Arka Noego. Zobacz jak powstawała “Petarda”

Przedstawiamy fotoreportaż z nagrywania "Petardy" - dzieje się na płycie, działo się w studio!

Marcin Jończyk
Marcin
Jończyk
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

1/5
2/5
3/5
4/5
5/5
poprzednie
następne

PRÓBUJEMY WEJŚĆ DO STUDIA…

1/8
2/8
3/8
4/8
5/8
6/8
7/8
8/8
poprzednie
następne

DZIECIAKI

1/4
2/4
3/4
4/4
poprzednie
następne

STARSZE DZIECIAKI

Polecamy również:


Arka Noego – "Nieidealna". Zobacz teledysk!



Arka Noego – "Rozpędzony". Zobacz teledysk!



Kup płytę "Petarda"!



Litza o "Petardzie" Arki Noego



Zapowiedź "Petardy" – Arka Noego prosto ze studia w Puszczykowie



"Petarda – making of" – fotoreportaż ze studia



Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Marcin Jończyk

Marcin Jończyk

Ekspert od form multimedialnych, operator i montażysta, zawsze ma ręce pełne roboty. Samouk, któremu umiejętności zazdroszczą zawodowcy z wieloletnim stażem.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Marcin Jończyk
Marcin
Jończyk
zobacz artykuly tego autora >

„Marsz dla życia” z udziałem setek tysięcy osób

W Waszyngtonie już po raz kolejny przejdzie 19 stycznia „Marsz dla życia”. Organizatorzy spodziewają się, że weźmie w nim udział kilkaset tysięcy osób. Marsze organizowane są także między innymi w Chicago, Los Angeles, czy San Francisco. Wszystkie w okolicach dnia 22 stycznia, kiedy przypada niechlubna rocznica decyzji Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych z 1973 r. o legalizacji aborcji w całym kraju, Wtedy to Sąd Najwyższy głosami siedmiu sędziów przeciwko dwóm przeforsował ustawę zezwalającą na przerywanie ciąży i obowiązującą w całym kraju.

Polub nas na Facebooku!

Waszyngtoński marsz zakończy się modlitwą w Narodowym Sanktuarium Niepokalanego Poczęcia. Biskupi dwóch sąsiadujących ze sobą diecezji Waszyngtonu i Arlington ogłosili możliwość uzyskania odpustu zupełnego, pod zwykłymi warunkami, za uczestnictwo w przedsięwzięciu.

W ubiegłym roku do uczestników zgromadzenia „Pro Life” przemawiał wiceprezydent USA Mike Pence i zapewnił przeciwników aborcji, że Biały Dom zajmie się sprawą. W tym roku zapowiedział swoją obecność na marszu Paul Ryan, rzecznik Republikanów w Izbie Reprezentantów.

 

Tradycyjny marsz „Pro Life” jest do dziś jedną z największych politycznych akcji protestacyjnych w Stanach Zjednoczonych. Mimo to medialne echo o tych demonstracjach jest niewielkie.

Temat aborcji pojawia się coraz częściej za rządów prezydenta Donalda Trumpa. Działacze Pro Life mają nadzieję, że ustawa z 1973 roku wreszcie zostanie uchylona. Rzecznik Izby Reprezentantów i katolik Ryan jest wielkim orędownikiem prawa do życia, powiedziała w rozmowie z mediami Jeanne Monahan Mancini, główna organizatorka „March for Life”. Podkreśliła, że Ryan wykorzystuje swoją pozycję polityczną, aby „bronić godności człowieka we wszystkich fazach jego życia”.

 

Natomiast demokraci nadal unikają bliższych kontaktów z ruchem „Pro Life”. „Nasza partia ma więcej problemów z samą sobą niż z marszem”, stwierdziła dyrektorka ruchu „Democrats for Life”, Kristen Day. Przyznała, że wielu demokratów, zwłaszcza w regionach wiejskich, pragnie większej otwartości ich partii na problemy związane z ochroną życia.

Mancini ma nadzieję, że za pięć lat już nie będzie potrzeby obchodzenia 50. rocznicy kontrowersyjnej ustawy o aborcji. „Chciałabym, abyśmy nie musieli wtedy maszerować, bo do tego czasu ustawa może będzie zdjęta, a i nasze zadanie zakończy się”, powiedziała podkreślając, że marzy się jej, aby „aborcja wreszcie była zabroniona i określona jako nielegalna”.

Wśród amerykańskich 30-latków poglądy na kwestię aborcji są podzielone. Według „Washington Post” młodzi ludzie tej grupy wiekowej stanowią połowę uczestników marszów “Pro Life”.

Odważ się czuć

W potocznym rozumieniu przyjęło się, że jedne emocje i uczucia są dobre, inne zaś „złe”, niechciane, niegrzeczne. I tak wszelka radość, wesołość, ulga, sympatia i pochodne są postrzegane jako emocje pożądane, a złość, irytacja, gniew, oburzenie jako uczucia, które należy ocenzurować i poskromić.

Agata Rujner
Agata
Rujner
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Nie jestem psychologiem, zatem nie przedstawię różnicy między uczuciem a emocją. Nie jest też moim celem prezentacja procesu pojawiania się w nas poszczególnych wrażeń i związanych z tym doznań. Jednak sfera emocji jest istotnym elementem naszego człowieczeństwa, a tym samym ważnym aspektem życia duchowego, stąd prędzej czy później rodzą się w nas pytania dotyczące oceny moralnej naszych przeżyć, pytania o prawo do wyrażania tego, co czujemy. Czasem sprowadza się to do prozaicznej kwestii: „Czy chrześcijanin może się gniewać?” Innym razem doprowadza do sytuacji, gdy zaczynamy się spowiadać z odczuwanej złości.

 

 

Co słychać? A co czujesz?

Bóg wyposażył człowieka w całą gamę uczuć. A właściwie, stwarzając człowieka z miłości Osobowej (wszak Bóg w Trójcy jest Miłością) do miłości osobowej (jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo) uczynił nas zdolnymi do przeżywania, wyrażania, doświadczania i komunikowania uczuć. Często podczas procesu socjalizacji naturalne predyspozycje do ich okazywania stają się zagłuszone. Innymi słowy zdarza się, że z wielu względów nie potrafimy obsługiwać tego, co czujemy. Wielokrotnie nie rozumiemy tego, co się z nami dzieje. Łatwiej nam powiedzieć, co myślimy, niż uświadomić sobie i wyrazić to, co czujemy.

 

 

Nasze rozmowy zwykle zaczynamy od pytania „co słychać” – w domyśle, co się wydarzyło. Pytamy o fakty, rzadko kiedy dowiadując się, co nasz rozmówca czuje w związku z tym, o czym opowiada. Tymczasem nasze ciało w każdej chwili odbiera nieskończoną liczbę bodźców i w łączności z rozumem przetwarza je tak jak nim pokierujemy. Niekiedy dzieje się to automatycznie, jakby nieświadomie, innym razem dzięki naszej uważności potrafimy korzystać z energii uczuć w sposób zamierzony i nieprzypadkowy. Mimo to, są odczucia, które mogą wydawać się nam niekomfortowe i złe. Zwykle dzieje się to wtedy, gdy zalewa nas fala gorąca i jesteśmy przekonani o naszej niezgodzie na coś, złości na kogoś, może nawet gniewie, kiedy wiemy, że dzieje się coś, czego nie chcemy. Równocześnie nie zawsze dajemy sobie prawo do uzewnętrznienia tych uczuć (zatem zamykamy je w klatce i tłumimy) albo po ich wyrażeniu mamy wyrzuty sumienia, że odbyło się to w sposób gwałtowny i niekontrolowany. Dlatego niezbędne jest, by zdać sobie sprawę, że złość nie jest zła, a jej wyrażenie (w sposób asertywny a nie agresywny) daje gwarancję zaspokajania potrzeb i utrzymania równowagi.

 

 

„Gniewajcie się, a nie grzeszcie”

Żadne uczucie nie jest złe. Często na pojawienie się wielu z nich w ogóle nie mamy wpływu. Podobnie bywa i z myślami. Ocenie moralnej podlega jednak to, co się z nimi zrobi. Człowiek ponosi odpowiedzialność za swoje czyny. Jeśli odczuwana złość poprowadzi do gniewu, a ten do nienawiści i chęci odwetu, wtedy z pewnością zrozumiałe okaże się, dlaczego gniew znajduje się wśród siedmiu grzechów głównych. Jeśli jednak doświadczenie złości wykorzystamy jako energię do zmiany, jako siłę napędową do naprawienia tego, co nas oburza, wtedy będzie można za św. Tomaszem z Akwinu nazwać ten gniew cnotą. Jeśli odczuwamy gniew, ponieważ nie możemy przejść obojętnie nad brakiem dobra i miłości, nad zaburzonym porządkiem, wtedy ten gniew staje się „święty”.

Może jednak być też tak, że negatywne (nadal nie złe!) uczucia zawładną nami w taki sposób, że swoje reakcje skierujemy przeciw człowiekowi. Może się to objawiać agresją słowną i fizyczną, przemocą, upokarzaniem, obmową, planowaniem zemsty, czy taką pozornie nieszkodliwą ironią, nieuprzejmością. Wtedy z powodu naszych uczuć pozwalamy na powolne uśmiercanie relacji. Zamiast bliskości, tworzymy mury. Zamiast zrozumienia, stawiamy bariery. Zamiast przebaczenia, urażoną dumę. Święty Paweł wskazuje, że można się gniewać. Jest to doświadczenie ludzkie i naturalne. Nie jest grzechem, tak długo jak długo nie prowadzi nas do czynów sprzecznych z przykazaniem miłości, jak długo nie oddziela nas od siebie samych, od drugiego człowieka i od Boga. Grzech niszczy te wszystkie struktury. To dlatego św. Piotr napisze gorące wezwanie, aby być trzeźwym i czuwać. „Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć”. W kontekście naszych rozważań moglibyśmy to wskazanie uznać jako zaproszenie do czujności na to, co czujemy. Jeśli człowiek wie i rozumie, co czuje, to bardziej świadomie i odpowiedzialnie może zareagować. Tym samym prawdopodobieństwo popełnienia grzechu staje się minimalne.

 

 

Bóg kocha cię z emocjami

Możliwe, że najbardziej przepełnionymi uczuciami księgami w Piśmie Świętym są Księga Pieśni nad Pieśniami i Księga Psalmów. To w tej drugiej znajduje się szereg ludzkich doświadczeń. Jest tęsknota za Bogiem, żal, miłość, smutek, strach, szczęście, spokój, ulga, trwoga i wiele, wiele innych. Wszystkie te uczucia są szczere i autentyczne, oddają stan ducha i ciała, bliski nam wszystkim. Zresztą całe Pismo Święte obfituje w emocje i uczucia, ponieważ Bóg jest zainteresowany tym, co czujemy. Obchodzą Go nasze przeżycia. W jakimś sensie pragnie, żebyśmy się tym z Nim dzielili. Jest Bogiem, który chce relacji, bliskości. A te, bez okazywania uczuć nie są w pełni prawdziwe. Dlatego tak ważne jest, aby rozpoznawać w sobie uczucia, zwracać na nie uwagę, przeżywać je, wyrażać, pozwalać sobie na nie, aby w konsekwencji móc mieć relację z sobą samym, z Bogiem i z drugim człowiekiem.

Jezus jako człowiek czuł to samo, co my. Wzruszał się (Łazarz), dziwił (scena z Setnikiem), oburzał (wypędzenie przekupniów ze świątyni), bał się (Ogrójec), w ewangelii św. Łukasza możemy przeczytać, że „rozradował się w Duchu Świętym”. Jest pewne, że w żaden sposób nie tłumił swoich uczuć. To może być dla nas wskazówka i zachęta, aby realizować swoje człowieczeństwo w pełni, a nie w częściach. Uczucia są dla nas informacją i mogą być pomocą w rozwoju duchowym. Kiedy otworzymy się na Boga na tyle, by Mu o nich wszystkich opowiadać, będziemy mogli ufać Jemu i innym. Warto mieć przekonanie, że Bóg akceptuje nas z całym bagażem uczuć i emocji, kocha nas niezależnie od tego, czy jesteśmy właśnie w euforii bardzo szczęśliwi, czy też zmagamy się z dojmującym smutkiem. On chce być z nami w obu przypadkach. To od nas zależy, czy odważymy się czuć i być blisko, czy też schowamy się za różnego rodzaju maskami i mechanizmami obronnymi.

Agata Rujner

Agata Rujner

Zobacz inne artykuły tego autora >
Agata Rujner
Agata
Rujner
zobacz artykuly tego autora >

Zamiast kreować pokój, lepiej przyjąć ten dar od Boga

Zamiast kreować własne wizje pokoju, lepiej jest przyjąć pokój, jaki nam obiecuje i daje Pan Bóg. Chrześcijanie wierzą, iż obietnica pokoju została spełniona w Jezusie Chrystusie - powiedział dziś abp Grzegorz Ryś podczas sympozjum „Pokój! Pokój dalekim i bliskim” (Iz 57,19) odbywającym się w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN z okazji XXI Dnia Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce.

Polub nas na Facebooku!

Sympozjum poprzedziła krótka modlitwa Psalmem 122, którą w Sali Pomnikowej w Muzeum POLIN odmówili – po polsku bp Rafał Markowski, przewodniczący Komitetu KEP ds. Dialogu z Judaizmem i po hebrajsku – naczelny rabin Polski Michael Schudrich.

Moderatorem spotkania był prof. Jan Grosfeld z UKSW, który zapytał uczestników dyskusji, jak rozumieją hasło tegorocznego Dnia Judaizmu – „Pokój! Pokój dalekim i bliskim”, zaczerpnięte z Księgi Izajasza (Iz 57,19).

Na wstępie podkreślił też, że obchody Dnia Judaizmu są dla Kościoła katolickiego nie zwykłą celebracją upamiętnienia dawno minionej przeszłości, ale że „korzeń żydowski jest żywotnie istotny dla życia Kościoła”. – Kościołowi są potrzebni świadkowie wiary ze strony żydowskiej – dodał.

Jaka jest dziś rozumiana biblijna idea pokoju? Czym jest pokój z Księgi Izajasza w obu tradycjach i konkretnych sytuacjach współczesnego świata, w którym żyjemy? Czy dzisiejszy judaizm, rabinicznie zróżnicowany, jest bliższy chrześcijaństwu, niż w czasach Jezusa? – zastanawiał się Grosfeld.

Zdaniem prof. Grosfelda, owa bliskość jest dziś o wiele większa niż dawniej, ale niestety przyczyniło się do tego cierpienie, jakiego znakiem jest Zagłada. – Cierpienie jest tą przestrzenią, w której możemy się spotykać. Przez stulecia obydwie strony się od siebie oddalały, przez ostatnie pół wieku się do siebie zbliżamy – powiedział wykładowca UKSW.

Zdaniem Grosfelda, do tego, by sojusz chrześcijańsko-żydowski mógł być na świecie realizowany, nie jest wystarczające to, że zamiast antysemityzmu i figury żyda-wroga pojawił się antyislamizm i nowy wróg – muzułmanin. Takie myślenie jest zbyt doraźne.

Metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś podkreślił, że pokój jest Bożą obietnicą, darem, który trzeba przyjąć, nie powinniśmy jednak o niego zbytnio zabiegać, choć taka postawa przyjmuje czasem karykaturalny wymiar „walki o pokój”. – Nic głupszego nie można wymyślić – mówił abp Ryś.

„Zamiast kreować własne wizje pokoju, lepiej jest przyjąć pokój, jaki nam obiecuje i daje Pan Bóg” – przypomniał arcybiskup. Chrześcijanie wierzą, iż obietnica pokoju została spełniona – został on dany człowiekowi w Jezusie Chrystusie.

Stwierdził, że wiąże się z tym pewien dramatyczny paradoks, gdyż od czasów przyjścia Chrystusa na świat niewiele się zmieniło, jeśli chodzi o dychotomię wojna-pokój, a Zagłada dokonała się przecież w chrześcijańskiej Europie. Wielokrotnie też pokój był po prostu „wprowadzany” lub wręcz „narzucany” na własnych warunkach tego, który to czyni.

„Dwa tysiące lat chrześcijaństwa to z jednej strony czas przyjmowania pokoju w Jezusie Chrystusie, ale z drugiej strony – czas odrzucania tego daru, który został ofiarowany, ale nie został przyjęty” – dodał abp Ryś.

Wspomniał też o kategorii pokoju znanej z adhortacji Jana Pawła II z 1984 r. pod pojęciem „pojednania źródłowego”, jakie wprowadza Jezus. Pojednanie takie bierze pod uwagę źródło problemu, a to źródło znajduje się w sercu. – Dno nie tkwi w różnicach na świecie, ale w sercu, które w sobie hoduje wrogość – powiedział hierarcha.

Papież napisał w tej adhortacji m.in., że pojednanie nie może być mniej głębokie niż sam rozłam. – Istnieje bowiem pokusa załatwienia pokoju tylko z wierzchu – dodał od siebie abp Ryś.

Odpowiadając Janowi Grosfeldowi stwierdził, że przeraża go myśl, chrześcijaństwo i judaizm mogłyby mieć wspólnego wroga. – Nie dam się wpuścić w myślenie, że muzułmanin jest wrogiem. Jeśli teraz ma nas łączyć – zupełnie iluzoryczna – myśl, że od teraz jest on naszym wspólnym wrogiem, to ja się z Tobą rozstaję na progu takiego rozeznania – powiedział abp Ryś do prof. Grosfelda.

Rabin Małgorzata Kordowicz (Gmina Wyznaniowa Żydowska w Warszawie) rozważała różne kategorie pokoju obecne w judaizmie. Pokój z jednej strony rozumiany jest jako pewien stan idealny, który będzie dostępny człowiekowi dopiero w czasach mesjańskich. Z drugiej strony jest też wartością, którą należy kultywować tu i teraz.

Mówiła też m.in. o pozdrowieniu „szalom”, które tak bardzo wsiąknęło do kultury popularnej, że stało się niemal uniwersalnym powitaniem i pozdrowieniem. Wspomniała także o rytuale sota opisanym w Księdze Lota, a dotyczącym pojednania między małżonkami. Jednym z elementów tej ceremonii jest wypicie przez kobietę wody, w której zanurzono skrawek pergaminu z wypisanym imieniem Bożym. Rabinka zaznaczyła też, że wszystkie ważniejsze modlitwy judaizmu kończą się słowami o pokoju.

Dzień Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce obchodzony jest od 1998 r. Zadecydowała o tym Konferencja Episkopatu Polski, a inicjatorem był bp Stanisław Gądecki, wówczas stojący na czele Podkomisji Episkopatu Polski ds. Dialogu z Judaizmem. Pierwsze obchody odbyły się pod hasłem „Kto spotyka Jezusa Chrystusa, spotyka judaizm”, zaczerpniętym z przemówienia Jana Pawła II w Moguncji w listopadzie 1980 r. Polska jest drugim po Włoszech krajem europejskim, w którym zaczęto organizować takie obchody. Później włączyły się w tę inicjatywę m.in. Austria, Holandia i Szwajcaria.


(KAI) lk / Warszawa

Jak pracować mniej, ale mądrzej i z większym sensem?

- Pracuj uczciwie, odpoczywaj uczciwie i rób rzeczy ważne, te, które będą przesuwać Twoją pracę do przodu - radzi nasza koleżanka redakcyjna Marta Bernat, pasjonatka zarządzania czasem i dyrektor zarządzająca Fundacji inCanto.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Listen to “[CLNGO 04] Zostaw puste taczki! Jak pracować mniej, ale lepiej?” on Spreaker.

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Wobec braku nadziei głośmy Imię Jezus

Głoszenie Jezusa Chrystusa wszystkim narodom jest niezmiernie istotne w czasach współczesnych, które cechują się indyferencją religijną owocującą brakiem nadziei płynącej z wiary – uważa abp Stanisław Gądecki. W Poznaniu odbyła się ogólnopolska konferencja naukowa „Imię Jezus w Biblii, teologii i życiu Kościoła”.

Polub nas na Facebooku!

Specjalne przesłanie do uczestników konferencji przygotował przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski. „Imię Jezus przynosi ludzkości prawdziwą nadzieję zbawienia, ponieważ – jak pouczają Dzieje Apostolskie – nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” – czytamy w słowie metropolity poznańskiego.

Celem obrad naukowców było szukanie odpowiedzi na pytania dotyczące roli i znaczenia Imienia Jezus w życiu Kościoła i w życiu wierzących w Chrystusa.

W konferencji wzięli udział m.in. ks. prof. Artur Malina z UŚ w Katowicach, o. prof. Celestyn Paczkowski z UMK w Toruniu, ks. prof. Ignacy Bokwa z UKSW w Warszawie, ks. prof. Waldemar Pałęcki z KUL, ks. prof. Dariusz Kwiatkowski i ks. prof. Jacek Hadryś z UAM.

Organizatorem sympozjum był Wydział Teologiczny Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.


(KAI) ms / Poznań

Chile: przed wizytą papieża spłonęło kilka świątyń

Przed wizytą papieża Franciszka w chilijskim regionie Araucania, spłonęły kolejne świątynie. Jak doniósł portal „24Horas” 16 stycznia, tym razem pożar strawił do fundamentów dwie kaplice. Rzecznik straży pożarnej oświadczył, że ze względu na poważne uszkodzenia trudno będzie ustalić przyczyny pożarów. Podejrzenia budzi natomiast fakt, że obie kaplice spłonęły niemal w tym samym czasie. Inne doniesienia mówią, że przedmiotem ataku były nie dwa, ale trzy obiekty kościelne.

Polub nas na Facebooku!

W ostatnim okresie ciągle dochodziło w Chile do podpaleń obiektów kościelnych, do czego przyznawali się radykalni członkowie tubylczej mniejszości Mapuczów. Ugrupowanie “Weichan Auka Mapu” uzasadnia swoje zamachy faktem, że przedstawiciele Kościoła są współodpowiedzialni za represje wobec Mapuczów. Prezydent Chile, Michelle Bachelet dopiero kilka tygodni temu przeprosiła za historyczną niesprawiedliwość, jakiej doświadczył lud Mapucze w najnowszej historii i zaprosiła do dialogu.

 

Mapucze to największy lud tubylczy w kraju, zamieszkujący południe Chile i Argentyny. Obecnie należy do niego ok. 600 tys. osób. Odbieranie im ziemi i praw rozpoczęło się na początku lat 60-tych XIX w. po ogłoszeniu niepodległości Chile w 1818 roku. Na zamieszkane przez nich tereny wkraczało wojsko, siłą pozbawiano ich ziemi, niszczono ich tradycję i język. Od kilku lat Mapucze domagają się przyznania należnych im praw i odzyskania swych dawnych ziem, zagarniętych przez białych kolonizatorów. Najbardziej radykalni przedstawiciele tego ludu od ponad roku podpalają kościoły katolickie i protestanckie na swych terenach, aby w ten sposób zwrócić uwagę opinii publicznej nie tylko w Chile, ale też za granicą, na swe problemy i uczynić je głośnymi i widocznymi.

 

Mapucze należą do najuboższej i najmniej wykształconej części społeczeństwa Chile. Niewielka ich grupa zradykalizowała się politycznie. Na kilka dni przed wizytą papieską przy jednym z kościołów w Santiago, podpalonym przez nieznanych sprawców, znaleziono list grożący zamachem bombowym na papieża. Jego autor domaga się oddanie regionu Wallmapu, należącego do Mapuczów. Przebywający z wizytą w Chile papież Franciszek spotka się dziś w Temuco z przedstawiciela mi m.in. tej grupy ludności.


ts (KAI) / Santiago de Chile

Nie przeżuwajcie rozpaczy

"Kościół z ranami jest w stanie zrozumieć rany dzisiejszego świata i utożsamiać się z nimi, cierpieć je, towarzyszyć im i próbować leczyć je" - powiedział Franciszek podczas spotkania z kapłanami, osobami konsekrowanymi, seminarzystami w katedrze w Santiago

Polub nas na Facebooku!

Publikujemy tekst papieskiego przemówienia.

 

Drodzy bracia i siostry,

Cieszę się, że mogę spotkać się z wami. Podoba mi się sposób, w jaki kard. Ezzati przedstawił was: „Oto (…) kobiety konsekrowane, mężczyźni konsekrowani, prezbiterzy, diakoni stali, seminarzyści”. Przypomniał mi się dzień naszych święceń lub konsekracji, gdy po przedstawieniu nas mówiliśmy: „Oto jestem, Panie, aby pełnić Twoją wolę”. Podczas tego spotkania chcemy powiedzieć Panu: „Oto jesteśmy”, aby ponowić swoje „tak”. Chcemy ponownie razem odpowiedzieć na wezwanie, które pewnego dnia przeniknęło nasze serca.

I w tym celu pomocne nam będzie, jak sądzę, wyjście od wysłuchanego fragmentu Ewangelii i zwrócenie uwagi na trzy elementy z życia Piotra i pierwszej wspólnoty: Piotr – wspólnota przygnębiona, Piotr – wspólnota doświadczająca przebaczenia oraz Piotr – wspólnota przemieniona. Posługuję się tym dwumianem: Piotr – wspólnota, gdyż życie apostołów zawsze ma ten podwójny aspekt: osobowy i wspólnotowy. Idą ze sobą w parze i nie możemy ich rozdzielać. Owszem, jesteśmy powołani indywidualnie, ale zawsze aby być częścią większej grupy. Nie ma „powołaniowego selfie”. Powołanie wymaga, aby zdjęcie zrobił ci ktoś inny, co możemy począć?

 

1. Piotr przygnębiony

Zawsze podobał mi się styl Ewangelii, który nie ozdabia ani nie osładza wydarzeń, ani nie maluje ich jako piękne. Przedstawiają nam one życie takim, jakim ono jest, a nie jakie powinno być. Ewangelia nie boi się ukazywać nam chwil trudnych a nawet konfliktowych, przez które przechodzili uczniowie.

Odtwórzmy tę scenę. Zabito Jezusa, a niektóre kobiety powiedziały, że On żyje (por. Łk 24, 22-24). Jeśli nawet widziały Jezusa Zmartwychwstałego, to samo to wydarzenie jest tak silne, że uczniowie będą potrzebowali czasu, aby zrozumieć, co się stało. Zrozumienie to dotrze do nich w dniu Pięćdziesiątnicy, wraz z zesłaniem na nich Ducha Świętego. Wkroczenie Zmartwychwstałego da czas, aby przeniknąć do serc Jego bliskich.

Uczniowie powracają na swoją ziemię. Będą robić to, co umieli, czyli łowić ryby. Ale nie wszyscy, tylko niektórzy. Podzieleni, rozbici? Nie wiemy tego. Ewangelia mówi nam tylko, że ci, którzy byli, niczego nie ułowili – mają puste sieci.

Ale była też inna pustka, która ciążyła nieświadomie nad nimi: zamęt i przygnębienie z powodu śmierci ich Mistrza. Nie ma Go już, został ukrzyżowany. Ale nie tylko Jego ukrzyżowano, lecz także ich, gdyż śmierć Jezusa ujawniła wir konfliktów w sercach Jego przyjaciół. Piotr się Go zaparł, Judasz Go zdradził, pozostali uciekli albo się ukryli. Pozostała jedynie garstka kobiet i umiłowany uczeń. Reszta odeszła. Wystarczyło kilka dni, a wszystko się zawaliło. Są to godziny zamętu i przygnębienia w życiu ucznia. W chwilach, „w których wskutek wydarzeń kulturalnych i historycznych unosił się tuman prześladowań, nieszczęścia, wątpliwości itd., nie jest łatwo trafić na drogę, którą należy kroczyć. Istnieją różne pokusy właściwe temu okresowi: dyskutowania o ideach, brak należytej uwagi poświęcanej temu, co się wydarzyło, nadmierne skupianie się na prześladowcach… i sądzę, że najgorszą pokusą ze wszystkich jest oddawanie się przeżuwaniu rozpaczy” (1). Tak, oddawanie się przeżuwaniu rozpaczy.

Jak nam mówił kard. Ezzati, „życie kapłańskie i konsekrowane w Chile przeszło i przechodzi trudne godziny nieobojętnych wstrząsów i wyzwań. Wraz z wiernością ogromnej większości wyrósł także kąkol zła, z jego następstwem zgorszenia i dezercji”.

Chwila wstrząsów. Znam ból, wywołany przez nadużycia dokonane na nieletnich i śledzę uważnie to, jak wiele robi się dla przezwyciężenia tego poważnego i bolesnego zła. Jest to ból z powodu szkód i cierpienia ofiar i ich rodzin, które zobaczyły, że zdradzono ich zaufanie, pokładane w sługach Kościoła. Ból z powodu cierpienia wspólnot kościelnych, a także ból was, bracia, którzy oprócz wyczerpania z powodu swego oddania, przeżyliście szkody spowodowane podejrzeniami i zwątpieniami, które w niektórych lub wielu z was mogły zasiać wątpliwości, lęk i nieufność. Wiem, że czasami doświadczaliście zniewag w metrze lub idąc ulicą; za to, że idzie się ubranym „po księżowsku” w wielu wypadkach płaci się wysoką cenę. Dlatego zapraszam was, abyśmy prosili Boga o jasność umysłu do nazywania rzeczy po imieniu, o męstwo proszenia o wybaczenie i zdolność uczenia się słuchania tego, co On nam mówi.

Chciałbym dodać ponadto inny ważny aspekt. Nasze społeczeństwa zmieniają się. Dzisiejsze Chile różni się bardzo od tego, które poznałem w czasach mojej młodości, gdy się formowałem. Rodzą się nowe i różne formy kulturalne, które nie pasują do znanych nam ram. I musimy przyznać, że często nie wiemy, jak się dostosować do tych nowych okoliczności. Nieraz marzymy o „cebulach z Egiptu” i zapominamy, że ziemia obiecana jest jeszcze przed nami. I to, że obietnica jest z wczoraj, ale dotyczy jutra. I możemy ulec pokusie zamknięcia się w sobie i izolowania się, aby bronić swoich stanowisk, które kończą się jedynie jako dobre monologi. Możemy doświadczać pokusy myślenia, że wszystko jest złe i zamiast głosić „dobrą nowinę”, jedyne, co wyznajemy, to apatia i rozczarowanie. W ten sposób zamykamy oczy na wyzwania duszpasterskie, sądząc, że Duch nie będzie miał nic do powiedzenia. I tak oto zapominamy, że Ewangelia jest drogą nawrócenia, ale nie tylko „innych”, lecz także nas samych.

Czy nam się to podoba czy nie, jesteśmy wezwani do stawiania czoła rzeczywistości takiej, jaka nam się ukazuje – rzeczywistości osobistej, wspólnotowej i społecznej. Apostołowie mówią, że sieci są puste i możemy zrozumieć uczucia, jakie to wywołuje. Wracają do siebie bez wielkich przygód, o których można by opowiadać. Wracają do domu z pustymi rękami, wracają do domu przygnębieni.

Co pozostało z tych uczniów – silnych, pełnych zapału i życia, którzy czuli się wybranymi i zostawili wszystko, aby pójść za Jezusem (por. Mk 1, 16-20)? Co zostało z tych uczniów pewnych siebie, którzy poszliby do więzienia, a nawet oddaliby życie za swego Nauczyciela (por. Łk 22, 33), którzy aby bronić Go, chcieli rzucić ogień na ziemię (por. Łk 9, 54) i w Jego obronie wyciągnęli miecz i walczyli (por. Łk 22, 49-51)? Co zostało z Piotra, który upominał swego Nauczyciela, mówiąc, jak powinien On prowadzić swoje życie (por. Mk 8, 31-33)?

 

2. Piotr doświadczający przebaczenia

Oto godzina prawdy w życiu pierwszej wspólnoty. Oto godzina, w której Piotr zderzył się z częścią samego siebie, z częścią prawdy o sobie, której często nie chciał widzieć. Doświadczył swych ograniczeń, swej kruchości, swego bycia grzesznikiem. Piotr, spontaniczny, pobudliwy szef i zbawca, z dużą dawką samowystarczalności i nadmiarem zaufania do samego siebie oraz swoich możliwości, musiał ulec swej słabości i grzechowi. Był takim samym grzesznikiem jak inni, był tak samo potrzebujący jak inni, był tak samo kruchy jak inni. Piotr zawiódł Tego, któremu przysięgał ochronę. Oto kluczowa godzina w życiu Piotra.

Jako uczniom, jako Kościołowi może nam się przydarzyć to samo: są chwile, podczas których zderzamy się nie ze swoją chwałą, ale ze swoją słabością. Kluczowe godziny w życiu uczniów, ale jest to także godzina w której rodzi się apostoł. Niech nas poprowadzi tekst.

„A gdy spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?” (J 21, 15).

Po posiłku Jezus zaprasza Piotra na przechadzkę i jedynym słowem jest pytanie, pytanie o miłość: „Czy miłujesz Mnie?”. Jezus nie czyni wyrzutów ani potępień. Jedyne, co chce zrobić, to uratować Piotra; chce uratować go od niebezpieczeństwa pozostawania zamkniętym w swym grzechu, aby nie trwał w „przeżuwaniu” rozpaczy, będącej owocem jego ograniczenia; od niebezpieczeństwa zaniedbania z powodu swoich ograniczeń całego tego dobra, które przeżył z Jezusem. Jezus chce go ustrzec od zamknięcia się w sobie i od izolacji. Chce go uratować od tej niszczycielskiej postawy, jaką jest użalanie się nad sobą lub, przeciwnie, popadanie w pogląd, że „to wszystko jedno”, który ostatecznie kończy się rozcieńczaniem wszelkiego zaangażowania w jeszcze szkodliwszym relatywizmie. Chce go wyzwolić od uważania za wroga każdego, kto się mu sprzeciwia, lub nie godzenia się z pogodą ducha z przeciwieństwami lub krytykami. Chce go uwolnić od smutku, a zwłaszcza od niezadowolenia. Poprzez to pytanie Jezus zaprasza Piotra, aby słuchał swego serca i uczył się rozeznawania. Albowiem „nie od Boga pochodziła obrona prawdy za cenę miłości ani miłości kosztem prawdy, ani równowaga kosztem ich obu. Jezus chce nie dopuścić do tego, aby Piotr stał się szczerym niszczycielem lub miłosiernym kłamcą albo speszonym sparaliżowanym” (2), jak mogłoby się nam przytrafić w tych okolicznościach.

Jezus zapytał Piotra o jego miłość i nalegał na niego, aby mógł udzielić odpowiedzi realistycznej: „Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham” (J 21, 17). W ten sposób Jezus utwierdza go w misji. W ten sposób staje się on ostatecznie Jego apostołem.

Cóż umacnia Piotra jako apostoła? Co nas podtrzymuje, jako apostołów? Tylko jedno: „Dostąpiliśmy miłosierdzia” (1 Tm 1, 12-16). „Pośród naszych grzechów, ograniczeń, bied, pośród naszych rozlicznych upadków Jezus Chrystus zobaczył nas, zbliżył się, podał nam rękę i okazał nam miłosierdzie. Każdy z nas może wspomnieć, i zapamiętać wiele razy, kiedy Pan go zobaczył, spojrzał na niego, zbliżył się i okazał mu miłosierdzie” (3). Nie jesteśmy tutaj dlatego, że jesteśmy lepsi od innych. Nie jesteśmy superbohaterami, którzy z wyżyn zniżają się na spotkanie ze „śmiertelnikami”. Zostaliśmy raczej posłani ze świadomością bycia mężczyznami i kobietami, którym wybaczono. I to jest źródłem naszej radości. Jesteśmy konsekrowanymi i duszpasterzami na podobieństwo Jezusa zranionego, zmarłego i zmartwychwstałego. Osoba konsekrowana to ta, która znajduje w swych własnych ranach znaki Zmartwychwstania. Która potrafi zobaczyć w ranach świata moc Zmartwychwstania. Która, jak Jezus, nie wychodzi na spotkanie swych braci z wyrzutami i potępieniem.

Jezus Chrystus nie ukazuje się swoim uczniom bez ran; to właśnie na widok Jego ran Tomasz może wyznać wiarę. Jesteśmy wezwani, aby nie zacierać ani nie ukrywać swych ran. Kościół z ranami jest w stanie zrozumieć rany dzisiejszego świata i utożsamiać się z nimi, cierpieć je, towarzyszyć im i próbować leczyć je. Kościół z ranami nie stawia się w centrum, nie uważa się za doskonały, ale stawia tam Jedynego, który może leczyć rany i który nazywa się Jezus Chrystus.

Świadomość posiadania ran nas wyzwala; co więcej – uwalnia nas od stawania się punktem odniesienia dla samych siebie, uważania się za najdoskonalszych. Uwalnia nas od tej tendencji „prometejskiej tych, którzy w ostateczności liczą tylko na własne siły i stawiają siebie wyżej od innych, ponieważ zachowują określone normy albo ponieważ są niewzruszenie wierni wobec pewnego katolickiego stylu z przeszłości.” (4).

W Jezusie nasze rany zmartwychwstają. Czynią nas solidarnymi; pomagają nam obalać mury, które zamykają nas w działalności elitarnej, aby pobudzić nas do budowania mostów i do wychodzenia naprzeciw tak wielu spragnionym tej samej miłości miłosiernej, którą tylko Chrystus może nam ofiarować. „Ileż razy marzymy o planach apostolskich ekspansjonistycznych, drobiazgowych i dobrze nakreślonych, typowych dla przegranych generałów! W ten sposób przekreślamy naszą historię Kościoła, która jest chwalebna jako historia ofiar, nadziei, codziennej walki, życia spędzonego na służbie, wytrwałości w żmudnej pracy, ponieważ każda praca jest «potem naszego czoła»” (5). Widzę z pewnym zatroskaniem, że istnieją wspólnoty, które żyją bardziej pragnieniem znalezienia się na świeczniku, zajmowania miejsca, pojawienia się i pokazania, aniżeli zakasania rękawów i wyjścia, aby dotknąć pełnej cierpień rzeczywistości naszego wiernego ludu.

Ileż dyskusji przywołuje refleksja tego świętego Chilijczyka, który ostrzegał: „Będą więc fałszywe wszystkie te metody, które są narzucane w celu ujednolicania; wszystkie, które usiłują skierować nas do Boga, skłaniając do zapomnienia o naszych braciach; wszystkie, które sprawiają, że zamykamy oczy na wszechświat, zamiast uczyć nas otwierać je, aby wznosić wszystko ku Stwórcy każdego bytu; wszystkie, które czynią nas egoistami i sprawiają, że zamykamy się w samych sobie” (6).

Lud Boży nie oczekuje ani nie potrzebuje naszych superbohaterów, czeka na duszpasterzy, osoby konsekrowane, które potrafią współczuć, potrafią wziąć za rękę, zatrzymać się przy tym, kto upadł i – podobnie, jak Jezus – pomagają wyjść z tego błędnego koła „przeżuwania” rozpaczy, które zatruwa duszę.

 

3. Piotr przemieniony

Jezus zaprasza Piotra do rozeznania i w ten sposób zaczynają przybierać na sile liczne wydarzenia w życiu Piotra, jak proroczy gest umycia nóg. Piotr, który sprzeciwia się umyciu nóg, zaczął rozumieć, że prawdziwa wielkość przechodzi przez stawanie się małym i sługą (7).

Jakaż to pedagogia naszego Pana! Od proroczego gestu Jezusa do proroczego Kościoła, który – umyty ze swego grzechu – nie boi się wychodzić, aby służyć poranionej ludzkości.

Piotr doświadczył na własnej skórze rany nie tylko grzechu, ale też swych ograniczeń i słabości. Ale odkrył w Jezusie, że jego rany mogą być drogą do Zmartwychwstania. Poznanie Piotra przygnębionego, aby poznać Piotra przemienionego, jest wezwaniem do przejścia od bycia Kościołem przygnębionych zrozpaczonych do Kościoła służącego licznym przygnębionym, żyjącym obok nas. Do Kościoła, zdolnego służyć swemu Panu, gdy był głodny, uwięziony, spragniony, wypędzony, nagi, chory… (Mt 25, 35). Jest to służba, która nie utożsamia się z opiekuńczością czy paternalizmem, ale jest nawróceniem serca. Problem nie polega na nakarmieniu ubogiego, ubraniu nagiego, towarzyszeniu choremu, ale uznaniu, że ubogi, nagi, chory, więzień, wypędzony mają godność, aby zasiąść przy naszych stołach, poczuć się jak „w domu” wśród nas, poczuć się rodziną. Jest to znak, że Królestwo Niebios jest pośród nas. Jest znakiem Kościoła, który został zraniony przez swój grzech, doznał miłosierdzia od swego Pana i stał się proroczy przez swe powołanie.

Odnowienie proroctwa to odnowienie naszego zaangażowania, aby nie czekać na świat idealny, na wspólnotę idealną, na idealnego ucznia, aby żyć lub ewangelizować, ale aby tworzyć warunki, w których każda osoba przygnębiona mogłaby spotkać się z Jezusem. Kocha się nie sytuacje czy idealne wspólnoty, ale kocha się osoby.

Szczere, bolesne i modlitewne uznanie swoich ograniczeń, zamiast oddzielać nas od naszego Pana, pozwala nam wracać do Jezusa, wiedząc, że „On może zawsze, dzięki swej nowości, odnowić nasze życie i naszą wspólnotę, a chociaż propozycja chrześcijańska przemierza mroczne epoki i słabości Kościoła, nigdy się nie starzeje. (…) Za każdym razem, gdy staramy się powrócić do źródeł i odzyskać pierwotną świeżość Ewangelii, pojawiają się nowe drogi, twórcze metody, inne formy wyrazu, bardziej wymowne znaki, słowa zawierające nowy sens dla dzisiejszego świata” (8). Jakże jest dla nas wszystkich dobre pozwolić, aby Jezus odnawiał nam serce!

Na początku tego spotkania powiedziałem wam, że przyszliśmy tu, aby ponowić swoje „tak” z rozmachem, z zapałem. Chcemy na nowo powiedzieć swoje „tak”, ale realistyczne, gdyż opiera się na spojrzeniu Jezusa. Zachęcam was, abyście po powrocie do swych domów przygotowali w waszym sercu swego rodzaju testament duchowy, na wzór kard. Raúla Silvy Rodrigueza. Jest to piękna modlitwa, rozpoczynająca się od słów:

„Kościół, który kocham, jest Świętym Kościołem wszystkich dni, twoim, moim, Świętym Kościołem przez wszystkie dni…Jezus Chrystus, Ewangelia, chleb, Eucharystia, Ciało Chrystusa pokornego każdego dnia z obliczem ubogich oraz z obliczem mężczyzn i kobiet, którzy śpiewali, walczyli, cierpieli. Święty Kościół wszystkich dni”.

Jaki jest Kościół, który kochasz? Czy kochasz ten Kościół zraniony, który znajduje życie w ranach Jezusa?

Dziękuję za to spotkanie. Dziękuję za umożliwienie mi ponownego wypowiedzenia „tak” wraz z wami. Niech Maryja Panna z Góry Karmel osłania was swoim płaszczem.

Proszę, nie zapominajcie modlić się za mnie.


Przypisy.

1. JORGE M. BERGOGLIO, Las cartas de la tribulación, 9; ed. Diego de Torres, Buenos Aires 1987.

2. Por. tamże.

3. Video mensaje al CELAM en ocasión del Jubileo extraordinario de la Misericordia en el Continente americano, 27 sierpnia 2016.

4. Adhort. ap. Evangelii gaudium, 94.

5. Tamże, 96.

6. Św. ALBERT HURTADO, Discurso a jóvenes de la Acción Católica, 1943.

7. „Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich” (Mk 9, 35).

8. Adhort. ap. Evangelii gaudium, 11.


tłum. kg (KAI) / Santiago de Chile

Papież do biskupów chilijskich: świeccy nie są parobkami

"Nie dla klerykalizmu i idealnych światów, które wkraczają jedynie w nasze schematy, ale nie dotykają niczyjego życia" - wezwał Franciszek chilijskich biskupów podczas spotkania w zakrystii katedry w Santiago de Chile. Papież wskazał na potrzebę pogłębiania "świadomości bycia Ludem Bożym" i pobudzania oraz zachęcania świeckich, którzy nie są "parobkami ani pracownikami", w klimacie rozeznania i synodalności, do podjęcia ewangelizacyjnej i prorockiej misji Kościoła.

Polub nas na Facebooku!

O godz. 18.14 (22.14 czasu polskiego) Ojciec Święty przybył do zakrystii katedry w Santiago de Chile. Przywitał się z każdym z obecnych tam 50 biskupów tego kraju. Następnie wykonano pamiątkowe zdjęcia.

Witając papieża przewodniczący episkopatu, bp Santiago Jaime Silva Retamales podkreślił wyzwania stojące przed Kościołem w swej ojczyźnie, zarówno w dziedzinie obrony życia, relacjach społecznych. Zapowiedział, że w tym roku od marca w poszczególnych diecezjach kraju odbędzie się kongres eucharystyczny, który będzie miał na celu pogłębienie owoców papieskiej pielgrzymki.

Zabierając głos Franciszek w pierwszej kolejności pozdrowił 102-letniego bp Bernardino Piñerę Carvallo, który w tym roku będzie obchodził 60-lecie biskupstwa jako najstarszy biskup na świecie zarówno pod względem wieku, jak i ze względu na staż biskupi. Uczestniczył on m. in. w czterech sesjach Soboru Watykańskiego II.

Papież przypomniał, że jednym z głównych zadań biskupów jest “być blisko” ich osób konsekrowanych i prezbiterów. Zaznaczył, że jeśli pasterz się gubi, owce także się rozproszą i padną łupem jakiegoś wilka i wezwał: “Bracia, utrzymujcie ojcowską więź ze swymi kapłanami!”

Papież przestrzegł biskupów przed paternalizmem i nadużywaniem swej władzy. “Jest to dar, o który trzeba prosić. Bądźcie blisko swych księży na wzór św. Józefa” – zachęcił.

Nawiązał do ostatnich wizyty ad limina Apostolorum chilijskich biskupów w Rzymie i tematów, które wówczas zostały poruszone. Jednym z najważniejszych była “świadomość bycia ludem”.

Franciszek zwrócił uwagę, że jednym z problemów, przed którym stoją dzisiejsze społeczeństwa, jest poczucie osierocenia, to znaczy uczucie nieprzynależenia do nikogo. Zaznaczył, że to „postmodernistyczne” uczucie może przenikać do Kościoła i do duchowieństwa, powstania wiary, że nie należy się do nikogo. “Kościół nie jest i nigdy nie będzie jakąś elitą osób konsekrowanych, kapłanów lub biskupów” – powiedział papież i wskazał na potrzebę pogłębiania “świadomości bycia Ludem”.

Zdaniem papieża brak świadomości przynależności do Ludu Bożego jako sługi prowadzi do klerykalizmu będącego “karykaturą otrzymanego powołania”.

Podkreślił, że misja jest sprawą całego Kościoła, a nie tylko księdza czy biskupa i dodał: “Powiedzmy to jasno – świeccy nie są naszymi parobkami ani naszymi pracownikami. Nie muszą powtarzać jak `papugi` tego, co mówimy”.

Franciszek zaapelował aby wystrzegać się pokusy klerykalizmu, zwłaszcza w seminariach i w całym procesie formacyjnym. Jego zdaniem seminaria winny kłaść szczególny nacisk na to, aby przyszli kapłani byli w stanie służyć świętemu wiernemu Ludowi Bożemu, uznając różnorodność kultur i wyrzekając się pokusy klerykalizmu w jakiejkolwiek postaci.

Według papieża kapłani dnia jutrzejszego muszą się formować, patrząc na dzień jutrzejszy, gdyż swą posługę będą sprawowali w świecie zeświecczonym i tym samym wymaga ona od pasterzy, rozeznania, jak przygotować ich do pełnienia swej misji w tym konkretnym scenariuszu, a nie w „idealnych światach lub państwach”. “Działanie razem oraz pobudzanie i zachęcanie świeckich w klimacie rozeznania i synodalności – oto dwie zasadnicze cechy charakterystyczne w kapłanie jutra” – powiedział Franciszek i wezwał: “Nie dla klerykalizmu i idealnych światów, które wkraczają jedynie w nasze schematy, ale nie dotykają niczyjego życia”.

Zachęcił chilijskich biskupów aby prosili Ducha Świętego “o dar marzenia i pracowania na rzecz opcji misyjnej i proroczej, która byłaby zdolna do przemiany wszystkiego, aby zwyczaje, style, rozkłady zajęć, język i cała struktura kościelna stały się narzędziem dostosowanym bardziej do ewangelizacji Chile niż dla samozachowawczości kościelnej”.

Z katedry Franciszek udał się papamobilem do sanktuarium św. Alberta Hurtato, gdzie spotka się z chilijskimi jezuitami.


st, kg, tom (KAI) / Santiago de Chile

Papież spotkał się z ofiarami nadużyć seksualnych duchownych

Ojciec Święty podczas swego pobytu w Santiago de Chile spotkał się z ofiarami nadużyć seksualnych popełnionych przez duchownych – stwierdził dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej, Greg Burke.

Polub nas na Facebooku!

Spotkanie miało charakter ściśle prywatny. Wziął w nim udział jedynie Franciszek i mała grupa osób. Papież wysłuchał i modlił się z ofiarami nadużyć seksualnych popełnionych przez duchownych. Greg Burke nie podał ich liczby, ani też ich wieku.


st (KAI) / Santiago de Chile

Dziś Dzień Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce

Dziś, 17 stycznia obchodzony jest XXI Dzień Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce, który obchodzony jest pod hasłem: "Pokój! Pokój dalekim i bliskim!" (Iz 57,19). Centralne obchody odbywają się w tym roku w Warszawie. Ich organizatorem jest Komitet KEP ds. Dialogu z Judaizmem i Archidiecezja Warszawska.

Polub nas na Facebooku!

Corocznie, w przededniu rozpoczęcia Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan Kościół katolicki w Polsce obchodzi XXI Dzień Judaizmu. Refleksja ta, w oparciu o teksty biblijne i wypowiedzi Urzędu Nauczycielskiego Kościoła na temat stosunków katolicko-żydowskich, winna pomagać katolikom w odkrywaniu judaistycznych korzeni chrześcijaństwa, w pogłębianiu świadomości tego, że religia żydowska nie jest wobec naszej religii „rzeczywistością zewnętrzną, lecz czymś wewnętrznym” – jak to podkreślał św. Jan Paweł II.

– Zamiarem najbliższego Dnia Judaizmu jest odkrycie i przypomnienie wszystkim chrześcijanom, katolikom, że judaizm, to religia, która przywiązuje ogromną wagę do pokoju i pokój jest jedną z największych wartości dla wyznawców judaizmu – mówi bp Rafał Markowski, przewodniczący Komitetu KEP ds. Dialogu z Judaizmem.

 

Główne punkty warszawskich obchodów

Rankiem 17 stycznia, o godz. 10.00 na cmentarzu żydowskim przy ul. Okopowej 49/51 w Warszawie, który jest jedną z największych tego typu nekropolii na świecie, odbędzie się modlitwa przy masowym grobie Żydów z getta warszawskiego. Weźmie w niej udział kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski, Michael Schudrich, naczelny Rabin Polski oraz przedstawiciele obu społeczności.

O godz. 11.00 rozpocznie się Sympozjum w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN „Pokój! Pokój dalekim i bliskim” (Iz 57,19) z udziałem naczelnego rabina Polski Michaela Schudricha, metropolity łódzkiego abp. Grzegorza Rysia, siostry Anny Bodzińskiej NDS (ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej z Syjonu), rabinka Małgorzta Kordowicz. Spotkanie poprowadzi prof. Jan Grosfeld z UKSW.

Najważniejszym wydarzeniem Dnia Judaizmu jest Liturgia Słowa, której będzie przewodniczył metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz. Już od lat towarzyszą temu nabożeństwu dwa komentarze do czytań biblijnych: katolicki i żydowski. Nabożeństwo rozpocznie się o godz. 17. w bazylice archikatedralnej w Warszawie.

W czwartek, 18 stycznia w godz. 15.30-18.00 w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN zostaną zrealizowane warsztaty dla nauczycieli religii i historii „Chrześcijańskie spotkania z judaizmem”, które zostaną powtórzone następnego dnia w godz. 11.00-13.30 w tym samym miejscu.

Spotkanie na zakończenie szabatu w synagodze im. Nożyków planowane jest na sobotę, 20 stycznia w godz. 18.00-19.00. Zostanie odmówiona Hawdala – modlitwa na zakończenie szabatu, po czym zostanie wykonany wspólny program artystyczny chóru żydowskiego „Clil” i chrześcijańskiego „Cantus Laudabilis”.

Następnego dnia – w ramach dnia otwartego w synagodze im. Nożyków – będzie można odwiedzić świątynię w godz. 10.30 i 12.00.

W niedzielę po południu o godz. 15.00 rozpocznie się projekcja filmu „Wypełnić pustkę” (Izrael 2012) w reż. R. Burshtein w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. W dyskusji po filmie udział wezmą: rabin Szalom Stambler i Dina Stambler (Chabad Lubawicz), zaś poprowadzi ją Agnieszka Magdziak-Miszewska.

 

Dzień Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce

Dzień Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce obchodzony jest od 1998 r. Zadecydowała o tym Konferencja Episkopatu Polski, a inicjatorem był bp Stanisław Gądecki, wówczas stojący na czele Podkomisji Episkopatu Polski ds. Dialogu z Judaizmem. Pierwsze obchody odbyły się w styczniu 1998 r. pod hasłem „Kto spotyka Jezusa Chrystusa, spotyka judaizm”, zaczerpniętego z przemówienia Jana Pawła II w Moguncji w listopadzie 1980 r.Polska jest drugim po Włoszech krajem europejskim, w którym zaczęto organizować takie obchody. Później włączyły się w tę inicjatywę m. in. Austria, Holandia i Szwajcaria.

 

Komitet ds. Dialogu z Judaizmem wydał „ABC Dnia Judaizmu”, przypominające jego główne zasady:

1. Wyjaśniać i upowszechniać istotę Dnia Judaizmu

2. Przybliżać nauczanie Kościoła po II Soborze Watykańskim nt. Żydów i ich religii

3. Uczynić modlitwę nieodłącznym elementem obchodów Dnia Judaizmu

4. Propagować posoborowe wyjaśnienia tekstów Pisma Świętego, które w przeszłości mogły być interpretowane w sposób antyjudaistyczny i antysemicki

5. Wyjaśniać wiernym tragedię zagłady Żydów

6. Ukazywać antysemityzm jako grzech (Jan Paweł II)

7. Zapraszać tego dnia do wspólnej modlitwy przedstawicieli innych Kościołów i Wspólnot chrześcijańskich

8. Zapraszać Żydów do udziału w obchodach Dnia Judaizmu”.

W ramach ogólnopolskich uroczystości odbywają się konferencje na temat historii miejscowych Żydów, dyskusje teologiczne z udziałem obu stron, modlitwy w intencji ofiar Zagłady, nabożeństwo Słowa Bożego w miejscowej katedrze z udziałem obu stron, a także koncerty, wystawy, spektakle, projekcje filmów oraz katechezy i pogadanki w szkołach na temat judaizmu. W obchody zaangażowane są także lokalne władze.

Duże znaczenie mają publikowane corocznie z okazji Dni Judaizmu listy przewodniczącego Komitetu ds. Dialogu z Judaizmem, w których przypominane jest aktualne nauczanie Kościoła nt. Żydów i judaizmu, znajdujemy w nich apele o dialog, o poprawne wzajemne stosunki oraz upamiętnienie miejsc związanych z kulturą żydowską.

Każdego roku, przed Dniem Judaizmu specjalne materiały, przygotowane z tej okazji przez Komitet do spraw Dialogu z Judaizmem Konferencji Episkopatu Polski, docierają do każdej parafii.

Przewodniczącym komitetu organizacyjnego 21. Dnia Judaizmu w Warszawie jest ks. dr Andrzej Tulej. Jest to trzeci Dzień Judaizmu, którego centralne obchody odbywają się w Warszawie. Stolica była gospodarzem tego dnia w latach: 1998 i 2009.

 

PROGRAM CENTRALNYCH OBCHODÓW XXI DNIA JUDAIZMU W KOŚCIELE KATOLICKIM W POLSCE

Hasło: Pokój! Pokój dalekim i bliskim! (Iz 57,19)

 

WTOREK, 16 STYCZNIA

godz. 18.00

Spotkanie w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej

(ul. Dziekania 1)

„Historia Żydów warszawskich” – Studenckie Koło Naukowe Judaistów IHUW

Symcha Keller (Przewodniczący Rady Religijnej Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP) – śpiew psalmów z komentarzem

 

ŚRODA, 17 STYCZNIA

godz. 10.00

Modlitwa na cmentarzu żydowskim przy grobie masowym Żydów z getta warszawskiego

(ul. Okopowa 49/51)

godz. 11.00-13.00

Sympozjum w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN

„Pokój! Pokój dalekim i bliskim” (Iz 57,19)

(ul. Anielewicza 6)

abp Grzegorz Ryś

r. Michael Schudrich

s. Anna Bodzińska NDS

r. Małgorzta Kordowicz

Jan Grosfeld (prowadzenie)

godz. 17.00

LITURGIA SŁOWA POD PRZEW. KARD. KAZIMIERZA NYCZA

W BAZYLICE ARCHIKATEDRALNEJ ŚW. JANA CHRZCICIELA

(ul. Świętojańska 8)

 

CZWARTEK, 18 STYCZNIA

godz. 15.30-18.00

Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN

(ul. Anielewicza 6)

Warsztaty dla nauczycieli religii i historii

„Chrześcijańskie spotkania z judaizmem”

Rejestracja na stronie muzeum: www.polin.pl

 

PIĄTEK, 19 STYCZNIA

godz. 11.00-13.30

Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN

(ul. Anielewicza 6)

Warsztaty dla nauczycieli religii i historii

„Chrześcijańskie spotkania z judaizmem”

Rejestracja na stronie muzeum: www.polin.pl

 

SOBOTA, 20 STYCZNIA

godz. 18.00-19.00

Spotkanie na zakończenie szabatu w synagodze im. Nożyków

(ul. Twarda 6)

Hawdala – modlitwa na zakończenie szabatu

Wspólny program artystyczny chóru żydowskiego „Clil” i chrześcijańskiego „Cantus Laudabilis”

 

NIEDZIELA, 21 STYCZNIA

godz. 10.30 i 12.00

Dzień otwarty w synagodze im. Nożyków

(ul. Twarda 6)

godz. 15.00

Projekcja filmu „Wypełnić pustkę” (Izrael 2012) w reż. R. Burshtein

w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN

W dyskusji po filmie udział wezmą:

r. Szalom Stambler i Dina Stambler (Chabad Lubawicz)

Agnieszka Magdziak-Miszewska (prowadzenie)


(KAI) mp / Warszawa

Chile oficjalnie powitało papieża Franciszka

Do ochrony pluralizmu etnicznego, kulturowego, historycznego i porzucenia wszelkich form stronniczości, dominacji i dogmatyzmów zachęcił Franciszek w przemówienie do chilijskich władz, korpusu dyplomatycznego i przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego 16 stycznia w Pałacu La Moneda w Santiago de Chile. Wezwał do korzystania z mądrości ludów tubylczych, ochrony ich kultury, aby nie utracić części tożsamości i 0bogactwa narodu. W ostrych słowach potępił też nadużycia seksualne, jakich w przeszłości dopuścili się niektórzy chilijscy duchowni.

Polub nas na Facebooku!

Papież przybył na plac przed rezydencją rządową niebieskim Hyundaiem. Tam powitała go prezydent kraju Michelle Bachelet i kilkuset wiwatujących na jego cześć Chilijczyków. Gwardia honorowa odegrała hymny Watykanu i Chile – ten ostat5ni odśpiewali wszyscy zebrani. Po wejściu na dziedziniec Los Naranjos pałacu prezydenckiego Franciszek krótko przywitał się z przedstawicielami władz, wśród których był prezydent elekt Sebastian Piñera Echenique.

Ojca Świętego powitała ustępująca prezydent M. Bachelet. Wyrażając radość z przybycia Ojca Świętego podkreśliła, że Chile jest pięknym krajem nie tylko ze względu na swój krajobraz i bogactwa naturalne, ale przede wszystkim dzięki zamieszkującym go ludom i narodom. Jest to kraj ceniący wartości ogólnoludzkie, pokojowe współżycie ludzi o różnych przekonaniach i pochodzeniu oraz dialog, o którym wiele mówi też Franciszek. Przypomniała wielowiekowe więzi łączące Chile i Stolicę Apostolską i w tym kontekście przywołała pośrednictwo papieskie w sporze granicznym między jej krajem a Argentyną sprzed ponad 30 laty. “Witaj, Ojcze Święty. Ten dom jest twój” – zakończyła swe przemówienia M. Bachelet.

Następnie zabrał głos W przemówieniu papież. Na wstępie przypomniał, że “umiłowana ziemia chilijska gościła go i uformowała w młodości, gdy odbywał tam swój nowicjat w Towarzystwie Jezusowym w latach 1959-1963. Pozdrowił następnie wszystkich zebranych, w tym W sposób szczególny prezydenta elekta Sebastiana Piñerę, który w grudniu ub.r. wygrał wybory. Zwrócił uwagę, że Chile w ostatnich dziesięcioleciach odznaczało się rozwojem demokracji, który umożliwił mu zrównoważony postęp i przypomniał, że w tym roku kraj obchodzi 200. rocznicę deklaracji niepodległości.

Z uznaniem przypomniał, że “w historii kraj ten był zmuszony do stawiania czoła różnym okresom pełnym wstrząsów, które jednak umiał, nie bez bólu, przezwyciężyć”. “Wychodząc od tej formy potrafiliście skonsolidować i umocnić marzenia waszych ojców założycieli” – zaznaczył. Zachęcił Chilijczyków, aby budowali swą ojczyznę szczodrą, gościnną, kochającą swą historię, ojczyznę, która pracuje nad swoją teraźniejszością i spogląda z nadzieją w przyszłość.

Przypomniał słowa św. Alberta Hurtado (1901-1951) jezuity, “apostoła Chile”, który przez całe życie walczył o godność i prawa ludzkie: „Naród, bardziej niż przez swoje granice, bardziej niż przez swoją ziemię, swe łańcuchy górskie, swe morza, bardziej niż przez swój język lub swe tradycje, jest misją, którą trzeba wypełnić”. “A przyszłość ta rozgrywa się w znacznym stopniu w zdolności słuchania tego, co mają do powiedzenia jego naród i jego władze” – zaznaczył Franciszek.

Zachęcił Chilijczyków, by strzegli pluralizmu etnicznego, kulturowego i historycznego od wszelkich zakusów stronniczości lub dominacji, a który wiąże się z kolei ze zdolnością do porzucenia wykluczających dogmatyzmów w zdrowym otwarciu na dobro wspólne.

Papież zachęcił do “słuchania” bezrobotnych, którzy nie mogą utrzymać swych rodzin obecnie a tym bardziej w przyszłości; ludów pierwotnych, często zapomnianych, a których prawom należy poświęcać uwagę i strzec ich kultury. Wezwał też do stworzenia młodym większych możliwości edukacyjnych, chronienia jej od plagi narkotyków.

Mówiąc o dzieciach, które pojawiają się na świecie ze wzrokiem pełnym zdumienia i niewinnością, mówca w ostrych słowach potępił nadużycia seksualne, jakich w przeszłości dopuścili się niektórzy chilijscy duchowni. “Nie mogę tutaj nie wyrazić bólu i wstydu, jakie odczuwam w obliczu nienaprawialnych szkód wyrządzonych dzieciom przez sługi Kościoła. Chcę dołączyć do moich braci w biskupstwie, gdyż słusznie jest prosić o wybaczenie i wspierać ze wszystkich sił ofiary, a zarazem musimy zobowiązać się do tego, aby to się nigdy nie powtórzyło” – powiedział papież.

Zachęcił do korzystania z mądrości ludów tubylczych i uczenia się od nich, że nie ma prawdziwego rozwoju w narodzie, który odwraca się od ziemi oraz tego wszystkiego i tych wszystkich, którzy ją otaczają.

Na zakończenie zapewnił o swojej modlitwie, aby “Maryja Panna z Góry Karmel, Matka i Królowa Chile, nadal towarzyszyła i spełniała marzenia tego błogosławionego narodu”.

Po oficjalnym powitaniu papież w towarzystwie prezydent Bachelet udali się do Salonu Błękitnego pałacu La Moneda na prywatną rozmowę.

Z pałacu papież pojechał do Parku O’Higgins, gdzie odprawi pierwszą Mszę św. na ziemi chilijskiej.


tom, kg (KAI) / Santiago de Chile

Weź udział w Synodzie Młodzieży przez WhatsApp

Sekretariat Synodu Biskupów zaprasza młodzież do udziału w konsultacjach prowadzonych za pośrednictwem komunikatora WhatsApp. Każdego miesiąca młodzi będą odpowiadać - w postaci komentarza lub zdjęcia - na jedno pytanie. Pierwsze z nich brzmi: co daje ci szczęście?

Polub nas na Facebooku!

Jak wyjaśnia w mediach społecznościowych Sekretariat Synodu Biskupów, interaktywne konsultacje mają pomóc w zebraniu jak największej liczby opinii młodych ludzi z całego świata. Z myślą o nich został uruchomiony specjalny kanał w komunikatorze WhatsApp, na którym każdego miesiąca, począwszy od stycznia, będzie pojawiało się jedno pytanie dedykowane młodzieży. Odpowiedzi będą natomiast publikowane na facebookowym fanpage’u Synod 2018.

Pytanie, na które młodzi mogą odpowiadać w styczniu, brzmi: co daje ci szczęście? Odpowiedzi można udzielać w postaci komentarza, zdjęcia lub materiału video. Kanał komunikacyjny Synodu Biskupów można wyszukać w komunikatorze WhatsApp, wpisując numer telefonu: +39 342 601 5596. Pytania zadawane są w językach: włoskim, hiszpańskim i angielskim.

XV Zgromadzenie Ogólne Synodu Biskupów nt. “Młodzież, wiara i rozeznawanie powołania” odbędzie się w Rzymie w dniach 3-28 października z udziałem biskupów z całego świata.


abd (KAI) / Watykan