludowi z przymierzem miłości i wierności, tak teraz Zbawca ludzi i Oblubieniec Kościoła wychodzi naprzeciw chrześcijańskim małżonkom przez sakrament małżeństwa” (Sobór Watykański 11, konst. Gaudium et spes, 48). pozostaje z nimi, daje im moc pójścia za Nim i wzięcia na siebie swojego krzyża, podnoszenia się po upadkach, przebaczania sobie wzajemnie, wzajemnego noszenia swoich ciężarów (Por. Ga 6, 2). Pomaga im, by byli “sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej” (Ef 5, 21) i miłowali się miłością nadprzyrodzoną, delikatną i płodną. W radościach ich miłości i życia rodzinnego daje im już tutaj przedsmak uczty Godów Baranka.

ks. Jaroslaw Kotula

Jarosław Kotula

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Jaroslaw Kotula
Jarosław
Kotula
zobacz artykuly tego autora >